piątek, 28 stycznia 2011

I miss to bez-tęsknoty i do bez-myślenia...



Rozum: Nie śpisz jeszcze?
Serce: Nie... chociaż powinnam. Jestem potwornie zmęczona. Ale ciągle myślę...
Rozum: Nad czym tak myślisz, Serce?
Serce: Wiesz, Rozum. Nad życiem, jak zwykle. Znowu migotanie komór. I przyspieszony puls. Właściwie nie wiem dlaczego. Jakoś dziwnie reaguję na ludzi. Zdziczałam, czy co...?
Rozum: Dlaczego dziwnie?
Serce: No bo zaczynam snuć jakieś dziwne domysły, co też oni mogą o mnie myśleć. A potem zaczynam niemal w to wierzyć do tego stopnia, że nie potrafię oddzielić wyobrażeń od rzeczywistości. I robię się nieprzyjemna i w ogóle jakaś taka ironiczna. Chociaż nie mam wcale powodu być taka, bo nawet nie wiem, jacy naprawdę są. Eech, ależ sobie komplikuję...
Rozum: No faktycznie...
Serce: Ale wiesz, przemyślałam sobie to ostatnio. Uznałam, że źle robię. I postanowiłam być miła i jakoś podejść bez uprzedzeń. I się jakoś zaprzyjaźnić. Zrobiło się normalnie, a nawet sympatycznie, ale teraz chyba wpadłam w większą paranoję niż przedtem...
Rozum: Znowu się boisz, że utracisz kontrolę?
Serce: Tak, boję się...
Rozum: Boisz się czegoś niepewnego, nieznanego i z góry założyłaś, że to nie wypali?
Serce: Nie wiem, Rozum, ja już nic nie wiem... Boję się cokolwiek pomyśleć, boję się odczuwać... Nie ma niczego pewnego, a nawet jeśli takie to się wydaje, to po chwili schodzi z pola widzenia i zasłania go coś innego... Chyba najbardziej bezpieczna czuję się wtedy, jak jestem kompletnie pochłonięta swoimi sprawami, nad którymi w pełni panuję... Boję się skoczyć w nieznane w czyjeś wyciągnięte ramiona... A co jeśli mnie nie złapią?... Eech, sama tego czasami nie ogarniam. Jak można tak się miotać na wszystkie strony, jakby nie mogło być wreszcie spokojnie?
Rozum: Ja tym bardziej nie ogarniam :P w końcu jestem od myślenia, a nie od czucia :P ale spokojnie, Serce, ze mną nie zginiesz. W razie czego zrobię ci rzeczową psychoanalizę, po której przyznasz mi rację i znowu wszystko wróci do normy :P
Serce: Tak, Rozum. Ty to masz głowę na karku.
Rozum: A ty masz serce na dłoni... Uważaj na siebie :)
Serce: Postaram się. Teraz już naprawdę idę... Dzięki, dobranoc :)

niedziela, 16 stycznia 2011

It’s fun to stay at the Y.M.C.A. :P



Y.M.C.A.
Village People

Young man,
There’s no need to feel down.
I said, young man, pick yourself off the ground.
I said, young man,
‘Cause you’re in a new town
There’s no need to be unhappy.

Young man,
There’s a place you can go.
I said, young man,
When you’re short on your dough,
You can stay there,
And I’m sure you will find
Many ways to have a good time.

It’s fun to stay at the Y.M.C.A.,
It’s fun to stay at the Y.M.C.A.,
They have everything for young men to enjoy,
You can hang out with all the boys.
It’s fun to stay at the Y.M.C.A,
It’s fun to stay at the Y.M.C.A.,
You can get yourself clean,
You can have a good meal,
You can do whatever you feel.

Young man, are you listening to me?
I said, young man, what do you want to be?
I said, young man, you can make real your dreams,
But you’ve got to know this one thing.
No man does it all by himself,
I said, young man, put your pride on the shelf,
And just go there to the Y.M.C.A.
I’m sure they can help you today.

It's fun to stay at the Y.M.C.A.,...

Young man, I was once in your shoes,
I said, hours down and out with the blues,
I felt no man cared if I were alive
I felt the whole world was so jive
That’s when someone came up to me
And said: young man, take a walk up the street,
It’s a place there called the Y.M.C.A.
They can start you back on your way.

It's fun to stay at the Y.M.C.A.,...

***

Znalazłam to wdzięczne zdjęcie podczas porządkowania dysku wczoraj, a właściwie usuwania nadmiaru jego zawartości :P okazało się, że zalegają tam całe pokłady zdjęć zupełnie zbędnych, nieudanych, wypełniających tylko cenne i stale brakujące miejsce. Więc po eksporcie tychże na Picasę mogę się rozkoszować 1,61 GB wolnej pojemności dysku D ;)
Przeglądałam ostatnio mojego bloga od początku, jak to od czasu do czasu robię i znowu oblałam się rumieńcem żenady, czytając swoje dylematy sprzed dwóch lub trzech lat :P doprawdy, ilekroć tam zaglądam, mam szaloną ochotę skasować 3/4 postów, tak mi dziwnie wspominać siebie taką :P pamiętniki z tamtych lat spaliłam ponad półtorej roku temu, zrobiłam czystkę na blogu, a i tak większość z tego mnie nadal śmieszy. Ale może niech zostanie - jako świadectwo, jak NIE NALEŻY postępować. A wy co o tym myślicie...?
Wyruszam dzisiaj do koszar - pobudka o 6 rano, śniadanie, ćwiczenia aż do obiadu, przerwa, potem znowu ćwiczenia do wieczora, kolacja, apel wieczorny, cisza nocna o 22 :P i tak cały najbliższy tydzień :P a tak naprawdę jadę do Podkowy na warsztaty misyjne RELAY. Trzeba coś ze sobą zrobić - ostatnio mam bardzo nieregularny tryb życia :P
Baczność, spocznij, odmaszerować!
Howgh.

środa, 12 stycznia 2011

Serce na dłoni





Wiem że jesteś tam
Anna Wyszkoni

Wiem, że jesteś sam
Wiem, że masz na głowie tyle ważnych spraw
Nie pamiętasz już co znaczy dobry sen
Nie masz czasu na niepewność ani lęk
Wiem, że jesteś sam
Nic nie musisz mówić
Wiem, że jesteś sam
Pewnie teraz nie najlepszy na to czas
Ale dzisiaj potrzebuje Twoich rad

Dzisiaj proszę Cię
Ten jeden raz zatrzymaj się
Ten jeden raz stań tuż obok mnie
Dziś czuję, że brak mi sił
Ten jeden raz bądź blisko mnie
Poczuć mi daj, że to wszystko ma sens
Dziś wiem, że brak mi sił

Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie

Dzisiaj proszę Cię
Ten jeden raz zatrzymaj się
Ten jeden raz stań tuż obok mnie
Dziś czuję, że brak mi sił
Ten jeden raz bądź blisko mnie
Poczuć mi daj, że to wszystko ma sens
Dziś wiem, że brak mi sił

Ten jeden raz
Ten jeden raz
Dziś czuję, że brak mi sił

***
Rozum: Serce, co jest? Co ja takiego powiedziałem?
Serce: Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego mnie rozbroiłeś?
Rozum: Ja cię rozbroiłem?
Serce: Tak, ty. Zamiast się spierać, zapytałeś, co myślę i czuję. Rozwaliło mnie to zupełnie. Przecież nigdy cię to nie interesowało.
Rozum: Co ty opowiadasz, zawsze pytałem, co u ciebie słychać...
Serce: No tak, ale traktowałeś to na zasadzie wymiany informacji. Z założenia emocje są dla ciebie zbędne, bo zakłócają przekaz informacji.
Rozum: Nigdy tak nie twierdziłem... Emocje są ważne, ponieważ informują, co można się w danym momencie po drugiej osobie spodziewać.
Serce: No widzisz, znowu te informacje... Ale mniejsza z tym, nie o tym chciałam mówić. Zmusiłeś mnie do odrzucenia wszystkich pancerzy. Tak dobrze było się ukrywać za udawaną niechęcią, walczyć z premedytacją na przekorne argumenty, co do których sama nie byłam przekonana, ale przynajmniej nie były twoimi.
Rozum: Ej, Serce, czemu ty ze mną walczysz? Nie nauczyłaś się jeszcze, że logiką ze mną nie wygrasz, bo to zupełnie nie twoja dziedzina? To tak jakby pojedynkował się pianista z mistrzem szachowym. Zupełnie bez sensu.
Serce: Ale ja nie potrafię inaczej. Jesteś silniejszy psychicznie, w końcu to ty jesteś Rozumem. A ja nie chcę ci ulegać tylko dlatego, że jesteś silniejszy albo mądrzejszy.
Rozum: Serce, wcale nie musisz mi ulegać. Masz prawo być sobą - być emocjonalna, czasem rozmarzona, masz prawo tupnąć i powiedzieć: "Tak mi się podoba i ja chcę, żeby tak było." Jesteś Sercem - nie zachowuj się jak ja :)
Serce: Ale...
Rozum: Nie ma "ale", tak jest i koniec. A poza tym: tkwimy w jednym organizmie, od naszej współpracy zależy funkcjonowanie całości. Jeśli ty będziesz chciała być Rozumem, to kto przejmie funkcję Serca? Kto będzie przeżywał, odczuwał, wymyślał?
Serce: No, z tym ostatnim to się rozpędziłeś ;)
Rozum: Ok ;) a z kolei gdybym ja zaczął się roztkliwiać nad wszystkim, to kto by potrafił ocenić na trzeźwo sytuację? Kto by wydał polecenia innym, co mają robić w sytuacji zagrożenia?
Serce: Czyli jesteśmy...
Rozum: Tak, Serce. Jesteśmy niezastąpieni. I potrzebujemy siebie nawzajem...
Serce:... a inni potrzebują nas.
Rozum: Takiego Serca, jak ty...
Serce:... i takiego Rozumu :) ach, ach, ach, jacy jesteśmy wspaniali :P
Rozum: Nie wytrzymałaś w tym wzniosłym i miłym nastroju? :P
Serce: Nie :P za bardzo cukierkowo było :P
Rozum: Jesteś okropna :P nic ci więcej miłego nie powiem :P
Serce: Nie potrzebuję :P
Rozum: I znów zaczynasz? Ech, Serce, Serce, co ja z tobą mam...
Serce: Nieustające źródło rozrywki :P
Rozum: Prędzej rychły zawał serca... Ups, przepraszam :P To jak, będzie dobrze?
Serce: Postaram się ;)
Rozum: No to śpij dobrze... Chociaż nie, ty ostatnio masz ciekawsze zajęcia wieczorami... :P to miłego wieczoru :P
Serce: Dobranoc, Rozum :P chociaż ty się wyśpij :P

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Let's make it All4Him :)



All for one
Bryan Adams, Rod Stewart, Sting

When it's love you give
(I'll be a man of good faith.)
Then in love you live.
(I'll make a stand. I won't break.)
I'll be the rock you can build on,
Be there when you're old,
To have and to hold.

When there's love inside
(I swear I'll always be strong.)
Then there's a reason why.
(I'll prove to you we belong.)
I'll be the wal that protects you
From the wind and the rain,
From the hurt and pain.

Let's make it all for one and all for love.
Let the one you hold be the one you want,
The one you need,
'Cause when it's all for one it's one for all.
When there's someone that should know
Then just let your feelings show
And make it all for one and all for love.

When it's love you make
(I'll be the fire in your night.)
Then it's love you take.
(I will defend, I will fight.)
I'll be there when you need me.
When honor's at stake,
This vow I will make:

That it's all for one and all for love.
Let the one you hold be the one you want,
The one you need,
'Cause when it's all for one it's one for all.
When there's someone that should know
Then just let your feelings show
And make it all for one and all for love.

Don't lay our love to rest
'Cause we could stand up to you test.
We got everything and more than we had planned,
More than the rivers that run the land.
We've got it all in our hands.

Now it's all for one and all for love.
(It's all for love.)
Let the one you hold be the one you want,
The one you need,
'Cause when it's all for one it's one for all.
(It's one for all.)
When there's someone that should know
Then just let your feelings show.
When there's someone that you want,
When there's someone that you need
Let's make it all, all for one and all for love.

***



Powróciłam z próby... Dawno nie było takiego dobrego czasu, żeby tyle rozmawiać o duchowych sprawach, na spokojnie, z nutkami ćwiczyć utwory, jeść tyle dobrych rzeczy i spędzić naprawdę miłe godziny :) Jesteście przefajni wszyscy :)
Wczoraj po raz pierwszy w życiu zobaczyłam "Światełko do nieba" przed Pałacem Kultury... Skojarzyło mi się to z deszczem meteorytów przed końcem świata i fruwającymi monetami... Ale i tak robi wrażenie :D
Niezbyt dobrze się czuję po tym weekendzie... Zatem dzisiaj dzień z wiernym towarzyszem czosnkiem i mam nadzieję, że stanę na nogi, by pójść do pracy.
Pozdrawiam wszystkich moich kochanych przyjaciół i sprawców uśmiechów przez smsy :)

wtorek, 4 stycznia 2011

I get by with a little help from my friends.



Piosenka o sprzątaniu
z filmu "Zaczarowana"

Zaśpiewajmy tak, na mój znak, a pracować zaraz będzie lżej.
Nabierzemy tyle sił, że hej. Do sprzątania tutaj niech się każdy bierze.
Zmiatać kurze, myć talerze, w rytm piosenki tej.
Pod prysznicem brud, parę nut z posad osad rusza stary tak
Kto wyciąga z rury bury kłak, śpiewa wielce rad, że pracować będzie lżej.
Sięgaj gdzie nie sięga wzrok – mówił tak poeta.
Czysty brud to czysty szok. Już czysta toaleta.
I nie będzie plam, mówię wam nućmy tę melodię ram pam pam.
Z odkurzacza wybierając kurz śpiewaj już, a nuż pracować będzie lżej.
Naprawdę będzie lżej.
Och, zadziwia mnie ten świat. (...) tak mi brak.
Me serce płacze. Lecz gdy tyle czekam go to lenić się nie mogę tak.
Coś sprzątnę raczej.

Hej. Do pracy!
Czy to czary czy to się śni, każdy kąt za moment będzie lśnił.
Trochę mydła, żeby brud się zmył.
Oto szło, by dom się kolorami mienił.
Dłużej nie ma się co lenić, do zmywania coraz mniej.
Proszek proszę brać z namaczaniem prać.
Niech ucieka stąd brudnych skarpet swąd.
Śpiewać chcę razem z chórem, który dobrze wie.
Przy piosence tej pracować będzie lżej!

***
To był właśnie ten dzień na sprzątanie, więc i piosenka musiała być tematyczna ;)
Ciężko wrócić do rzeczywistości, oj ciężko... Posiedzę te kilka dni w domu, a potem kolejny wyjazd, tym razem na próbę do Pszczyny... Ale to mniej rekreacyjny wyjazd, niż do Świdnicy... Rozleniwiłam się po tych świętach, nie ma co... :P
Zaś ta Warszawa... :P jak przyjechałam w niedzielę, pierwsze co usłyszałam na przystanku, to wiązankę przekleństw od dwóch dziewczyn, potem dołączyło jeszcze dwóch chłopaków. Witamy w realu... Co ja tutaj robię w ogóle? Pewien mądry człowiek powiedział ostatnio, że życie jest podłe, są w nim tylko nieliczne dobre momenty, dla których się żyje i że zupełnie tutaj nie pasujemy... Takie momenty, kiedy nie myśli się o upływających godzinach i tylko chłonie dobre chwile... Rozklejam się, a tu trzeba znów zebrać się w sobie i działać...
Dlatego właśnie istnieje sprzątanie, żeby takie stany degrengolady szybko mijały :P i The Beatles symfonicznie:



I get by with a little help from my friends. Fajnie, że jesteście wszyscy :)
Z niektórymi zobaczę się już niedługo, a z innymi nie wiem, kiedy...
Uśmiechy dla was :*

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Roxette w stolicy, a Kika w Świdnicy :P - sylwester 2011





With a little help from my friends
Joe Cocker

What would you do if I sang out of tune,
Would you stand up and walk out on me?
Lend me your ears and I'll sing you a song
And I'll try not to sing out of key.

Oh, I get by with a little help from my friends
Mm, I get high with a little help from my friends
Mm, gonna try with a little help from my friends

What do I do when my love is away
(Does it worry you to be alone?)
How do I feel by the end of the day,
(Are you sad because you're on your own?)

No, I get by with a little help from my friends
Mm, I get high with a little help from my friends
Mm, gonna try with a little help from my friends

Do you need anybody
I need somebody to love
Could it be anybody
I want somebody to love.


Would you believe in a love at first sight
Yes, I'm certain that it happens all the time
What do you see when you turn out the light
I can't tell you but I know it's mine,

Oh, I get by with a little help from my friends
Mm, I get high with a little help from my friends
Mm, gonna try with a little help from my friends

Do you need anybody
I just need someone to love
Could it be anybody
I want somebody to love.


Oh, I get by with a little help from my friends
with a little help from my friends

***

Powrót z sylwestrowych wojaży... Eech, jaka szkoda, że trzeba wracać:(

A działo się:
* podróż do Świdnicy trwająca prawie cały dzień :P oraz niewytłumaczalne dla niektórych okoliczności, jak to możliwe, by jechać z Wrocławia do Świdnicy 3 godziny :P
* Daniel i sushi :P
* keyboard Yamaha o nieograniczonych wprost możliwościach aranżacyjnych :P
* "czy ja mam Arkę Noego?" :P
* ręce na stół :P tylko gdzie ta moneta? :P
* aaa, wojna! strzelają! - o północy na świdnickim rynku, prawdziwe chwile grozy :P
* scenka z krzesłem i scenka z krzyżami :)
* Axe - Klikasz? :P - Jasio :P
* Piter i jego kartka z życzeniami do samego siebie :P
* DJ Mateo :D to dzięki niemu zabawa się rozpoczęła :P
* Daniel wodzirej - absolutnie właściwy człowiek na właściwym miejscu :)
* Rodzina Adamsów kontra rodzina Donów - starcie w biblijnej Familiadzie :)
* Benjamin Button, Terminator, Cat Woman, Legalna Blondynka, Smerfetka, Baletmistrz i inne postacie z randki w ciemno :)
* "Czy ty myślisz...?" "A czy ja wyglądam na takiego, który myśli?" :P
* kompletny odjazd w domu wariatów :P
* strażnicy ognia ;)
* ostrza chwały w niedzielę rano na lodowisku :)
* Tomek, masz najlepsze chipsy na świecie ;P
* w pogoni za uciekającym pociągiem... :)

Warto było jechać przez pół Polski, żeby z wami wszystkimi być :)
Do zobaczenia za rok lub jeszcze prędzej :D

Metafizyka muzyki - "August Rush"



"The music is all around us. All you have to do is listen."


Tuż przed wyjazdem do Świdnicy obejrzałam "Augusta Rusha", film, który zadziałał na niemal wszystkie zmysły. Poniżej opis filmu z filmweb.pl

Pewnego gwieździstego wieczoru, gdy księżyc nadsłuchiwał odgłosów świata, spotkały się dwa serca. Lyla Novacek (Keri Russell) genialna wiolonczelistka, po koncercie w Nowym Jorku, w którym brała udział, wraz z przyjaciółką udaje się na imprezę. Louis Connelly (Jonathan Rhys Meyers) irlandzki gitarzysta i wokalista, również ma nowojorski występ ze swoim muzycznym zespołem. Louis w chwili drugiego oddechu, najczęściej rozmyśla patrząc na otwarte niebo. Tego wieczoru na jego niebie pojawiała się...Lyla. Nie tylko wspólna miłość do muzyki ich połączyła. Z samego rana zakochani umówili się w poblizu Łuku Triumfalnego przy Washington Square. Jednak Thomas Novacek (William Sadler) zaborczy ojciec myślący o przyszłości córki, nie pozwala jej na spotkanie. W międzyczasie poznajemy jedenastoletniego chłopca Evana Taylora (Freddie Highmore), który odkrywa przed sobą świat wypełniony dźwiękami. Evan przebywa w sierocińcu, gdzie czeka na swoich prawdziwych rodziców. Wierząc że kiedyś jego rodziców połączyła melodia uczuć, postanawia ich odnaleźć śladem muzyki, co przeszywa go każdego dnia.

"Augusta Rusha" nie tylko oglądamy, przede wszystkim go czujemy i słyszymy. Widząc rozedrgany przewód elektryczny, wiatr kołyszący ziarnami zbóż czy głosy tętniącej życiem ulicy. Podekscytowani, znowu przypominamy sobie, co to znaczy posiadać pasję. Dla jednych jest ona bardziej przyziemna, a dla innych staje się drogą ucieczki przed rzeczywistością. Muzyka w tym filmie jest właśnie taką furtką i ochroną, gdzie nie liczy się nikt i nic - tylko ty i dźwięk. Dźwięk, w którym można się zamknąć i wyrzucić klucz.


I kilka cytatów:

"You never quit on your music. No matter what happens. Cuz anytime something bad happens to you, that’s the one place you can escape to and just let it go." —
Jonathan Rhys Meyers in August Rush

‎"Wiesz, czym jest muzyka? - to małe przypomnienie od Boga, że poza nami jest coś jeszcze we Wszechświecie. Harmonijne połączenie między wszystkimi istotami, a nawet gwiazdami..."

Polecam gorąco obejrzenie i wysłuchanie tego filmu.