Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jordania - vlogi

Długo czekaliśmy po powrocie, ale nareszcie są wszystkie vlogi z Jordanii od Tomka - Ościstej Ryby! Zapraszam do obejrzenia relacji z poszczególnych dni wyprawy. Widoki i wrażenia niezapomniane!












Sacrum - zjazd ZHA 2018

I znowu spotykamy się z pathfindersami po całym roku. Tym razem odwiedziliśmy Lublin. Zjazd kręcił się wokół tematu świątyni. Uczyliśmy się tańców żydowskich, rozpoczynaliśmy uroczyście szabat, śpiewaliśmy hymn o Jezusie - Arcykapłanie, graliśmy w grę miejską śladem koziej sierści, odwiedziliśmy bożnicę i inne ciekawe miejsca w Lublinie. Wystartowaliśmy też z Roversami w konkursie Pathfinder Bible Experience, ale tym razem matura zdana ledwie na 30 % :P Na chwilę też stanęłam z naszywkami, jak za starych dobrych czasów. Cieszę się, że już niedługo naszywki i mundury będą do kupienia na stronie składnicy harcerskiej. Rozwijamy się :) 


















Pójdę na Stare Miasto, nie byłam tam od wczoraj.

Przy okazji próby u Elizy znowu odwiedziłam Stare Miasto. Zimowa pora, ostatnie dni ze świątecznymi dekoracjami, piękne światła i mgła. Bajkowe klimaty :)











Ania ma roczek!

To nie do wiary, jak czas szybko leci. Już od roku jestem ciocią. Ania już ma kilka zębów, zaczęła chodzić, jest zadowolona z życia i przełamała się do podróży samochodem. Szkoda, że mieszkam daleko i widzimy się tylko kilka razy do roku.  Mała dziewczynko, rośnij duża i zdrowa na chwałę Boga!



Ten dyplom to szalona nominacja ;) ale w końcu zostałam ciocią ;) 

Łyżwy

Mieszkam w Michałowicach od 6 lat, jakieś 400 m od domu jest szkoła, gdzie co roku w zimie robią kryte lodowisko na hali. Wstęp jest darmowy, trzeba tylko mieć swoje łyżwy i można jeździć popołudniami do woli. Dlaczego więc kupiłam łyżwy dopiero teraz? Nie wiem, tak jakoś się składało, że były inne wydatki. Ale ostatnio nawet Miriam zaczęła jeździć na łyżwach, więc też musiałam spróbować. Łyżwy kupiłam w GoSport za 250 zł. Są takie bardziej łyżworolkowe niż fugurowe, ale dobrze się jeździ. Tłumów nie ma, gra radio "Złote przeboje". Można się zmachać i rozgrzać, a nawet walnąć w bandę przy próbie uwieczniania osiągnięć na InstaStories. Yes, sir, I can boogie.

Historia pewnej paczki - the story of one parcel

Cała historia zaczęła się w listopadzie 2017, kiedy zaczęłam przygotowywać najlepszy polski tradycyjny piernik staropolski. Jak zapewne wiecie, ciasto jest gotowe do pieczenia po 1,5 miesiąca, ale kiedy jest upieczone, może stać bardzo długo i nadal jest smaczne. #magic


Upiekłam piernik tydzień przed świętami, żeby zabrać go dla mojej rodziny. Ale jego ilość była tak wielka, że postanowiłam podzielić się nim z moimi brazylijskimi przyjaciółmi, którzy zawsze tylko oglądają zdjęcia tego, co piekę i nie mieli okazji spróbować wyśmienitej polskiej kuchni.



Zapakowałam starannie po 3 kawałki ciasta, włożyłam do pudełka dobrą polską czekoladę i wysłałam jedną paczkę do Stanów, a dwie do Brazylii. Zrobiłam też wideo tutorial, jak przełożyć ciasto dżemem i udekorować czekoladą ;) 



Paczka do Stanów dotarła 2 tygodnie po świętach. Pierwsza paczka do Brazylii dotarła po 1,5 miesiąca, o drugiej nie ma jeszcze wiadomości. Jest gdzieś w drodze.

Co najważniejsze: paczka dotarła nieuszkodzona, ciasto…

Morsowanie 2018

Jednym z moich życiowych wyzwań, które stawiałam sobie od kilku lat, było morsowanie. Moi znajomi próbowali już tarzania się w śniegu po wyjściu z sauny, inni już od dawna w zimie kąpali się w jeziorze, a moje osiągnięcia to był jedynie zimny prysznic zaraz po gorącej kąpieli w zimie, żeby rozgrzać się przed wyjściem z domu na mróz. W tym roku zapisałam sobie to na liście celów na 2018. Najbliższa okazja szykowała się na zjeździe pathfinder w Lublinie w lutym, ale niestety w dniu, w którym musiałam być w pracy. Kiedy tak się zastanawiałam i wahałam, znalazłam na Facebooku zdjęcie wrzucone przez Agatę, moją podopieczną w zdobywaniu Master Guide. Była właśnie po swoim pierwszym morsowaniu. Nie mogłam być gorsza. Zdecydowałam pojechać do Białegostoku w najbliższą niedzielę i zrealizować zadanie. Po solidnej rozgrzewce weszłam bez zawahania do wody. Na początku wydawało się to tak łatwe, jak wejście do jeziora w lecie. Dopiero po kilkunastu sekundach w moje ciało zaczęły się wbijać igły …