czwartek, 31 grudnia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku 2016!



Ostatni dzień roku, czas przesyłania życzeń. Co roku zastanawiam się, jaki tekst biblijny dedykować na kolejny rok. Tym razem wyręczyła mnie Marta, umieszczając życzenia noworoczne na stronie All4Him. Te same życzenia przekazuję i ja.

Życzymy Wam Szczęśliwego Nowego Roku 2016!

I może tak zupełnie zwyczajnie powiemy…że życzymy Wam, żeby Pan Bóg był na pierwszym miejscu w Waszym życiu. Wtedy wszystko, co pozostałe, będzie na właściwym miejscu, a w sercu zagości prawdziwy pokój…


„Pan jest blisko. Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie!”

(List do Filipian 4, 6-7)

Co roku robię listę planów na kolejny rok, więc i tym razem chciałabym ją tu wstawić. Ale ponieważ priorytety są ważne, więc zanim cokolwiek zacznę planować...

*Chciałabym przeżyć zwycięski duchowy rok, pokonywać słabości, nałogi i złe nawyki. Chciałabym tak prawdziwie chodzić z Bogiem w mocy Ducha Świętego i jeszcze lepiej Go poznać.
*Chcę być jeszcze bardziej zdyscyplinowana i zmobilizowana do dbania o swoje zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe. Chcę nadal ćwiczyć, trzymać właściwą dietę, nie oglądać filmów, słuchać właściwej muzyki i nie marnować czasu na śledzenie Facebooka. Chcę motywować innych do pozytywnych zmian.
*Chcę schudnąć poniżej 60 kg :) jestem na dobrej drodze, będę walczyć dalej :)
*Chciałabym wyjechać na inny kontynent przed 30. urodzinami, a najbardziej do Brazylii na camporee w Bahia w czerwcu. Izrael jednak wydaje się bardziej realny :P
*Chcę nadal oszczędzać, tym razem na bardziej konkretne cele (np. na bilet lotniczy ;) . 
*Chciałabym nauczyć się portugalskiego tak, żeby móc swobodnie rozmawiać, kiedy pojadę do tej Brazylii.
*Chciałabym zrealizować muzyczne projekty, które się przeciągnęły: nagranie płyty z Olą, z All4Him, nowy program dla zespołu, nagranie amatorskiej płyty z piosenkami dla dzieci na użytek różnych moich przyjaciół, którzy o takie nagrania prosili :)
*Chciałabym w tym roku zrealizować wszystkie karty na stopnie Pathfinder i Master Guide. 
*Chcę odbyć prawdziwą survivalową wyprawę na 25 km z grupą osób, pójść w prawdziwe góry, żeby zaliczyć dwa punkty z karty Wędrowca i Przewodnika :) ja nie dam rady? :P
*Chcę oddać w tym roku w dobre ręce moją siostrę, moją współlokatorkę i jeśli jeszcze ktoś z moich przyjaciół zamierza się w tym roku hajtnąć, to życzę wszystkiego najlepszego :)
*Tudo que eu quero para este ano é ....você ;) 
O proszę, jaka fajna polska wersja :)



A jeśli te wszystkie plany wezmą w łeb i moje życie nagle wywróci się o 180 stopni... To niech to będzie już nowy, lepszy świat :) 
Jak spędzacie ostatni dzień roku? Ja jadę do Łodzi do Marka i Asi, razem z innymi przyjaciółmi spędzimy sylwestra, wierzę, że będziemy mieli dobry czas :) trzymajcie się ciepło :)



wtorek, 29 grudnia 2015

Lángos



Będąc w Berlinie na Oktoberfest jadłam najlepsze węgierskie placki pieczone na oleju jak pączki, posmarowane ogromną ilością czosnku, posypane serem, pokrojonym porem i pomidorami. Od tego czasu marzyło mi się zrobienie tego smakołyku samemu. Przepis na lángos (czy w wersji spolszczonej langosze) znalazłam na blogu Facet na talerzu. Udały się wyśmienicie, co potwierdza zdjęcie oraz mama i Ronia :) informacja: jeden placek wystarczy, żeby się nasycić. Ronia nie uwierzyła i potem umierała przez 5 minut :P
Spędzamy czas w domu miło, spokojnie, ale i produktywnie. Robimy wymagania z karty Przyjaciela, kolejne sprawności, wymyślam piosenki i nagrywam je. Gramy wieczorami w gry planszowe i czytamy komiksy :) ale dobrze jest być w Bajkówce :)

niedziela, 27 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015

Tradycyjnie już pod koniec grudnia zamieszczam podsumowanie roku. Najlepsze momenty już uwieczniłam na filmiku, do którego z radością wracam :)



Styczeń
Londyn. Wybrałyśmy się z Olą na dwudniową wycieczkę i spotkałyśmy się z Karoliną M., z którą dawno się nie widziałyśmy.
25 lat ZHA Pathfinder w Polsce. Wielkie święto, wielka celebracja, goście, tort i ścianka zdjęciowa :)
Koncert WOŚP. Muzyczny rok z Maćkiem i Olą dobrze rozpoczęty.

Luty
Polin. Miejsce, które warto odwiedzić i wrócić, najlepiej ze znajomymi.
A4H w Krakowie. Mobilizacja i koncert w więzieniu po długiej przerwie.

Marzec
II linia metra. Wydarzenie, na które czekała cała Warszawa od lat. Po licznych perypetiach metro jeździ i dzięki temu łatwiej docieram na moje wtorkowe zajęcia na Pradze.
A4H w Niemczech. Przekroczyliśmy granicę kraju :)

Kwiecień
Festiwal Hosanna. Niezapomniany koncert z Kenem Burtonem i Mario Diaz.
Koncert na Podlasiu. Super się nam śpiewało i grało z Maćkiem :)
Tysiąc darów. Książka, która zmieniła moje podejście do życia i wlała więcej wdzięczności.

Maj
Praga. Kolejna zagraniczna wyprawa w tym roku :) było pięknie, wesoło i niedrogo ;)
Noc Muzeów. Nie opuściłam i w tym roku. Kolejne nieznane miejsce w Warszawie odkryte.
A4H w Rzeszowie. Rozkręciliśmy się z koncertami... I zagraliśmy w moim Rzeszowie :)

Czerwiec
Biwak Odkrywcy. Dziko i upalnie :) świetny czas z pathfindersami i zuchami :)
Lwów. Wyprawa do zapomnianych krain dzieciństwa i realizacja naszych nieśmiałych marzeń o własnym wideoklipie :) Ukraina!

Lipiec
Camp i After Camp.  Niezmiennie od 10 lat muszę być w Zatoniu. W tym roku wielkie zwycięstwo w konkursie biblijnym, Oli w Camparatonie i fantastyczny czas w parku linowym :)
#postanowiłam. Moja 10. rocznica chrztu.

Sierpień
U źródeł Wisłoka.  Miły rodzinny czas nad rzeką. Artem dołączył do naszej kompanii na dobre :)
Portugalski.  Z jakichś dziwnych powodów zaczęłam się uczyć języka używanego w Brazylii. Czy to z powodu pathfindersowej chusty i przypinki Desbravadores, a może to echa piosenki sprzed 15 lat? A może właśnie odkryłam kolejnego Rozuma?

Wrzesień
Chrzest w mundurze. Już kolejny pathfinder z mojej warszawskiej drużyny przyjął chrzest :)
Szalone dni muzyki. Po raz pierwszy w życiu zasiadłam w Operze Narodowej na koncercie muzyki klasycznej :)

Październik
Berlin  - Poczdam  - Pergamon  . Wszystko dzięki Oli, która mieszka w Berlinie od września. Powrót do ulubionych miejsc i zrealizowanie wyprawy sprzed 7 lat :)
Konkurs chopinowski. Tym razem śledziłam ile się dało występy młodych wirtuozów. Zaskakujące momenty, wiele godzin świetnej muzyki.
Kayla. Po wyzwaniu z Mel B i utracie 5 kg przyszła kolej na poważny trening fitness. Jedno z postanowień noworocznych właśnie się realizuje :)

Listopad
A4H w Warszawie. Zmiany w składzie, nowy program. Dużo zawirowań, ale powoli idziemy do przodu.

Grudzień
Szkolenie z gawędy. Dobry czas z pathfindersową kadrą w Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści.
Pompki. 2 miesiące treningu z Kaylą, a właściwie cały rok mobilizacji do regularnego ćwiczenia przyniosły wymierne rezultaty. Moja kondycja się zdecydowanie poprawiła i nie zamierzam poprzestać!
Radykalne zmiany. Podjęłam wyzwanie 90 dni, które potrwa jeszcze w nowym roku i zachęciłam do niego inne osoby, które odczuły zmianę w swoim nastawieniu. Mniej marnotrawienia czasu na puste rozrywki, więcej produktywnych zajęć, więcej Boga w życiu :)

Z dumą też pochwalę się zrealizowanymi zadaniami na ten rok:

*Chcemy z Olą zwiedzić Londyn - zrealizowane, jak powyżej

*Potrzebuję tak jak w zeszłym roku, pracy na wakacje. Poza wakacjami też - było bardzo dobrze z tą pracą przez cały rok, lepiej, niż przypuszczałam:)

*Chciałabym zgromadzić ładne oszczędności. Już wdrożyłam plan odkładania 10 % z zarobionych pieniędzy - zrobione... i zainwestowane :P 

*Chcemy nareszcie wydać z Olą naszą płytę- trochę się przeciągnęło, raczej na przyszły rok

*W zeszłym roku kilkakrotnie przekroczyłam granicę kraju. W tym roku chciałabym wyjechać na inny kontynent - do 30. urodzin jeszcze 10 miesięcy... Może w nowym roku się uda :)

*Chciałabym schudnąć 5 kilo. Albo z 7 - jest 5 kg mniej :) i dobra kondycja :) tak trzymać, Kiko!

*W tym roku nie mam szczególnych potrzeb co do nowych urządzeń. Telefon mam, komputer też. Ale z tyłu kalendarza jest lista zakupowa na inne sprzęty i fajnie byłoby ją zrealizować :) - okazało się, że musiałam zmienić komputer, ale z listy zakupowej zniknęło też sporo urządzeń :)

*Ostatnie marzenie to takie, które powtarzam co roku, jest krótkie, ale wiele znaczące: you. Właściwie po trochu się spełnia, chociaż nigdy tak, jak bym tego oczekiwała :P - hmm... maybe in the new year?...


Gdybym miała to jakoś w jednym zdaniu podsumować, to musiałabym powiedzieć hasłem taty: pasmo nieustających sukcesów ;) Choć pomiędzy oczywiście zdarzały się trudne momenty przerw, rezygnacji, zawodów i rozczarowań, jednak ilość zdarzeń pozytywnych i ich jakość zdominowała w tym roku negatywy. Wszystko jest łaską, jest darem, na który nie zasługuję, a jednak miałam najwspanialszy czas, który z wdzięcznością będę wspominać :)






piątek, 25 grudnia 2015

Dom z gliny


Znajomi rodziców, którzy mieszkali po sąsiedzku, przenieśli się i zaczęli budować własny dom z gliny i słomy. Konstrukcja wygląda niesamowicie, niczym chatka z piernika, z szybami zatopionymi w konstrukcję :) w środku jest przytulnie w stylu scandi, czyli jasne kolory, pastele, a na zewnątrz również stanęła zimowa dekoracja. Budowa takiego domu to dużo niższy koszt, niż tradycyjnego domu, a jednak jest ciepły i solidny. Może kiedyś sama zrobię podobny? ;)




czwartek, 24 grudnia 2015

Cel: sprawności!


Jestem w domu w Wojkówce. Nastał przyjemny czas odpoczynku od pracy i zmagań życia zawodowego, ale nie od rozwoju :) obiecałam Roni, że zrobimy kilka sprawności i punktów z karty na Przyjaciela. Rozłożyłam na stole moją kolekcję sprawności (wzięłam tylko po 2 sztuki z każdej, którą mam na stanie, bez zaawansowanych) i wybrałyśmy sobie kilka, które nas interesowały :) pierwszą były Ssaki morskie, mamy prawie ukończoną, jeszcze tylko muszę napisać raport na 500 słów. 


Ronia ma do zbudowania obozowe schronienie, więc znalazła miejsce w trzcinach na zrobienie szałasu. Powstała prowizoryczna konstrukcja, ściany pokryjemy trzciną. Potrzeba sporo trzciny wyciąć nawet na taki mały szałasik, więc prace rozłożyły się nam nieco w czasie.


Innym przyrodniczym hobby Roni jest muchołówka amerykańska - roślina chwytająca muchy. Te czarne zaschnięte elementy to obumarłe łodygi, ale cały czas wyrastają nowe, zielone pędy. Ronia łapie dla niej muchy i tak ją karmi. Przerażająca ta roślina :P


Nie wszystkie sprawności, na które mam chęć, Ronia też chce robić, więc jakoś musimy znaleźć kompromis ;) fajnie, że jest trochę wolnego, bo wreszcie mogę się tym zająć :)

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Plany i zmiany

Grudzień nie jest moim mocnym miesiącem na pisanie, jak widać :P tempo życia nie zwalnia, ale już za dwa dni jadę do domu do Wojkówki i tam odpocznę przez tydzień od przemieszczania się codziennie komunikacją miejską. Jeszcze mam ciągle ten miły niepłatny urlop, jakim są ferie świąteczne, więc korzystam. Ola z Artemem też przyjadą na kilka wolnych dni, ale niestety nie mają aż tyle wolnego, co ja, o Filipie to nawet nie ma co mówić, w tym roku po raz pierwszy będzie miał Sylwester wolny. 
Tydzień temu mieliśmy próbę A4H w Warszawie, znowu u Szambelanów w Starej Miłosnej. Mieliśmy znowu wspólne domowe nabożeństwo i dzięki temu czuję, że tworzy się dobra wspólnota. Każdy się w coś włącza, zabiera głos w lekcji, tworzymy program i kazanie takie, jakie jest nam aktualnie potrzebne. Jak się przedłuża lekcja, to nie dzieje się tragedia, jak mamy doświadczenia bardziej "przyziemne", to nikt się nie bulwersuje. Ostatnio ja miałam kazanie ;) stresowałam się przed tym, jak sobie mówiłam w domu, brakowało mi słów, przedłużał mi się czas przez zastanawianie się, ale kiedy już zaczęłam mówić przed ludźmi, to popłynęło. Skończyłam punktualnie, bez przedłużania, powiedziałam dokładnie to, co zaplanowałam i nie czułam wcale stresu przemawiając. Oczywiście przed przyjaciółmi to jest inaczej, ale mimo wszystko są oni wymagający ;) 
Jak widać, ostatnio żyję mocno zespołem, wolne chwile poświęcam na pisanie i tworzenie piosenek do nowego programu, a to mozolna praca :P łapiemy czas i pomysły bardzo pomiędzy, zwłaszcza Ola. Na razie na pierwszym planie jest program zespołu. Nie mam nawet sił i czasu na inne mniejsze "zlecenia" czy projekty muzyczne. 
Odkąd pojawił się pomysł na napisanie programu o ożywieniu i Duchu Św., zaczęłam się zastanawiać głębiej nad kwestią osobistego ożywienia duchowego i zmian, bo przecież nie mogę śpiewać o czymś, czego sama nie wyznaję w życiu. Zaczęło się od tego, że w tym roku wzięłam się ostro za ćwiczenia (rzeźba się sama nie zrobi ;). Jakoś od kwietnia wystartowałam z zestawami fitness 3 x w tygodniu po pół godziny, kiedy zauważyłam, że to przynosi efekty w postaci straconych kilogramów i ogólnej sprawności, zabrałam się za bardziej intensywny zestaw i od dwóch miesięcy ćwiczę po 5-6 x w tygodniu, nadal po pół godziny rano. Jestem coraz silniejsza, robię normalne pompki (tutaj), wbiegam po schodach, bo chodzenie jest nudne ;) miesiąc temu przestałam jeść słodycze. Potem obejrzałam serię wykładów Distraction Dilemma (https://www.youtube.com/playlist?list=PLNomdEoen2NU3QS5OCJFhSclfNDTv4d6x ) i chociaż ich głównym tematem była muzyka, to jednak dały mi do myślenia także w innych obszarach, które wpływają na umysł i kształtują charakter, dlatego postanowiłam zrobić sobie 45-dniowy odwyk (naukowcy podają, że tyle dni trwa ukształtowanie nowego nawyku) od filmów, słuchania muzyki (tylko w pracy, kiedy gram utwory z uczniami i zespołowe rzeczy) i śledzenia aktywności znajomych na Facebooku. Co do samych wykładów: były one zebraniem licznych informacji, które gromadziłam od 10 lat na ten temat i jeszcze bardziej uzmysłowiły mi, jak ważne jest selekcjonowanie tego, czego się słucha, bo od muzyki możemy być zwyczajnie uzależnieni. Nie chcę was zanudzać szczegółami na temat gatunków muzycznych i wykonawców, które trafiły na moją "czarną listę", polecam obejrzeć samemu i wyciągnąć wnioski dla siebie. Być może znowu wydam się dosyć radykalna, ale te kilka ostatnich miesięcy uświadomiły mi mocno, że nie ma czasu do stracenia, gdy w grę wchodzi życie wieczne. Jeśli nie poddam się Bogu, aby mnie ukształtował i zmienił mój charakter, tylko będę ciągle się upierać przy swoich przyzwyczajeniach i upodobaniach, które wcale mnie nie podnoszą, a tylko zabijają czas i zaśmiecają umysł, to mogę stracić coś naprawdę cennego. Dlatego podeszłam do tematu dyscypliny całościowo, zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Jest to moja osobista potrzeba, więc nie próbuję nikogo nakłaniać, żeby mnie naśladował, ale cieszę się, że w międzyczasie zainspirowałam kilka osób do pozytywnych zmian w życiu. Wszyscy czujemy potrzebę zmian w życiu na lepsze, tylko czasem brakuje właśnie motywacji, żeby coś ze sobą zrobić. 
Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrych przemyśleń w najbliższych dniach :)


Ps. Kupiłam sobie swój własny malutki aparat fotograficzny :) ma tryb manualny i chętnie się nim pobawię w wolnym czasie. Na zdjęciu powyżej efekty testowania długości czasu naświetlania.

niedziela, 20 grudnia 2015

Pompki



Nie jestem sportowcem.
2 miesiące temu nie byłam w stanie zrobić ani jednej pompki.
2 miesiące treningu 5 x w tygodniu po 30 min z @KaylaItsiness - rezultat widoczny na filmie.
15 pompek w czasie 21 sekund - dwie serie z 10-sekundową przerwą.

Nic nie jest niemożliwe, jeśli tylko trenujesz.

Moi koledzy już wyrazili swoje komentarze pod filmikiem: mniej powtórzeń, dokładniej, niżej, ręce bliżej siebie, łokcie bardziej w stronę tułowia, super, oby tak dalej :)
Przede mną kolejne wyzwanie: Bring Sally Up :)

niedziela, 6 grudnia 2015

Stand



Stań

Co zrobić masz, gdy walczyłeś co sił
ale ciągle zrobiłeś nie dość
i co mówić masz, gdy zostawił cię ktoś
i jesteś sam

powiedz, co możesz dać, gdy oddałeś co masz
ale to jeszcze ciągle nie dość
po prostu stań, gdy nic nie da zrobić się
wtedy stań, spójrz jak Bóg prowadzi cię
gdy zrobisz już to, co się da, wtedy stań

(Powiedz skąd uśmiech wziąć)
gdy ci nie chce się żyć
kiedy serce cie boli co dnia
po prostu stań, (tylko stań) gdy nic zrobić nie da się 
wtedy stań, (stań i patrz) spójrz jak Bóg prowadzi cię
gdy zrobisz już to, co się da

(tylko stań) więc stój i patrz (stań i patrz)
więzom tym więcej nie pozwól skuć się
(stój i patrz) więc stój i walcz (stój i patrz)
(Bóg ma w tym zamiar) Bóg ma w tym cel

(Powiedz, Co zrobić masz) gdy walczyłeś co sił
ale ciągle zrobiłeś nie dość
(po prostu stań) więc to znieś, więc się broń
nie daj się, lecz przetrwaj to
chociaż wiatr zwala z nóg
to wkrótce już cię osłoni Bóg

gdy zrobisz to, co się da, wtedy stań

***

Sezon nagrań tygodniowych znowu rozpoczęty :) przedstawiam piosenkę nagraną dzisiaj :) 


MuBaBaO


Zupełnie nieplanowanie wyruszyłam w ten weekend do bajkowego miejsca: Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści w Czarnowie koło Konstancina-Jeziornej. Michał Malinowski, kustosz muzeum i świetny opowiadacz przeprowadził z nami warsztaty opowiadania historii. Rzeźby z różnych stron świata, egzotyczne instrumenty, książki z opowieściami... każdy kąt tego budynku był niezwykły, jak możecie zobaczyć na zdjęciach. Przy kominku i herbacie naszej pathfinderowej kadrze odblokowały się pokłady szalonego humoru, emocji i kreatywności, stworzyliśmy inscenizacje i historie, jakie się nam nawet nie śniły. Był śmiech, były łzy, było wzruszenie i piękno ruchu. Od tego dnia opowiadanie historii już nigdy nie będzie takie samo. 


Miałam w głowie jedno szalone marzenie: położyć się na fortepianie ;) tej nocy mi się udało. Fortepian na zdjęciu powyżej to interaktywny materac ze skóry, z rozkładaną klapą, pod którą położyłam się i spałam :) 



Mała Anabelka, córeczka Mirki, cierpliwie znosiła nasze dziwne odgłosy podczas opowiadania bajek, chociaż czasami płakała, kiedy ktoś za głośno krzyknął :P tutaj siedzi w paszczy Bajkostwora. 


W tej pięknie zdobionej szafce stały książki z bajkami, baśniami i opowieściami w różnych językach.





Zapaliłam się do opowiadania historii :) i bardzo chcę zdobyć sprawność Gawędziarza. Już coraz bliżej do MG :) 

czwartek, 3 grudnia 2015

Kino 6D


Wygląda niepozornie, ale ta sala mieści cały arsenał rozrywki. Seans filmowy trwa tylko 20 minut, w trakcie których oglądasz obraz w 3D, czujesz zapachy, powiew wiatru, krople wody, ruchy, wibracje... Za jedyne 14 złotych w Cinetrix w Forcie Wola :) poszłyśmy z dziewczynami i ubawiłyśmy się przednio. Miałam swój moment grozy, kiedy tuż przed twarzą szczerzył zęby potężny wąż i autentycznie się bałam :P 
Lubię takie odkrywanie nowych miejsc. Fajnie mieć tu dobre, zaufane towarzystwo :)