Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2013

Ogórek zielony ma garniturek.

Grafika z profilu Moniki Rachwalak

Co dobrego można zjeść w domu? Ciasto śliwkowe. Mama piecze takie drożdżowe, półkruche, z masą śliwek na wierzchu, posypane cukrem pudrem. Zazwyczaj jem to ciasto jak chleb. Jest tak pyszne, że nie umiem powiedzieć sobie: dość ;) Miesiąc temu kisiłam ogórki. Teraz mama otworzyła słoik i okazało się, że wyszły rewelacyjne: idealnie twarde, chrupiące, o smaku czosnku i chrzanu, a wszystko z naszego ogródka. Jest satysfakcja :) 

Wild South-East.

Dobrze jest być znowu w domu. Nie wiem tylko dlaczego, kiedy przyjeżdżam, zawsze dopada mnie jakieś dziwne drapanie w gardle. Nie byłam chora do tej pory. Może jestem na coś uczulona.
Tradycyjnie już skosiłam pół trawnika, tym razem bez opalania się, bo lato powoli się kończy i upałów nie ma. Mama ogarniała kosiarkę żyłkową, a babcia pieliła ogródek. Każdy zajęty, a tata chodzi jak dyrektor i ustawia robotę. Ten to się umie urządzić :P
Na facebooku pojawił się album ze zdjęciami z obozu, nareszcie jest ruch na stronie. Otrzymuję 60 powiadomień w ciągu kilku godzin. Szaleństwo :P
Dzisiaj oglądałam czasopismo "Cztery kąty" z różnymi aranżacjami mieszkań. Ech, chciałabym mieć własny dom. Mógłby być stary i odrapany, z cieknącym dachem. Mógłby być zupełnie nieduży, ale mój własny. Mogłabym wydawać pieniądze na remont, a nie na czynsz. Dzisiaj znalazłam taki tekst w Biblii, że Bóg samotnym daje dom. Może jest szansa?...

A Serce znów naciska na rozum: zaakceptuj go, no nie daj się nam…

Nasze podróże będą kiedyś niebezpieczne.

Żyjemy tylko podróżami
Anna Jurksztowicz i zespół FANT

1. Nasze podróże były kiedyś małe
mieściły się pod stołem całe
nasze podróże kiedyś na czworakach
nasze podróże dookoła trzepaka
nasze podróże kiedyś tylko w słowach mamy
na dobranoc tak chętnie słuchanych
nim ruszymy papierowym samolotem
opowiemy wam o nich trochę

Ref.
Żyjemy tylko podróżami
Żyjemy tylko pod-różami
podróżami z kolcami
po-dróżami herbacianymi
pod-różami jak aksamit
podróżami jedwabnymi
niech zostanie to między nami.

Chcemy mieć życie usłane podróżami / x4

2. Nasze podróże będą kiedyś duże
obejmą dzieje zastygłe w marmurze
nasze podróże będą kiedyś fantastyczne
w łodziach Wikingów przez wody magiczne
nasze podróże będą kiedyś niebezpieczne
tylko najpierw podrośniemy troszeczkę
nim wyruszymy jumbo-jetem albo busem
zaprzyjaźnimy się z globusem.

Ref.
Żyjemy tylko podróżami...

***

Wariactwo z tymi podróżami, ale znów jestem w drodze, tym razem do rodziców. Mama ma dzisiaj urodziny, akurat dobra okazja na odwiedziny. Zdą…

Od pustelni do pałacu - JG 2013, cz. 3

07:00 Pobudka jest straszna. Ale trzeba wstać, żeby zacząć dzień. Tego dnia w rankingu ubrań zwycięża brązowa spódnica. Marzę o tym, żeby wyjechać jak najszybciej, tylko nigdzie nie widzę Areczka, żeby go spytać, o której mamy być gotowi. 08:45 Poranny wykład zaczyna się wcześniej, bo Micah musi wyjechać. To, co najbardziej utkwiło mi z tego wykładu, to wyjaśnienie znaczenia słowa "wiara". W języku hebrajskim ma ono trzy elementy: przekonanie o słuszności, niezachwianą pewność i zaufanie połączone z poddaniem. Wierzyć nie wystarczy być przekonanym. Trzeba podążać za tym, w co się wierzy i być poddanym Temu, w kogo się wierzy. 09:45 Ludzie zaczynają się zbierać, jedni idą na mecz, inni na wycieczkę w góry. Miotam się, bo nie wiem, co ze sobą zrobić. Wpadam na pomysł, żeby nauczyć dziewczyny belgijki. Wychodzi Arek w pomarańczowej koszuli (moja teoria, że nosi tylko błękitne, pada w tym momencie, ale koszula jest świetna), chowa moje bagaże do auta i gdzieś znika. 10:00 Dowiaduję…

Każdy z nas to precedens. - JG 2013, cz. 2

07:00 Rozpoczynamy dzień. Wszędzie rozlega się warkot suszarek, lustra i prysznice są okupowane.  08:15 Waham się między założeniem letniej sukienki bez ramion a spódnicy z bluzką, bo temperatura nie nastraja optymistycznie. Zwycięża jednak sukienka, a w środku powtarzam sobie: "jest lato, jest ciepło". I w jakiś magiczny sposób jest mi ciepło. 09:30 Rozpoczyna się nabożeństwo. Duża sala zapełnia się w całości ludźmi. Podczas kolejnych ogłoszeń w trakcie nabożeństwa zaczynam wpadać w panikę: nasz koncert jest przesuwany z godziny na godzinę :P  11:00 Kolejne kazanie Micah Campbella. Ominęłam jedno, w piątek wieczorem, bo mieliśmy próbę. Mówił o Nehemiaszu i odbudowywaniu murów Jeruzalemu. Porównał to do naszego życia: musimy uświadomić sobie nasz stan, pozwolić Bogu odbudować nasze ruiny, wystawić się na Jego działanie i być świadkami Jego działania wobec innych.  12:15 Krótkie zebranie zespołu z tyłu. Nasz menager uspokaja i podaje jedyną oficjalną godzinę rozpoczęcia koncertu:…

Siedzimy, nic się nie dzieje... - JG 2013, cz. 1

Podróż do Jeleniej i perypetie z nią związane. Historia w trzech odcinkach. 23:00 Jeszcze czwartek. Włączam sobie filmy na kompie, czekam na wyjazd. "Odlot" jest zaskakujący. Przypomina mi się obóz po tekście: "Czuwaj i witaj, mam na imię Russel". 00:01 Piątek. Skończyłam oglądać "Odlot" i włączam "Gdzie jest Nemo", żeby nie zasnąć. Areczek odzywa się na fb i pisze: "Się nie kładziesz? :P " Nie opłaca się, za dwie godziny jedziemy. O Areczku pisałam jakiś czas temu i z tego, co do tej pory udało mi się o nim ustalić, jest rok starszy ode mnie (chociaż wcale nie wygląda). Jest pozytywnym hipsterem i jeździ 25-letnim Golfem 2, przerobionym na gaz. Autko z wierzchu wygląda niepozornie, ale na trasie okazuje się, że naprawdę daje radę i wyciąga oszałamiające prędkości, a koszty paliwa są śmiesznie małe, dzięki czemu mój przejazd był dwa razy tańszy, niż pociąg. 02:07 Schodzę z bagażami przed dom. Przyjeżdżają chłopaki, są zaskoczeni, że jest…

Niebieska łódź podwodna

Dwa filmy z cyklu "Nie oglądaj sama w domu#ale mi się nudzi".
Blue valentine (2010)
Retrospekcja życia dwojga ludzi, którzy tracą małżeńskie uczucia. Tytułowe słowo 'blue' to nie tylko kolor, oddaje także nastrój, czyli melancholię i smutek. Dla bohaterów życie jest barwną mieszaniną kolorów i nastrojów, które przepływają przez filmowe obrazy. Myśl przewodnia: życie to sztuka wyborów i ponoszenia konsekwencji, o nie zawsze jednoznacznych przyczynach. 

Submarine (2010)
Mam naście lat i wiem o życiu tyle, co przeczytałem w książkach i powiedzieli mi koledzy, resztę muszę doświadczyć sam - oto filozofia młodego Olivera Tate, fascynata zanurzania się w świecie swoich myśli. W odkrywaniu i rozumieniu prawdziwego życia towarzyszy mu Jordana - dziewczyna prawdziwa do bólu, która nie toleruje przytulania, chodzenia za rękę ani okazywania uczuć, za to namiętnie bawiąca się zapałkami. Czy ten związek stojący na beczce prochu wypełnionej rodzinnymi problemami oraz niezrozumienie…

Was ik nog, nog met mijnen hamer.

Posłuchajcie moi mili
Jak to sobie kowal żył
Co koniecznie swe wspomnienia
Chciał obrócić w proch i pył

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

To wszak było nie do wiary
Że z Francuzką związał się
Która jeszcze w noc poślubną
Czystą wydawała się

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

A choć była bardzo piękna
W duszy była niby wąż
Niczym nie mógł jej dogodzić
Zadowolić nie mógł wciąż

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

Nie mógł wypić ni szklaneczki
Nie mógł się z kumplami śmiać
Gdy ze swoją był dziewczyną
Wina, piwa nie mógł chlać.

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

Czemu się z nią związał kowal
Już mu lepiej wdowcem być
Siedzieć w swojej małej kuźni
I w kowadło młotem bić

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

***

Piosenka o uzależniającej m…

Obóz krajowy Pathfinder NAWIGATOR - Zatonie 2013

Poniedziałek, 5 sierpnia
Reisefieber

8:00. Dzisiaj wyjeżdżamy. Od samego rana odbieram co 5 minut telefony albo wysyłam smsy. Ludzie mają tysiące pytań przed obozem. Na szczęście spakowałam się wczoraj, a część sprzętu do zawiezienia przekazałam Adamowi. Mam zatem wolne ręce.  17:30. Wyruszam na WKD wyjątkowo pół godziny wcześniej, żeby nie pędzić na ostatnią chwilę. W wukadce spotykam Pawła i przekazuje mi furę pieniędzy, które mam oddać Sławkowi. Nie udało się ich wpłacić do banku, bo przyjechaliśmy za późno. Trudno, najwyżej mnie napadną. Trochę adrenaliny musi być ;) 19:35 Na dworcu zamieszanie na maksa, ale w końcu się upakowaliśmy. W tym TLK są przedziały 6-osobowe z gniazdkami do laptopów, więc uruchamiam internet i piszę do Tygrysa. Udało się zapakować wszystkich, tylko jedna osoba zapomniała legitymacji, uff, ale aż 6 osób zapomniało kart kwalifikacyjnych i muszą je dosłać pocztą do Zatonia. 20:00. Jedziemy na razie do Poznania, tam mamy przesiadkę. Sprawdzam bilety, bo coś mi się…