Przejdź do głównej zawartości

Światowy Dzień Zdrowia Jamy Ustnej

 Dostałam dzisiaj od koleżanki podkład Vichy Dermablend intensywnie kryjący podkład w sztyfcie, miała darmowe testery. Więcej o produkcie można przeczytać tutaj. 
Nie używam podkładów za często, przez ostatni miesiąc w ogóle zrezygnowałam z nakładania na twarz czegoś więcej, niż kremu i miejscami korektora, bo wtedy skóra lepiej oddycha. Ale na jakieś okazje typu koncerty czy występy do kamery bez podkładu ani rusz. Będzie więc sobie czekał na takie okazje i dzięki temu szybko się nie zużyje ;)



Jadąc kolejką do pracy, czytałam "Metro" i znalazłam ogłoszenie o akcji z okazji Światowego Dnia Zdrowia Jamy Ustnej, jaką organizują 4 miasta: Warszawa, Poznań, Wrocław i Katowice. W wybranych miejscach, najczęściej zakładach stomatologii przy uniwersytetach medycznych są organizowane bezpłatne przeglądy zębów. W Warszawie było to na ulicy Nowogrodzkiej 59, w Szpitalu Dzieciątka Jezus, w budynkach Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jakiś czas temu zgłosiłam się do mojej przychodni o umówienie mnie na wizytę, ale okazało się, że specjaliści są płatni i nawet przegląd kosztuje, więc zrezygnowałam. A muszę dodać, że nie byłam u dentysty od 8 lat, kiedy skończyłam liceum i wyleczyłam za darmo wszystkie możliwe zęby.
Po niedługim wahaniu zadzwoniłam na środkowy numer z czterech podanych, wychodząc z założenia, że na pierwszy zadzwoni każdy i będą już kolejki. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest możliwość swobodnego wyboru godziny do 14 i wystarczy mieć ze sobą dowód osobisty. Szybko zaplanowałam sobie popołudnie, aby dostosować się do terminu i już o 13.30 byłam na miejscu. Nie było żadnych kolejek, a w gabinecie czekało troje studentów (jak przypuszczałam), którzy z uśmiechem potwierdzającym ich kwalifikacje zapraszali na fotel. Miła pani obejrzała mi wszystkie zęby, zaznaczyła w karcie, którą się wypełniało przy rejestracji, gdzie mam ubytki, co należy leczyć, a także przyjrzała się dokładnie mojej górnej mikrodwójce i siekaczom i potwierdziła to, co już od dawna wiedziałam: zęby trzeba wyprostować aparatem ortodontycznym, do tego spróbować odtworzyć dwójkę i zrotować kieł, który przejął funkcje dwójki. Brzmi to przerażająco... drogo. I nie bardzo zachęcająco brzmi wiadomość, że te 1200 zł za jeden łuk można rozłożyć na raty, to i tak wychodzi strasznie dużo...
No nic, muszę to rozważyć, czy z mojej bardzo skromnej wypłaty będzie mnie stać na comiesięczne 300 zł na zęby. A i tak najpierw muszę je wyleczyć i wyczyścić... Jeśli się uda, to u studentów na Miodowej za grosze albo nawet za darmo w ramach praktyk studenckich. 
Bo nie ma co, ale najbardziej denerwujący tekst, jaki słyszę, to: "Dlaczego jesteś taka poważna? Uśmiechnij się, kobieta zyskuje dziesięciokrotnie". Akurat. Sam się uśmiechaj z takimi zębami. W gimnazjum jeden kolega nazywał mnie wampir, przez moje kły. Takie już mam po mamie, no. Ale jeśli można coś z tym zrobić, to może warto spróbować?

Komentarze