środa, 29 grudnia 2010

Szczęścia w Nowy Rok.



Śniadanie do łóżka
Andrzej Piaseczny

W otwarte okno wskoczę nad ranem
Tuż obok się położę nim wstaniesz
Duszy stałość skradnę całą
Ty dostaniesz do łóżka podane

Nowe życie na śniadanie
Pozwól że Cię nim nakarmię
Szczęściem nie bój się nakruszyć
Wypełnijmy nim poduszki

W otwarte okno wpuszczę promienie
Niech wreszcie nas do końca ogrzeją
Wśród owoców otwórz oczy
Już się śmiejesz dostaniesz ode mnie

Nowe życie na śniadanie
Pozwól że Cię nim nakarmię
Szczęściem nie bój się nakruszyć
Wypełnijmy nim poduszki

Nowe życie na śniadanie
Pozwól że Cię nim nakarmię
Szczęściem nie bój się nakruszyć
Wypełnijmy nim poduszki

Na śniadanie wprost do łóżka...

***

Stary rok się kończy, pewnie kolejną notkę napiszę w styczniu... Dziękuję wam wszystkim, którzy tu zaglądacie :)

Życzę wam w Nowym Roku 2011...
- żeby było w was tyle muzyki, by starczyło jej na dni wesołe i smutne,
- żeby w każdym dniu odkrywać coś nowego w świecie i u drugiej osoby,
- żebyście słyszeli i wypowiadali słowa, które mają wartość,
- żebyście potrafili czasem odpocząć i nacieszyć się kubkiem herbaty,
- żebyście odbyli podróż życia,
- żeby to był rok tworzenia, obojętnie czego,
- żebyście zobaczyli i dotknęli twarzy swojego marzenia.

Życzę wam i sobie, aby wasze ulubione bajki się spełniły.
Do zobaczenia gdzieś :)

wtorek, 28 grudnia 2010

O oswajaniu.



Nie oswajaj mnie
proszę, nie oswajaj
ze sobą.
Już dzisiaj myślę
o dniu
kiedy któreś z nas
odejdzie.
Dlatego
nie oswajaj mnie.
Wystarczy,
że jesteś.


Aleksander Jurewicz "N+++"

***

A jednak przewrotnie... trochę mądrości Lisa z "Małego Księcia". Przeczytałam tę książkę i znowu otworzyły się wewnętrzne pokłady wzruszenia...

* "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
* Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
* Poznaje się tylko to, co się oswoi. Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
* Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
* Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.
* Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez.


Mowa jest źródłem nieporozumień... Tak, Lisie, jesteś bardzo mądry.
Wiesz, dobrze dogaduję się z kotem. Kiedy miauczy, to wiem, że chce wyjść na zewnątrz albo wejść do środka. A kiedy mruczy, to znaczy, że jest zadowolony i chce, żeby go głaskać. Kiedy chce się bawić, to trąca łapką. Kot jest nieskomplikowany. A ludzie robią z niego jakieś magiczne, tajemnicze stworzenie, które chadza własnymi drogami. Eetam, po prostu czasem potrzebuje prywatności, jak każdy.
Zupełnie inaczej jest z różą, która ma kolce. Kwiaty są słabe, są naiwne. One zabezpieczają się, jak mogą. Im się wydaje, że z kolcami są bardzo groźne. A tak naprawdę są zupełnie zależne. Róża nastawia te swoje kolce, bo chce uchodzić za dzielną. Coraz trudniej mi ją zrozumieć...
Jednak najtrudniej dogadywać się z ludźmi...
Dobra, Lisie, czas na mnie... Będę jutro o tej samej porze. Będziesz czekał?...

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Zakręcona.



Wybacz, brat, ale pasowało mi do koncepcji...




Perfect guy
Polucjanci

you will never find the right man, honey
you will never find any kind of a prince
even if you want to try and look for such a fellow
girl you'd better keep him in your dreams
'cause I've got to tell you a pretty harsh truth baby


the perfect guy don't exist


I know I'm not the kind of man you dreamed of
I always bet foolish when you're close to me
I stop making sense and act like idiot
even thhou my intentions ain't as bad as you think
so let me come to you give you hug and a kiss


the perfect guy don't exist


I don't know what do to make think
to make you start treating me right
I don't know how to open your mind
and make you listen to your heart
I know that you listen to many people
and you try to find a riht place in this world
but I think that it would be much easier
if you started listening to yourself


so let me tell you one more time honey
girl you'd better stop dreaming of a perfect dude
try to fall in love with someone baby, maby
it's a destination
god has chosen for you
so let me come to you give you hug and kiss


the perfect guy just don't exist

***

Dzień ostrej roboty w kurniku, huh, ależ się łopata namachałam, jutro nie dźwignę rąk do góry. Pomysł spontaniczny i mój, czasem miewam takie spontany na szalone sprzątanie, aż padnę. Marzę już o tych dobrych czasach, kiedy praca nie będzie męczyła i ten sam zapał, co na początku, będzie na końcu... A póki co musiałam odpierać ataki koguta, który miał jakieś nieuzasadnione antagonizmy pod moim adresem... Postanowiłam nie być agresywna i bronić się modlitwą. Działało bez pudła: kogut łagodniał, po czym za jakiś czas znowu atakował, nawet od tyłu... Ale wytrzymałam :)dzięki, Panie :)

Przeżywaliśmy dzisiaj z bratem film z George Clooney "Gniew oceanu". Do końca filmu wierzyłam, że oni przeżyją... A jednak wszyscy utonęli :( nie lubię tego :/ w jakiś irracjonalny sposób buntuję się przeciwko takiej rzeczywistości... Te krzyczące z bezradności kobiety, zapłakane dzieci... Bo ojcowie wypłynęli zarabiać na chleb...

Ale płaczu nie było. Mój wewnętrzny kranik jest szczelnie zakręcony. Nic nie wycieka, chyba, że w kontrolowanych momentach, jak np. na musicalu. Trochę to dziwne, bo krany zakręca się w zimie, żeby woda nie zamarzła i nie rozsadziła instalacji, a u mnie ktoś zakręcił go ponad pół roku temu, kiedy była wiosna. Chyba się coś zacięło z tym kranem, bo szarpię się i mocuję z nim, a ten nie działa. Aż coś trzeszczy we mnie i zgrzyta na wszystko. Ale jest jakiś pozytyw: czysto, sucho i bez zbędnego chlapania naokoło. Tylko nic przeze mnie nie płynie i nic się nie dzieje. Zazwyczaj aż wrzało w rurach, a teraz nic.
Czasem czuję się jak ten zakręcony na zimę kran, taka cyniczna i zimna, wyrachowana i przewidująca, we wszystkim szukająca jakiegoś haczyka, bo nie może być przecież idealnie, nawet jeśli przez chwilę jest dobrze... I znajduję, niestety...
Nie, wcale nie płaczę, przecież już mówiłam, że nie potrafię ostatnio. Katar tylko mam, to przecież o niczym nie świadczy.
Dobrej nocy życzę. Może znajdzie się ktoś, kto będzie potrafił ten kran odkręcić...

niedziela, 26 grudnia 2010

Kocie opowieści


"Każdy z nas myśli, że jest inny, wyjątkowy, a tak naprawdę wszyscy chcemy tego samego: miłości, przebaczenia, czekolady...."
dr Gregory House



Jestem w domu. Pogoda tu na Dzikim Wschodzie mnie zadziwia: kiedy przyjechałam, było 9 stopni i błoto wszędzie naokoło, teraz w ciągu dwóch dni ochłodziło się i spadł śnieg. Czyli jest normalnie, zimowo i w ogóle :) siedzimy z rodzeństwem w domu, doglądamy kur i kota, oglądamy telewizję i wszystkie te świąteczne komedie romantyczne (teraz leci "Zaczarowana"). Brat propaguje dietę na przyrost masy i jakoś mimowolnie zrobiłam taki obiad, uczestnicząc tym samym w procesie nabierania masy :P ale spokojnie, nie przybiorę więcej niż trzeba :P
Wesołą zabawę mamy z kotem, który jest jeszcze młody i rozbrykany, szalenie lubi bawić się w drapanie i gryzienie, w związku z tym mam całe poharatane ręce :) brat jak większość facetów nie toleruje kota i nie kryje tego, podczas gdy my z siostrą mamy z nim szaloną zabawę :) w ogóle to ciekawe, ale niewielu takich facetów znam, którzy lubią koty...
Net chodzi po zbóju, można by powiedzieć, że prawie się nie porusza :P tracę cierpliwość do niego pomału, a tak pomstowałam na neta w Warszawie... Nigdy więcej :P
Połomotałam sobie w klawisze dzisiaj, nikt nie pomstował, siostra przyłączyła się do przeboju "Sweet home Alabama", brat mnie zignorował, a kot spał. Czasem trzeba wyrzucić z siebie nadmiar muzyki, nagromadzonej przez wieczory słuchania.

Chyba tyle z aktualności... Jest dobrze, spokojnie i ciepło :) w głowie i w sercu też :)
Ciągnie mnie na zachód znów... Niedługo wyruszę w drogę :)

piątek, 24 grudnia 2010

Now I need you more than ever.



All at sea
Jamie Cullum

I'm all at sea
Where no-one can bother me
Forgot my roots
If only for a day
Just me and my thoughts sailing far away

Like a warm drink it seeps into my soul
Please just leave me right here on my own
Later on you could spend some time with me
If you want to
All at sea

I'm all at sea
Where no-one can bother me
I sleep by myself
I drink on my own
Don't speak to nobody
I gave away my phone

Like a warm drink it seeps into my soul
Please just leave me right here on my own
Later on you could spend some time with me
If you want to
All at sea

Now I need you more than ever,
I need you more than ever, now

You don't need it every day
But sometimes don't you just crave
To disappear within your mind
You never know what you might find
So come and spend some time with me
We will spend it all at sea

Like a warm drink it seeps into my soul
Please just leave me right here on my own
Later on you could spend some time with me
If you want to
All at sea

***

Tłukło mi się to przez cały dzień w teatrze świdnickim, jak tylko dopadłam pianina Kurzweila i palce mi pobiegły na As - motyw morza sam popłynął :)

22 grudnia - to był dobry czas: sesja zdjęciowa, próba, koncert, wieczór ze znajomymi... Wprawdzie mało snu, bo przyjechaliśmy do Świdnicy o 4 rano, jadąc niemal całą noc, ale dzięki Bogu były siły na wszystko :)
Zdjęć i wywiadu szukajcie na facebooku ;)

Myśl zapisana podczas wczorajszej dłuuuugiej podróży pociągiem:

Jeśli chcesz rozpalić domowe ognisko, przygotuj drewno.


Możecie interpretować dowolnie ;)

Do siego roku :)

wtorek, 21 grudnia 2010

Do 3 x sztuka :P



Do you want the truth or something beautiful
Paloma Faith

The Prophet took my hand on all souls day
He preached the value of deception
Changing shadows by a shapeshifter's rules
Tales are never just for fools
The court of conscience came before me
Presenting me with a heavenly angel
You took my hand and asked me, truths aside
To his questions I replied

Do you want the truth or something beautiful?
Just close your eyes and make believe
Do you want the truth or something beautiful?
I am happy to deceive you

He stood as tall as redwood trees
Drank tea from a seamstress' thimble
I Didn't want to speak the honest truth
So I spit out lies that aimed to soothe

Do you want the truth or something beautiful?
Just close your eyes and make believe
Do you want the truth or something beautiful?
I am happy to deceive you

Secrets, lies, and falling veils
I can be who you want me to be
Sacred lies, and telling tales
I can be who you want me to be
But do you want me?

Do you want the truth or something beautiful?
Just close your eyes and make believe
Do you want the truth or something beautiful?
I am happy to deceive you

Sacred lies, and telling tales
I can be who you want me to be
Sacred lies, and telling tales
I can be who you want me to be
But do you want me?
But do you want me?

***
Przypadkowe odkrycie na winampie podczas kolejnego zarywania nocy na konwersacjach na fb :P co ja poradzę, że net tak paskudnie zrywa i oferuje obustronną zabawę w chowanego? :P
Jutro (a wlaściwie już dzisiaj, tylko kilka godzin później) Świdnica - osiągniemy ją gdzieś kolo pólnocy, zakladając wersję optymistyczną :P a że dzisiaj wszystko czarno widzę, więc dojedziemy tam na środę rano :P potem koncert, powrót, święta w Bajkówce i znowu Świdnica - na sylwestra ;) bijemy rekordy, a co ;) w tym roku wypadnie 3 razy...
Mialam jakąś inteligentną konkluzję na dziś, ale chyba jej nie wygloszę, bo moja kreatywność się już wyeksploatowala (pffff :P) to może zdjęcia aktualne wstawię...



Frau Magister Harasim und ihre Waffe- Tafel und Kreide :P

Gute Nacht for everyone.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Kocie opowieści


"Każdy z nas myśli, że jest inny, wyjątkowy, a tak naprawdę wszyscy chcemy tego samego: miłości, przebaczenia, czekolady...."
dr Gregory House



Jestem w domu. Pogoda tu na Dzikim Wschodzie mnie zadziwia: kiedy przyjechałam, było 9 stopni i błoto wszędzie naokoło, teraz w ciągu dwóch dni ochłodziło się i spadł śnieg. Czyli jest normalnie, zimowo i w ogóle :) siedzimy z rodzeństwem w domu, doglądamy kur i kota, oglądamy telewizję i wszystkie te świąteczne komedie romantyczne (teraz leci "Zaczarowana"). Brat propaguje dietę na przyrost masy i jakoś mimowolnie zrobiłam taki obiad, uczestnicząc tym samym w procesie nabierania masy :P ale spokojnie, nie przybiorę więcej niż trzeba :P
Wesołą zabawę mamy z kotem, który jest jeszcze młody i rozbrykany, szalenie lubi bawić się w drapanie i gryzienie, w związku z tym mam całe poharatane ręce :) brat jak większość facetów nie toleruje kota i nie kryje tego, podczas gdy my z siostrą mamy z nim szaloną zabawę :) w ogóle to ciekawe, ale niewielu takich facetów znam, którzy lubią koty...
Net chodzi po zbóju, można by powiedzieć, że prawie się nie porusza :P tracę cierpliwość do niego pomału, a tak pomstowałam na neta w Warszawie... Nigdy więcej :P
Połomotałam sobie w klawisze dzisiaj, nikt nie pomstował, siostra przyłączyła się do przeboju "Sweet home Alabama", brat mnie zignorował, a kot spał. Czasem trzeba wyrzucić z siebie nadmiar muzyki, nagromadzonej przez wieczory słuchania.

Chyba tyle z aktualności... Jest dobrze, spokojnie i ciepło :) w głowie i w sercu też :)
Ciągnie mnie na zachód znów... Niedługo wyruszę w drogę :)

środa, 8 grudnia 2010

In a sentimental mood.





Pomarańcze i mandarynki
Marek Grechuta

Pani pachnie jak tuberozy.
To nastraja i to podnieca.
A ja lubię zapach narkozy,
A najbardziej - gdy jest kobieca.

A ja lubię zapach narkozy,
A najbardziej - gdy jest kobieca.

Mówię ładnie? I melodyjnie?
Zdania perlę jak z pereł kolię?
Pani patrzy - melancholijnie...
Skąd ma pani tę melancholię?

Pani patrzy - melancholijnie...
Skąd ma pani tę melancholię?
Sen? Doprawdy? Jak z dymu kółka?
Sen zmysłowy bladej dziewczynki?
Hebanowa lśniąca szkatułka:
Pomarańcze i mandarynki.

Hebanowa lśniąca szkatułka:
Pomarańcze i mandarynki.

Pani usta wtula w swe futro...
Pewno.. miękkie jest to futerko...
Przeczulenie? co będzie jutro?
Co pokaże srebrne lusterko?

Przeczulenie? co będzie jutro?
Co pokaże srebrne lusterko?

Podkrążone po balu oczy
I zmysłowość pachnącej twarzy,
I sen zwiewny panią omroczy,
I o wczoraj pani zamarzy.

I sen zwiewny panią omroczy,
I o wczoraj pani zamarzy.

Pani pyta, czy walca tańczę?
Ach, zatańczę... jak sen dziewczynki!
Mandarynki i pomarańcze,
Pomarańcze i mandarynki.

Mandarynki i pomarańcze,
Pomarańcze i mandarynki.

***

Mgliście odrobinę za oknem... Lubię mgłę. Robi się tak nieoczywiście, magicznie wręcz. Mam wtedy taką szaloną chęć, żeby ktoś zadzwonił i powiedział: "Kika, będę u ciebie za pół godziny. Idziemy się powłóczyć po mieście." To nic, że jestem już kompletnie rozdomowiona. Ubrałabym się w 3 minuty, wyszykowałabym i poszłabym przez mgłę, oglądając zawoalowane krajobrazy i snując rozmowy o sztuce i życiu... A póki co, podziwiam mgłę za oknem, sącząc herbatę miodowo-imbirową i delektując się moim ulubionym jazzem. Może takie marzenia trzeba głośniej i wcześniej wyrażać... Wtedy może nawet ktoś chętny by się znalazł ;)
Z wiekiem stwierdzam, że stężenie sentymentalizmu raczej się u mnie nie zmienia, tylko zwiększa się potrzeba wyrażania tego i czyjegoś współuczestnictwa. Co za frajda słuchać muzyki samemu, jak nie ma kto tego ze mną komentować. Tak samo oglądanie niesamowitych miejsc w pojedynkę nie jest takie pasjonujące. No cóż... Pożyjemy, zobaczymy.
Tymczasem.

Ps. Ciekawy eksperyment muzyczny mi się zrobił... Włączyłam:
In a sentimental mood - Duke Ellington i w międzyczasie na Winampie wlączyli mi się Poluzjanci - Round&Round ... i przynajmniej do pierwszej minuty wszystko pasowało ;) zresztą zobaczcie sami, jak to brzmi ;)

wtorek, 7 grudnia 2010

Ole, ole, ole, ole, nie damy się, nie damy się!





Mój jest ten kawałek podłogi
Mr Zoob

Znowu ktoś mnie podgląda
Lekko skrobie do drzwi
Straszy okiem cyklopa
Radzi, gromi i drwi

Mój jest ten kawałek podłogi }
Nie mówcie mi więc,co mam robić } / x 2

/ w s t a w k a /

Meble już połamałem
Nowy ład zrobić chcę
Tynk ze ścian już zdrapałem
Zamurować czas drzwi

Mój jest ten kawałek podłogi }
Nie mówcie mi więc,co mam robić } / x 2

/ w s t a w k a - sax solo /

Mój jest ten kawałek podłogi }
Nie mówcie mi więc,co mam robić } / x 2

Wielkie dzieło skończyłem
Głód do wyjścia mnie pcha
Prężę się i napinam
Lecz mur stoi jak stał

Mój jest ten kawałek podłogi }
Nie mówcie mi więc,co mam robić } / x 2

***

Kilka prostych zasad:

1. Nie zawsze trzeba wszystko wiedzieć, żeby rozumieć. Nie zawsze fakty wszystko wyjaśniają. Czasem słowa więcej gmatwają, niż by się ich wcale nie powiedziało. Słowa wyjaśnienia mają sens wtedy, kiedy budują mosty porozumienia. Kiedy ranią i niszczą, lepiej ich nie wypowiadać...

2.Nie zawsze "logicznie myśleć" oznacza "poprawnie myśleć". Logika jest zimna, chłodna, nie pozostawia miejsca na takt i wyczucie. Skoro wszystko można wyjaśnić w chłodny, rozumowy sposób, to można człowieka obedrzeć z szat i wystawić go na słowną chłostę...

3. Nie zawsze trzeba zapobiegać wszystkim ewentualnym błędom. Żadnej frajdy dla Harpo. Żadnego własnego doświadczenia, wszystko z góry zaplanowane i przygotowane. Życie według schematu działania, logicznej instrukcji. Schematy myśli, słów, postępowań, idei.

4. Nie zawsze trzeba wszystko komentować. Nie trzeba szukać we wszystkim haczyków, żeby powiesić na nich swoją opinię. Nikt nie wiesza przecież płaszcza na rzeźbie w muzeum tylko dlatego, że ma wystające elementy...

***

Zabrałam się za naukę do Podkowy. I żadnego siedzenia na fb w ciągu dnia. Krótki look i tyle. Pozostawiam sobie ten czas ewentualnych konwersacji na wieczór.

Pozdrawiam dzisiaj moją jedyną w swoim rodzaju rodzinę. Ole, ole, nie damy się!

poniedziałek, 6 grudnia 2010

All the single ladies now put your hands up.



Single
Natasha Bedingfield

Ah yeah that's right
All you single people out there
This is for you

I'm not waitin' around for a man to save me
(Cos I'm happy where I am)
Don't depend on a guy to validate me
(No no)
I don't need to be anyone's baby
(Is that so hard to understand?)
No I don't need another half to make me whole

Make your move if you want doesn't mean I will or won't
I'm free to make my mind up you either got it or you don't

[Chorus:]
This is my current single status
My declaration of independence
There's no way I'm tradin' places
Right now a star's in the ascendant

I'm single
(Right now)
That's how I wanna be
I'm single
(Right now)
That's how I wanna be

Ah yeah Uh Huh that's right

Don't need to be on somebody's arm to look good
(I like who I am)
I'm not saying I don't wanna fall in love 'cos I would
I'm not gonna get hooked up just 'cos you say I should
(Can't romance on demand)
I'm gonna wait so I'm sorry if you misunderstood

[Chorus]

Everything in it's right time everything in it's right place
I know I'll settle down one day
But 'til then I like it this way it's my way
Eh I like it this way

Make your move if you want doesn't mean I will or won't
I'm free to make my mind up you either got it or you don't
'Til then I'm single

This is my current single status
My declaration of independence
There's no way I'm tradin' places
Right now a star's in the ascendant

***

Piosenka znaleziona na potrzeby inicjatywy Karoli&Kariny, czyli imprezy dla ludzi o zimnych sercach na Antarktydzie :P do tego dołączam parę innych hitów i będzie full playlista :P

Beyonce - Single ladies

Kelly Clarkson - Miss Independent

Green Day - Boulevard of broken dreams
Kabaret Elita - Zerowy bilans, czyli pero
Ewa Bem - Moje serce to jest muzyk
Urszula - Rysa na szkle

A na deser... Mój pierwszy własnoręczny demot.



Haha ... Lata mijają, a ludzie się nie zmieniają. Albowiem, jak mówi pewne mądre motto, które znalazłam w swoich archiwalnych postach:

"Nie zmienimy się siłą naszej woli, nie zmieni nas upływ czasu.
Zmieni nas miłość."


Czego sobie i wszystkim życzę.

czwartek, 2 grudnia 2010

Huhu-ha, huhu-ha, nasza zima zła!



Zima zła
Maria Konopnicka

Hu! hu! ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy,
mroźnym śniegiem w oczy prószy,
wichrem w polu gna!
Nasza zima zła!

Hu! hu! ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
w ręku gałąź oszroniała,
a na plecach drwa...
Nasza zima zła!

Hu! hu! ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
dalej śnieżkiem w plecy zimy,
niech pamiątkę ma!
Nasza zima zła!

***

Powyższy link na rozładowanie mroźnej atmosfery po wczorajszym pseudofinale Tap Madl i aby mimo wszystko zima nie była taka zła ;) właściwie muszę się przyznać, że oglądałam ten żenujący program od samego początku emitowania do i choć niektóre momenty uwłaczały godności ludzkiej, to człowiek miał taką dziwną potrzebę się zresetować po całym dniu. Jednakże finał sięgnął dna i, co tu kryć, kompletnie mnie rozczarował: zarówno umierającym poziomem napięcia, jak i rezultatem głosowania, podobnie jak i w "Mam talent". Ech, ten nasz polski romantyzm... Ciągle nie rozumiemy zachodniego kapitalistycznego, brutalnego świata... Cóż, było, minęło. Zima toczy się dalej...

Co słychać? W Warszawie sypie, mroźno, coraz większe sterty śniegu na przystankach i na chodniku. Z tego też powodu preferuję budynkowy (bądź też galeriowy) styl życia i z rzadka wypuszczam się z mieszkania (a może powinnam się hartować, nie wiem). Ale i tak moja artystyczna natura pieje z zachwytu na widok ośnieżonych drzew (po ostatnim pobycie w Podkowie) i klimatycznych światełek (oficjalna iluminacja Traktu Królewskiego w sobotę o 16), jakby wbrew rozsądnym ubolewaniom większości użytkowników dróg. Nie poradzę, że piękno mnie cieszy.

Nie wiem, kto aktualnie czyta tego bloga, w sumie udostępniałam go tylu różnym osobom, że nie wiem, kto tu zagląda, a mam jakiś nastrój na wywnętrznianie się... To może powiem krótko i dobitnie: jestem wolna i próbuję znowu funkcjonować, jak wcześniej. Pracuję, jeżdżę raz w miesiącu na studia, a także na koncerty z All4Him, chodzę na piątkowe spotkania młodzieżowe, śpiewam na nabożeństwie, prowadzę lekcje, ostatnio udzielam lekcji pianina, ponadto organizuję nabożeństwo 3 grudnia i mam z tego powodu liczne próby. Staram się jakoś bardziej towarzysko rozwinąć i nadrobić te lata zamykania się w swoim świecie, czyli rozwijam znajomości z różnymi ludźmi. Czasem tylko uciekam w muzykę i bloga, ale na krótko. Chyba lepiej z ludźmi, niż z maszynami czy myślami.
Nawalam może tylko w jednym: kładę się późno spać i późno wstaję, trochę jestem nieprzytomna, ale radzę sobie ze wszystkim i w sumie jestem ogarnięta, jak zawsze zresztą; cholernie ogarnięta, poukładana i robię kilka rzeczy naraz, żeby nie mieć czasu na myślenie. I tak myślę, ale jakoś mniej.

Na deser pozostawiam jeszcze jeden kwiatek, czyli to, co tygryski lubią najbardziej: hybryda gatunków, maksymalne stężenie absurdu, aluzje i korespondencja sztuk oraz prostota (nie mylić z prostactwem) wykonania dla podkreślenia groteskowości. Tylko ten komentarz pod spodem zupełnie niepotrzebny.



Do siego roku.