Przejdź do głównej zawartości

Posty

All4Him w Kołobrzegu

A może nad morze? Weekend koncertowy spędziliśmy z All4Him w Kołobrzegu i okolicach. Setki kilometrów do przejechania samochodem lub pociągiem. Mi udało się kupić bilet na Pendolino i przez 6 godzin mogłam zażywać luksusu podróżowania :)

Zagraliśmy program "Przyjdź jak deszcz" w zborze w Kołobrzegu, a zaraz po obiedzie pojechaliśmy do Świdwina, gdzie graliśmy koncert na zamku. Pierwszy raz w takim miejscu i po raz pierwszy dostaliśmy puchar z podziękowaniami ;)










Poranny koncert w niedzielę odbył się w MONAR-rze w Marianówku i to też był nasz pierwszy koncert w takim miejscu. Było tam dużo zwierząt, przyjemna, choć bezludna okolica, życzliwi i przyjaźni ludzie i pozytywny odbiór.





 Kończymy sezon koncertowy w tym roku, ale w styczniu kolejny koncert!

Pathfinder Day 2017

W ostatnią sobotę listopada w Polsce obchodzimy w naszym kościele Dzień Pathfindersów. Trochę inaczej, niż na świecie, ale jest wtedy więcej czasu na przygotowanie programu na zbiórkach. Tradycyjnie już poprowadziliśmy nabożeństwo, ale i udekorowaliśmy kaplicę harcerskimi chustami.

Tym razem miałam na sobie nową brazylijską chustę Master Guide, którą Diego wysyłał mi przez cały rok ;) jest piękna, to najlepsza chusta, jaką mam.


Wszystkiego dobrego z okazji Dnia Pathfindersa, Bożych błogosławieństw!

#fitnessgoals2017 achieved!

Ten wpis będzie jednym z najważniejszych momentów w całym roku, a może i w przeciągu kilku ostatnich lat.  Jak już wiele razy tutaj pisałam, od kilku lat zmagałam się z niekontrolowanym przyrostem wagi i brakiem motywacji do ćwiczeń. 2 lata temu postawiłam sobie cel: schudnąć poniżej 60 kg. 2 lata próbowałam domowych treningów fitness z różnymi instruktorkami: Mel B, Kayla Itsiness, Fit Mom Ania Dziedzic. Każda z nich dawała bodziec do ruchu i kreowała stracone kilogramy, ale potem znowu wracała bierność i początkowa waga. 2 lata walczyłam o regularność ćwiczeń i jedzenia. Robiłam zapisy treningów w kalendarzu, kontrolowałam ilość jedzenia, kalorie, posiłki. Ostatecznie najlepsze efekty dały regularne posiłki określonej objętości jedzone w pracy. Dieta eliminacyjna nie jest najlepszą motywacją, kiedy zmęczone ciało po prostu jest głodne. W tym roku wzięłam sobie treningi na serio i zaufałam Ani Dziedzic i jej miesięcznym wyzwaniom. Już po półtorej miesiąca schudłam prawie 5 kg, a cia…

Jesień w Brandenburgii

Długi weekend w listopadzie zawdzięczam tej radosnej okoliczności, że 11 listopada wypadł w sobotę. Odebrałam więc sobie wolne 17 listopada i pojechałam do Niemiec do rodziny. Pogoda na weekend zapowiadała się piękna. Mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do Wittenbergi, ale niestety w połowie drogi zepsuła się szyba w samochodzie i musieliśmy zatrzymać się w Bad Belzig. Jak się okazało, Luter też je odwiedził i były tam obiekty związane z reformacją. Zobaczyliśmy rynek, zamek Burg Eisenhardt na wzgórzu i protestancki kościół. Do Brandenburga wróciłyśmy pociągiem. 












W sobotę dzień był deszczowy i pochmurny, ale i tak zaliczyliśmy spacer po Brandenburgu. Za każdym razem znajdujemy jakieś ciekawe, nowe miejsce. Tym razem była to katedra Piotra i Pawła.



Wieczorem Ola wciągnęła mnie w swój nowy fotograficzny projekt i zrobiła mi profesjonalną sesję zdjęciową.




Spotkanie integracyjne młodzieży

Weekend ze świętem niepodległości spędziłam w Warszawie na młodzieżowym spotkaniu integracyjnym. Zaczęliśmy w piątek wieczorem ze śpiewem, doświadczeniami i refleksjami. Na Foksal pojawiło się nowe pianino i brzmiało pięknie :) nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zagrać pieśni, która towarzyszyła mi przez cały dzień: "Niepokonani".  W sobotę po wspólnym wielkim obiedzie poszliśmy na spacer do ogrodów BUW. 




W międzyczasie razem z Asią i Tomkiem skoczyliśmy na Aleje zobaczyć marsz niepodległości (pisałam o tym w poprzednim poście).



 Wieczorem, po wspólnych warsztatach biblijnych i pieśniach graliśmy w wesołe integracyjne zabawy. Radosny czas w fajnym towarzystwie :)


Marsz Niepodległości

W dzień niepodległości zazwyczaj jestem daleko od Warszawy i wydarzeń, które się w niej dzieją, bo to dobra okazja, żeby wyjechać na długi weekend. W tym roku święto wypadło w sobotę, w weekend mieliśmy spotkanie integracyjne młodzieży, więc trafiłam do centrum Warszawy na cały dzień. A skoro byłam już tak blisko, to pomyślałam, że trzeba wreszcie na własne oczy zobaczyć ten słynny Marsz Niepodległości, o którym od lat krążyły burzliwe historie.

11 listopada ulicami stolicy przeszli uczestnicy Marszu Niepodległości. Organizatorami byli Obóz Narodowo-Radykalny oraz Młodzież Wszechpolska. W tym roku manifestanci przeszli pod hasłem "My chcemy Boga". Marsz rozpoczął się o godzinie 15 na rondzie Dmowskiego i przeszedł Aleją Waszyngtona aż na błonia Stadionu Narodowego. 




Ulice przylegające do Alei Jerozolimskich były obstawione przez oddziały policji. Staliśmy na środku na wysepce tramwajowej koło ronda de Gaulle'a i oczekiwaliśmy na nadchodzących demonstrantów. Już po niedł…