czwartek, 27 września 2012

Student na poddaszu



Kupiłam sobie prezent urodzinowy. Promocja w Yves Rocher była do 30 września, nie mogłam odpuścić. Comme une Evidence już przedstawiałam, zatem zamieszczam tylko zdjęcie gratisu, czyli So ElixirPurple 15 ml. Poprosiłam, żeby mi zapakowali i będzie sobie czekać, aż nie wytrzymam i otworzę. W końcu to ma być prezent, więc musi być ładnie :) 
Odwiedziłam też Gortz, ale nie, nie kupiłam kolejnych butów. Z takich ostatnio wypatrzonych nie było mojego rozmiaru, uznałam, że to znak, żeby nie kupować już więcej. Amen.
Tata odwiedził mnie dzisiaj w moim mieszkaniu, przywiózł dobre rzeczy z domu i znowu czuję się jak biedny student, jak to Rozum podsumował ;)  I właśnie mi się przypomniało, jaki miałam pomysł na dopołudnia: jeździć na zajęcia teologii dziennej do Podkowy ;) może to jest myśl, jeśli nie będę miała wtedy pracy.
Jestem lekko przerażona najbliższym weekendem. W trakcie szkolenia mamy... wykłady z teologii... Normalnie zwagaruję...



środa, 26 września 2012

Stiefel aus Görtz

Kolejna opowieść z cyklu: "Jak Kika wydała ciężko zarobione pieniądze", ku przestrodze dla wszystkich zainteresowanych wspólnotą majątkową.

Wczoraj kupiłam buty, ale jakie buty...w życiu nie byłoby mnie stać na takie :P 
W Złotych Tarasach jest taki sklep, mianowicie Görtz 17, który omijam szerokim lukiem,  bo jak patrzę na ceny, to dostaje depresji. Ale wczoraj jakoś tak wyjątkowo przeszłam obok niego, zmachana po dwóch godzinach szukania opaski na uszy i botków na jesień. Zaczęłam nawet sobie powtarzać, że jak czegoś potrzebuję, to mogę schodzić całą galerię i oczywiście niczego nie znajdę; i się okazało, ze jest likwidacja sklepu i wszystkie pary są obniżone o 70 %. To była jakaś masakra, wszystko rozwalone, te ekspedientki próbowały ustawiać te buty, ale zaraz ktoś przychodził i je rozwalał od nowa. Ja przyszłam, jak już było późno, ale podobno wcześniej ludzie w kolejkach do kasy stali. Strasznie dziwnie się czułam pośród tego bałaganu i nie wiedziałam za bardzo, czego mam szukać; botki były, ale nie uśmiechało mi się dawać 150 zł za cholewę do kostki, nawet jeśli to była skóra. Ale pani obok zachęciła mnie, że mają wszystkie rozmiary i może uda mi się coś znaleźć. Tak też było. Po półgodzinie przepatrywania znalazłam jedne kozaki, takie bardzo ładne, skórzane, brązowe, na idealnym obcasie 2 cm, lekko ściętym, który mam już przetestowany, ze najwygodniej mi się w takim chodzi. Normalnie kosztowałyby 470 zł, a ja je kupiłam za 140 ;) to jest po prostu nierealne, żeby kupić w Warszawie takie buty za taką kasę i to jeszcze w sezonie. Także jeszcze to do mnie nie dociera, ale mam buty na zimę :)
Oto te buty. Nie znalazłam na stronie Görtz odpowiedniego zdjęcia krystalicznej jakości, zatem musi wam wystarczyć to zrobione moim aparacikiem.

Było mi tylko strasznie żal pani przy kasie. Widać było, że była umęczona całym dniem sprzedaży. Powiedziała mi, że czuje się jak kasjerka w Carrefourze, ani chwili wytchnienia, a pewnie, jak się skończy ta wyprzedaż i zlikwidują sklep, to straci pracę. Powiedziałam jej parę życzliwych słów na pożegnanie. Oby znalazła coś lepszego.
Teraz pozostaje mi wbić zęby w parapet i czekać na wypłatę, gdyż zakończyłam kurs polskiego i dzisiaj powinien być przelew. (Aaaaaaa...jest! :D od tego momentu nie odpowiadam za swoje czyny :P)

poniedziałek, 24 września 2012

Jahuuuuuuu!

Wciąż jeszcze kręci mi się w głowie ze zmęczenia po weekendzie, ale już w miarę ochłonęłam, więc piszę: BYŁO FANTASTYCZNIE!
Zaczęliśmy próby do nowego musicalu "Precedens". Dwie piosenki - pierwsza i ostatnia, są już opracowane. Naśpiewaliśmy się jak szaleni, ale chyba wszyscy za tym tęsknili :)
Poniżej "Serenada" Schuberta jako inspiracja zalecona przez Rozum do piosenki Oli Smyk.




W tym tygodniu ostatnie zajęcia polskiego i wypłata. Skończy się wstawanie o 6.30 i zacznie się praca popołudniami... Chciałabym mieć chociaż po te kilka godzin rano. To były dobre i regularne pieniądze.
Szkolenie liderów przede mną. Zapowiada się intensywny tydzień...

czwartek, 20 września 2012

Gdzie ci mężczyźni?





Ostatnio wpadł mi w ręce najnowszy Newsweek (dosłownie wpadł, bo znalazłam go leżącego na chodniku) i miałam coś nowego do czytania w kolejce rano. Przewodnim wątkiem, wbrew przerażającemu obrazkowi na okładce, były artykuły o roli mężczyzny we współczesnym świecie. 

Zaczęło się od felietonu Tomasza Lisa "Żądam kongresu mężczyzn" jako odpowiedź na wydarzenie z ostatniego weekendu, mianowicie kongresu kobiet. Powołuje się on na najnowszą książkę wydaną w Ameryce przez Hannę Rosin „Koniec mężczyzn”. Jak podaje Rosin, już tylko 40 procent kończących studia w Ameryce to mężczyźni. W ostatnich 40 latach zarobki mężczyzn spadły średnio o 28 procent. Co się dzieje? Zdaniem Rosin kobiety ze względu na swoje kwalifikacje intelektualno-emocjonalne są lepiej uzbrojone, by dawać sobie radę w błyskawicznie zmieniającej się rzeczywistości. By to zobrazować, Rosin posługuje się metaforą. Kobiety są jak imigranci, którzy wykazują wielkie zdolności adaptacyjne. Mężczyźni jak imigranci, którzy lądują na nowym lądzie, ale ich głowa, myśli i emocje są wciąż tam, skąd przybyli. 
Kolejnym w temacie był Marcin Meller, zapytujący "Jak dogodzić kobiecie".  Warto zajrzeć i przeczytać listę wymagań, jakie współczesność stawia mężczyźnie. Podsumowuje on to w ten sposób:
"Więc bądź tak fajnie męski, ale nie w złym pojmowaniu męski, władczy dokładnie wtedy, kiedy kobieta tego potrzebuje, i broń Boże w momencie, gdy ona uznać to może za chęć prostackiej dominacji. Masz być w sam raz, idealnie skrojony, nigdy nie zadawać pytań, bo sam powinieneś wiedzieć lepiej, jaki masz być, w końcu chcesz być nowoczesnym mężczyzną.
Więc ja się, drogie panie, pytam: nadal uważacie, że dzisiejsi faceci mają tak słodko?"

I ostatni artykuł, jaki w tym temacie przeczytałam (wywody pani Gretkowskiej sobie darowałam), była rozmowa wspomnianego już Marcina Mellera z panią psycholog "Między szklanym sufitem a podłogą", czyli jakie role kobiety i mężczyzny są obecne w dzisiejszym społeczeństwie i jak wypośrodkować te różne skrajne poglądy.
Na ostatnie pytanie pani Zofia Milska-Wrzosińska odpowiada następująco:

Jaki jest dziś dla kobiet ideał męskości?

– Pewnie taki mężczyzna, który nauczył się radzić sobie w świecie pełnym sprzeczności ról i oczekiwań – jest to okaz stosunkowo rzadki, kiedyś może będzie ich więcej. Nie uprawia tacierzyństwa, tylko ojcostwo. Umie pogodzić się z tym, że sam pełniąc rolę zawodową, nie blokuje swojej partnerki w rozwoju. Jest z nią w bliskim kontakcie emocjonalnym, co nie znaczy, że nęka ją do 3 nad ranem rozmowami o różnych niuansach swoich przeżyć. Czyli ktoś, kto w miarę sprawnie żegluje pomiędzy sprzecznymi prądami. Ale i kobieta, i mężczyzna żądający ideału skazuje związek na porażkę.

Czyli, jak było opisane w innym artykule, mężczyzna dla kobiety to nie przyjaciółka do wypłakiwania się w ramię, ale równorzędny partner, mający inne zainteresowania i sposoby rozwiązywania problemów życiowych. Niech zatem mężczyzna będzie mężczyzną.

wtorek, 18 września 2012

Warkocz

Zaplotłam dzisiaj warkocz. 
Taki zwyczajny, z tyłu głowy, nie dobierany. Rozwalał się co chwilę, wychodziły kolejne pasma, ale poczułam, że znowu mam włosy. I chociaż obiecałam sobie, że jak dostanę wypłatę, to wybiorę się do fryzjera, bo chyba z pół roku tam nie byłam, to będę bardzo nalegać, żeby nie skracał z długości, co najwyżej lekko podciął końce. Tak miło jest mieć czym zarzucić na plecy. Wytrwałam z tym letnie upały, więc na zimę będą akurat takie, jak trzeba.
Yves Rocher skusił mnie dzisiaj promocją 2 w cenie 1 za szampony, czyli 11,90 zł. Poniżej szampon do włosów blond.
Lubię Yves Rocher, odkąd kupiłam tam fantastyczne perfumy rok temu. Już mi się prawie kończą, ale wypatrzyłam kolejny zapach:

Kusi mnie So Elixir Purple, nowość w sklepie, ale jest dosyć intensywny, a podstawą dobrego i dopasowanego zapachu jest to, żeby nie czuć go na sobie, bo inaczej nie można ze sobą wytrzymać ;) w każdym razie jest znowu promocja: do wody perfumowanej 50 ml dowolna woda 15 ml gratis. A dodatkowo wody są też dosyć obniżone... Ech, czemu mam urodziny dopiero za miesiąc? :(
Wybaczcie mi te kobiece wynurzenia, męscy czytelnicy. Czasem muszę, bo tego, no, rozumiecie.
Dla równowagi powiem wam, że "Słaby punkt" (Fracture) z Anthonym Hopkinsem i Ryanem Goslingiem obejrzałam z zapartym tchem jakiś tydzień temu i stwierdzam, że naprawdę był dobry. Ponadto znów powróciłam do czytania kryminalnych thrillerów historycznych i wzięłam na próbę "Mapę Trzech Mędrców" Jamesa Rolllinsa. Po przeczytaniu większej części stwierdzam, że chociaż w poziomie utrzymywania napięcia nie dorównuje Brownowi, jest jednak nieobrazoburczy i proreligijny. A to spora ulga.
A moi studenci napisali test i poszło im bardzo dobrze :) jestem taka dumna z nich, a zwłaszcza z Poliny. Dziewczyna jest taka bystra, łapie zasady i ortografię w lot. Ponadto tchnie taką pozytywną energią, która daje chęć do pracy. 
Jeszcze trzy dni do próby nowego musicalu!!!

piątek, 14 września 2012

Alo, Salut, sunt eu, un haiduc.

Jeden z moich studentów, Slavko, jest z Mołdawii. Nic mi nie mówiła ta nazwa, poza tym, że jeden wykładowca w WSTH też pochodzi z Mołdawii, więc postanowiłam trochę poczytać.

Nie jest to wielki kraj, położony jest na terenach historycznej Besarabii jak i obszarów położonych na lewym brzegu Dniestru, tzw. "Naddniestrze". Graniczy z Ukrainą i Rumunią. W jej skład wchodzi także autonomiczna republika Gagauzja, gdzie językami urzędowymi są obok mołdawskiego gagauski i rosyjski, choć sami Rosjanie stanowią niewielką część ludności tego obszaru. Rdzenną ludność Gagauzji (Gagauz Yeri) (ponad 80%) stanowią Gagauzi – tureckojęzyczni prawosławni chrześcijanie. To najbiedniejszy kraj w Europie, jest słabo rozwinięty, silnie uzależniony od importu paliw i surowców.
Zaskoczyła mi klapka w mózgu, kiedy dotarłam do informacji o muzyce i wymieniono zespół O-Zone :) przypomniały mi się radosne czasy liceum, kiedy bujało się na rowerze i słuchało na okrągło hitu lata "Dragostea din tei" :)
I po raz kolejny zamieszczam teledysk, który oglądam pierwszy raz w życiu.




A dla ciekawych, co oznacza ten tekst, odsyłam do posta sprzed 3 lat :)

czwartek, 13 września 2012

X-Faro

Dzisiejszy dzień obfitował w stresujące wydarzenia: egzamin z dydaktyki, znajomy, który prawie wleciał pod pociąg i odwołane zajęcia. Do tego siąpiący, a potem przenikający deszcz, który moczył wszystko. Ale były też równoważące pozytywy: jestem na III roku teologii, rozgrzewająca herbatka i czekoladka w sekretariacie Promocji Zdrowia oraz filmik z obozu. Obejrzyjcie, to z mojego ulubionego dnia, kiedy wszystko działo się oszałamiająco szybko ;)



I absolutnie hiciarski program X-Faro :)



Pozdrowienia śle
Nefretete
Dla przyjaciół (Ne)Fretka

środa, 12 września 2012

Światowy Dzień Zdrowia Jamy Ustnej

 Dostałam dzisiaj od koleżanki podkład Vichy Dermablend intensywnie kryjący podkład w sztyfcie, miała darmowe testery. Więcej o produkcie można przeczytać tutaj. 
Nie używam podkładów za często, przez ostatni miesiąc w ogóle zrezygnowałam z nakładania na twarz czegoś więcej, niż kremu i miejscami korektora, bo wtedy skóra lepiej oddycha. Ale na jakieś okazje typu koncerty czy występy do kamery bez podkładu ani rusz. Będzie więc sobie czekał na takie okazje i dzięki temu szybko się nie zużyje ;)



Jadąc kolejką do pracy, czytałam "Metro" i znalazłam ogłoszenie o akcji z okazji Światowego Dnia Zdrowia Jamy Ustnej, jaką organizują 4 miasta: Warszawa, Poznań, Wrocław i Katowice. W wybranych miejscach, najczęściej zakładach stomatologii przy uniwersytetach medycznych są organizowane bezpłatne przeglądy zębów. W Warszawie było to na ulicy Nowogrodzkiej 59, w Szpitalu Dzieciątka Jezus, w budynkach Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jakiś czas temu zgłosiłam się do mojej przychodni o umówienie mnie na wizytę, ale okazało się, że specjaliści są płatni i nawet przegląd kosztuje, więc zrezygnowałam. A muszę dodać, że nie byłam u dentysty od 8 lat, kiedy skończyłam liceum i wyleczyłam za darmo wszystkie możliwe zęby.
Po niedługim wahaniu zadzwoniłam na środkowy numer z czterech podanych, wychodząc z założenia, że na pierwszy zadzwoni każdy i będą już kolejki. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest możliwość swobodnego wyboru godziny do 14 i wystarczy mieć ze sobą dowód osobisty. Szybko zaplanowałam sobie popołudnie, aby dostosować się do terminu i już o 13.30 byłam na miejscu. Nie było żadnych kolejek, a w gabinecie czekało troje studentów (jak przypuszczałam), którzy z uśmiechem potwierdzającym ich kwalifikacje zapraszali na fotel. Miła pani obejrzała mi wszystkie zęby, zaznaczyła w karcie, którą się wypełniało przy rejestracji, gdzie mam ubytki, co należy leczyć, a także przyjrzała się dokładnie mojej górnej mikrodwójce i siekaczom i potwierdziła to, co już od dawna wiedziałam: zęby trzeba wyprostować aparatem ortodontycznym, do tego spróbować odtworzyć dwójkę i zrotować kieł, który przejął funkcje dwójki. Brzmi to przerażająco... drogo. I nie bardzo zachęcająco brzmi wiadomość, że te 1200 zł za jeden łuk można rozłożyć na raty, to i tak wychodzi strasznie dużo...
No nic, muszę to rozważyć, czy z mojej bardzo skromnej wypłaty będzie mnie stać na comiesięczne 300 zł na zęby. A i tak najpierw muszę je wyleczyć i wyczyścić... Jeśli się uda, to u studentów na Miodowej za grosze albo nawet za darmo w ramach praktyk studenckich. 
Bo nie ma co, ale najbardziej denerwujący tekst, jaki słyszę, to: "Dlaczego jesteś taka poważna? Uśmiechnij się, kobieta zyskuje dziesięciokrotnie". Akurat. Sam się uśmiechaj z takimi zębami. W gimnazjum jeden kolega nazywał mnie wampir, przez moje kły. Takie już mam po mamie, no. Ale jeśli można coś z tym zrobić, to może warto spróbować?

wtorek, 11 września 2012

niedziela, 9 września 2012

Piano&Guys


Jest pianino w Michałowicach :) zadanie wydawało mi się nierealne do wykonania, ale się udało. Chłopaki przybyli, udźwignęli pianino, znieśli je po schodach, wnieśli po kolejnych, naklęli się, ale i pośmiali, więc wyszło na zero :P

Pianino jest w porządku, gra przyjemnie, wygląda imponująco, ale potrzebuje nastrojenia. Muszę zebrać kasę na ten cel.
Czas rozpocząć nowy tydzień pracy...

czwartek, 6 września 2012

Jak się masz? Fantastycznie!

To był zacny dzień. Dzisiaj zaczęliśmy kurs języka polskiego dla studentów WSTH z Ukrainy. Przyznam się, że miałam stracha, jak to pójdzie. Uczyłam się rosyjskiego przez dwa lata dawno temu w podstawówce i mój kontakt z tym językiem przez ostatnie miesiące to jedynie ze znajomymi z Ukrainy (jak się zapomnieli i zaczynali mówić między sobą po rosyjsku bądź ukraińsku). Nie byłam pewna, czy mnie zrozumieją, czy ja ich zrozumiem, no ale liczą się nowe doświadczenia, czyż nie? Nie można całe życie robić tego samego.
Rano, kolejką do Podkowy jadąc, rozpuściłam skromne wici do sześciu najbliższych znajomych (z czego połowa to była rodzina) i wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli entuzjastycznie, wyrażając swoje wsparcie. Ucieszyłam się niezmiernie, uśmiechałam się jak szalona do komórki, ale to nie był koniec pozytywnego wzmocnienia tego ranka. Idąc w stronę szkoły spotkałam radosnego i uśmiechniętego Pawła, który przywitał mnie tekstem: "Już jak cię z daleka widzę, to od razu banan na twarzy":) To się nazywa radość licealisty, który ma na 10.30 do szkoły. Ponadto tuż przed rozpoczęciem zajęć odwiedziłam w biurze Olę, która przekazała mi ostatnie wytyczne, zerknęłam na cyrylicę na wikipedii przez chwilę i rozpoczęłam zajęcia.
Moja grupa liczy na razie 6 osób, podobno ktoś jeszcze ma dojechać, wszyscy studiują turystykę, są młodzi, weseli, lubią się śmiać i bardzo ładnie im idzie opanowywanie polskiego. Ja w miarę rozumiem ich, oni w miarę mnie, nie mają wyboru, bo nie mówię po rosyjsku, tylko czasem jakimś wyrazem błysnę z początków mojej nauki. Dzisiaj nauczyłam ich przedstawiać się, powiedzieć: jak się masz, policzyć do dziesięciu i ćwiczyliśmy polskie dziwne zgłoski, jak dz, dź, dż,sz i cz. Jest to kosmos, jak się okazuje, ale powoli do przodu. Przed nami jeszcze jakieś 36 godzin zajęć...

I... ogłoszenie z dzisiaj:

UWAGA, UWAGA!! (to jest ten moment, żeby nacisnąć Play w poniższym linku, bo rozlegną się fanfary):
F I L M I K I - Krajowy Obóz Pathfinder - Sulejów 2012 - SUPERHERO - są gotowe !!!

Zapraszamy dnia 2012-09-09 o godz. 09:09 na wielką premierę pierwszego z nich na naszą stronę Pathfinders Polska na Facebooku !!
Oj, będzie się działo... Szykujcie czas, głośniki i niskokaloryczne chrupki kukurydziane... Zaproście rodziców i całą rodzinkę...
PATHFINDERSI Z CAŁEJ POLSKI, ŁĄCZMY SIĘ!



Już nie mogę się doczekać, aż je udostępnimy :) są wyczesane :) wiwat faraon!

wtorek, 4 września 2012

W.E.

 "Attractive is just a polite way of saying you've done the best with what you've got. All I could hope to do was dress the best and if everyone turned to look at me when I walked into the room, well, I knew my husband would be happy."
Wallis Simpson
Zdecydowanie nie powinnam była oglądać tego filmu. Nie można ciągle być dziewczynką i wierzyć w księcia z bajki. Ale po trudach zakupów (zrobiłam wyprawę rowerem aż do Ursusa) i tłumaczenia filmiku dla taty postanowiłam zaszaleć i obejrzałam "W.E." w reżyserii Madonny. Dwie historie, z początku XX wieku i współczesna, które przeplatają się w obydwu czasoprzestrzeniach, dopracowane zbliżenia i detale, kostiumy oraz zdjęcia - to wszystko tworzy dla mnie zasłużoną dziewiątkę w ocenie na filmweb.


"Darling, they can't hurt you unless you let them."
Wallis Simpson

Moje ostatnie obserwacje życia prowadzą do poniższych wniosków: ludzie tak rozpaczliwie poszukują zmian w swojej szarej egzystencji, że decydują się na każdą ewentualność, dobrą lub złą. Wystarczy, że obejrzą taki film, jeden bądź drugi i dochodzą do wniosku, że marnują się w jakimś nudnym związku, a więc trzeba się rozwieść i zacząć od nowa. A życie wcale nie jest jak film. W filmie są tylko wybrane, najciekawsze epizody, podczas gdy życie to te długie odcinki pomiędzy nimi. 

Założyłam stronę Homo viator na fb i tak mi przemiło, że w ciągu kilku godzin pojawiło się na niej prawie 60 fanów. Będzie motywacja, żeby coś pisać mądrego i pokrzepiającego.
Aa, będę mieć pianino :) Niestety nie w moim pokoju na poddaszu, bo po tych schodach to nierealne, żeby je wciągnąć, ale moja dyrektorka zgodziła się je przechować i jest zachwycona, że będzie w szkole pianino. Oby się udało załatwić transport i tragarzy na niedzielę. Odezwał się nawet jeden Turek, który chce się uczyć grać. Szalony człowiek :)
No dobra, moja inteligencja, jak widać, już dawno zasnęła, więc czas do niej dołączyć. Śpijcie dobrze i wy.

niedziela, 2 września 2012

Szczęściarz

Wrzesień się zaczął, czujecie to? Jutro będą snuły się dzieci w białych ubrankach i rozpocznie się szkoła. 
Powróciłam już na Mazowsze, rozpakowałam plecak pełen ubrań i po weekendzie w Podkowie na zebraniu rady liderów młodzieży znów jestem w swoim pokoju na wieży. Po raz pierwszy od pięciu lat będę mieszkać drugi rok w tym samym miejscu. To miłe, tak powoli się ustabilizować. 
Kupiłam sobie kalendarz nauczyciela na nowy rok szkolny i powoli zapełnia się terminami. Tutaj chyba też będzie jakaś stabilizacja, bo więcej obowiązków, niż mam, chyba mi nie dojdzie.
Wczoraj nocowałam u Oli KM w Podkowie w jej nowym mieszkaniu i spędziłyśmy sympatyczne popołudnie, maszerując energicznie po lesie i rozmawiając, a wieczorem oglądałyśmy film Szczęściarz (The Lucky One 2012) z Zacem Efronem. Trudno było go poznać w wersji męskiej, mając wciąż w głowie obraz słodkiego chłopaka z High School Musical, ale czasu nie zatrzymasz i chłopcy stają się mężczyznami.


Trochę nudno w tym naszym mieszkanku wieczorami. Nie ma za bardzo z kim pogadać czy pobyć, bo znajomi są daleko, wyjść też nie bardzo jest gdzie. Chyba pozostają książki i filmy, bo cały dzień nie można pracować. Staram się unikać tych zapychaczy czasu, zwłaszcza, że w filmach nie można znaleźć nic dobrego, ale trudno kłaść się o 21. Choć może to nie jest taki głupi pomysł...
A skoro o filmach mowa: znalazłam parodię zwiastunów filmowych, made by Limo.