środa, 29 września 2010

The multilingual wedding day ;D



Waka Waka
Shakira

You're a good soldier
Choosing your battles
Pick yourself up
And dust yourself off
And back in the saddle

You're on the frontline
Everyone's watching
You know it's serious
We're getting closer
This isnt over

The pressure is on
You feel it
But you've got it all
Believe it

When you fall get up
Oh oh...
And if you fall get up
Oh oh...

Tsamina mina
Zangalewa
Cuz this is Africa

Tsamina mina eh eh
Waka Waka eh eh

Tsamina mina zangalewa
Anawa aa
This time for Africa


This is our motto
Your time to shine
Dont wait in line
Y vamos por Todo

People are raising
Their Expectations
Go on and feed them
This is your moment
No hesitations

Today's your day
I feel it
You paved the way
Believe it

If you get down
Get up Oh oh...
When you get down
Get up eh eh...

Tsamina mina zangalewa...

***

Tak, wiem, że mistrzostwa świata się skończyły, ale ja tę piosenkę odkryłam dopiero w ostatni weekend ;) przy jakiej okazji? A nie innej, jak na weselu Michała i Marty.
Zapamiętam szczególnie ten weekend, gdyż poznałam wtedy niemal całą rodzinę Jankowskich ;) i tę z Polski, i tę z Niemiec, i z USA... wielojęzyczne rozmowy się wtedy toczyły ;) (tak btw. niemieckojęzyczna weekendowa praktyka przydała się na rozmowie kwalifikacyjnej w tym tygodniu, która częściowo odbywała się po niemiecku ;) no i muszę powiedzieć: fajni wszyscy są :) chociaż tak zabawnie mówią po polsku ;)

Czekam na więcej zdjęć, na razie umieszczam trzy od Karoli.

Dwie śpiewające gwiazdy karaoke ;)


W obronie przed paparazzi;)

Na drugim planie: Juliusz :*
Na trzecim planie: Eliasz vel Marcin "Hej;) co tam?" - mój osobisty rozkręcacz dyżurny ;)


Szaleństwa na parkiecie ;)


Po raz pierwszy w życiu I dare to move i wyszłam na parkiet tanecznym krokiem, nauczyłam się kroków do salsy, poszalałam podczas karaoke i w ogóle przełamałam swoje opory wobec swojego ciała ;)

Co jeszcze z nowości... Chyba nic takiego ;) nadal pracuję w call center, tylko że na innym projekcie, czekam, aż sytuacja się zmieni i znajdę pracę na cały etat w firmie, wysyłam CV do szkół i takie tam.
Dobre czasy nastały dla mnie i mojego rodzeństwa... Nic, tylko się cieszyć :)
Pozdrawiam promiennie :)

czwartek, 23 września 2010

Piec też jest piękny.



Szare eminencje zachwytu
Miron Białoszewski

Jakże się cieszę,
że jesteś niebem i kalejdoskopem,
że masz tyle sztucznych gwiazd,
że tak świecisz w monstrancji jasności,
gdy podnieść twoje wydrążone
pół-globu
dokoła oczu,
pod powietrze.
Jakżeś nieprzecedzona w bogactwie,
łyżko durszlakowa!

Piec też jest piękny:
ma kafle i szpary,
może być siwy,
srebrny,
szary — aż senny...
a szczególnie kiedy
tasuje błyski
albo gdy zachodzi
i całym rytmem swych niedokładności
w dzwonach palonych
polanych biało
wpływa w żywioły
obleczeń monumentalnych.

***

Ludzie dzielą się zasadniczo na dwa gatunki: podobni do kominków bądź podobni do pieców. Kominki są efektowne; fascynują otwartym widokiem ognia, co sprawia, że można się w nie wpatrywać godzinami. Piec nie jest taki. Jest wielki i masywny, a ogień jest widoczny tylko dla tego, kto w nim rozpala.
Ludzie marzą o kominkach, zwłaszcza mężczyźni. Dobrze mieć piękne marzenia... Kobiety marzą o ciepłych i solidnych piecach, do których można się przytulić w zimowy wieczór i które grzeją całą noc. Ale trzeba pamiętać, jak pisał Białoszewski: Piec też jest piękny...
Jesień przyszła. Może warto pomyśleć o czymś/kimś na stałe?;)

środa, 1 września 2010

Gespannnt wie ein Regenschirm ;)

Heej :)

Znowu dopadłam neta z doskoku ;) ale wiecie co? Wcale za nim nie tęsknię ;) jest tyle rzeczy, które trzeba na nim sprawdzić, odpisać na kilka maili z ofertami pracy, sprawdzić nowe zaproszenia na n-k po wakacyjnych wyprawach, zrobić kilka przelewów, że aż się odechciewa tego wszystkiego robić. A przecież jako dawało się żyć bez tego przez 3 tygodnie. Więc własciwie po co tak sobie komplikować życie? ;) wymóg cywilizacyjny? ;)

Schönen Guten Tag, mein Name ist Karola Schmidtke aus der Verlagsgruppe Weltbild in Augsburg. Spreche ich mit Frau... - czyli pierwszy dzien w pracy:P


Co nowego u mnie? Wreszcie zaczęłam pracować ;) w call center, auf Deutsch :P jak już wreszcie uruchomili wszelkie skrypty, pokonali przeszkody i wystartowali z projektem, moglismy dopasć słuchawek i zacząć dzwonić do Niemców :) ależ to było wyzwanie... Czułam się jak sparaliżowana, słysząc w słuchawce język dla mnie obcy, głównie dlatego, ponieważ od roku nie mówiłam po niemiecku. Przerażenie, blokady wszelkiego rodzaju, stres pożerający żołądek, kołek zamiast języka i te niezliczone iloci kartek, jeszcze nieopanowanych... Straszne przeżycie. Nie dostalismy tekstu odpowiednio wczesniej, żeby się przygotować do mówienia, żadnych przykładowych reakcji na obiekcje klienta, wszystko na żywioł, wyciągane z rozmowy z klientem. Taki warsztat dowiadczalny na prawdziwej rozmowie. Skoro im to nie przeszkadza, że bylismy malo skuteczni... Ok, trudno... Ja się mogę uczyć w ten sposób, nie ma problemu ;) tylko niech nie narzekają, że nie bardzo mi wychodzi ;)

Jestem po obozie misyjnym w Warszawie. Duużo by opowiadać... Ale to spokojnie nadawałoby się na obszerny post w Homo Viatorze, z niezliczoną iloscią cytatów, tekstów biblijnych, streszczeń kazań, doswiadczen z wyjsc z ankietami, modlitwą i wieloma innymi ;) po prostu niesamowite ;) no i z JJ :*

Do zobaczenia w Swidnicy na musicalu i gdzies tam w Polsce :)