Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2013

Bokser i pani premier

Ostatni weekend spędzony na próbie na Śląsku był intensywny i pełen dobrych momentów. Ćwiczyliśmy z panią Basią, mieliśmy nareszcie próbę z mikrofonami i światłami, czyli prapremierę dla najbliższych znajomych (rodziców), świętowaliśmy urodziny Oli S i Judyty, jedliśmy masę pysznych ciast: snickersa, rafaello i tort lodowy :) były też fajne babskie rozmowy wieczorami i wspólna zumba ;)  W drodze oglądałam dwa filmy biograficzne: o Margaret Thatcher i Jamesie Braddocku.
Żelazna Dama (2011) "Bardzo cię kocham, ale nigdy nie będę jedną z tych kobiet, które tylko ładnie wyglądają, uwieszone na ramieniu męża. Albo stoją w kuchni przy zlewie. Życie człowieka musi coś znaczyć. Więcej niż gotowanie, sprzątanie i dzieci. W życiu musi być coś więcej. Nie umrę zmywając filiżanki."
Film pokazuje słynną polityk jako staruszkę, która przywołuje na pamięć wspomnienia ze swojego życia. Będąc córką kupca, wierzyła w ideały pracy, popierała średnie klasy społeczne i dążąc do władzy, miała na …

The boat song

Zamieszczam, bo ładne i pogodne :) fajnie, że sobie tak w duecie komponują :) Dzisiaj po raz trzeci Skalpel :) muszę gdzieś notować, ile razy podjęłam wyzwanie, żeby się motywować. I chyba w końcu się zmierzę, jak radzi Ewa, żeby po miesiącu porównać wyniki :) Wieczorem ruszamy z dziewczynami na Pragę na rowery. W Warszawie można wypożyczyć rower przez http://www.veturilo.waw.pl/ i pojeździć sobie po mieście :) oby nie padało...

Vichy IDÉALIA krem BB

Mój dalszy ciąg przygody z kremami BB: Ula przyniosła mi próbkę z Vichy, żebym sobie sprawdziła odcień. Na zdjęciu poniżej jest już na wykończeniu, ale starczyło mi chyba na 5 razy, więc bardzo wydajna.


Zalety: -wydajny (wystarczy odrobinę na palec) -lekka konsystencja, -przyjemny zapach, -efekt rozjaśniający, -nadaje koloru.
Wady: -niedokładnie kryje zaczerwienienia (stosuję krem do cery naczynkowej pod krem bb, ale i tak na moje różowe policzki muszę kłaść grubszą warstwę) -szybko zastyga i wtedy się łuszczy -mocno nabłyszcza skórę i bez pudru ani rusz. Po co rozświetlanie, skoro trzeba je matowić? -dostępny raczej w aptekach i za spore pieniądze, nawet nie wiem dokładnie jakie, ale w internecie chodzi od 69 zł.
Lubię Vichy, podkład Dermablend był dla mnie idealny, ale na razie, z braku funduszy,  pozostaje mi krem z Astora.

Ps. Po raz drugi zajadam się ciastem marchewkowym i odkrywam to, że to ciasto marchewkowe, po dłuższym czasie ;) smakuje jak piernik i nawet po kilku dniach jes…

Karob zamiast czekolady

Będąc w Podkowie w weekend odwiedziłam jak zwykle stoisko ze zdrową żywnością, które pojawia się zawsze podczas zjazdów zaocznych. Kupiłam tradycyjnie mleko sojowe, ale znalazłam też karob. Półkilogramowy woreczek kosztował 6 zł, więc się skusiłam. Już dawno chciałam to wypróbować. Zaczęłam u siebie znajdować objawy uzależnienia od czekolady, więc postanowiłam czymś ją zastąpić. Kolor ten sam, smak prawie ten sam, tylko nie ma szkodliwej kofeiny :)


Drzewo karobu, znane też pod nazwą „Chleb Św. Jana”, rośnie przeważnie w krajach o ciepłym klimacie. Jego niezwykle cenne wartości odżywcze od wieków uznawane są w krajach Śródziemnomorskich. Często ceni się je wyżej niż kakao.
Ziarna karobu, schowane w długich strączkach zwisających z drzewa, są nieocenionym źródłem białka, magnezu, żelaza, wapna, węglowodanów i fosforu, czyli tego, co potrzebne jest do prawidłowego funkcjonowanie każdego organizmu ludzkiego, zwłaszcza dzieci, kobiet w ciąży, matek karmiących, osób osłabionych choro…

Masz wiadomość

Drogi przyjacielu... Lubię zaczynać te listy tak, jakbyśmy przed chwilą przerwali rozmowę. Jak starzy kumple, a nie ludzie, którzy nawet nie znają swoich imion, bo poznali się przypadkiem na czacie. Ciekawe, co dziś napiszesz. Włączam komputer. niecierpliwie czekam na połączenie. Wchodzę do sieci i wstrzymuję oddech, aż usłyszę te dwa słowa „Masz Wiadomość”... Nic już nie słyszę, nawet ulicznego gwaru, tylko bicie własnego serca. Mam wiadomość. Od ciebie. 
Obejrzałam ten film po raz drugi, bo odwiedziła mnie Ola, która go nie widziała. Jest cudny. Dawno nie używałam tego słowa: tak, cudny. Taki cudownie bajkowy i nierzeczywisty, taki pachnący piernikami i cynamonem, taki... Och, no, wiecie. Serce po nim szybciej bije. I ta muzyka... aaaaa..... A co do treści filmu: przerabiałam już kilka relacji internetowych. Nie polecam. Wszystkie kończyły się potężnym rozczarowaniem w rzeczywistości i bolesnym lądowaniem na tyłku. Na czacie rozmawialiśmy nieraz całymi dniami, a na żywo nie um…

Good job, son.

Rozpoczynamy nowy, dobry tydzień.  Plan rozpisany, podjęta aktywność. Dzisiaj wznowiłam Skalpel I, bardzo dobry zestaw, schemat podobno do mojego, tylko dużo intensywniejszy i bardziej nakierowany na pracę mięśni. Nie ma obijania, kiedy Ewa prowadzi.  Zaczęłam też ćwiczyć głos z Sethem Riggsem metodą SLS (Speech Level Singing), bo w najbliższy weekend mamy próbę A4H w Pszczynie. Będzie pani Basia i zajmie się naszymi scenkami, ma być duużo śpiewania, więc trzeba się wzmocnić! Na moim planie napisałam jeszcze LIC! i dzisiaj dokończyłam pierwszy podrozdział drugiego rozdziału pracy. Mam już 20 stron, hurra! Dobra organizacja i napiszę to błyskawicznie. Nawet Tymbark mnie dzisiaj pochwalił :)

Kleiczek i basta!

Chory kotek
Stanisław Jachowicz
Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku.
I przyszedł kot doktor. - Jak się masz, koteczku?
- Źle bardzo- i łapkę wyciągnął do niego.
Wziął za puls pan doktor poważnie chorego
I dziwy mu prawi: - Zanadto się jadło,
co gorsza, nie myszki, lecz szynki i sadło;
Źle bardzo! gorączka! Źle bardzo, koteczku!
Oj długo ty, długo poleżysz w łóżeczku
I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta.
Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!
- A myszki nie można? - zapyta koteczek –
lub ptaszka małego choć parę udeczek?
- Broń Boże! Pijawki i dieta ścisła!
Od tego pomyślność w leczeniu zawisła.
I leżał koteczek; kiełbaski i kiszki
nietknięte; z daleka pachniały mu myszki.
Patrzcie, jak złe łakomstwo! Kotek przebrał miarę,
musiał więc nieboraczek srogą ponieść karę!
Tak się i z wami, dziateczki, stać może:
od łakomstwa strzeż was Boże! 
*** Dzisiaj drugi dzień chorowania, ale już jest trochę lepiej. Zaczęłam jeść kleik. Na pierwszy posiłek zrobiłam wersję n…

Skalpel i przymusowy długi weekend

Na środowym spotkaniu Lidka podpowiedziała fajny zestaw ćwiczeń fitness. Prowadzi je trenerka Ewa Chodakowska. Płytę z zestawami do ćwiczeń można zamówić na stronie http://ewachodakowska.pl/ , ja wystartowałam wczoraj od filmiku na youtube ze Skalpelem. Pół godziny intensywnego treningu, aż pot zalewał mi oczy, ale wytrzymałam. Gorzej było następnego dnia :/ zakwasy to w sumie najmniejszy problem, to można wytrzymać. Nie mam pewności, czy to przeciążone mięśnie brzucha, czy wędrujący przez nasz dom wirus spowodowały objawy grypy żołądkowej :/ Odwołałam zajęcia i spędzam dzisiejszy dzień w łóżku. Nie ma mowy o żadnych ćwiczeniach, nawet przejście z pokoju do łazienki to walka z zawrotami głowy. Piję tylko wodę małymi łyczkami, żeby się nie odwodnić, a przy tym nie zwrócić. Zrobię podejście do pracy zaliczeniowej z religiologii, a potem pewnie się trochę prześpię. Co za fatalny dzień, a jakby dzień później to się objawiło, to musiałabym tylko jedne zajęcia odwoływać :/

Torebka z kokardką

Rozpoznajecie ten charakterystyczny wzorek?;) Tak, to Gucci. Sama nie dowierzam, że jestem właścicielem takiej torby, ale jednak :) Kiedy kupowałam ostatnio nową torebkę, Dominika radziła mi, że trzeba mieć kilka niedrogich torebek na zmianę, wtedy tak szybko się nie zużywają. Pomyślałam, że przy nadarzających się sposobnościach będę torebki uzupełniać. W przejściu podziemnym do metra można kupić torby za 40 zł, które przy naprzemiennym używaniu wytrzymują długo. Prawdę mówiąc, moja torba też zaczęła się zużywać: popruł się materiał w środku, bo widocznie za bardzo obciążałam kieszonki i trochę paski się rozwaliły. A ma zaledwie 2 miesiące... Wczoraj idąc na nasze babskie spotkanie weszłam do dwóch ciucholandów, poszukując dżinsów. Nie znalazłam ich, ale trafiłam na tę torebkę. Na wagę wyszło za nią 24,09 zł. Nie wierzyłam własnym oczom, że nikt jej do tej pory nie kupił: wygląda zupełnie jak nowa, nie ma ani jednego zamka czy paska uszkodzonego. Nie jest duża, ale zgrabnie leży na r…

Astor Skin Match BB Cream Ivory

Zgodnie z obietnicą piszę o nowościach. Zupełnie niedawno się okazało, że mój podkład z Vichy właśnie się skończył. Używałam go przez całą zimę, przekonując się do idei podkładu jako ochrony przed mrozami, w myśl równania: krem do cery naczynkowej+podkład= brak zaczerwienionej skóry i jakoś się udało. Spytałam Uli, jaki podkład teraz by mi poleciła, żeby nie wydawać 60 zł. Powiedziała, że na lato lepiej używać czegoś lżejszego, czyli kremu BB. 
Żaden inny kosmetyk nie narobił w 2012 roku tyle zamieszania co krem BB. "Beauty Balm", czy "Blemish Balm", który od lat 80. kochają Azjatki, trafił wreszcie do Europy. Kremy tego typu z powodzeniem zastępują podkład, bo zawierają pigment. Zalet jest jednak znacznie więcej - nawilżają, maskują zmarszczki, ujednolicają koloryt cery i dodatkowo chronią przed promieniami UV. W przypadku cery z niedoskonałościami, regulują wydzielanie sebum, a na większe okazje służą jako baza pod makijaż. Nie miałam pojęcia, że oryginal…

Nasze kobiece smakowitości

Ola i Kuba postanowili zrobić coś fajnego dla ludzi z naszej młodzieżowej grupy foksalowej i zaczęliśmy robić spotkania damskie i męskie w osobnych gronach. Panowie jako osnowę merytoryczną mają książkę "Dzikie serce", a kobiety "Urzekająca". Już kiedyś o tej książce pisałam. Dużo mi dała w odkryciu swojej kobiecości, a teraz możemy o tym porozmawiać z dziewczynami i mieć też czas na zrobienie czegoś fajnego razem :) zaczęłyśmy pierwsze spotkanie tydzień temu w małym gronie. Dzisiaj było nas więcej i był bardziej zorganizowany czas. Oprócz rozmów na temat pierwszego rozdziału zrobiłyśmy dwie pyszne rzeczy do jedzenia :)
Tarta szpinakowa  (przepis znajdziecie tutaj)
To moje drugie podejscie do tego przepisu. Tym razem ciasta francuskiego była odpowiednia ilość :) nawet starczyło na profesjonalny znak firmowy ;) dodałam też świeżej mięty, której ostatnio nie było i szpinak był nierozdrobniony, co dało lepszy efekt. Nawaliły tylko suszone pomidory, które po zapieczeni…

Koran i relacje damsko-męskie

All the people were making fun, because I was reading a Koran.

Wiosna miesza w głowie zupełnie. Trochę słońca zaświeciło i miałam zakręcony dzień: zapomniałam, że odwołano mi jedne zajęcia i zrobiłam kurs tam i z powrotem do Komorowa. I znowu mózg mi się lasuje od nauki. Dzisiaj zgłębiałam Koran. W celach naukowych, oczywiście. Piszę pracę zaliczeniową z etyki i porównuję trzy religie (dwie chrześcijańskie oraz islam) pod kątem podejścia do małżeństwa i rozwodu.  W tym islamie jest to trochę skomplikowane: według Koranu mężczyźnie wolno jest dwa razy oddzielić się od tej samej kobiety i znowu ją poślubić. Gdy chce on ją poślubić po trzecim odrzuceniu, musi ona w międzyczasie być zamężna i rozwiedziona z innym mężczyzną. Ponowne ożenienie się po trzykrotnym rozwodzie było dość częste. Pomagała w tym instytucja mostahil’a (męża zastępczego lub pomocniczego), który opłacony przez dawnego małżonka zawierał małżeństwo z jego byłą żoną. Zaślubiny z mostahil’em następowało w formie małżeńs…

Nowy wiosenny look

Kobieta zmienną jest, więc z okazji zmiany pory roku są też zmiany wygladu na blogu. Tym razem postawiłam na prostotę i kolorystyczny minimalizm, sięgając po odcienie zieleni, usuwając setki zdjęć i enigmatycznych cytatów, pozostawiając jedynie pola absolutnie niezbędne, coby nie tworzyć prostackiej pstrokacizny. Miałam ambitny plan wykonać baner własnoręcznie, ale jestem za mało utalentowana w tym kierunku. Pozostaje więc taki, zapożyczony od bloggera.  Dzisiaj nastał długo wyczekiwany dzień, kiedy znów stałam się częścią natury i spędziłam prawie 6 godzin na świeżym powietrzu. Wciagnęłam na siebie swój niemiecki mundur i razem z naszą drużyną pojechaliśmy na zbiórkę do Podkowy. Graliśmy w bitwę o flagę, robiliśmy ognisko i piekliśmy chlebki na kiju, czyli w naszym drużynowym slangu: balaski, marzliśmy podczas musztry, gdyż tego dnia pogoda sprzysięgła się przeciwko nam i chmury zakryły niebo... Walczę z objawami przeziębienia i grypy żołądkowej, która położyła moich sąsiadów. Tward…

Mały człowiek poznaje świat

Odwiedziła mnie dzisiaj moja mała sąsiadka, Miriam. Była u mnie przez dwie godziny, w tym czasie jej mama, Magda, sprzątnęła mieszkanie i ugotowała obiad w spokoju ;) Miriam była zafascynowana telefonem, który dałam jej do zabawy. Mój stary SE c902 po zdiagnozowaniu przez fachowca wymaga wymiany wyświetlacza, co zupełnie się nie kalkuluje. Chociaż, kto wie, może znajdę jakiś w promocyjnej cenie i go wymienię?... Miriam ma już półtora roku i jak większość dzieci, jest ciekawa świata. Oczywiście wszystko rozumie, co się do niej mówi, aż sama byłam zdziwiona. "Podnieś", "połóż na miejsce", "chwyć" "spróbuj to zrobić" - wykonuje wszystkie polecenia jak całkiem dorosły człowiek. Oczywiście kiedy ma do wykonania bardziej skomplikowaną czynność, jak np. wetknięcie wtyczki do słuchawek we właściwy otwór, trzeba jej pokazać, jak się to robi i poprowadzić rączki, żeby potem mogła spróbować sama. To było dla mnie niezwykłe przeżycie. Na początku przenosił…

You might also like...

Dawno już miałam chęć umieścić tajemniczy widget poniżej moich postów, który wyświetla linki do postów o treści podobnej do opublikowanego, o tak, jak tutaj:
Próbowałam wszelkich sposobów, szukałam w gadżetach bloga - bez skutku. Ale od czego jest wujek Google? Pewna życzliwa niewiasta udostępniła zgrabnie zmontowany instruktaż złożony ze zrzutów ekranu, dzięki któremu krok po kroku dodałam gadżet do bloga :) Postanowiłam wyrazić swoją wdzięczność w komentarzu i przeglądając listę znalazłam poniższy wpis:
Oo, to jest to! Tekst po polsku, a nie jakiś "You might also like" ! Tylko gdzie to teraz wstawić? I znowu wujek Google dał zagadkową odpowiedź z forum blogowego, dostępną dla wybranych, którą musiałam złożyć, kojarząc fakty:
 Efekt końcowy widać poniżej :)

Apple to religia?

Wreszcie się udało: zaktualizowalam Mac OS do Snow Leoparda. Ileż z tym było przebojów: deal z dyskiem na stacji metra pomiędzy dwoma kursami, wczorajsze wydeptywanie Saturna w bezskutecznym poszukiwaniu płyty dvd dual layer sztuk jeden, a nie dziesięć, dzisiaj jakies perturbacje z pendrive jako dysk systemowy... Pewnie mówię jakimś slangiem, ale tak było. Upgrade odbył się zaocznie, tylko Piotr wysłał mi raport, że wszystko w porządku i nawet pliczku nie wymazał. Po tylu przebojach z formatami dysku, gdzie trzeba było dziesiąty raz wgrywac ulubione programy, zaczynam doceniać mojego makusia. No masz, jak ja go nazywam... Piotr opowiadał o artykule, gdzie porównywano użytkowników Apple do wyznawców jakiejś religii. Możecie przeczytać tutaj. Ich świątynią jest iSpot, który też wczoraj odwiedzilam. Ale ja jestem zbyt słabo zaawansowana technologicznie, żeby wielbic jakieś maszyny. Dla mnie komputer wiele się od innych nie różni, poza tym, że jest cienki i srebrny z blyszczacym jablkiem…

Radom - II kurs drużynowych

Chyba w końcu zaczyna się wiosna. Słońce świeci jak szalone, śnieg na chodnikach stopniał i słychać coraz wyraźniej ptaki. To dobre znaki. Wróciłam wczoraj z kursu dla drużynowych w Radomiu. Tym razem przyjechało sporo młodzieży w wieku 15 lat, którzy mają być przyszłymi zastepowymi. Była świetna atmosfera. Wyjątkowo nie byłam za nic ważnego odpowiedzialna, tylko pomagałam przy nabożeństwie, więc mogłam w spokoju słuchać. Oczywiście mało i niewygodnie się spało, a pod prysznicem była tylko zimna woda, ale to tylko dwa dni;) mieliśmy też ciekawe zadania na grze terenowej: przeprowadzaliśmy starsze panie przez ulice, szukaliśmy pojemników do segregacji odpadów i wręczaliśmy kanapki. Tym sposobem zwiedziliśmy Radom w małej części i przekonaliśmy się, że gdyby były tam zakłady przemysłowe, to miasto wyglądałoby bardziej dostatnio, a tak śmieci walały się niemal wszędzie i "niczego nie było" jak mówili niektórzy przechodnie. Dla siebie odkryłam też nową/starą piosenkę. Taki ni…

Dwustronny laptop istnieje!

Czas zdementować pewne plotki, które powstały na mój temat. Prawda wyszła na jaw.
Dawno temu, kiedy jeszcze śpiewałam w Chofeszu, była taka próba w Pszczynie, na którą przyjechał Maniek perkusista. Wieczorem, żeby się zrelaksować, oglądaliśmy film, tylko Maniek siedział z drugiej strony. Nawiązał się taki dialog:

Ja: Dlaczego tam siedzisz?
Maniek: Bo ja oglądam z drugiej strony.
Ja: Ee, jak to?
Maniek: Normalnie, to jest dwustronny laptop.
Ja: Nie wkręcaj mnie, nie ma czegoś takiego.
Maniek: No sama zobacz.
Daniel albo Jonasz: Nie podpuszczam cię, ale nie zajrzysz za ekran...
Ja: Nie wierzę wam, ale tak mnie korci... zagląda za ekran
Wszyscy: Hahaha, Kika uwierzyła w dwustronnego laptopa! ogólna polewka i niekończące się żarty powtarzane pokoleniom

I w ten sposób przylgnęła do mnei opinia, że łykam wszystko jak młody pelikan, aż do dzisiaj, kiedy to odkryłam jakże szokującą wiadomość: dwustronny laptop istnieje! Możecie zobaczyć tutaj.



Po tym wydarzeniu Daniel napisał:
"Karolina Harasim -…

Life is an adventure

"Zapytam cię o jedną rzecz:
Czy ty byś przeszedł dla mnie do Play?"
(parafraza tekstu "Wierzę temu" z musicalu "Precedens")Mój urlop dzisiaj się skończył i nie pozostało mi nic innego, jak wracać Polskim Busem do Warszawy. Zima nie ominęła Podkarpacia i dzisiaj o 4 rano też zaczął padać śnieg. Szybko nie zajedziemy, a według moich obliczeń miałam zdążyć do pracy na 14.45. No, zobaczymy, jak warunki na drodze pozwolą.
Dzisiaj jadąc do Rzeszowa sluchalam historii jednego pana. Opowiadał, jak był w wojsku podczas wojen na Bliskim Wschodzie, jak handlował z Arabami, jak podczas zimy stulecia jechał po pomoc plugiem snieznym z Polanczyka do Ustrzyk,  jak rok temu wyjechał do pracy przy kapuscie do Niemiec, która rosła obok elektrowni atomowej przy Monachium i jak taka napromieniowana kapusta trafia do Lidla w Polsce (brr, chyba nigdy nie kupię kapusty kiszonej w Lidlu). Aż trudno było uwierzyć, że jeden człowiek tyle przygód przeżył, a jeszcze na koniec powie…

Odważni

Courageous
Casting Crowns

We were made to be courageous
We were made to lead the way
We could be the generation
That finally breaks the chain
We were made to be courageous
We were made to be courageous

We were warriors on the front lines
Standing, unafraid
But now we're watchers on the sidelines
While our families slip away

Where are you, men of courage?
You were made for so much more
Let the pounding of hearts cry
We will serve the Lord

We were made to be courageous
And we're taking back the fight
We were made to be courageous
And it starts with us tonight

The only way we'll ever stand
Is on our knees we're lifting hands
Make us courageous
Lord, make us courageous

This is our resolution
Our answer to the call
We will love our wives and children
We refuse to let them fall

We will reignite the passion
That we buried deep inside
May the watchers become warriors
Let the men of God arise

We were made to be courageous...

Seek justice
Love mercy
Walk on
Be with your God

In t…

Osternmontag

Przed przyjazdem do domu kupiłam nową grę familijną: karcianą wersję "Osadników z Catanu". W Empiku kosztowała 39 zł. Podobno wersja planszowa (oryginalna) jest rewelacyjna, ale na razie nie byłam dość przekonana, żeby inwestować 130 zł. Natomiast karty można zabrać wszędzie ze sobą i też jest dobra zabawa. Gra uczy strategicznie myśleć i nie trwa zbyt długo, więc partię można rozegrać w godzinę.Nawet Ronia szybko się nauczyła i grała z nami. W domu nadrobiłam też zaległości w najnowszych animacjach: obejrzeliśmy Madagaskar 3. Przyznam, że mało uważnie oglądałam, bo miałam uruchomiony czat w telefonie, ale pomysł był całkiem niezły i całkiem fajna akcja. Poniżej piosenka, która mi wpadła w ucho.




Dzisiaj Lany Poniedziałek i Prima Aprilis. Nikt porządnie mnie nie oblał, nie licząc taty i jego spryskiwacza z EM i porządnie nie nabrał, nie licząc Tygrysa i jego wkręty o aresztowaniu. Chyba robię się stara i nudna i nikt mnie nie lubi.