Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2014

5 lat All4Him

27 listopada 2009 roku odbyła się pierwsza próba zespołu. Nie wszyscy znaliśmy się ze sobą. Jeszcze wtedy nikt nie wiedział, jak będzie wyglądał produkt finalny. Mieliśmy tylko teksty piosenek i muzykę do większości z nich. Nie było kompletnego scenariusza. Nie było jeszcze nawet pomysłu ani osoby, która obsługiwałaby oświetlenie. Nikt nie myślał wtedy, że za 5 miesięcy będziemy występować z piosenkami na hosannie, a za 7 odbędzie się premiera musicalu. Byli tylko i aż ludzie, którzy chcieli spróbować coś nowego, coś, co początkowo wcale się nie zapowiadało, czym będzie. Wszystko zaczyna się od marzeń, ale realizuje dzięki ludziom. Tym wszystkim ludziom, którzy byli z nami i tym, którzy są, DZIĘKUJEMY. Z całego serca.

Już cię nie wypuszczę z rąk!

Niezwykły flashmob na Okęciu wykonany przez aktorów teatru muzycznego ROMA :) Premiera polskiej wersji musicalu "Mamma mia" już 22 lutego :) bilety na przedstawienia niemal wyprzedane! Pozostały miejsca w wysoko położonych lożach. Trzeba się wybrać i zobaczyć.

Wczoraj obejrzeliśmy z Olą, Agą i Piotrkiem "Igrzyska śmierci: Kosogłos cz. 1".  Oczywiście zakończyło się w najbardziej trzymającym w napięciu momencie i z niecierpliwością czekamy ostatniej części, która będzie za rok. A tymczasem polecam piosenkę rebeliantów śpiewaną przez Jennifer Lawrence, która ma naprawdę niezwykły, buntowniczy klimat.


Ps. Mały Smok doleciał i ma się dobrze :) trochę mu tam nie do końca wszystko pasuje, ale aklimatyzuje się. Smutno trochę Małemu Tygrysowi, że Jen jest daleko, ale najważniejsze, że się odzywa i wszystko jest w porządku. Więc marzenie się spełni :)

Śpiewasz pięknie wtedy gdy gotujesz.

Założyłam na Wrzucie katalog z moimi coverami i postaram się coś umieszczać z cotygodniowego śpiewania :) dzisiaj "Happy working song" z filmu "Zaczarowana". Nagrywałam ją chyba kilkanaście razy, ale dzięki temu się świetnie rozśpiewałam ;) Zaiste był to śpiewający weekend: w piątek prowadziliśmy śpiew na wieczorze uwielbienia, w sobotę koncert. A oto zdjęcia :)








Od piwa do czekolady

Działo się wszystko albo nicTam albo nie tam.Wisława Szymborska
Trudno mi opisać, co się działo przez ostatni weekend. Najprościej byłoby powiedzieć, że byłam wszędzie, ale nigdzie; robiłam wszystko, ale nic, tak jak pisała Szymborska i wyśpiewał Turnau. A było to tak: mieliśmy zaplanowany koncert A4H w Poznaniu w areszcie. Znalazłam przejazd z blabla na godzinę 16, wyruszyłam szybko i sprawnie z Warszawy i będąc już za Łodzią odbieram telefon, że koncert jest odwołany, bo nie udało się na żadnym z dostępnych samochodów zamocować przyczepki ze sprzętem. Inni nie byli tacy gorliwi i mieli wyruszać później, więc ominęła ich ta wyprawa.  Cóż było robić; odezwałam się do Ani z Poznania, że będę jako jedyna i mam wolne sobotnie popołudnie. Zaprosiła mnie do siebie i w ten sposób spędziłam bardzo miły i relaksujący weekend w zielonym domu pod Poznaniem :) rozmawialiśmy, graliśmy w gry planszowe, jedliśmy pyszne rzeczy i było to jeden z nielicznych weekendów, kiedy czas stanął w miejscu :) A…

Król elfów

Erlenkönig
Johann Wolfgang von Goethe 1749-1832

Wer reitet so spät durch Nacht und Wind?
Es ist der Vater mit seinem Kind.
Er hat den Knaben wohl in dem Arm,
Er faßt ihn sicher, er hält ihn warm.

2. Mein Sohn, was birgst du so bang dein Gesicht?
Siehst Vater, du den Erlkönig nicht!
Den Erlenkönig mit Kron' und Schweif?
Mein Sohn, es ist ein Nebelstreif.

3. Du liebes Kind, komm geh' mit mir!
Gar schöne Spiele, spiel ich mit dir,
Manch bunte Blumen sind an dem Strand,
Meine Mutter hat manch gülden Gewand.

4. Mein Vater, mein Vater, und hörest du nicht,
Was Erlenkönig mir leise verspricht?
Sei ruhig, bleibe ruhig, mein Kind,
In dürren Blättern säuselt der Wind.

5. Willst feiner Knabe du mit mir geh'n?
Meine Töchter sollen dich warten schön,
Meine Töchter führen den nächtlichen Reihn
Und wiegen und tanzen und singen dich ein.

6. Mein Vater, mein Vater, und siehst du nicht dort
Erlkönigs Töchter am düsteren Ort?
Mein Sohn, mein Sohn, ich seh'es genau:
Es scheinen die alten Weide…

Leaving on the jet plane

Będąc w domu nie obejrzałam tym razem za wiele filmów. Jedynym był "Przyczajony tygrys, ukryty smok", który sobie przypomniałam właściwie, bo oglądałam go dawno temu. Lubię tych starożytnych chińskich parkourowców skaczących po dachach i wierzchołkach drzew, niezależnie od tego, co inni o tym filmie myślą ;) Jednak tym razem zaintrygowała mnie końcówka. Na wielu forach powtarza się myśl, że jest symboliczna i przychylam się do tej opinii. Spróbuję ją zinterpretować po swojemu. Jen nie była osobą łatwą do ujarzmienia. Ciągle szukała nowych wrażeń i przestrzeni. Nawet związek z Lo nie był spełnieniem jej marzeń, bo kiedy po latach ukochany ją odnajduje w jej domu i namawia, by uciekła z nim na pustynię, Jen odmawia i odprawia go. Uciekając od męża, którego poślubiła z woli rodziców nie robi tego dla Lo, ale po to, by stać się wojownikiem. Kiedy wreszcie po wielu perypetiach z umierającym Li Mu Bai dostaje polecenie, by pójść do klasztoru, gdzie czeka na nią Lo, Jen udaje się …

Listopadowe życie.

Co słychać w domu? A zmienił kolory :) teraz jest oliwkowy z drewnianymi elementami i widać go z okolicy :) jeszcze nie wszystkie ściany są dokończone, ale już się pięknie prezentuje.

Ruszył proces przegryzania piernikowego ciasta. Mama podejrzliwie patrzyła na fakt, że ciasto musi sześć tygodni stać w lodówce, ale doświadczenie mówi, że wytrzyma. W grudniu pieczemy :) Dzisiejsze popołudnie spędziłyśmy na spacerze po okolicy. Ola wymyśliła konkurs tematyczny "Listopadowe życie" i każda zaopatrzyła się w możliwy aparat/telefon i robiłyśmy zdjęcia wszystkiego, co pasowało do tematu. Potem obrabiałyśmy zdjęcia i typowałyśmy najlepsze :)
I miejsce ex aequo - Ronia
I miejsce ex aequo - Ola
II miejsce - Kika
III miejsce - mama
Kolejne zdjęcia Roni, trzeba przyznać, że naprawdę są ładne :) miała najlepszy aparat, ale wyszły jej świetne zdjęcia makro :) sama sobie obrobiła w programie. Rośnie talent :)



Krowa patrzyła na nas podejrzliwie, czego od niej chcemy :P


No i selfie na koniec na…

Rozpieszczamy się, gdy znosimy chłód i żar... - Poire caramel z Yves Rocher

Jesień, urodziny to już tradycyjnie czas na kosmetyki z Yves Rocher. Tym razem w edycji limitowanej jest gruszka w karmelu. Mmm, ależ to pachnie :) uwielbiam gruszki :) za tydzień ma dojść pomarańcza w czekoladzie. Takie połączenie znam już z płynu do kąpieli Luksja, to najbardziej apetyczny zapach do kąpieli :) Dzisiaj w nocy wyjeżdżamy z Olą do Wojkówki na długi weekend. Zakupiłam z tej okazji nową grę. Miałam już okazję ją kilka razy wypróbować i gra się świetnie :) niestety nasz wymarzony Avalon nie jest już dostępny w sprzedaży :(

Chyba ruszy w domu produkcja piernika staropolskiego :) ciasto będzie się przegryzać przez kilka tygodni, a jak zajedziemy w grudniu, to będzie można je piec :) mam jeszcze w planach tłumaczyć książkę, obejrzeć z Olą "West side story", ułożyć kilka piosenek do naszej planowanej płyty... I wychodzić na pole :P na tym Mazowszu zapominam swojego rodzimego języka :P Zobaczymy, co się przez te kilka dni uda :)  Do usłyszenia z południa naszego kra…

Życie na czekanie.

I znowu lata 80., z powodu zespołowego konkursu karaoke. Wykonanie jest z 1990 roku, ale piosenka została napisana w latach 80. przez Prince'a. Ta uderzająca, sugestywna twarz Sinead jest wystarczającą ilustracją do treści piosenki. Bardzo podobne ujęcie wykorzystano w najnowszej wersji filmowej "Nędzników" do piosenki "I dreamed a dream" wykonywanej przez Anne Hathaway. Doskonała mimika twarzy i dramatyczne brzmienie głosu opowiadają historię dobitniej, niż słowa. 



Znów dopada mnie jesienna melancholia. W pracy tętnię życiem, bo dzieciaki grają i śpiewają hity, które radośnie nucę długo po skończeniu lekcji, ale powrót do mieszkania, samotne wieczory i poranki to uświadamianie sobie raz za razem, że niezależność kosztuje. Dlatego dalsza część postu będzie melancholijno-refleksyjna. Starzeję się, to i sobie powspominam.
Ludzie zachowują się dziwnie na widok zupełnie neutralnych zjawisk komunikacyjnych. W dawnych czasach ludzie mieli nieraz całymi miesiącami ty…

Lotem bliżej!

Mój tata ujarzmia Youtube i podsyła hity kabaretowe, które śpiewał nam z pamięci, kiedy byliśmy dziećmi. Taka akuratna piosenka na wczorajszy dzień, w którym wszystko niemal szło pod górkę, a roboty było po pachy. Dzisiaj dalszy ciąg mojego przedłużonego weekendu. Spędziłam cały dzień w domu, bo nie miałam żadnych zajęć i jakoś nie chciało mi się wcale wychodzić. Tłumaczę książkę, która wisi nade mną od wakacji i tak wykorzystuję ten wolny dzień. Od pobytu w Anglii wstąpiła we mnie jakaś obsesja na punkcie samolotów. Do tej pory denerwowały mnie tylko, bo huczały nad domem; teraz oglądam się za każdym przelatującym samolotem niczym za samochodami i staram się rozpoznać linie lotnicze po znaczkach na kadłubie. Zazwyczaj jest to LOT albo Eurolot; ale zdarzyło mi się zobaczyć irlandzkie linie z koniczynką, a raz holenderskie KLM. Latanie wciąga. Śledzę stronę fly4free i patrzę na oferty wycieczek. Sprawdzam ceny biletów do najdalszych zakątków świata. Nie wiem, kiedy się tam wybiorę, al…