czwartek, 30 października 2014

Happy Birthday - klasycznie!



Bo kocham orkiestrę :) i dzisiaj zagrali specjalnie dla mnie ;)
Nie zrobiłam dzisiaj nic nadzwyczajnego, miałam wolny dzień od pracy. Jutro też mam wolne i tak oto zrobił się niespodziewany długi weekend w Warszawie :P ale dobrze jest tak czasem odpocząć od wyjazdów.
Dziękuję za wszystkie życzenia :) niech się spełnią, wszystkie po kolei :)

poniedziałek, 27 października 2014

Dreaming



W 1987 po jednej z kolejnych operacji przeszczepu serca Zbigniew Religa znalazł się na jednym ze zdjęć wykonanych dla magazynu „National Geographic” przez Jamesa Stanfielda, które zostało fotografią tego roku w tym piśmie oraz znalazło się wśród 100 najlepszych zdjęć „NG”.


Śniło mi się, że chodziłam po wodzie.
Nikt z ludzi nie potrafi chodzić po wodzie. Dlatego wiedziałam, że to jest sen. Ale sny należą do innych wymiarów. W snach możliwe są rzeczy, które na co dzień się nam nie przytrafiają. To tęsknota za innym, lepszym światem, który utraciliśmy i do którego zmierzamy.
Dzisiaj po pracy wybrałyśmy się z Olą do Kina Praha na film "Bogowie". To zupełnie inne kino, niż te wszystkie multipleksy. Mają co prawda kilka sal, ale nie ma tam dzikich tłumów, hałaśliwej muzyki dudniącej z galerii handlowej, nawet popcorn wydaje mi się czasami tam zupełnie nie na miejscu. Bilety są tańsze, a w niektóre dni można kupić bilet nawet za 5 zł.  Jeśli się jeszcze zastanawiacie, to dodam jeszcze, że już niedługo będzie dojeżdżać tam metro.
Z filmu wyszłam milcząca i oszołomiona. Był zrobiony perfekcyjnie, mistrzowska rola Tomasza Kota, a przy tym prawda przedzierająca się przez treść, że ludzie nie są bogami, że walczą o przedłużenie życia innym, a przy tym sami są słabi, tak jak Religa. Był nałogowym palaczem, szukał ukojenia w alkoholu, był cholerykiem i pracoholikiem, a przy tym wszystkim genialnym lekarzem, który osiągnął swój cel. Jednak na tej ziemi wszystko, co możemy zrobić, to jedynie przedłużyć życie.

Ten tydzień upływa pod znakiem lat 80. z powodu czwartkowej daty, dlatego był film o wydarzeniach z 1985 roku oraz piosenka z lat 80. śpiewana przez genialną Kate Bush. Wszyscy jesteśmy utkani z marzeń i snów.

wtorek, 21 października 2014

A foggy day in London town...


Wróciłam dzisiaj do kraju. Znowu wpadłam na lotnisko w ostatniej chwili, ale udało się zdążyć na samolot. Nie było widoków przez okno, jedynymi były chmury :) ale to niepowtarzalny widok: białe połacie błyszczące od słońca :) 
Większą część naszego pobytu w Anglii spędziliśmy w Bracknell, nie udało się gruntownie pozwiedzać Londynu, więc zamieszczam tylko kilka zdjęć, które udało mi się zrobić. Ale już sobie obiecałam, że wybiorę się jeszcze raz z Olą i wtedy wszystko sobie pozwiedzamy :) 
W piątek przylecieliśmy późno na Heathrow i stamtąd zabrali nas znajomi do Bracknell. Heathrow jest ogromne. Samo dojście z samolotu do terminalu zajęło nam z dwadzieścia minut ;P
Całą sobotę spędziliśmy w północnej części Londynu. Jechaliśmy do niej z Bracknell różnymi krętymi uliczkami, zwiedzając przy okazji kawałek miasta z okien autokaru. Północna część jest prawie nie brytyjska. Mieszkają tam głównie obcokrajowcy. Są tradycyjne domki szeregowe, ale większość sklepów to biznesy tureckie, azjatyckie i inne. 



Metro - jeden z najważniejszych symboli Londynu. Ten charakterystyczny znaczek jest widoczny w wielu miejscach. 



Banksy to brytyjski artysta street art. Używa on różnych technik do przekazywania swoich wiadomości, najczęściej humorystycznych lub związanych z polityką. Jego oryginalna forma sztuki ulicznej, łącząca ze sobą graffiti i charakterystyczną technikę szablonową oraz odważne i często bardzo ryzykowne umiejscowienie prac, zyskała uznanie artystów i została zauważona przez media. Do kupienia są kalendarze z jego dziełami. 

London Eye

Dzisiejszy poranek spędziliśmy w biegu, żeby dostać się na lotnisko kilkoma środkami lokomocji: pociągiem, metrem i autobusem. Nie miałam pojęcia, że to miasto jest tak ogromne. Trafiliśmy na wyjątkowo nieprzyjemną deszczową pogodę i przenikliwy wiatr. A w międzyczasie przeszliśmy ze stacji Waterloo przez Westminster Bridge i udało się zrobić kilka zdjęć z najważniejszymi obiektami :)



Pałac Westminster i Big Ben

Opactwo Westminster - z innej strony



Od tego miejsca udaliśmy się dalej metrem. Ale samo metro nie jest jakieś wyjątkowe. Pociągi są niskie i ciasne i miałam lekką klaustrofobię, jadąc dwie stacje dzisiaj rano. Może w Warszawie mamy tylko jedną linię, ale jak zadbaną :)


Słynna klasyczna czerwona budka telefoniczna, przy której wszyscy robią zdjęcia z widokiem na Big Bena.


Na Baker Street 221b (numer jest fikcyjny) mieszkał słynny detektyw Sherlock Holmes i jego przyjaciel doktor Watson. Znalazłam tylko statuę, muzeum było widocznie w innym kierunku. 

I'm alone with my millions.
Coco Chanel

Na koniec zdjęcie z naszego apartamentu w Bracknell. Przemiły czas spędziłyśmy z dziewczynami: Martą, Magdą i Klaudią i Lorą- kobietą-głosem z windy ;)



I'll back here :)


sobota, 18 października 2014

LECIMY :D

Tym razem żadne bramki nie mogły zatrzymać nas przed opuszczeniem kraju. Jedynie na kontroli bezpieczeństwa kazano mi zdjąć buty, ponieważ były na obcasie :P tak jakby mógł sie tam zmieścić nóż czy jakieś prochy :P była tez chwila niepewności na odprawie celnej, bo do końca nie byliśmy pewni, czy mozemy lecieć z samym dowodem, ale jednak znajdujemy sie w UE i paszporty tu nie obowiązują. Mój i tak jest nieważny :P odnowię go kiedyś, jak zrobimy wreszcie wyprawę do Izraela :)
Samo opisywanie procedury odprawy nie bedzie raczej dla nikogo pasjonujące, ale dla mnie wszystkie te przejścia były istotne, ponieważ w drogę powrotną udaję się sama i chciałam wszystko dokładnie zapamietać. O wiele lepiej jest opisać moment startu :) to ten moment, kiedy nie potrafisz opanować śmiechu, bo jesteś wolny jak ptak :) a widok oświetlonego miasta i świadomość, że właśnie przelatujemy nad domem i tym razem samolot nie huczy ci nad głowa, tylko pod siedzeniem, to niesamowita satysfakcja :) 
Jeszcze na samym lotnisku miałam skojarzenia z innym filmem z Tomem Hanksem "Catch me if you can", kiedy przechodzili piloci w mundurach i grupa stewardess. To dopiero był przekręt ;)
O dziwo nie miałam problemów z ciśnieniem. Mam opanowany odruch wyrównywania ciśnienia po ziewaniu i kichaniu. 
Wybaczcie brak zdjeć z lotu ptaka, było za ciemno, zeby cokolwiek uchwycić. Moze w drodze powrotnej się uda :) Ale wierzcie mi, miasta nocą to niesamowity widok :) chociaz w części wynagrodziło mi to nieudane podejście rano. 

Z LOTem nie ma biedy. 

piątek, 17 października 2014

So ironic...


Jakiś czas temu oglądałam film z Tomem Hanksem "Terminal". Był oparty na prawdziwej historii i przedstawiał losy imigranta, który utknął na terminalu lotniczym w USA. Moja nie będzie tak dramatyczna, ale też z terenu lotniska.
To miał być mój pierwszy lot samolotem w życiu. Wybieraliśmy się na konferencję "The essence of worship" w Londynie/Bracknell i razem z Markiem mieliśmy lot o 8 rano z Okęcia. Na 45 minut przed odlotem podeszliśmy do odprawy bagażowej razem z biletami. Na stanowisku znajdowały się dwie osoby: kobieta i mężczyzna. Poinformowali nas, że właśnie zamknęli stanowisko, ale ponieważ mamy tylko bagaż podręczny, to możemy się zgłosić bezpośrednio do Gate, gdzie nadadzą nam miejsca w samolocie. Przedstawiliśmy tę informację na stanowisku Gate, ale pracownicy przy Gate nie uznali naszych biletów i kazali nam podejść jeszcze raz do stanowiska odprawy, aby wypisali nam choćby ręcznie karty pokładowe. Niestety kiedy zaraz po tym udaliśmy się z powrotem do stanowiska odprawy, pracowników już nie było. Kolejne próby interweniowania w Gate, a następnie w informacji niczego nie zdziałały. Udaliśmy się w końcu do kierownika terminalu, aby poinformować go o tym zdarzeniu. Pan kierownik przyjął do wiadomości nasze zgłoszenie i przekazał, że poinformowano go o tej sytuacji kilka minut wcześniej, ale niestety zgłosiliśmy się za późno i nie zdążyliśmy na lot. 
Usiedliśmy z Markiem zrezygnowani, poszukując kolejnych lotów i znaleźliśmy lot o 20.00 z LOT-u. Nie było to idealne rozwiązanie, ale jedyne sensowne, żeby się dostać jeszcze tego samego dnia do Londynu. Cóż było robić? Ja pojechałam do domu, a Marek gdzieś się ulokował w Warszawie do wieczora. Kiedy informowaliśmy znajomych, z którymi mieliśmy się spotkać po południu, o całej sytuacji, nie chcieli uwierzyć. Dla nas samych sytuacja była absurdalna o tyle, że nigdzie nie chcieli nam udzielić żadnych informacji, kto odpowiada za takie zachowanie pracowników ani nikt nie chciał być świadkiem tego zdarzenia. 
Niestety nie dane mi było zobaczyć Londyn tego dnia. Nasza wycieczka spełzła na niczym. Pocieszam się, że jutro cały dzień mamy być w mieście, więc w którejś przerwie będzie można pójść i coś pozwiedzać.

środa, 15 października 2014

Giraffe, giraffe, you live in the zoo.


Dwa tygodnie temu w niedzielę wybrałyśmy się z Olą do zoo. Pierwszy raz byłyśmy w zoo w Warszawie :) dużo radości miałyśmy z oglądania tych wszystkich zwierząt, wielu z nich zupełnie nieznanych. 



Misio miał dłuższą zabawę z żółtym pojemnikiem, ale w końcu udało mu się wydobyć go spomiędzy gałęzi.


Przerażający ciemny cień w wodzie - królestwo rekina.


Te malutkie żabki wyglądały, jakby były zrobione z porcelany :) zdjęcia nie oddają tych misternych kolorów.


Pierwszy raz na żywo widziałam słonia afrykańskiego. Imponujące stworzenie.


Najpiękniejsze z ar - papugi z "Rio" ;)


Zero intymności... Ale to gruboskórnik, więc się nami nie przejmował :P


Bo nigdy nie jest się za dużym, żeby pójść do zoo :)

czwartek, 2 października 2014

Magnez + B6


O magnezie niby wszyscy wiedzą, że trzeba go uzupełniać, ale często się zapomina. Dopiero jak odezwą się jakieś konkretne dolegliwości i zastanawiamy się, skąd się wzięły, wtedy zapala się lampka: aha, niedobór magnezu! No to trochę informacji do poczytania o magnezie.

Zapotrzebowanie na magnez u osób dorosłych wynosi 300-400 mg na dobę i chociaż w naturalnym środowisku bogato występuje w spożywanych przez człowieka pokarmach, jest go coraz mniej w wyniku nawożenia chemicznego gleby związkami zawierającymi potas oraz stosowania nadmiernej ilości konserwantów żywności. Inne przyczyny niedoboru magnezu to: nadużywanie alkoholu, picie kawy, stosowanie hormonalnych środków antykoncepcyjnychstres, spożywanie nadmiernych ilości tłuszczów, niewydolność nerek.

Objawy niedoboru magnezu u człowieka

Magnez bierze udział w bardzo licznych procesach zachodzących w organizmie ludzkim, zakres objawów jego niedoboru jest więc bardzo szeroki.

  • zwiększenie pobudliwości nerwowo-mięśniowej oraz osłabienia i nieprawidłowości pracy serca, czego efektem są:
  • drgania jednej z powiek, czy też częściowo górnych warg
  • bolesne skurcze łydek
  • uczucia odrętwienia i mrowienia w kończynach
  • objaw Raynauda
  • wzmożone wypadanie włosów
  • łamanie się paznokci
  • próchnica zębów
  • rozdrażnienia, lęki, stan zagubienia
  • zespół niespokojnych nóg
  • zaburzenie depresyjne
  • trudności w koncentracji
  • zaburzenia snu, nocne poty
  • bóle głowy, mdłości
  • nagłe zawroty głowy
  • kołatanie serca, arytmii
  • nadciśnienie
  • miażdżyca
  • biegunka
  • nietolerancja glukozycukrzyca typu II
  • kamica nerkowa
  • bolesne miesiączkowanie
  • rzucawka okołoporodowa,
  • zatrucie ciążowe
  • astma oskrzelowa
  • migrena
  • zespół metaboliczny
Suplementacja magnezem może mieć wiele korzystnych skutków dla zdrowia w tych schorzeniach i objawach.

Magnez a depresja

Istnieją uzasadnione podejrzenia iż niedobór magnezu w diecie może prowadzić do depresji. Poziom tego pierwiastka był istotnie mniejszy w płynie mózgowo-rdzeniowym osób z lekooporną depresją grożącą samobójstwem oraz pobranym od osób które popełniły samobójstwo. Poziom magnezu w mózgu nie jest skorelowany bezpośrednio z jego poziomem wsurowicy krwi. Jego nieinwazyjny pomiar w mózgu jest możliwy przy użyciu spektroskopii rezonansu magnetycznego P in vivo, gdyż przesunięcia chemiczne sygnałów atomu fosforu βnukleozydotrifosforanów można skorelować ze stężeniem wolnych jonów Mg2+. Zawartość magnezu w mózgu osób z lekooporną depresją była istotnie mniejsza niż u osób zdrowych. Metoda pomiaru poziomu magnezu w mózgu in vivo metodą MRI opublikowana została w roku 2008 i wymaga potwierdzenia w badaniach klinicznych.

Chlorek magnezu u osób z cukrzycą typu II i niedoborem magnezu już w niewielkich dawkach był tak skuteczny w leczeniu objawów depresyjnych, jak silny lek przeciwdepresyjny– imipramina. Opisywano przypadki, z których wynikało że suplementacja rozpuszczalną formą magnezu (4 x 125-300 mg jonów Mg2+ dziennie) może nawet w ciągu mniej niż 7 dni znieść objawy kliniczne depresji. Z niektórych badań wynika iż skuteczna terapia farmakologicznymi środkami przeciwdepresyjnymi przebiega ze wzrostem poziomu magnezu w organizmie



Magnez zażywałam zazwyczaj w czasie sesji, bo wtedy miałam tak wzmożony wysiłek umysłowy, że nie mogłam się dobrze skupić. W okresach jesienno-zimowych i wczesnowiosennych, kiedy jest też spadek formy i nastroju, magnez pomagał pozbyć się stanów przygnębienia. W ostatnim czasie też miałam stany przygnębienia i lęki oraz zaburzenia snu. Nie spotykało mnie to nigdy w lecie. Myślałam najpierw, że to jedynie psychiczna reakcja na przemęczenie i wystarczy się lepiej wysypiać, a wtedy przejdzie. Ale kiedy pojawiły się uporczywe myśli przed zaśnięciem, że lepiej byłoby następnego dnia się nie obudzić, podzieliłam się tym z rodziną, ci się zaniepokoili i Ola zasugerowała, że to jest objaw chorobowy. Wtedy przypomniałam sobie o magnezie. Zaczęłam go zażywać i myśli depresyjne ustąpiły.
Może to zabrzmi banalnie, ale to zdarzenie uświadomiło mi, że warto rozmawiać. Ja zazwyczaj kiedy mam spadek nastroju, zamykam się w sobie, staram się nie niepokoić nikogo swoim przygnębieniem i koncentruję się na pracy, żeby wysiłek wyparł złe myśli, ale jak się okazało, pracowałam intensywnie, a nic to nie pomagało. Dopiero kiedy podzieliłam się swoimi obawami, znalazło się rozwiązanie. 
Nie lekceważcie stanów przygnębienia. Może się wydawać, że to zwykła jesienna chandra i wystarczy zjeść coś dobrego albo obejrzeć dobrą komedię, ale być może jest to znak, że trzeba zadziałać farmakologicznie albo zacząć intensywne ćwiczenia fizyczne, które też przeciwdziałają stanom depresyjnym. Wszak w zdrowym ciele zdrowy duch :)