Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2017

Próby campowo-festiwalowe w Poznaniu

Spędziłyśmy z zespołem campowym bardzo sympatyczny weekend w Poznaniu. Nagrywałyśmy nowe piosenki, ćwiczyłyśmy, śpiewałyśmy, jadłyśmy dobre rzeczy i dużo się śmiałyśmy ;) fajne są te dziewczyny, mają tyle zapału, energii i już tak dobrze poukładane w głowach. Zapowiada się dobry festiwal już 14-16 kwietnia!

Tłusto już od wtorku.

Ach, ta tradycja Tłustego Czwartku... Dałam się namówić na zrobienie pączków. Wprawdzie w pracy dzisiaj mogliśmy sobie wziąć po 2 pączki, a nawet potem i więcej, bo zostały, ale domowe są najlepsze. Zrobiłam z przepisu na Berliner - niemieckie pączki z Moje Wypieki. Trochę jednak po swojemu zrobiłam, ale obiektywni konsumenci powiedzieli, że pyszne. Mam więc mały zapasik i od wtorku sobie te słodkości serwuję.  Ferie się już kończą. Z okazji ferii pozwalam sobie wstawać 10 minut później i jechać późniejszą kolejką do pracy. Wracam też po pracy do domu i zajmuję się drobnymi przyjemnościami. Niestety nie ma już tego błogiego lenistwa, ale jakoś sobie wynagradzam ten czas bez uczniów. I wiosennie w tym tygodniu się zrobiło...

Zdjęcie zrobione kalkulatorem.

Nie cytaty, nie piosenki Jeno zwykłe selfie z ręki.
Poszukiwałam niestandardowego etui na telefon, czyli mojej ulubionej kasety magnetofonowej. Znalazłam, a przy okazji natknęłam się na jedyny w swoim rodzaju ... kalkulator. Po rozpakowaniu byłam nieco rozczarowana wykonaniem, bo był to zwyczajny nadruk na przezroczystym etui, nie wypukły kształt... Ale wygląd szałowy. W przypływie szaleństwa machnęłam więc serię selfie w lustrze, bo nie zawsze ma się okazję robić zdjęcie kalkulatorem. Tak oto ociepliłam swój poważny wizerunek trzydziestolatki, która zaczęła używać kremu pod oczy Tołpa dla 30+ (ach, ciągle przeżywam ten fakt). Jest radość, energia, fun i liczba pi na wyświetlaczu, zwana inaczej ludolfiną. Świat się śmieje, a ja z nim. Dzióbek i do przodu.

Heidi

Z żalem zakończyłam słuchanie "W pustyni i w puszczy", bo jest to jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa. Zaczęłam poszukiwać kolejnych i w trakcie przyszła mi myśl, żeby poszukać czegoś po niemiecku. Z językiem mam kontakt dosyć ograniczony jedynie w pracy, a słownictwo cały czas się powtarza. I tak znalazłam słuchowisko "Heidi" na podstawie książki Johanny Spyri. Słucha się bardzo przyjemnie, osoby mówią spokojnie i wyraźnie pięknym niemieckim. Ponieważ znam już książkę, więc łatwiej mi też się domyślić niektórych trudniejszych wyrazów, ale i bez tego słuchowiska to wdzięczne formy do nauki języka. Jeśli ktoś z osób śledzących bloga kojarzy słuchowiska po portugalsku albo angielsku, niech da znać, chętnie posłucham w kolejnym języku :)

Walentynkowe covery

Jak tam wasze walentynki? U mnie dzień jak co dzień, taki zwyczajny wtorek, wolne popołudnie, więc znowu coś nagrałam. Właściwie nie są nowe rzeczy, już kiedyś się do nich przymierzałam, ale nagrania były w gorszej jakości (teraz też nie jest oszałamiająca). Mikrofonik z zestawu słuchawkowego nie wytrzymywał decybeli w "Mam tę moc". Mam już w planach kupno mikrofonu studyjnego i wtedy to będzie nagrywanie.


...bo trzeba robić to, co się kocha 😀💓

Hey girl

Ten post miał się pojawić jutro z nagłówkiem:
-Co robisz w walentynki?
-Mam szkolenie z Excela. 😂

Miało też być tylko jedno zdjęcie Ryana Goslinga z tekstem o Excelu, a nie cała kolekcja memów. Ale szkolenie zostało przełożone na piątek, a ja właśnie odkryłam hity z internetu, które "zrobiły mój dzień" i skłoniły do rozważań o tematyce społecznej. Skąd się wziął pomysł na memy z Goslingiem? Historię możecie przeczytać tutaj. Od lat jednak nie dziwi, że dziewczyny z całego świata marzą o Goslingu i wyobrażają go sobie jako faceta idealnego. Nie ujmując Goslingowi, trochę mnie to dziwi, bo, jak wiadomo, facet idealny jest jak yeti: krążą legendy, że ktoś go widział, ale nikt nigdy nie udowodnił jego istnienia. Nie mam pojęcia, kto jest autorem poniższych memów i domyślam się, że są to zarówno kobiety, jak i mężczyźni, bo niektóre nie pozostawiają suchej nitki na kobiecych naiwnych wyobrażeniach. Są prześmieszne, niektóre do bólu prawdziwe, obnażające naiwność, sentymentalizm…

Walking on ice

Mroźny i słoneczny dzień był w Warszawie dzisiaj. Pojechaliśmy ze znajomymi do parku we Włochach i zrobiliśmy szaloną rzecz: chodziliśmy po lodzie na zamarzniętym stawie. Lód był gruby i stabilny, widać było na nim ślady sanek i ludzi, więc po chwili niepokoju zaczęliśmy ochoczo robić zdjęcia. 



Poniżej moja mini sesja w czasie golden hour.





Nieznane, nie z list przebojów, ale ładne.

His eye is on the sparrow

Dawno już chciałam zaśpiewać tę piosenkę, uczyłam się jej z nagrania, nawet przymierzałyśmy się do duetu z Patrycją, ale potoczyło się tak, że nigdy tego razem nie zaśpiewałyśmy. A wystarczyło znaleźć podkład i nagrać sobie duet... No i trochę dojrzeć głosowo.

Tatanka

Dzisiejsza zbiórka przeszła do historii: drużyna harcerzy starszych w Warszawie przyjęła oficjalnie nazwę "Tatanka" (bizon). Uczciliśmy to wymieniając fajkę pokoju w postaci napoju owocowego "Arizona" (tutaj) oraz racząc się wegetariańskim udźcem z bizona. Wspominaliśmy biwak indiański i pląs o Indianinie, który napiął mały łuk oraz historyczną zbiórkę Rovers, gdzie obejrzeliśmy film "Tańczący z wilkami", który był inspiracją do przyjęcia nazwy "Tatanka". Na stole dumnie prezentuje się drużynowy proporzec, wykonany techniką spray i szablonu.  Szkoda, że przez różne wyjazdy dosyć rzadko udaje mi się wpaść na zbiórki, ale dobrze jest być choćby raz na 2 miesiące.

Rok pytań czy odpowiedzi?

Kilka dni temu byliśmy razem z zespołem w Siedlcach. Było to nasze pierwsze zgrupowanie w nowym roku. Na wieczornym nabożeństwie w sobotę wspominaliśmy miniony rok. Niemal każdy wymieniał szczególne wydarzenia, które przydarzyły mu się w poprzednim roku. Jeden chłopak opowiadał, jak zastanawiał się, czy warto w ogóle chodzić do kościoła. Zaczął wtedy jeździć razem z nami i spędzać z nami czas na próbach i koncertach. Powiedział, że ten rok pozwolił mu nawiązać relację z Bogiem. Inny chłopak powiedział że miniony rok przyniósł mu odpowiedź na kwestię, której nie mógł zrozumieć od 10 lat, a która była spowodowana ważną życiową decyzją z przeszłości. Inne osoby mówiły o wysłuchanych modlitwach, o zdanych egzaminach, o zmianie pracy. Niemal każdy miał za co podziękować. Następnego dnia podczas kolejnego nabożeństwa rozmawialiśmy o przyszłości. I znowu niemal każdy podzielił się sprawą, które czeka go w nowym roku. Mówiliśmy o zmianach, marzeniach, obawach. Te dwa spotkania dały mi odczuć…

Tante Kika

Dzisiaj na świat przyszła moja mała siostrzenica Ania, córka Oli i Artema. Wcale się jej nie spieszyło wychodzić, może dlatego, że zima i zimno, a może i dlatego, że jest kobietą, a więc lubi, żeby na nią oczekiwano 😀 Ponieważ dorosłych interesują głównie liczby, jak to spostrzegł dawno temu Mały Książę, więc podaję upragnione wymiary: ok. 4 kg i ok. 50 cm. W normie, jak to zwykle mierzą dzieci, kiedy są zdrowe i urodzone o czasie.  Mama, która była w ostatnich tygodniach w Niemczech powiedziała, że dziewczynka wygląda zupełnie jak Ola, kiedy się urodziła. Nie ma chyba nigdzie tego uwiecznionego, więc musimy wierzyć na słowo, ale rzeczywiście kiedy się na nią patrzy, to nie ma wątpliwości, czyją jest córką.  Ponieważ zostałam ciocią, więc będę chciała odwiedzić małą, żeby ją zobaczyć na własne oczy. Na razie wszyscy muszą ochłonąć po ostatnich wydarzeniach i zaaklimatyzować się w nowym świecie.  Jeszcze jedna śmieszna dla mnie rzecz w tej nowej rodzinnej sytuacji: ciocia Ronia, któr…