wtorek, 26 stycznia 2010

Coco avant Chanel.



Nowa, ubiegłoroczna francuska produkcja. Obejrzałyśmy z Olą wczoraj, zmarznięte po powrocie z muzyka, rozgrzewając się czekoladowym budyniem. Poniżej dość cukierkowy opis filmu.

Fascynujący portret legendarnej Coco Chanel, wizjonerki, rewolucyjnej dyktatorki mody, istnej "diablicy o ludzkich pragnieniach". To ona pozwoliła kobietom nosić krótkie fryzury, sztuczną biżuterię oraz spodnie. Stworzyła wzór ekstremalnej elegancji z nieśmiertelną małą czarną na czele oraz najbardziej uwodzicielski zapach na świecie - Chanel Nr 5. Szokujące przeżycia pozornie chłodnej i żądnej sukcesu kobiety, której najgłębiej skrywaną potrzebą okazała się potrzeba prawdziwej miłości. Poznacie wielką Ikonę Mody - Coco Chanel, której samotność była równie wielka jak jej sława. Opiekę nad kostiumami do tego filmu sprawował sam Karl Lagerfeld - mistrz autokreacji, wielki spadkobierca i kontynuator stylu Coco Chanel.


Recenzje filmu, jakie znalazłam potem na filmweb, nie są tak pochlebne. Zarzucają reżyserowi wyeksponowanie wątku miłosnego, twierdząc, że Coco nie liczyła się z mężczyznami, wykorzystywała ich do swoich celów i gardziła miłością. Możecie sobie poczytać o tym tutaj.
Nie znałam wcześniej za wiele faktów z jej biografii, więc obraz z filmu mnie uderzył. Porzucona przez ojca, nieakceptowana i nierozumiana przez obcych ludzi, wyrabia w sobie chłód charakteru i poczucie niezależności. Nawet jej możny opiekun wstydził się jej i nie pokazywał się z nią publicznie.



Jej pierwsze ludzkie uczucia zaczynają budzić się, gdy poznaje młodego angielskiego biznesmena. Jest zafascynowany jej osobą, ceni prostotę w ubiorze, niewyszukaną elegancję i wyczuwa w niej ukrywaną potrzebę całkowitej akceptacji. Wkrótce Coco poddaje się temu i zaczynają wspólne życie.



Niestety wszystko, co dobre, kiedyś się kończy, także szczęście Chanel, bo możemy z całą pewnością stwierdzić, że była wtedy szczęśliwa. Miała człowieka, który ją kochał, podziwiał, wspierał ją w jej planach zrobienia kariery i nie wstydził się ją zabierać w publiczne miejsca. Mogła być przy nim sobą z całą swoją oryginalnością. Anglik jednak musi zawrzeć małżeństwo z bogatą kobietą, a w końcu ginie w wypadku samochodowym.



Coco zostaje sama. Wszystko, co jej pozostało, to niepospolity umysł, talent, upór i determinacja. Wkrótce tworzy swoją własną kolekcję i świętuje pierwszy pokaz mody. Jednak, choć wszyscy jej wiwatują, choć nareszcie osiągnęła publiczne uznanie, Coco siedzi na schodach obojętna na to wszystko. Przed jej oczami przewijają się obrazy z fragmentu jej szczęśliwego życia.



Coco nigdy nie wyszła za mąż. Poświęciła swoje życie robieniu kariery i przecieraniu nowych szlaków mody. Nie wiem, na ile wiarygodna jest fabuła filmu, jednak dla mnie odsłoniła dość ciekawy portret psychologiczny bohaterki.
Polecam, zwłaszcza dla miłośników Audrey Tautou.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Królowa swojego losu, księżniczka własnej bajki.





Zwierzenia Ryśka, czyli jedzie pociąg
Ryszard Rynkowski

Nic nie robić, nie mieć zmartwień
Chłodne piwko w cieniu pić.
Leżeć w trawie, liczyć chmury,
Gołym i wesołym być
Nic nie robić, mieć nałogi
Bumelować gdzie się da.
Leniuchować, świat całować,
Dobry Panie, pozwól nam.

Ref. Jedzie pociąg z daleka,
na nikogo nie czeka,
konduktorze łaskawy,
byle nie do Warszawy... / x 2
o nie, nie, nie, nie, nie,
byle nie do Warszawy...

Nic nie robić, nie mieć zmartwień...
A prywatnie być blondynem,
Mieć na głowie włosów las
I na łóżku z baldachimem
Robić coś niejeden raz.

Refren.

Być ponad to, co nas boli,
Co ośmiesza tylko nas
Wypić z wrogiem beczkę soli
Dobry Panie, pozwól nam.

Nie oglądać "Wiadomości"
Paru gościom krzyknąć pas
Złotej rybce ogryźć ości
Za to, co przyniosła nam

Refren.
o nie, nie, nie, nie, nie,
byle nie do Warszawy... / + 2 x .

***
A jednak na pół etatu, czyli w tym i następnym tygodniu wysypiam się ile wlezie ;) a pod koniec tygodnia wsiadam do pociągu i byle nie do Warszawy ;)

Nie zadzieraj nosa, czyli sylwestrowo ;)



Nie było dotąd okazji pochwalić się sylwestrowymi fotkami, więc teraz umieszczam co nieco ;)
A działo się:
Absolutnym hitem były gry i zabawy xD
* czterech na kanapie i Baśka :P
* butelka: "Waleń go nie ma, ma go Żubr", czyli zacięta płyta Baśki, Predator, Ola zasłaniająca się przed biciem i inne ;)
* mafia i argumentacja: "bo on się śmieje" :P
Ale karaoke też było niezłe, jak panowie robili chór ;)

Więcej grzechów nie pamiętam :P

piątek, 15 stycznia 2010

Bo we mnie jest jazz.



W małym kinie
Mieczysław Fogg

Mieliśmy pójść do kina
wybacz, nie pójdę dziś.
W mroku zasiądę do pianina
w przeszłość pobiegnie myśl.

Małe kino
czy pamiętasz małe, nieme kino?
Na ekranie Rudolf Valentino
a w zacisznej loży ty i ja...

Na ekranie
on ją kocha i umiera dla niej.
My wierzymy, bośmy zakochani
dla nas to jest prawda, a nie gra.

To jakby o nas był film
więc my wpatrzeni
ach, jak wzruszeni miłością swą.

W małym kinie
nikt już nie gra dzisiaj na pianinie.
Nie ma już seansów w małym kinie.
W małym niemym kinie "Ptit Tria-non".

Nic tak nie przypomina
dawnych odległych chwil
jak muzyczka z niemego kina
rzewna jak stary film.

***

Tą oto piosenką zaczął się wczorajszy koncert z cyklu "Muzyka filmowa", w którym brali udział uczestnicy warsztatów jazzowych. Warsztaty te odbyły się w listopadzie ubiegłego roku.
Podzielę się tradycyjnie paroma refleksjami i uwagami.

* "Nie kochać w taką noc, to grzech" - wyśpiewała Daniela i widać było, że żyje całą tą piosenką :) dla mnie w zachowaniu na scenie była perfekcyjna i nawet w momentach, kiedy nie śpiewała, nadal wykonywała utwór. Tak trzymać!

* Kamil rozwalił mnie nieśmiałym wstępem "Tak mi wstyd" i popłynął potem ze szlagierem "Bo to się zwykle tak zaczyna". Mam jednak wrażenie, że band go odrobinę zagłuszał...

* "Już nie zapomnisz mnie" - a niestety imienia zapomniałam... Śpiewała dziewczyna miękkim, ciepłym, migoczącym altem, który doskonale oddawał klimat smooth jazzu.

* Zobaczyłam ten krawat i jasny kołnierzyk no i wiedziałam, że to jest to :) "Już taki jestem zimny drań" zaśpiewał młodym, z lekka podobnym do Gawlińskiego głosem Arek. Tak, jak "W małym kinie" z brzmieniem młodego głosu nie bardzo mi się podobało, bo było nieco spłaszczone, bez głębi w dole, tak chłopaka wykonanie było pełne energii i z charakterem.

* Z jaką piosenką skojarzylibyście Zuzię, ubraną w piżamkę, kapcie i szlafroczek? ;) moje pierwsze skojarzenie było "Bo ja się boję sama spać" i, jak się okazało, było trafne :) i uwaga, tutaj pojawia się pewna tajemnicza postać... trębacza Wojtka ;) "Zabiera się do tej trąbki jak pies do jeża"- powiedziałam do Oli i Beatki w trakcie piosenki, ale kiedy w końcu zagrał tę solówkę, powalił mnie od razu :)

*Dalszym punktem programu był blok big bandu z Mielca i klimat już się nam drapieżniejszy zrobił, żeby nie powiedzieć: pikantniejszy... Pojawiła się ponętna blondyna (imię mi umknęło w ogólnym rozgardiaszu, odniosłam wrażenie, że prowadzącej nikt nie słuchał i wszyscy chcieli ją przekrzyczeć :P) w piosenkach "Seksapil" i "Baby, ach te baby". Jednak dla mnie i tak najciekawszym punktem programu był trębacz...:D bo zaraz potem zagrał cudowną improwizację w kawałku instrumentalnym i wariacje na temat "Dzisiaj w Betlejem" :D naprawdę było słychać, że żyje tą muzyką... a i było na co popatrzeć... ;)

* Uwieńczeniem i swojskim akcentem był występ szkolnego big bandu "Combo", który zagrał dwa szlagiery "Karawana" i ... drugiego nie pamiętam ;) ale poszalał gość w solówce na perkusji ;) dawał, ile miał sił ;)

* And last... absolutny hit, wielki show Kasi w piosence "Ta mała piła dziś" :D dziewczyna przeszła samą siebie w odegraniu tej piosenki :) i ten tercet chłopaków z bandu ;) chyba na warunki szkolne był to jednak zbyt wyzywający kawałek... A może to tylko sukienka była za krótka i w czasie występu też się coraz krótsza robiła... Ale się podobało ;P

Nie ma co, rozrywkowo było wczoraj... Ale aula z portretami Chopina, Bacha i innych podobnych, chyba nie jest zbyt klimatycznym miejscem do takich utwórów ;) przydałaby się oświetlona scena, fajerwerki, schody i pompa ;) następnym razem może się uda ;)

środa, 13 stycznia 2010

If He can make a change in me, He can make a change in you :)



He made a change
Ernie Haase&Signature Sound

When Paul met the Lord on Damascus Road
He never was the same again
When Peter met the Lord He left his boat
And started fishing for men
But one thing I can truly say
When I met the Lord and made Him my choice
He definitely made a change

CHORUS
He made a change
He made a change in the way that I'm walking
He made a change
He made a change in the way that I'm talking
Old things pass away, behold everything's new
He made a change
He made a change in the life that I'm living
I'm born again, set free, finally forgiven
If He can make a change in me, He can make a change in you


Well, well, well I've seen some old friends shaking their heads
'Cause they never thought they'd see the day
When a sinner like me would praise the Lord
Or bow my head to pray
Well, I'm not what I used to be
You see my life has been rearranged
Well there's nothing that I've done, but I have found Someone
Who definitely made a change

REPEAT CHORUS 2X

***
W dalszych poszukiwaniach kawałka dobrego gospla natrafiłam na ten niezwykle pozytywny utwór :) słowa mnie po prostu rozłożyły :)

Take whatever you have and give it away.



Give it away
Heritage Singers

Ref.
If you want more happy
Than your heart will hold
If you want to stand taller
If the truth were cold
Take whatever you have
And give it away.
If you want less lonely
And a lot more fun
And deep satisfaction
When the day is done
Throw your heart wide open
And give it away.


Now, he was working in his garden
When I happened by
He waved me over with that look in his eye
And started breaking off some ears of corn.
He said: “Here, boy, today,
This corn is just right.
Boil it up for your supper tonight
‘cause I’ve learned it’s true
What my daddy used to say:
Nothing is quite as good
Until you give it away.

Ref.
If you want more happy
Than your heart will hold
If you want to stand taller
If the truth were cold
Take whatever you have
And give it away.
If you want less lonely
And a lot more fun
And deep satisfaction
When the day is done
Throw your heart wide open
And give it away.


There’s been a lot of water
Gone over the dam
Since the day in the garden
With my Uncle Sam
So I hope you hear these words
I have to say.
There are two kinds of folks
There’s takers and givers.
There’s gripers and complainers
And bighearted livers.
It depends of how we choose
To spend our days.
‘Cause we can hoard up
All we’ve got
Or give it all away.

Ref.
If you want more happy
Than your heart will hold
If you want to stand taller
If the truth were cold
Take whatever you have
And give it away.
If you want less lonely
And a lot more fun
And deep satisfaction
When the day is done
Throw your heart wide open
And give it away.

***

Znalazłam wreszcie długo poszukiwany tekst tej żywiołowej piosenki i szalone wykonanie z porządną sekcją dęciaków ;) dla mnie jednak Heritage singers Quartett brzmi zdecydowanie lepiej, bez wydziwiania z solówkami, po prostu zaśpiewane, ale z tą cudownie czystą harmonią. Po prostu Heritage, co tu dużo mówić ;)
Ale szczerze mówiąc, chyba nadawałam temu tekstowi inne znaczenie, a jak go zobaczyłam w całości, to wyszła z tego piosenka o dobroczynności... Żadnego głęboko ukrytego sensu o oddaniu wszystkiego Bogu... Ale ja przez ten długi czas wierzyłam, że taki ma i ta piosenka mi pomagała w trudnych chwilach :) więc może to i dobrze...?



W każdym razie, niezależnie od wszystkiego, przesyłam wam moje dzisiejsze hasło dnia z pulpitu w komórce:

Uśmiech :) inni też zasługują na dobry dzień :)


Pozdrawiam wszystkich :)

wtorek, 12 stycznia 2010

Zamykam oczy, żeby widzieć.




Wierzę że droga którą idę
Deus Meus

1. Znów chronię się pod skrzydeł Twoich cień
Zbłądziłem, lecz znów odnalazłeś mnie.
Tak wiele jest dróg, które wiodą ku Tobie.
Dlaczego wciąż tak łatwo gubię się?
Zwiąż mnie tak, bym nie mógł wyrwać się,
Proszę Panie byś rozświetlał mrok
I prowadził mnie!

Wierzę, że droga którą idę
Jest Panie jedną z Twoich dróg
Zamykam oczy, żeby widzieć
Otwieram serce na Twój cud fis
Do Ciebie wołam w trudną chwilę
Ufam Ci kiedy ziemia drży
Za to, że zawsze jesteś przy mnie
Chcę podziękować Panie Ci.


2. Znasz każdą myśl, każdą moją twarz
Widzisz każdy mój grzech, każdy wiary brak.
Widzisz także więc serce, w którym jest miłość
Tobie daję je, chcę za Tobą iść.
Zwiąż mnie tak by świat nie porwał mnie!
Proszę Panie byś wybaczył mi
I prowadził mnie.

***
Z dzisiejszego studium:

"Tak mówi Jahwe, twój Odkupiciel, Święty Izraelski: Ja, Jahwe, twój Bóg, uczę Cię tego, co ci wyjdzie na dobre, prowadzę cię drogą, którą masz iść.
O, gdybyś był zważał na moje przykazania, twój pokój byłby jak strumień, a twoja sprawiedliwość jak fale morskie!
"
Izaj.48,17.18


I jak tu wątpić, martwić się, nie dosypiać i bać się jutrzejszego dnia...

piątek, 8 stycznia 2010

Rok Chopinowski 2010



Mam do was pytanie: co robiliście wczoraj o godzinie 19? ;) Czy przerzucaliście bezmyślnie kanały w telewizji (jak ja)? A co zrobiliście, jak włączyliście Dwójkę?(Zakładam, że zdecydowana większość przerzuciła na inny kanał). Zatem dla tych wszystkich, którzy zdecydowali się jednak na telenowelę na Czwórce, zamieszczam krótką informację, co to też się wczoraj wydarzyło w Filharmonii Narodowej w Warszawie.

Btw. Odpowiadając na swoje pytanie, ja zostałam na Dwójce, bo usłyszałam coś, co brzmiało mi jak koncert, a ponieważ byłam po parogodzinnym słuchaniu koncertów romantycznych do dyplomu, więc zadałam sobie trud, żeby spróbować odgadnąć, co to za koncert. Prawie mi się udało, zresztą nie trzeba było za wiele myśleć, mając jakieś ogólne informacje, że ma być Rok Chopinowski.

Koncertem 7 stycznia o godz. 19:00 (powtórzenie 8 stycznia o godz. 19:30) Filharmonia Narodowa uroczyście otworzy Rok Chopinowski 2010. Weźmie w nim udział światowej sławy chiński pianista - Lang Lang.
Ten fenomenalny 27-letni wirtuoz występował już w niemal wszystkich najważniejszych salach koncertowych świata, zyskując entuzjastyczne recenzje. Jego występ podczas otwarcia igrzysk olimpijskich w Pekinie oglądało za pośrednictwem telewizji ponad 5 miliardów ludzi, a magazyn „Time" zaliczył go do grupy 100 Najbardziej Wpływowych Ludzi Świata roku 2009. Wraz z Herbie Hancockiem uświetnił koncert, podczas którego wręczano nagrody Grammy w 2008 roku. Jest związany wyłącznym kontraktem z firmą fonograficzną Deutsche Grammophon. Ponadto angażuje się w działalność edukacyjną najmłodszych (założył m.in. własną fundację, tworzącą programy edukacyjne i wspierającą finansowo młode talenty.

W Filharmonii charyzmatyczny pianista wykona dzieła Fryderyka Chopina na fortepian z orkiestrą - Andante spianato i Wielki Polonez Es-dur op. 22 oraz Koncert fortepianowy f-moll op. 21 (w czwartek) i Koncert fortepianowy e-moll op. 11 (w piątek). W drugiej części obu wieczorów usłyszymy Missę solemnis Ferenca Liszta z udziałem wybitnych polskich solistów śpiewaków: Joanny Kozłowskiej (sopran), Ewy Wolak (mezzosopran), Ryszarda Minkiewicza (tenor) i Jarosława Bręka (bas). Orkiestrę Symfoniczną i Chór Filharmonii Narodowej poprowadzi Maestro Antoni Wit.

Koncert objęli honorowym patronatem - Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej - Bronisław Komorowski i Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdan Zdrojewski.

Inauguracji Roku Chopinowskiego towarzyszy otwarcie wystawy „Pianiści" - prezentującej 30 fotografii najwybitniejszych pianistów goszczących w Warszawie, głównie laureatów Konkursów Chopinowskich, którą będzie można oglądać do 7 marca 2010. Jej autorem jest wybitny polski fotografik - Juliusz Multarzyński.


I krótki prywatny komentarz (jako pierwszy, jak na razie, nie znalazłam w necie komentarzy jeszcze ;) : Koncertu f-moll Chopina wyczekiwałam z niecierpliwością, bo jest to mój ulubiony i marzyłam zobaczyć/usłyszeć go na żywo. Trafiła się zatem nieprzeciętna okazja usłyszeć go (prawie) na żywo. Ale chyba tym razem więcej patrzyłam niż słuchałam, bo osoba pianisty bardzo skupiała na sobie uwagę ;) jeszcze nie widziałam tylu emocji podczas wykonywania utworu. Lang Lang cieszył się tym jak dziecko, podśpiewywał sobie melodię, robił przezabawne miny i przeżywał każdą frazę ;) widać było, że fortepian to przedłużenie jego organizmu. Odrobinę mi to jednak przeszkadzało, bo nie mogłam się skupić na muzyce. Jednak muszę całkiem obiektywnie przyznać, że pianista był fenomenalny.

Będę miała również zapewne swój skromny udział w obchodach Roku Chopinowskiego, wykonując pieśń Chopina na koncercie w naszej szkole. Zobaczymy, co z tego wyjdzie ;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich melomanów.

czwartek, 7 stycznia 2010

The piano keys are black and white but they sound like a million colours in your mind.




Spider's web
Katie Melua

If a black man is racist, is it okay
If it's the white man's racism that made him that way
Because the bully's the victim they say
By some sense they're all the same

Because the line between
Wrong and right
Is the width of a thread
From a spider's web
The piano keys are black and white
But they sound like a million colours in your mind


I could tell you to go to war
Or I could march for peace and fighting no more
How do I know which is right
And I hope he does when he sends you to fight

Because the line between wrong and right
Is the width of a thread from a spider's web
The piano keys are black and white
But they sound like a million colours in your mind

Should we act on our blame
Or should we chase the moments away
Should we live
Should we give
Remember forever the guns and the feathers in time

Because the line between wrong and right
Is the width of a thread from a spider's web
The piano keys are black and white
But they sound like a million colours in your mind
The piano keys are black and white
But they sound like a million colours in your mind

***
Nie pamiętam, czy umieszczałam tutaj tę piosenkę, pewnie nie. Nie jest ani nowa, ani mniej znana, ani żadne odkrycie dla mnie, po prostu tak mi wpadła do głowy ostatnio, zwłaszcza tekst, który jest bardzo wymowny. A że Katie Melua pozostanie dla mnie zawsze genialna, więc umieszczam.



***
Wczoraj znów odkryłam, że uwielbiam wieczory w mieście. Kiedy już zakończyłam mój pracowity dzień w biurze i szkole muzycznej, podążyłam zaśnieżonymi uliczkami Starego Miasta do domu, sunąc w moich śliskich butkach po wyjeżdżonym śniegu. Ach, jak pięknie było. Spadający śnieg błyszczał w świetle latarni tysiącami kolorów jak confetti, światełka choinkowe rozjaśniały zimowy mrok, a wszystko wypełniała coraz gęstsza, puchowa cisza... Rozmarzona kontemplowałam nastrój tego wieczoru, kiedy nagle tuż przed nosem wylądowała mi ... choinka :P Ktoś wyrzucił ją z balkonu, niewiele brakowało, a oberwałabym nią w głowę. No i cóż, to był koniec lirycznego nastroju. Skończyło się na poprawianiu nut i "Chłopaki nie płaczą", bo nie było House'a. Ot, takie życie.

***
I cóż ja tu jeszcze mogę mądrego powiedzieć... Po weekendzie rozpocznie się odliczanie do próby, zaliczeniowe szaleństwo, dalej 8h przed monitorem i wieczorne powroty zmęczonego człowieka. Ale ogólnie wszystko jest w najlepszym porządku i chyba znowu mogę powiedzieć: lubię moje życie:) i znowu zaczęłam cieszyć się z drobiazgów, a nie martwić na zapas. Tego się trzymajmy.

Pozdrawiam biało i zimowo.

wtorek, 5 stycznia 2010

Happy New Year 2010



"Szczęśliwym ludziom nie przytrafia się wszystko, co najlepsze, oni po prostu potrafią najlepiej wykorzystać to, co im się przytrafia. "



No i co, powrót do rzeczywistości po świąteczno-sylwestrowych szaleństwach... Pewnie wypadałoby złożyć jakieś globalne życzenia, ale na pewno nasłuchaliście się ich wystarczająco i nie zawsze były one trafione. Złożę je zatem w formie do wyboru, co komu odpowiada, niech sobie weźmie.

W Nowym Roku 2010 chciałabym życzyć:
* więcej optymizmu, a mniej martwienia się,
* więcej spontaniczności, a mniej drobiazgowego planowania,
* więcej działania, a mniej marnowania czasu,
* więcej pokory, a mniej wywyższania się,
* więcej poddania, a mniej uporu,
* więcej wiary w siebie, a mniej kompleksów,
* więcej polegania na Bogu, a mniej własnych pomysłów,
* a w ogóle to żeby ten rok przyniósł jakieś dobre zmiany.

Trzymajcie się wszyscy ciepło i niech wam Bóg błogosławi.