Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2013

2013 - podsumowanie

Rok się kończy, moi kochani, czas na podsumowanie najciekawszych wydarzeń. Muszę przyznać, że tempo ani trochę nie zwolniło :)
Styczeń Smartphone. Przełom w moim systemie wartości: zdecydowałam się na telefon dotykowy, kupiony za własnoręcznie zarobione pieniądze, po trzech miesiącach poszukiwań odpowiedniego modelu. 
Luty Zimowisko w Lidzbarku. Zaawansowane w przygotowaniach wydarzenie drużyny, podczas którego mieliśmy porządną szkołę charakterów, ale też dużo dobrej zabawy w bardzo klimatycznych miejscach Lidzbarka: nieczynnych torach, na górze i pod wieżą ciśnień :) niezapomniany Hans Kloss-Aleks w niemieckim mundurze i z nienaganną niemczyzną :)
Marzec Weekendowa kariera Kikomendanta. Niezapomniany zjazd w Gdańsku, podczas którego pełniłam obowiązki komendanta i przekrzykiwałam nadmorskie fale. Podróż z połową chorągwi pociągiem przez Malbork - bezcenne :)
Kwiecień Makowa Panienka ;) Mój pierwszy osobisty komputer, za osobiście zarobione pieniądze, śliczny srebrny MacBook. 
Maj Nie święci …

Bajkowka homemade

Tak jak obiecywałam, tak zrobiłam. Przepis na pierniczki znalazłam na Moje Wypieki. Wyszły fajne, a dekorowanie lukrem i czekoladą okazało się świetną zabawą :) razem z Olą, mamą i Ronią zrobiłyśmy marchewkową zupę-krem, babkę ziemniaczaną i ponad setkę pierniczków. Jesteśmy zmachane, bo w środku dnia wybrałyśmy się jeszcze na spacer nad rzekę, ale dzień był radosny :)

Trzeba zająć się przygotowywaniem zabaw na sylwestra i poszukiwaniem transportu do Pszczyny na weekend... Niedługo posiedzimy w domu...

Blabla podróż do Wojkówki

Przebój, który cały dzień tłukł mi się po głowie. Nachalna świąteczna propaganda :P

Uff, nareszcie wolne... Długi rok pracy już za nami. Razem z Olą zaplanowałyśmy podróż do domu z blablacar. Ola jeździła już kilka razy, ja jechałam po raz pierwszy. Subskrypcję na trasę z Warszawy do Krosna miałam ustawioną od pół miesiąca, ale dopiero przez weekendem trafił się dogodny przejazd z niejakim Grzegorzem. Umówiliśmy się na poniedziałek o 15, a wcześniej wybrałyśmy się z Olą na zakupy na halę na Bakalarskiej - słynne miejsce, gdzie można kupić ciuchy i buty za śmieszne pieniądze. Do wesela Dawida i Judyty został tydzień, ja potrzebowałam butów, a Ola bolerka. Kiedy dojechałyśmy tam i weszłyśmy w te rzędy stoisk, oszołomiły nas ilości ubrań. Zaraz znalazłyśmy sobie fajne spodnie dresowe, Ola spódniczkę, kardigan, a ja dopiero na którymś z kolei stoisku wypatrzyłam ładniutkie kremowe lakierowane szpilki. Nie miałyśmy za wiele czasu - trzeba było szybko się zbierać, bo nasz kierowca chciał wy…

Bo byłam grzeczna ;)

Dzisiaj był ostatni dzień zajęć z moimi małymi uczniami. Wypełniłam rozliczenie, wystawiłam rachunek i poszłam uszczęśliwiona do domu o godzinie 16, zaaferowana perspektywą wolnego popołudnia. Zaraz po powrocie do domu pochłonęło mnie robienie sklepiku z naszywkami, wstawianie obrazków i tak siedząc spokojnie i słuchając muzyki na Spotify (płyta Love actually by The Royal Philharmonic Orchestra) odpłynęłam zupełnie. Tę błogą sielankę przerwał telefon od mamy moich uczniów z Michałowic, Gabrysi i Adasia, którzy mieli dzisiaj mieć domowy koncert. Ajajaj, ale wtopa. A miałam zapisane w kalendarzu... szybko się pozbierałam i popędziłam na rowerze. W domu była już babcia i sąsiadka na herbatce, dzieci chodziły na rzęsach, ale szybko się ogarnęły i zagrały. Gabrysia zaskoczyła mnie zupełnie, grając ze skupieniem i powoli, czego na lekcjach nie mogłam się jej doprosić. Adam zagrał w tempie ćwiczeniowym, więc nie powalił, ale Sonatina w jego wykonaniu była tak świadomie zagrana, z interpreta…

Miał być ślub

Najdziwniejsze przygody można czasem przeżyć we śnie. Dzisiaj przyśnił mi się mój własny ślub. Był to dziwny sen, bo dzielił się na dwie części. Zazwyczaj jak się przebudzę, a sen nie ma jeszcze zakończenia, bardzo rzadko zdarza się, że gdy zasnę ponownie, to przyśni się to samo, a tym razem tak się stało.  Zaczęło się od tego, że zobaczyłam kościół. Był nieduży, położony na lekko opadającym wzgórzu, pod lasem, prowadziła do niego kamienna nierówna ścieżka. Pobiegłam tam, żeby zobaczyć, jak wygląda w środku. Nie był to jeszcze dzień ślubu, tylko przygotowania, a ja nie wiedzieć czemu miałam już na sobie suknię i bose stopy, zupełnie jak ta dziewczyna z fotografii. Kościół wyglądał jak zwykła sala, z ławami, krzesłami, z tyłu siedział akustyk za wielką konsolą, a z przodu znajdowali się księża prawosławni (naprawdę nie wiem, dlaczego akurat prawosławni, bo środek wyglądał na typowy kościół protestancki) i kilkoro ludzi się w środku kręciło. Dostrzegłam gdzieś moją mamę, która poinform…

Make my wish come true.

Ulubiona piosenka z mojej ulubionej świątecznej komedii romantycznej z parą ulubionych bohaterów za kulisami ;) no i co z tego, że ograna i komercyjna. Myślę, że jest wołaniem wielu typowych Bridget Jones, spędzających samotne zimowe wieczory z pudełkiem lodów i filmami o wielkiej miłości. A, i na miejscu wokalistki też bym wybrała chłopca z perkusją ;)  Macie jakieś życzenia na nowy rok? Moich jest kilka: *nowy telefon (bo stary przekazuję Oli) i sensowny abonament *nowi, fajni uczniowie
*śniegowce na nadchodzące mrozy *praca na wakacje *wyjazd na camporee do Holandii *pokój na świecie, cytując Sandrę Bullock w "Miss Agent" :P
*you ;*

Dobra wiadomość na najbliższe dni jest następująca: jeszcze tylko 5 dni i... ferie! Jedziemy z Olą do Wojkówki, będziemy grać w gry, oglądać filmy, piec pierniczki i muffinki i byczyć się :) brzmi fantastycznie, prawda? Dobrze mieć swój prywatny koniec świata :) 

Ciesz się z komendanta, jakiego masz...

Masz ci, od niedzieli minęło już 3 dni, a ja nie napisałam, co z tym komendantem...


Uroczyście informujemy, że Zarząd Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego wybrał na nowego komendanta Związku Harcerstwa Adwentystycznego Pathfinder Dh. Mariusza Adamczyka.

Nowemu komendantowi życzymy Bożych błogosławieństw 

Rada drużynowych Siedlce - galeria

Rada drużynowych w Siedlcach dawno już przeszła do historii, ale zdjęcia dotarły dzisiaj, więc dzielę się naszymi pięknymi uwiecznieniami mundurów :)
Komendanci, drużynowi, zastępowi, instruktorzy i siedleckie zuchy :)

Zawsze młodzi i piękni :)


Pokój katechetyczny zainspirował nas do niezwykłej sesji zdjęciowej, tematycznie powiązanej z aktualnymi wtedy wydarzeniami (spalenie tęczy na Placu Zbawiciela w Warszawie przez demonstrantów w Dniu Niepodległości). Ale dla nas tęcza ma swój pierwotny, biblijny wymiar, czyli znak obietnicy :)




 Ps. 1 Dzisiaj wstrzymujemy oddech, bo ma być decyzja w sprawie nowego komendanta... czekamy niecierpliwie ;)
Ps. 2 Przed półgodziną wprowadziła się Lidka do naszego mieszkania. Trochę to trwało, ale wreszcie się udało ;)

I nawet kiedy będę sam, nie zmienię się.

Weekend zaczyna się w czwartek po południu, kiedy kończę ostatnie zajęcia i idę na zakupy. Niestety wczoraj nie miałam zupełnie głowy do kupowania, chociaż znalazłam fantastyczne skórzane botki z Lasockiego za 126 zł (po 30% obniżce z kartą stałego klienta). Katar tak otumanił mi mózg, że musiałam usiąść chwilę spokojnie na ławce i przekalkulować, że w tym momencie są ważniejsze wydatki, niż buty. Skończyło się zatem na herbacie z "Five o'clock" o nazwie "Wigilijny wieczór" - bardzo smaczna owocowa mieszanka z nutą pomarańczy. A wieczorem obejrzałam "Gnomeo i Julia". Zabawnie zanimowali krasnale ogrodowe ;) Dzisiaj obudziłam się z zatkanym na amen nosem i wyschniętym gardłem. Katar osiągnął swoje apogeum. Jak dobrze, że piątki są wolne, bo zupełnie nie miałam siły ruszać się gdziekolwiek  z domu. Ogarnęłam mieszkanie i resztę dnia spędziłam z chusteczkami, czytając po raz kolejny bloga od początku. Jakoś lubię wracać do tamtych szalonych studenckich …

I can go the distance.

Go the distance
Michael Bolton

I have often dreamed, of a far off place
Where a hero's welcome, would be waiting for me
Where the crowds will cheer, when they see my face
And a voice keeps saying, this is where I'm meant to be

I'll be there someday, I can go the distance
I will find my way, if I can be strong
I know ev'ry mile, will be worth my while
When I go the distance, I'll be right where I belong

Down an unknown road, to embrace my fate
Though that road may wander, it will lead me to you
And a thousand years, would be worth the wait
It might take a lifetime, but somehow I'll see it through

And I won't look back, I can go the distance
And I'll stay on track, no, I won't accept defeat
It's an uphill slope, but I won't lose hope
Till I go the distance, and my journey is complete

But to look beyond the glory is the hardest part
For a hero's strength is measured by his heart

Like a shooting star, I will go the distance
I will search the …

Olejek arganowy z Rossmanna

Kilka tygodni temu byłam u fryzjerki, mojej sąsiadki Leny, żeby wyrównać włosy, bo ponad półtorej roku nic z nimi nie zrobiłam. Lena dokonała cudu, skracając zniszczone końcówki, ale nie naruszając niemal nic z długości, co mnie bardzo ucieszyło, bo cały czas je zapuszczam. Po obcięciu natarła mi włosy olejkiem arganowym, polecając go jako doskonały kosmetyk na puszące się włosy, niesforne końcówki i dla ochrony przed niszczeniem. Mam maskę do włosów Kallos Argan, ale to nie jest jednak to samo (poza tym zbliża się zima, będę musiała wrócić do Kallos Latte, bo włosy znów zaczynają się wysuszać i elektryzować).  Będąc w Rossmannie odkryłam nową linię do włosów na bazie olejku arganowego. Taka mała buteleczka o pojemności 20 ml kosztuje niecałe 9 zł. Jest bardzo wydajna, wystarczy kropelka w zagłębieniu dłoni, aby pokryć końcówki i jeżeli ktoś chce, to większą powierzchnię włosów. Spodobał mi się o wiele bardziej niż jedwab, którego w buteleczce o podobnej cenie jest jednak mniej. Pona…

Czas Relaksu, relaksu to czas.

Już na początku tego roku rozglądałam się za śniegowcami, ale ceny są zatrważające. Obiecuję sobie, że kiedyś zaoszczędzę i sobie takie buty kupię.  Przeglądając moje listy blogów znalazłam posta u Sztywniary, która reklamowała Relaksy. Nie znam tego reliktu PRL, bo jeszcze wtedy nie żyłam, ale wyszperałam więcej informacji tutaj i okazało się, że buty wracają w odświeżonym, udoskonalonym stylu i kosztują... 399 zł. Kupę kasy, ale są skórzane, ocieplane owczą wełną no i made in Poland. Nie deklaruję się, ale chyba się wybiorę do Reduty i sobie przymierzę, żeby się upewnić, jak wyglądają na żywo.  Tydzień po weekendzie zaczął się od dłuuugiego odsypiania, które kontynuuję i dzisiaj. Jak dobrze mieć pracę po południu ;)

Szklana pogoda

Mam do zakomunikowania ważną wiadomość na koniec dnia: mamy śnieg. Śpiewałyśmy sobie dzisiaj o nim z Kasią tak beztrosko na lekcji, a tymczasem spadł i nie ma żartów! Ale dużo poważniejsza pogoda szykuje się jutro: zapowiadają huragany i nad morzem do 8 stopni w skali Beauforta. Prawie jak w tej znanej piosence Krzysztofa Klenczona, którą przesłuchałam dzisiaj w całości pierwszy raz w życiu. Będzie trochę groźnie jutro, zostaję sama w domu, ale może nie będzie źle :) przecież jestem odważną kobietą, pathfindersem, niestraszne mi wichury :P

Sylwestrowy Suchar w Stolycy - Reaktywacja

Szykuje się reaktywacja Sylwestrowego Suchara w Stolycy, więc już zamieszczam oficjalne zdjęcie wydarzenia i piosenkę przewodnią. Hit nienajnowszy, ale w temacie :) aż mi się przypomniała kompania karna na obozie i Seba, który wyśpiewał to kapitalnie :)



Nie mogę uwierzyć, że już rok się kończy. Dzisiaj zadzwoniła pani z obsługi klienta w Play i zorientowałam się, że w styczniu kończy mi się umowa na telefon :) trzeba pomyśleć, co z tym fantem zrobić i jak się ustawić na następny rok.

Zakochanie a adrenalina

"Peeta i ja bardzo się zżyliśmy. Ciągle zdarzają się momenty kiedy chwyta się krzesła i trzyma dopóki przebłyski jego zmodyfikowanej pamięci nie miną. Ja budzę się z koszmarów o zmiechach i zabitych dzieciach. Ale jego dłonie są przy mnie, by mnie pocieszyć. I ostatecznie jego usta również. W nocy poczułam to jeszcze raz, ten głód, który zawładnął mną na plaży, wiedziałam, że zdarzyłoby się to i tak. Tym, czego potrzebuję do przetrwania nie jest ogień Gale’a, podsycany złością i nienawiścią. Mam mnóstwo ognia w sobie. Ja potrzebuję mniszka (mlecza) w wiosnę. Ta jasna żółć, która przywodzi na myśl odrodzenie zamiast zniszczenia. Obietnicę, że życie może trwać dalej bez względu jakie ponosimy straty. Że może znowu być dobrze. I tylko Peeta może mi to zapewnić.  Więc zaraz po tym, jak zapytał:  - Kochasz mnie. Prawda czy fałsz?  Odpowiadam mu:  - Prawda."  Susanne Collins Igrzyska śmierci. Kosogłos
Jak można zobaczyć, dobrnęłam do końca trylogii. Wybaczcie, jeśli nie lubicie c…

Igrzyska śmierci

Dawno już z Olą planowałyśmy wybrać się na premierę drugiej części trylogii "Igrzysk śmierci". Dokonałyśmy tego w ostatni wtorek, razem z Ulą, idąc na ostatni seans o 20.30, po pracy. Oczywiście oznaczało to powrót kolejką po północy, ale co tam, raz na jakiś czas dobrze jest pójść do kina na dobrze zrobiony film :) Zakończenie filmu w nieoczekiwanym momencie skłoniło mnie, żeby poznać zakończenie szybciej, niż wyprodukują ostatnią część, więc znalazłam książkę Susanne Collins, na podstawie której powstał film i zabrałam się za czytanie. Wczoraj pochłonęłam pierwszą część, czytając do drugiej w nocy, dzisiaj drugą, a trzecią chyba zostawię sobie na jutro, bo czuję, że organizm domaga się snu :P
Ps. Dzisiaj była u mnie Lidka, żeby obejrzeć pokój. Wprowadza się w tym tygodniu, już wzięła klucze. Ps. 2. Babka cytrynowa Dr Oetkera jest pycha. Miałam opory, czy ciasto z proszku będzie zdatne do jedzenia, ale po dodaniu jajek, mleka i margaryny nie było już tylko z torebki, więc …

Pożegnalna babka ziemniaczana

Koniec roku już niedługo, powiało zmianami... W tym tygodniu niespodziewanie Ula zdecydowała, że wraca do swojego miasta i rodzinnego domu, żeby szukać stamtąd lepszej pracy. Na pożegnanie przekazała mi wyjątkowy podlaski przepis na babkę ziemniaczaną.  Dzięki Uli nauczyłam się wielu pożytecznych rzeczy: jak dobrze przyprawić fasolę po bretońsku i soczewicę, jak długo gotować dobry bigos i dowiedziałam się, dlaczego namaczanie kaszy lub ryżu czyni ją lepszą. Ale babka to przepis, który musiałam tutaj zanotować, żeby nie zapomnieć.


Babka ziemniaczana Wersja wegetariańska


Składniki: 12 ziemniaków 3 jajka 1 cebula  5 łyżek mąki  1 opakowanie pieprzu ziołowego Przyprawa do ziemniaków  Sól Ziemniaki zatrzeć na tarce o drobnych oczkach. Cebulę pokroić w kostkę i lekko zeszklić na patelni (uważać, aby się nie zarumieniła). Jajka roztrzepać (skłócić ze sobą, jak mówi Ula) z pieprzem ziołowym. Do ziemniaków dodać mąkę i przyprawę do ziemniaków, wymieszać, następnie dodać jajka i cebulę. Całość…

Ten tylko prawdziwie z MacBookiem obcował, Kto upgrade mu robił i go formatował.

Życie bez przygód z komputerami to nie życie :P opiszę więc najnowszą. Mój zacny MacBook od jakiegoś czasu zaczął się niepokojąco zawieszać. Być może za dużo programów instalowałam, a może po prostu potrzebował formatu? W każdym razie  w czwartek komputer zaczął historie z niebieskim ekranem: nie chciał się normalnie uruchomić, tylko zawieszał się podczas wyboru użytkowników. W piątek po zrestartowaniu baterii włączyłam go na próbę i wtedy się uruchomił (może dlatego, że się modliłam, bo mialam do napisania sylabus do pracy ;) ale w sobotę znowu nie chciał odpalić. Próbowałam w trakcie uruchamiania włączać drugi monitor i o dziwo, pojawiał się na nim normalny obraz, a z ekranu laptopa znikało niebieskie tło i pojawiało się okienko wyboru użytkowników, ale zupełnie nieaktywne. Napisałam rozpaczliwą wiadomość do znajomych użytkowników Apple, którzy uprzejmie starali się mi pomóc i uruchamiali rozmaite hipotezy: Tomek radził testować reakcję na monitory, Tygrys poradził mi uruchomić go …

Piernik staropolski - finał

Nastał wreszcie długo wyczekiwany finał przygody z piernikiem. Oblany polewą deserową i mleczną (do wyboru) był degustowany przez sąsiadów i Olę, która przyjechała do mnie wieczorem i wywiozła jeszcze kilka kawałków dla Kuby. Nieskromnie powiem, że piernik wyszedł rewelacyjny. Po trzech kawałkach byłam tak zapchana, że nie dałam rady więcej. Taki piernik może wytrzymać tydzień, ale obawiam się, że po jutrzejszym obiedzie już nic z niego nie zostanie :P Przeżyłam wczoraj i dzisiaj chwile grozy z moim Makiem. Nie mógł wystartować pomimo resetowania baterii i różnych prób perswazji. Stanęłam w obliczu formatu bez żadnej kopii zapasowej dysku, jak to Piotr ujął: "Ludzie dzielą się na tych, co robią backup'y i tych, którzy będą je robić". Na szczęście w końcu zaskoczył i skwapliwie zabrałam się za próbę zabezpieczania go przed podobnymi wydarzeniami.  A jak wasz tydzień? Co ciekawego osiągnęliście?

Piernik staropolski, odc. 2

Mój organizm nie wytrzymał ostatniego stresującego tygodnia i zbuntował się w postaci choroby. Mam zawalone gardło i jedyne, na co mam chęć, to leżeć i nie wstawać. Ale nadeszła pora pieczenia piernika, więc się przemogłam i ruszyłam z łóżka. Przeraziła mnie konsystencja ciasta, które za nic w świecie nie chciało się rozwałkować, bo było jedną kleistą masą, ale w końcu się udało i powstał wielki płat, który zamierzałam po upieczeniu rozkroić. Kiedy wyjęłam go z piekarnika i rozkroiłam po ostygnięciu, ciasto było pulchne i pachnące. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie skubnąć ;) w smaku rewelacyjny, tylko jak zwykle kształt mi nie wyszedł :P ale musi jeszcze leżakować 4 dni przełożony powidłami, na sobotę powinien być gotowy :)

Życie na szczycie

"Na każdym szczy­cie jest tyl­ko światło, chłód i samotność."  Jerzy Drobnik
Tak mi się na refleksje zebrało nad moim życiem. Tyle się niby dzieje, tak dużo działam, osiągam, a jedyne, co na mnie czeka po powrocie do domu, to pusty pokój i komputer. No, są jeszcze sąsiedzi, ale każdy ma swoje życie. Nie narzekam, po prostu wybrałam taką drogę. Może trudno jest za mną nadążyć?... "Sa­mot­ność jest ceną wiel­kości i nie ma od te­go ucieczki."  Waldemar Łysiak



Nie zasypiaj.

Obezwładniaj mnie czułością
Paraliżuj uważnością
Proszę oswój mnie
Uznaj tylko to co jest
Chciej być blisko

Nie pytaj mnie
jak funkcjonuje ten świat
Jedno wiem że my
jesteśmy tacy sami
Tacy sami...

***
Włączyłam Spotify i ta piosenka mi wyskoczyła. Było w niej coś takiego, że nie poprzestałam na jednym razie. A wersja unplugged z yoytube jest po prostu tak magiczna, że więcej mi nie trzeba. Uwielbiam takie chropowate głosy :D
Nie byliśmy dzisiaj w restauracji. Kuba był zawalony pracą, Tomek też nie mógł pójść, więc poszłyśmy sobie z Olą na zakupy. Strasznie dziwnie mi chodzić z kimś na zakupy, ale czasem się to przydaje. Ola dawno sobie niczego nie kupiła, więc była szalenie zadowolona, bo ją zaciągnęłam do sklepu, gdzie zwykle nie chodzi (House), a gdzie znalazła świetną czapkę i szalik. Potem poszłyśmy do CCC, gdzie chciałam jej pokazać buty, które mi się podobały, a tam znalazła torebkę, którą też kupiła. Ja tym razem się powstrzymałam od kupowania, byłam za bardzo nieprzytomna…

Ja nie lubię nikogo, zawsze chodzę własną drogą.

Są takie dni, które najchętniej byś przespał, a kiedy się obudzisz, jesteś zły na ten przykry fakt. Magda miała dzisiaj wizytę pań z centrum zajmującym się rodzinami zastępczymi i chyba nie poszło, jak oczekiwali. Zburzyło to trochę jej plany, bo dowiedziała się dużo później, że nie jest to takie proste, jak na początku mówili. Ja obudziłam się o 7.30, a właściwie zostałam obudzona po zaledwie 6 h snu i też nie byłam za szczęśliwa z tego powodu. Oglądałam wczoraj Iron Mana 3 do późna, bo tak dawno nie oglądałam żadnego filmu. Dziwny pomysł robić taki film z dubbingiem, wytrzymałam tylko do połowy, potem dowiedziałam się, że istnieje wersja z napisami. Film dobrze zrobiony, chociaż trochę naciągany. Rozum, który jest fanem filmów o komiksowych bohaterach, Iron Mana nie polecał, podobnie jak "Man of steel" i nowego Wolverine, ale szkoda mi było przerywać w trakcie, więc obejrzałam do końca. Jutro zamierzamy się wybrać z Olą i Kubą do jakiejś egzotycznej restauracji i Kuba rzu…

Królewna sprząta w wieży

Dzisiaj 11 listopada, święto państwowe, dzień wolny oraz 39. urodziny Leonardo DiCaprio :*
Magda, moja sąsiadka wymyśliła na ten dzień bojowe zadanie: sprzątanie mieszkania i klatki schodowej na przyjście komisji orzekającej, czy ich dom nadaje się na przyjęcie dziecka. Magda z Piotrem chodzą na kurs dla rodzin zastępczych. Zostaliśmy postawieni w stan pogotowia. Dzisiejszego dnia z domu wyfrunęły przez okno szafki, kartony, doniczki, a cały ten bałagan wynosiliśmy do śmieci. Mi przypadło wysprzątanie naszej zakręconej klatki schodowej. Wzięłam się za to nawet dość ochoczo, bo pogoda zachęcała do prac na dworze. Jak widzicie na zdjęciu, mamy bardzo romantyczne kręcone schody i oszkloną wieżę. W takim oto bajkowym miejscu mieszkam już dwa lata :)  W moim mieszkaniu nie musiałam, na szczęście, robić aż takich porządków, więc reszta popołudnia upłynie na czymś przyjemniejszym ;)

Dwa monitory

Mój sąsiad Piotr kupił sobie nowy monitor i chciał gdzieś umieścić stary. Uznałam, że mogę go przechować, nie będąc zbytnio przekonana o przydatności takiego sprzętu, ale jak tylko Piotr go podłączył i poustawiałam sobie okna w ten sposób, jak na zdjęciu, to uradowały się oczy moje. Crash 3 mieści się idealnie w oknie monitora :) muszę tylko dokupić pada do pc i będę mogła grać w najwygodniejszej pozycji, jaką tylko będę mogła zająć :)

No expectations, no disappointments.

Mam naprawdę fajnych przyjaciół w osobie Oli i Kuby. Dzisiaj wręczyli mi urodzinowe prezenty (wcześniej nie było okazji się zobaczyć): bon upominkowy do Empiku i francuskie perfumy od mamy Kuby.  Seveline la fleur D'Oranger
Perfumy są intensywne i będę musiała je umiejętnie dozować, żeby nie być przytłoczona ich zapachem. Ale kompozycja wydaje się trwała :) Tym sposobem mam siedem flakoników perfum na jakie tylko chcę okazje, do dowolnego koloru ubrania i na każdy nastrój ;) czuję się prawie jak Paris Hilton :P Ciastka też zrobiły furorę w naszym małym gronie, przynajmniej dopóki Kuba nie odkrył, że jest tam żurawina :P spędziliśmy sympatyczne popołudnie jako miłą równowagę dla stresującego przedpołudnia.  Powzdycham trochę, żeby sobie ulżyć. Ech... Ciężko prowadzić lekcję, kiedy nikt się nie odzywa i sama odpowiadasz na swoje pytania.  Uuuuch... Trudno być wyluzowanym, kiedy ciągle próbujesz być postrzegana jako profesjonalista i chcesz robić jak najlepsze wrażenie, a uświadamiasz …

Spotify

Z pewnym opóźnieniem podążam za nowościami, ponieważ lubię sprawdzić, jak dana aplikacja działa.   Spotify postrzegałam jako szpanerską aplikację facebooka lub na androida, dzięki której wszyscy się chwalą tym, co słuchają. Jednak po przeczytaniu artykułu na temat strumieniowania muzyki zaczęłam myśleć o Spotify inaczej, do tego stopnia, że założyłam sobie konto i zainstalowałam program na komputerze. Od razu odkliknęłam opcję udostępniania słuchanej muzyki na facebooku, nie powiązałam konta z fb i po prostu zaczęłam szperać w poszukiwaniu ulubionej muzyki. Naprawdę jest w czym wybierać :) co prawda niektórzy z muzyków mają zamieszczone tylko najnowsze albumy (jak TGD), ale inni mają tak bogate archiwum, że na żadnym chomiku tego się nie wyszpera :) oczywiście wszystko legalnie dostępne :) wersja Free niestety jest tylko na komputer i co kilka utworów przeszkadzają nam reklamy, w wersji Unlimited za 9,99 zł pozbywamy się reklam, a w Premium za 19,99 zł miesięcznie otrzymujemy aplikac…

Ciastka-puzzle z zagadkami

Piątek to dzień, w którym nie mam zajęć i z radością (zazwyczaj) staję się kurą domową: sprzątam, gotuję, piekę ciasto. Postanowiłam, że nauczę się piec i konsekwentnie do tego dążę, chociaż z różnymi rezultatami :) dzisiaj wymyśliłam, że upiekę ciasteczka. Znalazłam przepis na ciasteczka owsiane z żurawiną i czekoladą  i wszystko dodałam, jak trzeba.  Ciastka wyszły... oryginalne ;) zlekceważyłam pewien istotny punkt: "w sporych odstępach od siebie". Kiedy zajrzałam do piekarnika po 15 minutach, z przerażeniem zastałam blachę wypełnioną po brzegi jednolitą masą ciasta, która była miękka! Po ostygnięciu ciastka zrobiły się chrupiące i pokroiłam masę na kawałki przypominające puzzle, a następnie polałam roztopioną czekoladą. Jak widzicie, arcydzieło sztuki cukierniczej to nie jest, każde ciastko ma inny kształt i inną dekorację, ale zapewniam was, że są smaczne :)  Ps. Długi weekend niepodległościowy spędzę w domu. Tydzień temu widziałam się z rodzicami na kongresie misyjnym…

Urodzinowa paczka od FM

Z okazji urodzin zrobiłam sobie prezent. Bardzo lubię prezenty od samej siebie, bo zazwyczaj są trafione ;) zamówiłam wczoraj paczkę kosmetyków z firmy FM (moja siostra ma konto dystrybutora) i wbrew ostrzeżeniom formuła zamówienia okazała się prosta :) kolejnym pozytywnym zaskoczeniem był czas realizacji zamówienia. Już wczoraj wieczorem otrzymałam smsa, że paczka została nadana i przywiezie ją kurier GLS. Nie znałam tej formy, ale okazała się najszybszą firmą kurierską, z jakiej korzystałam. Dzisiaj o 6.30 dostałam kolejnego smsa, że w godzinach od 9-12 kurier przyjedzie z paczką. I tak było :) Zamówiłam sobie: * perfumy nr 317 z serii "Luksusowe" w eleganckim opakowaniu 50 ml - kompozycja zapachowa na wzór Gucci "Guilty". Nie jestem do końca z nich zadowolona, w sklepie inaczej pachniały.  * perfumy nr 180 z serii "Klasyczne" 30 ml - wzorowane na "Diamonds" Armaniego. Te są tak klasyczne i stylowe, że nie da się ich z niczym pomylić :) * pud…

Domowy recyklingowy nawilżacz powietrza

Radośnie przywitałam sezon grzewczy, bo nie ma nic milszego wracać do domu, w którym jest ciepło. Temperatura ostatnio tak spada, że niemal czuje się zimę w powietrzu. Z tej okazji kupiłam kurtkę z kożuszkiem w House, jesienną, bo zimowe mam. House okazał się sklepem, w którym spędziłam pół godziny, mierząc wszystkie kurtki, jakie tam były. Nie podejrzewałam siebie o takie zainteresowanie kolekcją młodzieżową, ale był to jedyny sklep, gdzie coś mnie zainteresowało, nie licząc Croppa, ponadto były tam egzemplarze tańsze niż 200 zł :)

Ciepło z kaloryfera ma jednak swoje minusy, mianowicie suche powietrze. Zaczęłam obserwować u siebie suchy kaszel rano i podrażnienia gardła. Od kilku tygodni chodziła za mną myśl o nawilżaczu powietrza, tylko nie miałam pomysłu, jak go zrobić. Dzisiaj zapytałam wujka Google i podsunął mi pomysł z butelką. Wzór i wykonanie jest moim patentem.


Nawilżacz wiszący można zrobić z dowolnej plastikowej butelki. Usuwamy z niej etykietę, przecinamy  mniej więcej w…

Keep calm, I'm a twentysomething.

Może jestem monotematyczna ostatnimi dniami, ale to piosenka, która towarzyszy mi od czasów liceum i jest pierwszą piosenką Jamiego Culluma, którą usłyszałam. Nie mogłam odmówić sobie tego, żeby nie wstawić jej w dniu urodzin. Jamie śpiewa ją, będąc już "thirtysomething", mając poukładane życie osobiste i zawodowe, ale jak widać, sentyment do tych zwariowanych, niepewnych czasów mu pozostał :) Genialnie połączył to z "Marszem żałobnym" Chopina - gdyż nie ma nic bardziej przygnębiającego, niż postępująca dorosłość :P  Niezależnie od tego, co się dzisiaj wydarzy (a czeka mnie dłuugi dzień w pracy):




"Love ain't the answer, nor is work The truth eludes me so much it hurts But I'm still having fun and I guess that's the key I'm a twentysomething and I'll keep being me."


Pop lista na dziś

Dzisiaj kolejna porcja muzyki od moich uczniów, którzy bardzo się napraszają, żeby takie piosenki śpiewać. Posłuchałam zatem i pozwolę sobie krótko skomentować.




Piosenka z serialu dla młodzieży, wybrała ją Zuzia z Mokotowa, którą uczę od roku grać na pianinie, ale ponieważ jej zapał nieco ostygł, to zaproponowałam, że spróbujemy ze śpiewem. Zuzia uczy się hiszpańskiego i kocha hiszpańskie piosenki. Kawałek jest nieprosty, w stylu High School Musical, ale bardzo pozytywny. Nie wiem tylko, jak zrobię z nią interpretację, bo nie znam hiszpańskiego :(


Młoda gwiazdka śpiewa pop, ale póki co w niewyzywający sposób, więc brzmi nieźle. Majka z Reguł dopominała się od kilku tygodni, więc w końcu posłuchałam. Nie wiem tylko, czy spamiętam ten akompaniament na 4 akordach :P



I kolejna propozycja Majki, tym razem z polskiego repertuaru, ale okazało się, że znam, tylko nie po tytule. Słuchałam wiele razy w radio. Podoba mi się klimat, poszukam więcej utworów, takie zespoły mają w sobie coś :)

Typy twarzy - piękno do kwadratu

O typach figury już pisałam, teraz trochę o typach twarzy. Jak widać na powyższym obrazku, jest kilka kształtów twarzy. Mój typ to twarz kwadratowa.

TWARZ KWADRATOWA:
- linia włosów zazwyczaj przebiega prosto, ale tworzy kąty,
- często występuje niskie czoło,
- pionowa linia skroni, policzków i podbródka,
- strefa podbródkowa z wyraźnymi kątami,
- ogólne wrażenie: szeroka i płaska, kanciasta.

Makijaż

Jest kilka rad, jak nakładać makijaż, żeby złagodzić rysy twarzy.


W przypadku twarzy kwadratowej i prostokątnej obowiązuje ta sama zasada, co w przypadku twarzy okrągłej. Niektóre elementy trzeba zmniejszyć, inne powiększyć, nadać im kształtu i kobiecości. Inne trzeba wyróżnić, podkreślić i wysunąć na pierwszy plan. Jak w przypadku twarzy okrągłej używamy kosmetyków matowych – do zwężania i zmniejszania oraz kosmetyków rozświetlających do uwypuklenia i podkreślenia.  Twarz kwadratowa wymaga nieco złagodzenia konturów, należy ją zaokrąglić, a późnej wysmuklić, wszystko po to, by wyglądała…