Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2015

Praga w 2 dni.

Przed nami długi weekend majowy. Znajomi zaproponowali, że jedziemy do Pragi, bo jest tam jakieś wydarzenie w rosyjskojęzycznym zborze, a przy okazji pozwiedzamy sobie miasto :) słyszałam już wiele o atrakcjach Pragi i już śledzę różne przewodniki, żeby wybrać najciekawsze miejsca do odwiedzenia.  Pomocny artykuł znalazłam na stronie gdziewyjechac.pl i  jest tam ręcznie rysowana mapka połączeń metra oraz zlokalizowanych przy nim atrakcji turystycznych. 


Nie wiem jeszcze, co będzie interesowało moich znajomych, ale jest kilka miejsc, które chciałabym zobaczyć: Złota Uliczka, Hradczany, dzielnica żydowska Josefov, most Karola i Trakt Królewski. Ciekawe, co mnie zaskoczy :) A do posłuchania piosenka o Pradze z albumu "0" Damiena Rice. Nie mogę skojarzyć innych piosenek, gdzie występuje Praga, więc musi być ta. 

Update: Dziękuję za piosenkę z komentarza :) oczywiście, że znam polską wersję :) 

A poniżej wersja oryginalna, chociaż po oryginale było mi ciężko rozpoznać, że tę pios…

11:11

Przyłapana chyba z 5 razy w ciągu tygodnia. Przypadek? Nie sądzę.

Nextbike next to me.

Mam wolne popołudnie, Ola też. Idziemy do kina? Ee, nic ciekawego nie leci, lepiej pójść na rowery. Mała konsternacja przy Veturilo, bo obie mamy nieaktywne konta. Udało się doładować, bierzemy rowery. Przez 20 minut narzekam na niedopasowane siodełko i za szeroki rozstaw kierownicy (inna opcja, że mam za krótkie ręce).  Startujemy na Pradze, koło dworca Wileńskiego. Nucimy "Next to me" Emeli Sande, bo prześladuje nas obie ta piosenka przez ostatni tydzień. Okrążamy park Praski i przejeżdżamy obok katedry w kierunku Wybrzeża Szczecińskiego. Jeszcze same nie wiemy, dokąd jedziemy, na każdym skrzyżowaniu spontanicznie podejmujemy decyzję. Przejeżdżamy przez most Świętokrzyski na drugą stronę Wisły, bo ładnie wygląda i dalej na południe ścieżkami rowerowymi.  Dochodzi dziewiętnasta, ale jest ciepło. Mam koszulę z długim rękawem i nie jestem ani zgrzana, ani zmarznięta. Mamy wrażenie, że jest końcówka letniego dnia.

Powiśle, Wola i Mokotów, ulica każda, każdy dom.
Trochę bulwara…

Tysiąc darów

Życie się zmienia, gdy zaczynamy je przyjmować z wdzięcznością  i przestajemy prosić, żeby się zmieniło.

"Tysiąc darów. O sztuce codziennego szczęścia" - książka, którą tata kupił mamie w Empiku za jakąś śmieszną cenę. Trafiła do mojej kolekcji także dzięki mamie, która kazała tacie kupić dla mnie i dla Oli. 
Przeżyć dobrze swoje życie – co to właściwie oznacza? Zastanawiając się nad tym, Ann Voskamp zachęca, by nauczyć się sztuki codziennego odkrywania Bożych darów. Autorka przekonuje, że w monotonii codziennych obowiązków, stresu związanego z tempem uciekającego czasu, natłokiem problemów finansowych i rodzinnych, można odnaleźć smak prawdziwego szczęścia.
Czy to w ogóle możliwe?Czy da się odczuwać wdzięczność za życie, które wydaje się tak niedoskonałe, a momentami nawet mroczne?
Zamiast dopisywać kolejne niespełnione marzenia do listy rzeczy, które chciałabyś zrobić przed śmiercią,otwórz oczy na dary, które otrzymujesz nieustannie, i naucz się za nie dziękować.
Poznaj przemyś…

Mów mi Elvis.

Dokonałam tego. Jak widać na załączonym obrazku, mamy sobie wersję 10.9.5, co oznacza Mavericsa, a pamięć wzrosła do 3 GB. Zestaw śrubokrętów z odpowiednią końcówką kupiłam w Leroy Merlin, a pamięć RAM na allegro. Wymiana ramu nie była trudna, chociaż trochę się nagłowiłam, jak ją bezpiecznie wcisnąć w te sloty.  Cudnie było wczoraj po południu w parku Skaryszewskim. Posiedzieliśmy nad stawem, wylegując się na słońcu i piknikując. Dawno nie było takiej spokojnej soboty.

OS Mavericks i wkrętak krzyżowy ph00, czyli typowe kobiece zajęcia

Lubię mój komputer i nie zamieniłabym go na żaden inny (no, może na nowszy, ale na razie oszczędzam na coś innego). Ma już jednak z 6 lat i od tego czasu zdążono naprodukować wiele nowszych modeli oraz aktualizacji programów i systemu. Mój komputer dzielnie starał się nadążać za technologiami i aktualizował programy, ale doszedł do momentu, kiedy zadanie go przerosło i zaczął zamulać. Postanowiłam zwrócić się do specjalisty, który już na przełomie roku naprawiał komputery mamy i Oli - Tygrysa. Nie było łatwo, bo przez różnicę czasową niemal zawsze się rozmijaliśmy. Kiedy wreszcie udało się zgrać w czasie, ja zaprzepaściłam mój transfer internetowy i naprawa musiała poczekać. W końcu był czas i internet i Tygrys przez TeamViewera zdiagnozował mój komputer. Orzekł, że koniecznie trzeba zdobyć dla niego więcej RAMu oraz zaktualizować system do wersji Mavericks. Mavericks z wyglądu jest takim systemem pod iPady, ma dużo funkcji, które mają iPhone i przez to jest bardziej kolorowy, ale na…

Reaguj!

Powiedzcie mi, o co chodzi z tą kwietniową pogodą? Świeci słońce, ale zaraz potem nadciągają chmury, sypnie gradem i robi się potwornie zimno. Nadal chodzę w czapce i kurtce z kożuchem, bo przecież inaczej nie da się wytrzymać. Przez te zawirowania dzisiaj obudziłam się z bolącym gardłem i ledwo miałam siłę się podnieść z łóżka. Dobrze, że najbliższy koncert dopiero za miesiąc... Wybaczcie to marudzenie, jak człowiek chory, to sobie folguje. Ale dobra nowina z dzisiaj jest następująca: wrócił internet :) mogę zatem zrealizować masę zaległych postów i spraw, a do tego nareszcie dotarł mój zamówiony parowar :) Czytam sobie ostatnio książkę Elliota Aronsona "Człowiek - istota społeczna". Miałam z nią do czynienia na studiach, ale nie było wtedy czasu, żeby bardziej się w nią zagłębić. Teraz wiele więcej czasu nie mam, ale brakuje mi mądrej fachowej literatury, więc sobie wyszukuję takowe i nadrabiam. W pierwszym rozdziale dotyczącym konformizmu natrafiłam na temat "nie za…

KOM na Podlasiu

Uff, maraton koncertowy za mną :) tym razem zagraliśmy z Olą i Maćkiem na zjeździe okręgowym w Bielsku Podlaskim. Pierwszy raz byłam na zjeździe okręgowym na Podlasiu i jest to egzotyczne wydarzenie :) dużo śpiewu, wszystko po rosyjsku lub ukraińsku, i to Polacy tak śpiewają, młodzi ludzie ;) graliśmy koncert w części popołudniowej. Jakoś tak się złożyło, że tematyka zjazdu i koncertu były niesamowicie spójne. Tym razem mieliśmy wszystkie autorskie piosenki, właściwie składankę z dwóch festiwali. Ale przed festiwalem powstała krótka pieśń, taki bardziej motyw przewodni "Oto ja, poślij mnie" i kiedy rozmawiałam z Adamem w tygodniu przed zjazdem, powiedział, że właśnie taki mają temat zjazdu. Koncert poprzedził filmik "Tysiąc pytań", gdzie na końcu pada właśnie mocno "Oto jestem, poślij mnie" i potem od razu zagraliśmy my. Była też inna nowa pieśń apelująca, "Wstań i chodź", gdzie słowa refrenu pochodzą z Ks. Przysłów "Ratuj wydanych na śmierć…

Nie święci ciasto pieką: Marchewkowe ciasto rosnąć nie chce, nie.

Są takie dni, kiedy najpierw nie możesz się zwlec z łóżka, potem snujesz się po domu, nie wiedząc, jak się zmusić do roboty, a potem pracujesz, aż furczy i jeszcze pieczesz ciasto. Taki był ten piątek. Zrobiłam placki ziemniaczane, a potem odkryłam, że na stryszku leży zapomniana marchewka i niedługo nie będzie zdatna do użytku, więc trzeba ją uratować i zjeść.  Ciasto upiekłam z przepisu z Moje Wypieki. Jakimś dziwnym zrządzeniem losu wszystkie składniki miałam w domu. Nie zrobiłam tylko kremu, bo zabrakło mi serka. Ale zrobiłam pomarańczowy lukier, a przynajmniej już któryś raz próbuję go zrobić i zawsze wychodzi za rzadki. Wsiąkł za to w ciasto i dosłodził je porządnie. Użyłam mojej tortownicy ze spodem do babki, żeby sobie ciekawiej wyglądał. Nie wiem, czy to idealna wysokość, mam wrażenie, że trochę sobie siadło, nie był jednak ani trochę zakalcowaty. Smakował i pachniał obłędnie. I kto powiedział, że marchewki nie da się zjeść? Trzeba ją tylko dobrze zakamuflować ;)

#postanowilam jeść owoce :)

Zielone koktajle albo zielone szejki to koktajl z owoców z dodatkiem liści zielonych warzyw. Już dawno temu próbowałam tego pysznego połączenia, ale sama nie spróbowałam, dopóki mama mi nie pokazała, jak ona robi własną wersję koktajlu. Nawet w podróży miala ze soba mikser i zwyczajnie mieliła potrzebne owoce w misce, jedynie wyciskała sok z pomarańczy, przez co wychodził z tego gęsty mus owocowy. Ja u siebie w domu wypróbowałam wersję ze zmielonymi owocami w części blenderowej miksera i z dodatkiem soku jabłkowego zrobionego w sokowirówce.
Moje składniki na 2 szklanki koktajlu: -sok wyciśnięty z jednego jabłka -kiwi -pół banana -pomarańcza  -garść posiekanego szpinaku
Rozdrabniam wszystko w mikserze i gotowe.  Nie będę wam robić tutaj wykładu o walorach zdrowotnych takiej mikstury, ja piję ją dlatego, bo dzięki temu zjadam dzienną porcję owoców, nawet tych, których nie lubię, np. kiwi. Warzywa jem chętnie, ale o owocach muszę sobie przypominać.  Jeśli wypróbujecie ten przepis, to smacznego :)

#postanowilaem Festiwal Hosanna 2015

Z braku czasu i neta relacja bedzie krótka, ale to nie oznacza, że na festiwalu nic się nie działo ;) śpiewałyśmy na wieczornym koncercie razem z Kenem Burtonem i Mario Diaz, a to zacne towarzystwo :) zobaczyłam też ogrom ludzi, przywitałam się z masą z nich, z niektórymi pogadałam chwilę, z innymi dłużej, z innymi posiedziałam cały blok programowy, a z niektórymi z nich zrobiłam sobie pamiątkowe zdjęcia :) oczywiście nocowaliśmy z rodziną. Uczestniczyłam w większości programu, ominął mnie tylko jeden blok, gdzie musiałam się przygotować do koncertu. Było dobrze, bez napięć i całość oceniam pozytywnie :)
Kolejne weekendy też koncertowe.  Trzymajcie się!










Bóg nigdy nie mruga

"Jeśli nie wiesz, co dalej, po prostu zrób następny właściwy krok."
Książka, którą nabyłam drogą kupna i polecam każdemu, niezależnie od wyznania. Jest to zbiór 50 felietonów o życiowej tematyce. Są prawdziwe, ciepłe i mądre. Napisała je kobieta, która wiele w życiu doświadczyła: samotnie wychowywała dziecko, wyleczyła raka. Teraz uczy się cieszyć każdym dniem i mądrze przeżywać życie, by nie stracić niczego ważnego.  Ja też chyba potrzebuję zwolnić i przestać się martwić o kolejne dni. Wiosna rozkwita, a ja snuję same ponure myśli. Brak mi radości, którą miałam choćby rok temu. A przecież wcale nie wiedzie mi się gorzej. To tylko kwestia odpowiedniego nastawienia. Kiedy skończę, kupię sobie następną część "Jesteś cudem". Ola ją ma, ale chyba lepiej mieć własny egzemplarz. 

Odnośnie do.

Gosia, moja koleżanka jeszcze z czasów pracy w call center, jest purystką językową. Rażą ją przecinki wstawiane nie w tych miejscach, gdzie trzeba, poprawia błędy w tekście, który właśnie czyta i poprawia też innych, kiedy używają niewłaściwych zwrotów lub przyimków. Wczoraj kilka razy powtarzała mi, że nie mówi się "odnośnie czegoś", tylko "odnośnie do czegoś". "Odnośnie" to germanizm, dosłowne tłumaczenie wyrażenia "bezüglich", które występuje bez przyimka. Prof. Jan Miodek w swoim artykule podaje także, że jest to rusycyzm i tak się nie powinno mówić. Dla utrwalenia powiedziałam sobie kilka razy: odnośnie do, odnośnie do, odnośnie do. Ale lepiej i tak zastąpić ten wyszukany zwrot czymś prostym, np.:  zamiast: W tekście odnośnie do poprawnego pisania
można użyć inne zwroty: W tekście dotyczącym poprawnego pisania w tekście o poprawnym pisaniu w tekście na temat poprawnego pisania
I już, bez zastanawiania się, kombinowania, jak to z tym przyimkiem. T…