piątek, 27 czerwca 2008

Noo, już się nie złoście na mnie... Co ja poradzę, że... ;P


♫ Już taki jestem zimny drań ♫
Eugeniusz Bodo
sł. Zbigniew Kurtycz

Posłuchajcie mej piosenki i o litość błagam was...

Rzewne tony, rzewne dźwięki wzruszą marmur, beton, głaz...
Czy do wyciągniętej ręki, wpadnie groszy złotych sto,
Mnie nie zależy, bądźmy szczerzy, grunt, by jakoś szło...

Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tem, bez dwóch zdań,
bo w tem jest rzeczy sedno,

Ze jest mi wszystko jedno,

Już taki jestem zimny drań...


Moja niania nad kołyską, tak śpiewała mi co dzień,
Że zdobędę w życiu wszystko i usunę wszystkich w cień...
No i prawdy była blisko, ale w tem jest właśnie sęk,
Że chodzę sobie, nic nie robię i to jest mój wdzięk...

Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tem, bez dwóch zdań,
bo w tem jest rzeczy sedno,

Ze jest mi wszystko jedno,

Już taki jestem zimny drań...


Kto mi z państwa tu zazdrości mej rodzinki, wujków, cioć,
powiem krótko i najprościej: gwiżdżę na nich, do stu kroć!
Choć mnie brak ich uczuć złości, swoje zdanie o nich mam,
I jeśli chcecie, to w komplecie wszystkich oddam...

wokaliza

Już taki jestem zimny drań
I dobrze mi z tem, bez dwóch zdań,
bo w tem jest rzeczy sedno,
Ze jest mi wszystko jedno,
Już taki jestem zimny drań...

wtorek, 24 czerwca 2008

Jeszcze tylko 2 dni ... Slońce. Wiatr we wlosach. Pociąg. WAKACJE!!! :)))


♫ The sound of San Francisco ♫
Global Deejays

Paris, London, L.A., Chicago,
Tokio, Bagdad, New York,
here are the global Playboys
Moskau, Memphis, Cape Town, Dallas,
Amsterdam, Boston, Berlin,
San Francisco

If you're going to San Francisco,
be sure to wear some flowers in your hair,

If you're going to San Francisco,

you're gonna meet some gentle people there


In the Streeeeets, oooooooh, Streeeeet, oooooooh,
In the Streeeeets, oooooooh, Streeeeet, oooooooh

San Francisco

If you're going to San Francisco,
be sure to wear some flowers in your hair,
if you're going to San Francisco,
you're gonna meet some gentle people,

some gentle people,

some gentle people,
some gentle people

In the Streeeeets, oooooooh, Streeeeet, oooooooh,
In the Streeeeets, oooooooh, Streeeeet, oooooooh,
here are the global playboys

poniedziałek, 23 czerwca 2008

WAKACJE!!! :D

Wiem, wiem, nie ma się czym chwalić, ale zaliczyłam ten przeklęty egzamin na 3,5 :P Jak widać na powyższym obrazku ;)
Wyjątkowo w tym roku pytania na pisemnym były "maksymalnie zobiektywizowane", czyli żadnych elaboratów z wykładów (niektórzy byli zawiedzeni, hehehe :P ), tylko konkretne 4 pytania do treści lektur. Tyle i tyle linijek do każdego pytania, żeby zaliczyć. I żadnego ściągania.
Oczywiście wziął nas na przetrzymanie, żeby nas złamać i kazał czekać do 16.30 na ustny, chociaż poprawił prace dużo wcześniej. Cóż, widocznie coś mu ostatnio nie poszło w życiu i teraz się odgrywa...
No, ale z pisemnego dostałam 4,0. Chciał mi wpisać, ale chciałam zdawać na 4,5 do stypendium. Ale mi nie poszło :P nie spodobała się mu moja odpowiedź ustna i zredukował moje 4 do 3,5 :P
Kto nie ryzykuje, ten nie ma ;P za rok będę wiedzieć, na ile mogę sobie pozwolić ;)

A sprawiedliwość jest tylko w encyklopedii na S... ;P jak się niektórzy boleśnie przekonali... :/

A my (czyli ja i moja zwiespaltige Natur;) przyjmijmy stan faktyczny w spokoju i z godnością. Cytując wykłady Profesora: Vorerst füge ich mich in das Gegebene ;P

No i wreszcie mogę to wykrzyczeć:

Precz z literaturą do października!
Niech żyją wakacje!!! :D
Yeeeeeaaaah!!! :D

"Spojrzenie w górę, wszystko będzie dobrze" :) Finał LM - egzamin z literatury

Znalazłam dzisiaj tekst, jakże adekwatny do obecnej sytuacji:

"Bo cóż pozostaje człowiekowi z całego jego trudu i porywów jego serca, którymi się trudzi pod słońcem, skoro całe jego życie jest tylko cierpieniem, a jego zajęcia zmartwieniem i nawet w nocy jego serce nie zaznaje spokoju? To również jest marnością."
Kazn. Sal.2,22,23


Było tak, jak przypuszczałam: zasnęłam szybko, ale spałam powierzchownie, tj. więcej przewracania się, niż snu :/ to przez te upały i nerwy.
Natura obudziła mnie o 3.30 i potem bylo już tylko koczowanie do 5.30, bo wtedy miałam wstać, więc czuję się dzisiaj lekko skacowana (chociaż nie wiem, jak to jest ;) i odbieram mniej bodźców z otoczenia :P Zwykle działało to dobrze, bo człowiek odczuwał zarazem mniej stresu, bo głównie walczył z chęcią zaśnięcia :P Nie wiem, jak to zadziała dzisiaj, bo będę potrzebowała dużo skupienia...
Chyba zacytuję jeszcze jeden tekst.

"Aż dotąd pomagał nam Pan."
I Sam.7,12
Bywało naprawdę gorzej na tym egzaminie, rok temu. Nie chodziłam na wykłady przez cały rok, potem zdobywałam je tydzień przed egzaminem i czytałam je, niewiele z nich rozumiejąc. Pisałam te prace z głowy, pełne błędów i uproszczonych konstrukcji, z tego, co zdołałam zapamiętać. Miałam nieprzeczytane 3 lektury i akurat z takiej jednej dostałam pytanie. Ocierałam się o niezdanie, a jednak w końcu wpisywał 3. Pan Bóg widział moją niesubordynację, a jednak się litował i pozwalał zaliczyć.
A w tym roku chodziłam na wszystkie wykłady i ćwiczenia, z wyjątkiem wypadków losowych.
Przeczytałam wszystkie lektury, przerobiłam wszystkie opracowania i wykłady. Miałam zawsze czwórki z kolokwiów, na koniec z ćwiczeń też miałam 4,0. Idę na egzamin jak zawsze bez ściąg, wszystko, co trzeba wiedzieć, mam w głowie. Nie boję się, że ktoś zarzuci mi jakieś oszustwo.
Więc dlaczego mam się bać, że nie zaliczę? Skoro zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, to nie mam się czego bać. Pan Bóg uzupełni resztę według swojej woli.
Zawsze podziwiałam wiarę trzech przyjaciół Daniela, którzy powiedzieli:

"Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, może nas wyratować, wyratuje nas z rozpalonego pieca ognistego i z twojej ręki, o królu. A jeżeli nie, niech ci będzie wiadome, o królu, że twojego boga nie czcimy i złotemu posągowi, który wzniosłeś, pokłonu nie oddamy."
Dan.3,17.18

No, to idziemy zmierzyć się z ostatnim egzaminem w tej sesji.
"Spojrzenie w górę, wszystko będzie dobrze" :)



niedziela, 22 czerwca 2008

"Irrungen und Wirrungen", d.h. ein nietzscheisches Wahnsinn vor dem Prüfung :P

W ramach utrwalania materiału do egzaminu (a raczej w ramach resetowania systemu przeciążonego nadmiarem informacji) stworzyłam krótki tekst w języku niemieckim, w którym zawarłam najciekawsze zwroty i wyrażenia znalezione w wykładach z literatury ;) zwroty te zaznaczyłam pogrubioną czcionką.
Viel Spass beim Lesen ;)


"Gott ist tot."

Nietzsche


"Nietzsche ist tot."
Gott

Wie sich aus dem obergeschiebenen Zitat ergibt, unangefochten hat Nietzsche der gesamten Periode meiner letzteren Ausbildung den Stempel seiner Persönlichkeit aufgedrückt. Bestimmt muss ich sagen, dass ich durch diese Vorbereitung zur Literaturprüfung unbedingt in Wahnsinn falle. Je länger lerne ich, desto kämpferisch gesinnt bin ich und dem Wahnsinnsanfall nahe. Dementsprechend (odpowiednio do tego)gebe ich mich (prezentuję się)schmalbrüstig, dünnlippig, blaswangig, blutleer (anemiczny), wie von Heine gesehene Nazarener.
Kein Wunder, dass ich keineswegs schőn und kräftig vom Gestalt bin, wenn die dominierende Tendenz von Texten, die ich lese, ist die Emanzipation des Fleisches und eine Art Huldigung (hołd) an die Macht der sexuellen Begierde. Von der Gesinnung (nastawienie), die Dichtung wie die Kunst überhaupt als etw. Autonomes, als einen Wert an sich zu betrachten, ist hier keine Spur übrig geblieben. Der Mensch wird primär als ein böses Tier betrachtet, als ein der Sexualität verfallenes (poddany mocy instynktu seksualnego) Wesen, das sich in seinen Lebenshandlungen vor allem von seinen Instinkten leiten lässt. Unbekümmert (beztrosko), von keinen Gewissensskrupeln belastet, nach fleischlichen Genüssen gelüstet, führt er seine wurzellose Existenz und rüttelt an den geltenden Moralauffassungen.
Diese Weltanschauung, die heroische Bejahung der Existenz trotz all ihrer Schrecken (rzeczy przerażające) und Belastungen ist von Nietzsche in Gang gekommen (została zapoczątkowana).
Dieses Ja-Sagen zur Welt kennzeichnet den Übermenschen. Die Stärke des Übermenschen besteht darin, den schrecklichen Gedanken, dass es keinen Gott gebe, auszuhalten. Anders als der Herdenmensch (człowiek stadny), der sich ständig auf der Suche nach irgendwelchen Autoritäten befindet, braucht der Übermensch keinen religiösen Trost. Sein Leitprinzip ist der Wille zur Macht (wola mocy).

Wenn ich das lese, fürchte ich mich manchmal, dass ich von einer schweren Krankheit ereilt werde, in die Spuren (idzie śladami) von Nietzsche. Vorerst (póki co) stimme ich der Aussage von Nietzsche teilweise zu und füge mich (godzę się) in das Gegebene:
Das Allerbeste ist für dich unerreichbar: nicht geboren zu sein, nicht zu sein, nichts zu sein. Das Zweitbeste aber ist für dich: bald zu sterben.”
Zum Schluss, hoffe ich, dass mein schmaler, stark subjektiv gefärbter, sich auf authentische Ereignisse gestützter Text lesbar geblieben ist und euren Erwartungen voll genügt ;)

Herzliche Gr
üsse :)
Kika

sobota, 21 czerwca 2008

Dobre chęci, ładne widoki ;)

Motywu "Spokój grabarza" ciąg dalszy.

W ramach wolnego dnia wybraliśmy się na daleką rodzinną wycieczkę do lasu. Ola szalała ze zdjęciami grzybów i nas po kolei, niemal wszyscy buszowali po jagodowych krzakach, a kleszcze tylko się czaiły, żeby skoczyć na nasze nogi :P
Odzwyczaiłam się przez ten rok od przyrody. Ciągle tylko chodnik i beton. Tak dawno po lesie nie chodziłam...
Fatersi, jak my ich nazywamy, czyli rodziciele :)


Kinder :)


Ola, nasz główny fotograf, prezentuje nogi ;)


To ja też swoje zaprezentuję, a co ;)


Słodko, uroczo, kwiatuszki i w ogóle... :)
Pełny romantyzm...

I koniec tego dobrego :P

Dwa ponuraki: Kika i borowik :P


A w nagrodę za dobre chęci: ładne widoki :)


A potem padła nam bateria ;)

piątek, 20 czerwca 2008

Raport z dzisiejszego dnia. Czytać kolorki.


♫ Spokój grabarza ♫
Elektryczne Gitary


Spokój grabarza

Wszystko będzie dobrze
Siódma dziesięć kwas chlebowy w barze

Pukanie w głowę
Wszystko będzie dobrze
Dobre chęci ładne widoki

Spojrzenie w górę
Wszystko będzie dobrze
Paproch w oku układ słoneczny

Niedaleko pada
Wszystko będzie dobrze
Człowiek człowiekowi
Orłem

machanie machanie ręką

Wszystko będzie dobrze
Wspomnienie życia dowód osobisty

Dwadzieścia cztery godziny
Wszystko będzie dobrze
Na pochyłe drzewo każda koza

Spokój grabarza
Wszystko będzie dobrze
Szerokiej drogi

Spokój grabarza
Wszystko będzie dobrze
Siódma dziesięć
Szerokiej drogi

Na pochyłe drzewo
Wszystko będzie dobrze
Następny proszę

czwartek, 19 czerwca 2008

We'll learn for a thousand years... ;P

Rewelacyjna reklama korporacyjna Plusa z 2002 roku z muzyką INXS. Jedna z najlepszych polskich reklam w historii.

A u mnie trwa proces odmóżdżania i moralnej degeneracji, czyli nauka na egzamin z literatury. Cóż, specyfika sesji na germanistyce. Plusem tego jedynego w swoim rodzaju kierunku jest sensowne rozłożenie egzaminów, więc mam (miałam) tydzień czasu na powtórzenie materiału z całego roku. A do tego całkiem sporo czasu na wirtualną integrację z ludźmi, równie zajętymi sesją :P
A co do nauki: zastosowałam sprawdzoną metodę z I semestru: plan nauki na cały tydzień. I skrupulatna realizacja dziennej porcji materiału bez względu na humor, pogodę i możliwości percepcyjne. I tym sposobem doszłam do finiszu :) Pozostały tylko powtórki i finał Ligi Mistrzów w poniedziałek ;)
Nastawienie raczej pozytywne. Może nie bojowe na 4,5, ale na tak co najmniej 4 ;)

poniedziałek, 16 czerwca 2008


Prefacja
Edward Stachura

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Śmiać się głośno
Płakać cicho
Deszcz ustaje
Sady kwitną
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Iść i padać
Z - padłych - wstawać
Przeszła wojna
Wstaje trawa
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Śledzić gwiazdy
Grać na skrzypcach
Astronomia
I muzyka
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Być uważnym
Pełnym pasji
Dobra wasza
Gwiżdżą ptaki
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Żeby człowiek
W życiu onym
Sprawiedliwym
Był i godnym
Żeby człowiek
Był człowiekiem
Lecą liście
Szumi w lesie
Wiatr z obłoków
Warkocz plecie
I tego trzymać się trzeba

piątek, 13 czerwca 2008

Football fever ;)



Uwielbiam atmosferę mistrzostw. Tyle się dzieje, jest o czym dyskutować, można zobaczyć różne śmieszne obrazki, jak chociażby te ;)
A mi dzisiaj tłukła się po głowie skrytykowana poniżej przeze mnie piosenka Wilków :P a to z tego prostego powodu, że dzisiaj miał miejsce finał meczu o puchar PNJN, zakończony wynikiem 3:1 (cóż, u pani M. nie udalo się zaliczyć :/ tak, jak przewidywalam :P ). Ale po intensywnym etapie egzaminu ustnego wybronilam się i ostateczny wynik w tabeli wyniósl 4,0 :)))
Ludziee, zaliczylam, zaliczylam, zaliczylam!!! :)))
Pozostal jeszcze najważniejszy mecz: final Ligi Mistrzów - literatura 23 czerwca :P w tym meczu nie ma remisów: można tylko wygrać lub przegrać... I wpadnie tylko jedna bramka...
Czeka mnie zatem tydzień intensywnego treningu ;) trzeba walczyć o punkty w tabeli ;)

A skoro w klimacie pilkarskich piosenek jesteśmy. Podrzucam moją ulubioną, jeszcze z Mistrzostw świata 2006 :) Żeby się zagrzewać do dzisiejszego egzaminu, sluchalam sobie jej, jadąc autobusem ;) Ach, te niezapomniane mecze oglądane na wielkim ekranie w dużym namiocie na kampie i ten final na maleńkim telewizorku ;) niezapomniane również ze względu na osobę, którą wtedy poznalam :) pozdrowienia dla Rozumu, wiernego kibica Manchesteru :)

Kobiety nie znają się na pilce nożnej? Dziewczyny, przelamujmy stereotypy ;)
Pozdrawiam gromko :)

Wer jetzt nicht lebt, wird nichts erleben.
Bei wem jetzt nichts geht, bei dem geht was verkehrt.
Die Zahl ist gefallen, die Seiten vergeben.
Du fühlst Du träumst.
Du fühlst, Du glaubst, Du fliegst, Du fliegst, Du fliegst.

oeoeoe...oeoeoe

bis zum Leben oeoe
bis zum Leben oeoe

On y va pour la victoire
oeoeoe
On y va pour la victoire
oeoeoe
c'est le moment de l'espoir
oeoeoe
c'est le moment de l'espoir
oeoeoe

Die Sekunden sind gezählt, Hoffnungen übergroß.
Es wird Zeit, dass sich was dreht, was dreht, was dreht.
Zeit, dass sich was dreht, was dreht, was dreht.
Es wird Zeit, dass sich was dreht.

Degada volontana... oeoeoe
Degada volontana... oeoeoe
Degada volontana... oeoeoe
Degada volontana... oeoeoe

Leg die Welt an den Punkt, Geduld ist ungesund.

Es wird Zeit, dass sich was dreht ( oeoeoe ), was dreht( oeoeoe ), was dreht(oeoeoe ).
Zeit, das sich was dreht, was dreht, was dreht.
Zeit, dass sich was dreht, was dreht, was dreht.
Zeit, dass sich was dreht, was dreht, was dreht.


Wer sich jetzt nicht regt, wird ewig warten.
Es gibt keine Wahl und kein zweites Mal.
Die Zeit bereit, nichts zu vertagen,
Du fühlst Du träumst.
Du fühlst, Du glaubst, Du fliegst, Du fliegst, Du fliegst.

Was dreht, was dreht, was dreht.

9x (Jedes 2. Mal "oeoeoe")
Zeit, dass sich was dreht, was dreht, was dreht.


ZEIT, DASS SICH WAS DREHT!

W klimacie Euro 2008

♫ Idziemy na mecz
Wilki


Pamiętam jeszcze siedemdziesiąte lata,
Kiedy powinniśmy być mistrzem świata

Dzisiaj jest mecz, idziemy na mecz
Dziś polski orzeł zawalczy jak lew.
Dzisiaj jest mecz, idziemy na mecz
Dziś polski orzeł zawalczy jak lew.



Na drugi plan zjeżdża świat polityki
Dla nas istotna jest gra i wyniki

Dzisiaj jest mecz, idziemy na mecz
Dziś polski orzeł zawalczy jak lew.
Dzisiaj jest mecz, idziemy na mecz
Dziś polski orzeł zawalczy jak lew.


Czy na stadionie czy przed telewizorem
Jest wiara w naszych i walkę z honorem

Dzisiaj jest mecz, idziemy na mecz
Dziś polski orzeł zawalczy jak lew.
Dzisiaj jest mecz, idziemy na mecz
Dziś polski orzeł zawalczy jak lew.

***
Niestety, nie sposób pominąć tego obciachowego momentu polskiej twórczości muzycznej. Szanuję Wilki za genialny styl, ale nie wybaczę im tej komerchy. Panowie, nie wszystko się robi dla pieniędzy... Owszem, piosenka ma klimat, ale dlaczego to Wy ją wykonujecie? ...

Noch ist Polen nicht verloren ;) wie lange?

Ja się tam nie znam, ale ten pan chyba nie cieszy się wielką sympatią polskich kibiców... ;P

Znowu coś przespałam, ale tym razem nie dałam rady zmusić się do wyjścia z bratem do knajpy, żeby oglądać mecz. Zwijałam się z bólu brzucha w łóżku i próbowałam zasnąć, żeby przyspieszyć nadejście kolejnego dnia.
Ech, wczorajszy pisemny PNJN - porażka... :/// chodziłam cała w nerwach przez pół dnia i wyszukiwałam sobie kolejne zajęcia, żeby nie myśleć o wynikach egzaminu, które będą dzisiaj, przy ustnym. Jestem jednak tak zdołowana, że nie wiem, jak to będzie...
Byle zaliczyć tę sesję... Ostatni egzamin - literatura 23 czerwca... A potem się zacznie szał wyjazdów i przeprowadzek... Ale już z czystym kontem - I hope...

czwartek, 12 czerwca 2008

Intencja



Był zwyczajnym, sympatycznym chłopakiem, który lubił sport i zainteresowanie swoją osobą. Pochodził z dobrej, wydawało się, zgranej rodziny i nie brakowało mu niczego. Nawet popularnych używek, wypijanych lub wypalanych po kryjomu. Ale nadal grzecznie słuchał rodziców, chodził z nimi do kościoła i był taki, jak inni.
Potem zaczął mieć wątpliwości. Czas okołomaturalny to właśnie taki czas, kiedy człowiek mocno się zastanawia, co zrobić dalej ze swoim życiem. Ja też wtedy miałam wątpliwości. Wtedy napisałam do niego pierwszy list. Nawet wymieniliśmy kilka.
Ja zanurzyłam swoje wątpliwości w jeziorze Lubie. On postanowił się kształcić i wyjechał z domu. Pewnie nadal był grzeczny, bo od czasu do czasu dawał znać, że żyje. Raz rozmawialiśmy na jednym zjeździe, potem on zadzwonił do mnie - szkoda, że nie miałam czasu porozmawiać.
Ostatni raz widziałam go ponad 2 lata temu. Też na jakimś zjeździe, z daleka. Przekazał mi pozdrowienia przez siostrę, bo byłam tak zabiegana, że nie miałam jak do niego podejść i porozmawiać.
Od tamtej pory była cisza. Przypadkiem dowiedziałam się, że przerwał tamte studia i przeniósł się na inną uczelnię, bliżej domu.
Ostatnio spróbowałam znowu coś do niego zagadać, ot, tak, co słychać. Dostałam odpowiedź pełną gniewu i nienawiści. Nie spodziewałam się tego zupełnie. Dał mi jasno do zrozumienia, że nie chce mieć ze mną żadnego kontaktu, bo należę do kościoła, przeciwko któremu się buntuje. Przynajmniej był szczery i autentyczny w swoim buncie. Cóż miałam zrobić? Pożegnałam się i zakończyłam rozmowę. Teraz przynajmniej wiem, że doprowadziłam tę sprawę do końca...
Niezupełnie. Nie ma szczęścia poza Bogiem i wypełnianiem Jego woli. Prędzej czy później on sam się o tym przekona. I może wtedy zacznie mieć dobre wątpliwości... Modlę się o to. Ja nie zamknęłam jeszcze tej sprawy...

Jeśli go znasz, zachowaj to dla siebie. Jeśli nie znasz, tym lepiej. To nie o to chodzi. Jeśli wierzysz, że jest dla niego ratunek od świadomego wybierania zła, przyłącz się do mojej modlitwy za niego.
Przecież tu chodzi o życie...

"Ratuj wydanych na śmierć, a tych, których się wiedzie na stracenie, zatrzymaj."
Przyp.24,11

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Są takie chwile, dla których się żyje...

Sama nie mogę w to uwierzyć, ale to prawda: ZAGRALAM DZISIAJ EGZAMIN DYPLOMOWY I STOPNIA Z FORTEPIANU NA 5 :)))

Po raz pierwszy grałam prawie bez stresu i z ogromną radością :) ten niezapomniany moment: finał sonaty. Trzy ostatnie triumfalne akordy na zakończenie, kiedy oparłam ręce na klawiaturze i zagrzmiałam dźwiękiem pełnym radości i dumy :)
Wynik końcowy: 23 punkty :) Ale najpiękniejszy był komentarz pań: zrobiłam zaskakujące i ogromne postępy, szczególnie w sferze muzycznej :)

Z tej okazji szczególne podziękowania dla:

* PANA BOGA :))) - za wszystko. Tylko dzięki Niemu żyję, poruszam się i oddycham. Przez Niego i dla Niego to wszystko.

* mojej kochanej rodziny :))) - za przekazanie mi dobrych genów ;) i za nieustanne motywowanie i wsparcie w trudnych chwilach. Kocham was :*

* Dawida ;) - za te jego 13 lat gry na fortepianie. Kiedy było mi naprawdę ciężko i miałam ochotę zrezygnować, myślałam sobie, że on wytrzymał i to dodawało mi sił.

* Pawła ;D - gdyby nie jego komentarz na pewnym kampie 3 lata temu o moich nietechnicznych palcach, pewnie nie zabrałabym się za tę szkołę muzyczną :P życzę powodzenia na dyplomie za 2 lata :)

* całego zespołu Chofesh (dla wszystkich i każdego z osobna :D ) - kochani, rozwijać się muzycznie dla was to prawdziwa przyjemność :) dziękuję wam, że we mnie wierzyliście :))

* zespołu Kanaan :) - za wszystkie próby i granie na fantastycznym pianinie GEM :)

* koleżanek z I grupy z III FG :) oraz innych z III roku - za wasz podziw, wsparcie, notatki z różnych przedmiotów, kiedy nie mogłam ich zrobić przez szkołę muzyczną, za wszystkie godziny śmiechu :)

* pani Wojturskiej - nauczycielce fortepianu dodatkowego - za fantastyczną pracę w tym roku, za odblokowanie ręki i uwrażliwienie na dźwięk :) wielki szacunek dla Pani pracy :)

* pani Dymek - nauczycielce fortepianu w II klasie - za pierwsze 3 miesiące w nowej szkole i za pokazanie piękna gry :) życzę powrotu do zdrowia :)

* pani Makowieckiej - nauczycielce fortepianu w III i IV klasie - za ogrom zaangażowania i pracy nad doskonaleniem mojej techniki gry :)

* pana Środonia - pierwszego nauczyciela fortepianu :) - za dobre podstawy kiedyś ponad 12 lat temu :)

A także dodatkowe podziękowania dla osób, które (nawet nie wiedząc o tym), przyczyniły się do pogłębienia mojego kontaktu z klawiszami:
Renia i Natalka Mardacz, Radek Rykała, Romek Wójcik, Albert Ficek, Tereska Stawarz, Dawid Wierzbicki i wielu innych, których w tym momencie sobie nie przypominam ;)

To były niesamowite lata i niesamowita Szkoła Muzyczna nr 2 w Rzeszowie :)
Jestem szczęśliwa, że tego dokonałam :)

Kocham was wszystkich :* :* :*

Noch ist Polen nicht verloren...

Nie sposób pominąć wielkiego historycznego wydarzenia, jakim było wczorajszy mecz na stadionie w Klagenfurcie, rozgrywany przez drużyny reprezentacji Polski i Niemiec w ramach trwających mistrzostw Europy w piłce nożnej. Mecz pełen wielkich nadziei, wyrażanych licznymi hasłami, jak np.: Cedynia 972, Grunwald 1410, Klagenfurt 2008 ! POLSKA ! ...I mniej patetycznymi, ale jakże szczerymi:

A: Niemcy dostana kopa, przynajmniej od polskiej elity pseudokibicow :P
B: Tak, dostaną kopa, ale od: Artura, Marcina, Michała, Kuby, Jacka, Darka, Mariusza, Jacka, Rogera, Ebiego, Maćka i innych :D

Pojawiały się też głosy sceptyków (czyżby były to głosy prorocze?)
polacy strzelą 4 gole -> 2 podolski i 2 klose :P
i obrońców:

Nie bedzie klose pluł nam w twarz... :P
Niestety, z powodu niedogodności technicznych (brak Polsatu) nie mogłam osobiście śledzić tego wielkiego meczu, który prawdziwi kibice wspominają tak:


kurde ale byl dopping w tej knajpie, jakies 100 osob a moze wiecej wszyscy na bialo czerwono razem zdzierali gardła krzycząc : Polska Biało Czerwoni. niezwyciężone barwy biało czerwone i wiele innych, naprawde ledwo mowilem wczoraj wieczorem, bylo warto ogladac chociac przegralismy, bardzo fajnie gral nasz latynoski Polak -Roger pozdrawiam
I znowu przytoczę bardziej lub mniej fachowe komentarze oraz refleksje:

A: Podolski to volks-deutch. i znowu Polak strzelil dwa gole. Jaaaaaaaa... Ale przynajmniej Kubica byl pierwszy... przed Niemcem :P
B:
żeby była jasność. Jeśli chodzi o Łukasza Podolskiego, to on bardzo chciał w młodszych latach grać dla Polski, został bezczelnie wykpiony i olany przez PZPN, "bo takich zawodników mamy podobno w Polsce na pęczki"trudno zrozumiec kogos jak sie nie jest w jego sytuacji, jednak mnie te łzy po bramce przekonały, jak wygląda sprawa Podolskiegourodzony w polsce wychowany w niemczech, nikt z nas chyba nie byl w takiej sytuacjia po bramkach i meczu zachowal sie bardzo taktownie, i pokazal szacunek dla naszego Narodu, w przeciwieństwie do M.Klose który rzeczywiscie jest volks-dojczem

Wprawdzie nie znam się na piłce i według Rozumu, jako kobieta nie powinnam się w ogóle za nią zabierać, ale po tym wszystkim nasuwa mi sie tylko jedna refleksja: jak Polacy, od pokoleń jedzący wieprzowinę i pijący wódkę, mają pokonać kondycyjnie Niemców, nie mówiąc już nawet o mistrzach z Południa - Włochach i innych krajach śródziemnomorskich? Tam klimat sam zmusza do większej aktywności, a poza tym dieta śródziemnomorska uchodzi za jedna z najzdrowszych na świecie. Wybaczcie mi mój sceptycyzm, ale dla mnie marzenia o drugim Grunwaldzie w Klagenfurcie to utopia. Chociaż z serca życzyłam powodzenia...

Ale jak mówi niemieckie przysłowie: Noch ist Polen nicht verloren ;)
Liczymy na lepiej ;)

niedziela, 8 czerwca 2008

Instrukcja obsługi


Kolejna raz podjęłam próbę zdefiniowania Rozumu i kolejny raz stwierdzam, że jest to prawie niemożliwe i bezcelowe - znowu się pomyliłam w ocenianiu jego zachowań. Generalnie być może pisanie instrukcji obsługi do niego pozwala mi lepiej uporządkować spostrzeżenia o nim, ale znajomość instrukcji nie gwarantuje właściwego zastosowania.
To tak, jak z instrukcją obsługi samochodu. Możesz znać na pamięć zasadę działania silnika, budowę skrzyni biegów i schemat procesu hamowania. Ale jeśli nie masz odpowiedniego kluczyka, nie potrafisz zsynchronizować sprzęgła i gazu i nie masz odwagi po prostu jeździć, to cała teoria nic Ci nie pomoże. Nigdy nie poczujesz pełnej przyjemności z prowadzenia samochodu, bo nawet nie pozwolisz mu zaprezentować swoje możliwości.
Może moim błędem jest, że próbuję stosować schematy do wszystkiego, zamiast po prostu odważyć się i spróbować jeździć. Może to jest prostsze, niż mi się wydaje... Tylko potrzeba więcej wyczucia i zaufania w możliwości samochodu... I więcej praktyki, niż teorii...

wtorek, 3 czerwca 2008

A może powinnam śpiewać to? ;) Ale najlepsza jest konkluzja ;)


♫ Czego się boisz głupia ♫
Kabaret Elita



Była już chata, w chacie szkło
I łapka w łapkę wszystko szło,
Co twoje było prawie moje
I nagle szept: nie, ja się boję.
Tak prysnął nastrój bardzo łatwo,
Pogasły zmysły, błysło światło,
Trzasnął policzek, potem drzwi,
Nie było sprawy, koniec gry.

Refren.:
Czego się boisz głupia,
Czemu nie chcesz iść na całość,
Czasem warto dobrze upaść,
Tak niewiele brakowało.
Czego się boisz głupia,
Przecież to jest takie ludzkie,
Że aż wstyd tak nagle uciec,
Mała nie bądź taki głupiec.

A potem przyszedł tęskny list:
Przyjedź kochany nawet dziś,
Będziemy w domu tylko dwoje,
Ciekawy plan lecz ja się boję,
Znowu zasłonisz mi się mamą,
Znów będą płacze i to samo,
Znów się rozmyślisz, przerwiesz grę,
Zamiast obietnic wolę - nie !

Refren.:
Czego się boisz głupi,
Czemu nie chcesz iść na całość,
Ja się mogę wstępnie upić,
A to dobre jest na śmiałość.
Czego się boję głupi,
Przecież to jest zwykła sprawa,
A jak uda się zabawa,
Mogę ci pierścionek kupić.

La, la, la …

Skąd ta rozterka durna,
Czemu seks jest dla nas tabu,
Muszę najpierw skończyć studia,
A ja zdobyć jakiś zawód.

A będę przekorna :P a co :P


♫ Zerowy bilans, czyli pero ♫
Kabaret Elita

Samotnej pannie, która mija
To szczęście jakim jest zamęście,
Mile w staropanieństwie sprzyja
Zerowy bilans szczęść i nieszczęść.
Mąż jej się nigdy nie upija,
Nie musi się przejmować teściem,
Nigdy też dziecka nie przewija
I to w nieszczęściu jest jej szczęściem.

Refren.:
Pero, pero,

Bilans musi wyjść na zero,

Pero, pero,
Bilans musi wyjść na zero.


Stary kawaler w swoim szczęściu
Jakim poniekąd jest celibat,
Czuje się z wiekiem coraz częściej
Tak jak wyjęta z wody ryba.
Nikt mu nie powie: czołem zięciu !
Choćby go z córką w sianie zdybał.
Rodziny brak to takie szczęście
Jak wolna rączka, ale w trybach.

Refren.:
Pero, pero,

Bilans musi wyjść na zero,
Pero, pero,

Bilans musi wyjść na zero.


Osobnik co wyleciał z pracy
Wkrótce nie musi się przejmować
Bo sobie szybko wytłumaczy,
W końcu nie muszę tu pracować.
Świnia co wczoraj był kolegą
Również spokojnie patrzy w przyszłość
Bo w końcu nie ma tego złego,
Które na dobre by nie wyszło ;)

Refren.:
Pero, pero,

Bilans musi wyjść na zero,
Pero, pero,

Bilans musi wyjść na zero.


poniedziałek, 2 czerwca 2008

Samotność w sieci - zakończenie

Dzisiaj skończyłam "S@motność w sieci". Umieszczam kolejny cytat z mojej ostatniej lektury, który mnie zastanowił. Może dlatego, ze mniej więcej oddaje to, co chciałam mu powiedzieć. Tylko pewnie nie tak osobiście, jak tutaj. Aż dziwne, że ktoś to tak dobrze wyraził za mnie. Ale w tej książce jest wiele fragmentów, które mnie zaskoczyły...


Jesteś dla mnie bardzo ważny. Wiele Tobie zawdzięczam i nie tylko to, co czuję. Dzięki Tobie jestem pełniejsza, lepsza, czuję się wyjątkowa i nieprzeciętna. Może trochę mniej mądra (wszystko jest takie względne), ale z całą pewnością cudownie wyróżniona. Uwielbiam te wszystkie przemyślenia, które mi fundujesz. Bardzo mnie one cieszą.
Oczywiście, że ciągle mam w głowie okropny bałagan, dotąd nie było powodu, dla którego chciałabym układać swoje myśli. I jeśli się plączę w tym, co mówię, to właśnie dlatego. Ty mnie zmuszasz do myślenia, choćby niezdarnego (Nie przestawaj! Za kilka lat będziesz miał we mnie partnera do rozmów, jakiego nigdy nie miałeś), do poukładania moich skłębionych myśli.
Po zakończeniu czytania pozostałam pewnie, jak większość czytelników tej książki, w poczuciu dojmującej pustki i rozczarowania. Zwłaszcza po epilogu...

Przeżycia są najważniejsze. Tylko dla przeżyć warto żyć. I dla tego, aby móc je komuś potem opowiedzieć.
Jakub nie miał już komu tego opowiadać. Ona zaszła w ciążę i musiała go zostawić, wrócić do męża. Więc pojechał na dworzec Berlin Lichtenberg, ten sam, co na początku książki.
Dzisiaj spotka wszystkich, których kocha.
Prawie wszystkich.
Na szczęście dobrnęłam do post-epilogu. Nie, on nie pojechał na dworzec. Będzie żył dalej. I może spotka kiedyś kogoś, kto go pokocha i z którym będzie szczęśliwy i już nigdy nie będzie samotny.
Anioły przecież nie umierają...

niedziela, 1 czerwca 2008

Po zjeździe okręgowym w Rzeszowie, czyli wiosenna sesja w błękitnej sukience

Wczoraj po przyjeździe ze zjazdu okręgowego w Rzeszowie natchnęło mnie na kolejną (ob)sesję zdjęciową. Tak wyszło, ponieważ miałam na sobie najpiękniejszą sukienkę, jaką w życiu nosiłam :)
Lubię zdjęcia, które nie są seryjne. Lubię zdjęcia, które pokazują naturalną urodę, ale i piękno. Nie lubię zdjęć z głupimi minami, chociaż czasem pozwalam sobie takie robić w przypływie szalonego humoru. Lubię siebie na zdjęciach. To chyba widać ;)
Z okazji wybuchu lata prezentuję kwintesencję kobiecej próżności w biało-błękitnej sukience.
Możecie ewentualnie odbierać to jako szaleństwo Oli - fotografa-amatora lub potrzebę autoprezentacji ;) Pozostawiam dowolność interpretacji :)

Ot, Kika.
Spojrzenie stwarzające wrażenie inteligencji i głębokich uczuć.
Po prostu kobieta.

Blondynka za kierownicą ;)
Nie, jeszcze nie podeszłam do egzaminu ;)


Daj aparat ;)
Statue of Liberty ;)
To zakrawa na obsesję :P

Symfonia dzikiego wina - Adaggio

Symfonia dzikiego wina - Finale

Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
Miniatura z piwonią

Nie dam się. On mnie obroni. Nie pozwoli mnie skrzywdzić...

Goodbye...