poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Taka Warszawa.



Tyle słońca w całym mieście
Anna Jantar

Dzień - wspomnienie lata
Dzień - słoneczne ćmy
Nagle w tłumie w samym środku miasta
Ty po prostu ty

Dzień - godzina zwierzeń
Dzień - przy twarzy twarz
Szuka pamięć poplątanych ścieżek
Lecz czy znajdzie nas

Tyle słońca w całym mieście
Nie widziałeś tego jeszcze
Popatrz o popatrz!

Szerokimi ulicami
Niosą szczęście zakochani
Popatrz o popatrz!

Wiatr porywa ich spojrzenia
Biegnie światłem w smugę cienia
Popatrz o popatrz!

Łączy serca wiąże dłonie
Może nam zawróci w głowie też

Dzień - powrotna podróż
Dzień - podanie rąk
Ale niebo całe jeszcze w ogniu
Chcę zatrzymać wzrok

Tyle słońca w całym mieście
Nie widziałeś tego jeszcze
Popatrz o popatrz!

Szerokimi ulicami
Niosą szczęście zakochani
Popatrz o popatrz!

Wiatr porywa ich spojrzenia
Biegnie światłem w smugę cienia
Popatrz o popatrz!

Łączy serca wiąże dłonie
Może nam zawróci w głowie też

***


Dostąpiłam zaszczytu korzystania z neta, więc wrzucę kilka najnowszych informacji ;)
Jestem w stolicy. Duszno tu i gorąco, ostatni weekend to istna sauna. I chociaż wczoraj po południu spadł deszcz, niewiele to zmieniło. Zaiste, mamy lato ;) i może niezbyt temperatura sprzyja, ale w zimie zatęsknimy za nią ;)

Warszawa bez większych zmian. Tylko spostrzegłam, że za Wisłą buduje się Stadion Narodowy :) a jeszcze dwa lata temu przejeżdżając w okolicy Stadionu Dziesięciolecia kolega zrobił zdjęcie, które umieściłam w galerii z takim oto komentarzem:

Z taka ekipa zdazymy przed Euro 2012 ;P


A tu muszę przyznać, że nie doceniałam tych panów ;)


Nadal niezmiennie pan Ksawery zapowiada stacje metra...
Następna stacja - Ratusz Arsenał.

Co do wydarzeń sprzed pałacu prezydenckiego... Obrońcy krzyża na chwilę obecną już się tam nie gromadzą. Ale zdarzyło mi się być w pobliżu podczas demonstracji 9 sierpnia :P i nawet mam zdjęcie, tylko nie mam jak wstawić ;)

Ponadto poznałam doborową warszawską ekipę z Foksal i ostatni weekend spędziłam z nimi w bardzo miłych okolicznościach flory ;) Zaiste - z pozdrowieniami dla Michała:)

Okazyjnie dawałam również występy uliczne razem z Konradem i jego gitarą ;) u samej góry nasz największy hit kasowyciągający ;)

Rozmowy kwalifikacyjne odbyły się i niniejszym zaczynam pracę w niemieckim call center... Jednakże czekam na odpowiedzi ze szkół językowych :) może się uda konkretną pracę w zawodzie znaleźć ;)

No i jeszcze nie mogę doczekać się czwartku, kiedy przyjedzie JJ :* do Jeleniej zatem nie jadę. Dolny Śląsk przyjeżdża do mnie ;)

Ogólnie: Trochę smutno samej w wielkim mieście, ale jakoś się tu odnalazłam ;) i może nawet się zaaklimatyzuję:)

Pozdrawiam moją rodzinę na południu i brata na biegunie ;) Brakuje mi was...

piątek, 6 sierpnia 2010

Butelczyna spirytusinku najwydestylowaniuchniejszego.



"Starsza jak śniegi - u tej warkocz cudny. (...) Ta z alabastrów - a ta zaś różana. Ta ma pod rzęsą węgle - ta fijołki."
J. Słowacki Balladyna





Shy boy
Katie Melua

I'm sittin' in the window of a street cafe
Watchin' you walking by each day,
It seems that you always wanna look my way
Hey, you can't deny, boy,
You're such a shy boy.

So good looking you seem to be
But you're too tongue-tied to say hi to me,
You could make it happen so easily
Woah, I'll tell you why boy,
'Cos I'm looking for a shy boy

Most guys advertise
By making eyes and telling lies
If you only knew,
You could make your dreams come true
All you gotta do is ask me to

If this was a quiz on a TV show
And the prize was a guy who would love me so
Whatever they ask, the answer I know
Hey, my reply boy
Is gimme a shy boy.

Most guys advertise
By making eyes and telling lies
If you only knew
You could make your dreams come true
All you gotta do is ask me to

Some guys act a bit too sure
And maybe you're thinkin' that less is more
But Honey, you still gotta knock on my door
Hey, just try boy,
And you could be my boy

I'll tell you why boy
I'm looking for a shy boy,
Just try boy, you're such a shy boy

***

Może wyjaśnię od początku, bo wrzuciłam elementy każde z innej beczki.
1.Tytuł posta jest dzisiejszym konkursem lingwistycznym ;)

Ckliwy prestidigitator Todoregallo Werdadero do knajpki mknie po buteleczkę spirytusinku najwydestylowaniuchniejszego dla reżysera Laubzegi.

Kto da radę wypowiedzieć " najwydestylowaniuchniejszego" ? ;P nagrania proszę przesyłać na maila :P

2.Zdjęcie to wynik naszych podziwiań w lustrze i rezultat rozmyślań, jakie my jesteśmy niepodobne :P a ludzie bezczelnie mylą nasze imiona :P

3.Piosenka Kasi, wydobywająca się przedwczoraj z głośników na jednym końcu Polski i słuchana przez słuchawki na drugim, nabiera specyficznego klimatu ;) niby znana, a jednak zupełnie inna:)

No i co tu jeszcze napisać w tym pokręconym poście? Bardziej chyba pogrążyć się nie da: zero logiki, głównej myśli i ujmującej puenty, tylko jakieś zlepki wrażeń...
Może tylko jeszcze opis z wczoraj:

The more troubled, the more attractive.

Nie każcie mi wyjaśniać toku myślenia, z którego powstał ten opis :P ogóły mogą wydawać się całkiem normalne, szczegóły są mniej przyjemne i raczej niezbyt zdrowe...

Żeby zakończyć pozytywnym akcentem, powiem tylko:

Zaufaj Panu już dziś :)

I przesyłam wielkie uściski, które dzisiaj mnie mocno wsparły w najrozmaitszy sposób:) :* Co ja bym zrobiła bez solidnej grupy wsparcia z Zachodu... :)

PS: Po weekendzie wybywam do Wawy w poszukiwaniu pracy w zawodzie... Denerwuję się jak nie wiem tymi rozmowami, bo pewnie będą po niemiecku, a miałam niezbyt aktywny kontakt z tym językiem w tym roku :P no i będę out of net... Będzie, co Bóg da :)

niedziela, 1 sierpnia 2010

Zatonie 2007... i 2010 ;)



Ten sam plac zabaw, ta sama mina, może tylko figura inna;) szalone czasy...


Jeżdżę na camp do Zatonia już od 5 lat. Ten sam ośrodek, to samo jezioro, ci sami ludzie, może tylko co roku powiększający lub zmniejszający grono bliskich znajomych. Stałe punkty programu: zwariowane akcje z dziewczynami, masę odjechanych zdjęć i szukanie sensu życia w rozmaitych wykładach. Wypady do lasu na modlitwę i odsalanie oczu. I dobijające przeczucie, że nic w życiu się nie zmieni...

W tym roku, pomimo uporczywych starań, już w pierwszy dzień było odsalanie. A kiedy już to miałam za sobą, powiedziałam sobie: nie chcę tego, żeby było jak co roku. I następnego dnia przyszły zupełnie inne wrażenia: takie sprzed 5 lat, kiedy przyjechałam po raz pierwszy na camp i byłam świeżo po maturze. Czułam, że zakończyłam jakiś ciężki etap w życiu i że teraz wydarzy się coś nowego, co wpłynie na moje życie. I po raz pierwszy od 5 lat poczułam się naprawdę wolna...
Dzięki czemu wypady do lasu nabrały wkrótce innego znaczenia;)
Fajnie było znowu być niepoważnym, chodzić późno spać, włóczyć się ze znajomymi, gadać godzinami i śmiać się z byle czego, nie martwić się dorosłym życiem, nie myśleć o tym, że mam 24 lata, ten cały dyplom magistra i niedługo muszę szukać pracy... Tak chciałabym nadal pozostać takim beztroskim, szczęśliwym człowiekiem, a nie na siłę szukającym powagi i ukrytych problemów... Byłoby pewnie dużo łatwiej ;)

Nie uciekam od dorosłości. Chciałabym tylko uczynić ją mniej przytłaczającą;)
I chyba będę przedłużać sobie wrażenia z campu ile się da;)

PS: Znów mi się na retrospekcję zebrało... Wczoraj przejrzałam posty w blogu. Pozytywny objaw: od ponad pół roku nie pojawił się stały motyw przewodni:P widocznie przestał być tajemniczy i pociągający i spowszedniał na tyle, że przestał być obiektem zainteresowania. I dobrze. Ileż można... Jestem nieomal z siebie dumna:P