Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

More to explore - camporee 2014

Plecak spakowany dzisiaj rano, bagaż podręczny razem z jedzeniem na drogę też, Euro kupione, mogę jechać na camporee. Mój plecak po zapakowaniu waży 16 kg. Nie mam pojęcia, co go tak obciąża, ale mieści się w dopuszczalnej granicy ;) I pomyśleć, że kiedyś synonimem wakacji i związanej z tym ekscytacji było pakowanie i podróż pociągiem :P chyba się starzeję, albo za dużo jeżdżę, bo ani jedno, ani drugie mnie już nie bawi :P Ponieważ będę w roamingu, a dostęp do prądu będzie ograniczony, więc wyłączam telefon i odcinam się od cywilizacji na 10 dni. Do usłyszenia zatem po 6 sierpnia :)

If you can't change the world, change your mind.

Nareszcie udało się wypróbować "Bueno czwartki". Zrobiłyśmy sobie z Olą i Agą babski wieczór na zakupach, jedzeniu i kinie :) po długich debatach obejrzałyśmy przedpremierowy pokaz "Szefa". Polecam po sutym obiedzie, albo w trakcie - nie wytrzymacie na głodniaka ;) *** Czasami przytłacza mnie bezsilność wobec dylematów innych. Chciałabym coś doradzić, zmienić, zadziałać, ale nie da się tłumaczeniem zmienić czyjegoś nastawienia. Nie potrafię zmienić świata. Mogę tylko zmienić swoje nastawienie...

W czasie deszczu...

Zachęcona wczorajszym upalnym dniem planowałam na dzisiaj wypad na basen i opalanie, ale nie udało mi się wczoraj nikogo zwerbować, a dzisiaj rano obudził mnie deszcz. Jak usłyszałam te nieprzyjazne odgłosy, wiedziałam już, że dzisiejszy dzień spędzę w domu. Co tu robić, żeby się nie zanudzić?
Przygotowania do camporee
Dostałam listę potrzebnego sprzętu i przejrzałam ją, żeby sprawdzić, czego mi brakuje. Na liście zakupowej znalazł się niezbędnik, peleryna (nie jestem pewna, czy będzie aż tak potrzebna, ale skoro tak napisali, to się rozejrzę) i jakaś pamiątka z Warszawy do sprzedania na market day. Co może być fajną pamiątką? Jakiś kubek? Koszulka? A może fragment czegoś? Nie mam dużego plecaka, więc pożyczyłam od sąsiadów. Muszę pomyśleć o własnym, solidnym plecaku. Chociaż bardziej przydałaby się walizka, bo plecaka używam okazjonalnie, a walizki przynajmniej raz w miesiącu. 
Inferno

Lubię czytać książki Dana Browna, jego fabuła trzyma w napięciu do samego końca. Na "Inferno&qu…

W dzień gorącego lata. Camp 2014

Wszyscy chwalą się zdjęciami z wakacji, pochwalę się i ja. Tak to było na campie: plażowo i muzycznie :)










Chce się żyć

Film o tym sam tytule był w kinach w zeszłym roku. Ola go obejrzała, zanim jeszcze zaczęła pracować w szkole specjalnej. Ja nie obejrzałam, bo się bałam. A dzisiaj kupiłam książkę na wielkiej wyprzedaży w Empiku i przeczytałam ją w jeden wieczór.  Powinnam się wstydzić za każdym razem, kiedy narzekam. Mam sprawne nogi i ręce, potrafię mowić i słyszeć, nie mam żadnych zaburzeń intelektualnych i potrafię sama o siebie zadbać. Mam wszystko, co potrzeba na teraz. Po co się martwić tym, czego będę potrzebowała jutro. 
Udało mi się wystać w kolejce po kartę EKUZ. Teraz mogę jechać za granicę i złapać katar albo inną egzotyczną chorobę, ponieważ plastikowa plakietka będzie mnie chronić. Chociaż jak pomyślę o tysiącu ludzi mówiących w rożnych językach i usiłujących się z tobą porozumieć, to oblewa mnie zimny pot i mam ochotę schować się pod kołdrę i coś zasymulować, żeby tylko nie jechać. Jestem dzika i taka pozostanę. 

InstaCamp 2014

Backpacking


Umiejętność spakowania się to wielka sztuka. Kilka lat temu udało mi się zapakować wszystko do jednej, ale za to ogromnej walizki. Tym razem miałam walizkę z ubraniami, torbę z butami, reklamówkę z kocami, instrument, a do tego namiot i śpiwór pojechały osobno z Markiem. Nie zabrałam laptopa. To by była już burżuazja. I tak miałam wielką wygodę w tym roku, stołując się razem z rodzicami i przesiadując w pawilonie z moskitierą :)

Plażing&smażing every day


Pogoda była wyjątkowo niecampowa: codziennie było fantastycznie ciepło. Padało może kilka razy i dwie pierwsze noce były chłodne, ale zazwyczaj rano budziłam się przed siódmą oblana potem i nie dało się dłużej spać, bo słońce wyganiało z namiotu. Uskuteczniłam opalanie i nawet raz weszłam do jeziora :) urlopowanie uznaję za udane :)
Zatonie Gospel Choir
Muzycznie się realizowałam jak zwykle: grałam na zajęciach dla dzieci rano i wieczorem, prowadziłam chór i śpiewałam z Ola, jak nas o to poproszono:) na chórze było malutko …

Wir sind Weltmeister

Jak widzieliście na moim blogu, nie interesowałam się w tym roku mistrzostwami świata, nie obejrzałam ani jednego meczu, nie licząc urywków półfinału, a teraz bezczelnie umieszczam sobie zdjęcie z "Bild" i szpanuję, że się znam na piłce :P nie, nic z tych rzeczy. Ale warto uwiecznić to historyczne wydarzenie, czyli czwarte mistrzostwo Niemiec.  W swoim życiu miałam okazję obejrzeć zaledwie dwa mundiale: w 2002 i 2006 roku (nie pamiętam, czy w 2010 byłam jeszcze zainteresowana piłką, bo nawet nie pamiętałam, kto wygrał ;) ale nie zapomnę meczu Niemiec z Brazylią w 2002 roku, kiedy Ronaldo strzelił Kahnowi dwie bramki w karnych, a także słynnego finału w 2006 roku, oglądanego na campie przed małym telewizorkiem w budynku B, tkwiąc w tłumie spoconych ludzi, a także "strzału z byka" Zidane :P to były czasy... Teraz na campie też oglądaliśmy półfinały na dużym ekranie, ale finału już nie było jak, bo o tej porze wracałam z rodzicami do Warszawy. W każdym razie Niemcy o…

Czas powrotów.

Camp się skończył. Wracam do cywilizacji... Nie nawiązałam jakichś płomiennych znajomości, ale poznałam kilka nowych osób, tradycyjnie byłam zapracowana i niewiele skorzystałam z wykładów, ale opalilam sie i odpoczęłam od pracy. A teraz wracam do niej znowu i tak mi się nie chce...  
Takie tu lasy i takie drzewa Bezdroża, że nie śniły się nikomu Coś we mnie tańczy, coś we mnie śpiewa  Że jeszcze nie chce mi się wracać do domu.

Mein Camp :P

Jadę jutro. I bynajmniej nie z powodów powyższych, chociaż lubię Tomka ;) będziemy prowadzić z Olą chór campowy. I na pewno jeszcze ktoś nas do czegoś zaangażuje, więc będzie się dużo działo :) Policzyłam ostatnio, że to dziesiąty camp od 2005 roku, na którym będę, a razem z 1997 r. to już jedenasty. I chyba pierwszy od 2006 r., na którym nie będzie Rozuma (znaczy szalejemy ;) Od 2011 roku jeżdżę bynajmniej nie z czysto rekreacyjnych względów, ale z konkretnymi zadaniami. I chyba już nie potrafię jechać rekreacyjnie, odkąd posmakowałam bycia w obsłudze. Waham się jeszcze, czy brać komputer i keyboard, bo co rusz ktoś zgłasza zapotrzebowanie, ale jutro to rozważę w zależności od miejsca w samochodzie Adama ;) Zatem do usłyszenia za półtorej tygodnia, jak wrócę z Zatonia :)