wtorek, 25 sierpnia 2009

Pless sing in Jelenia Góra :)

Zatem przybyłam, zobaczyłam, zaśpiewałam ;) i było bardzo sympatycznie :D
Możecie poczytać oficjalną relację i zobaczyć zdjęcia ze zjazdu na stronie:


http://www.adwentysci.waw.pl/index.php?subaction=showfull&id=1251201405&archive=&start_from=&ucat=10&


Najbardziej zafascynowały mnie wykłady głównego mówcy :)

Adres do strony Bragi:

http://www.freedisc.org/

Znalazłam tez na stronie http://www.odkrycia.org wykłady Samuela Bragi, patrząc po tytułach są to te, które miał na zjeździe w Jeleniej Górze, więc jeśli chcielibyście wrócić do tych treści, zapraszam do posłuchania i obejrzenia :)

Wykład 1 - Ludzka natura

http://odkrycia.org/watch/?v=1IB42qUDqnG

Wykład 2 - Doskonali w Chrystusie

http://odkrycia.org/watch/?v=qNbW3LynH2l

Wykład 3 - Śmierć EGO

http://odkrycia.org/watch/?v=3SNXjiMpuyD&feature=related


Wykład 4 - Być chrześcijaninem

http://odkrycia.org/watch/?v=dU2Cx6zg6EQ&feature=related

A tutaj jeszcze inne:

http://odkrycia.org/search/?s=Braga



A moje prywatne favourites:

-szalona podróż samochodami tam i z powrotem, czyli Kika i Patka łapią fazy na śpiewanie i gadanie ;)
-bajka po francusku i włosku (Kuba), z genialnym tłumaczeniem (Krystian) - o kozach, mewach i kosmicznej lazanii ;)
-badanie zjawiska zakrzywienia trajektorii dźwięku w pomieszczeniu z chrzcielnicą ;)
-wyścig BMW (niebieska walizka Kiki) i Ferrari (czerwona walizka Kuby) na trasie szkoła-kaplica ;P
-niedzielne rozmowy podczas wygrzewania się na słonku ;)
-wycieczka po okolicach Jeleniej Góry - młodzież (ja i Dawid N.) oraz seniorzy ;)

No i wreszcie mogłam pościągać zdjęcia :)

Zapora w Pilchowicach z 1912 roku. Widok z góry...


...i od dołu


Gościniec "Perła Zachodu"


Widok z tarasu gościńca


Taras (jest i Dawid na zdjęciu, więc tym razem widać, że ja rządziłam aparatem ;)


Ahoj, już do was biegnę :)


Sesja: miniatury.
Obrazek 1. Niebo na wyciągnięcie ręki.



Obrazek 2. Podglądacz ;)



Obrazek 3. Okno na świat.


Obrazek 4. Zegar słoneczny.


Widok od dołu


A ci zaś gdzieś wyleźli... :P



Jeszcze było trochę zdjęć z wieży rycerskiej ;) ale czekam na doładowanie galerii ;) a póki co, umieszczę to, co mam.

Wychodzi na to, ze to moja ostatnia wyprawa wakacyjna w tym roku... Camp, Monachium, Jelenia Góra... trochę się działo...
Pozdrawiam wszystkich :D

wtorek, 18 sierpnia 2009

I'm not crazy, I'm just a little unwell :P



Unwell
Matchbox 20

All day
Staring at the ceiling
Making friends with shadows on my wall
All night
Hearing voices telling me
That I should get some sleep
Because tomorrow might be good for something

Hold on
I'm feeling like I'm headed for a
Breakdown
I don't know why

I'm not crazy, I'm just a little unwell
I know, right now you can't tell
But stay awhile and maybe then you'll see
A different side of me
I'm not crazy, I'm just a little impaired
I know, right now you don't care
But soon enough you're gonna think of me
And how I used to be


Me
Talking to myself in public
Dodging glances on the train
I know
I know they've all been talking 'bout me
I can hear them whisper
And it makes me think there must be something wrong
With me
Out of all the hours thinking
Somehow
I've lost my mind

I'm not crazy, I'm just a little unwell
I know, right now you can't tell
But stay awhile and maybe then you'll see
A different side of me
I'm not crazy, I'm just a little impaired
I know right now you don't care
But soon enough you're gonna think of me
And how I used to be

I been talking in my sleep
Pretty soon they'll come to get me
Yeah, they're taking me away

I'm not crazy, I'm just a little unwell
I know, right now you can't tell
But stay awhile and maybe then you'll see
A different side of me
I'm not crazy I'm just a little impaired
I know, right now you don't care
But soon enough you're gonna think of me
And how I used to be
Hey, how I used to be
How I used to be, yeah
Well I'm just a little unwell
How I used to be
How I used to be

***

Znalazłam ten kawałek na płytce od Kariny i mnie zafascynował tekst. Mam niestety tak wolnego neta ostatnio, że z trudem wczytuje mi strony. Nie wiem zatem, co wyjdzie z wstawiania filmiku z youtube. Coś znalazłam, ale niezbyt mnie satysfakcjonuje.
Ponizej w wersji acoustic.



Pogoda zrobiła się dziwna. Boli mnie głowa tak, że aż mi niedobrze.
Trzeba odespać.

piątek, 14 sierpnia 2009

Zwyczajnych, prostych ludzi...



With all I am
Hillsong

into your hand
i commit again
with all I am
for you Lord

you hold my world
in the palm of your hand
and I'm yours forever

CHORUS
Jesus I believe in you
Jesus I belong to you
you're the reason that I live
the reason that I sing
with all I am

I'll walk with you
wherever you go
through tears and joy
I'll trust in you

and I will live
in all of your ways and
your promises forever

CHORUS

I will worship I will worship you forever

CHORUS

***

Jedyna piosenka, która jakoś do mnie trafiła na tym kongresie, bo była w miarę spokojna i miała w sobie coś nowego dla mnie. Hillsongi potem szaleją i to nie jest mój ulubiony moment w tym utworze ;)

Chciałam się podzielić innym filmikiem, który był fajnym podsumowaniem kongresowych akcentów muzycznych. Ciągle się nie mogę zebrać za spisanie komentarzy do koncertu.



Kongres był, jaki był, trochę ponarzekałam, trochę się wynudziłam, ale jednak będę wspominać.

Na horyzoncie Jelenia Góra. Nigdy tam nie byłam, w tym roku jakoś nabrałam ochoty i stoję przed dylematem: jechać czy nie jechać? Nie dysponuję jakąś zawrotną gotówką. Ale ma być ktoś dla mnie ważny i chciałabym znów go zobaczyć. Nie wiem, zobaczę, jak wyjdzie. Ledwo wróciłam z Niemiec, a już gdzieś mnie gna :P

Zaczynam także nowy etap muzyczny. Może stworzymy z Olą coś naprawdę własnego :) już się na to cieszę :)

Trzymajcie się wszyscy w kraju u za granicą :*

wtorek, 11 sierpnia 2009

Kongresowo i rozrywkowo w Monachium ;D



Wróciłam z Niemiec, kochani moi :) Czas na mały reportaż z tego, co się działo od ostatniego wpisu.

28-31 lipca, 1 sierpnia

W domu. Załatwianie spraw przed wyjazdem, zakupy, ścinanie włosów u Natalki, interesy.
Sobota - wycieczka z rodziną i znajomymi do dworku Marii Konopnickiej w Żarnowcu. 12 km od domu, więc niekoniecznie wielka wyprawa, ale warto zobaczyć.

2 sierpnia, niedziela
URODZINY DAWIDÓW

Podróż pociągiem i przyjęcie urodzinowe w ciągu jednego dnia to nie jest najlepsze połączenie, jednak tak się wydarzyło. Na dodatek pogoda była rozwalająca - duszno, upalnie, wszyscy jacyś tacy rozmamłani... Ale i tak było wesoło, bo ludzie byli fajni :)

Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia itd. ;)



Solenizanci z prezentami: Dawid K...



... i Dawid N :)



Prosiaczek z celownikiem i krzyżykiem ;P



W kolejności od lewej: Kurka z 2 ptaszkami, Mrówka z kreską, Pająk bez kreski, Tygrys z 2 kreskami, Żubr z kwadratem, Prosiaczek z 2 celownikami i krzyżykiem, Małpa z sercem, Lew z 3 trójkątami i kreską, Puma z 2 kółkami, Koń z kropką



A ponadto: masę ciast, moja prezentacja, gra w ziemniaka i oglądanie "Inside man" - polecam ten film :)

A skoro wspomniałam o prezentacji, to nie może zabraknąć choćby parę zdjęć...

Paweł i Gaweł w jednym stali domu...


...między stoły, stołki
gonił, uciekał, wywracał koziołki...



Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie
aż tu z powały coś mu na nos kapie.



-Co waćpan robisz?
-Ryby sobie łowię.
-Ależ mospanie, mnie kapie po głowie!



Z tej to powiastki morał mamy taki:

ŚLĄZAKI TO FAJNE CHŁOPAKI :D


3 sierpnia, poniedziałek

Dzień lenistwa u Niewolików ;) Gadanie z Pati i jej rodzicami, słuchanie muzyki, ściąganie piosenek, wieczorem wyjście z Dawidem N na rolki.

4 sierpnia, wtorek
WYJAZD DO MONACHIUM

Dalszy ciąg lenistwa. Ale tym razem połączonego ze zwiedzaniem ;) wybraliśmy się z Dawidem N zwiedzić zamek w Pszczynie. Oglądaliśmy wszystko, czytaliśmy wszelkie informacje, komentowaliśmy, potem usiedliśmy na ławce przed zamkiem i gadaliśmy o książkach, które czytaliśmy w dzieciństwie :) trafiłam na podobnego do mnie maniaka oglądania wszystkiego ;)
Absolutnym hitem było gadanie na gadu, on na laptopie, ja na komórce... 3 m od siebie w jednym mieszkaniu ;)

A potem już się wieczorem zjechali ludzie i trzeba było wyjeżdżać do Monachium... Nakręceni, roześmiani i gadający kompletne bzdury ;) jakoś nie mogłam się wkręcić w to wszystko...


5 sierpnia, środa

MONACHIUM

Rozkręciłam się w nocy, tak po pierwszej :P nawet się udało zdrzemnąć na parę godzin ;)



Kiedy w końcu dotarliśmy do szkoły w Monachium, gdzie mieliśmy się zakwaterować, okazało się, że prysznice są zbiorowe i bez kostiumów można liczyć tylko na dwie kabiny, do których były kolejki. Pomstowałam na siebie, bo podczas pakowania odrzuciłam genialną myśl zabrania kostiumu. Permanentnie odrzucam te przebłyski geniuszu. Ale jakoś doprowadziłyśmy się do stanu używalności i można było wyruszyć na zwiedzanie miasta.

Witraż w Frauenkirche


Widok na Monachium


Księżniczki z wieży kościoła Frauenkirche ;)


Hare Krishna, Hare hare... :P


Wycieczkowo ;) Rathaus


Bliskie spotkania z monachijskim metro



Polacy wyruszają na otwarcie kongresu



It's your turn



Polsko-niemieckie pojednanie ;) chyba trochę za szybko... :P



Na otwarciu kongresu Polacy dali czadu :D nawet przeważająca liczba Niemców tak gromko się nie zaprezentowała jak my :P zresztą w ogóle byliśmy najbardziej rozrywkową grupą na tym kongresie ;)

6 sierpnia, czwartek
ALLIANZ ARENA




Zadziwiająco dobrze się spało w tym Monachium. Rano był wykład Eddiego Hypolite, który swoją ekspresją ruchową i adekwatnym poselstwem podbił publiczność.
Nie miałam zupełnie ochoty na poznawanie nowych ludzi na tym kongresie. Nie mogłam wkręcić się w gry towarzyskie i raczej byłam sama albo przyłączałam się do jakiejś grupy. dziewczyny stwierdziły, że jestem samowystarczalna, ale to nie do końca prawda.

Po południu wyprawa na stadion Allianz Arena :D

W drodze na stadion


Gruppenfoto ;)


Allianz Arena


Widok na trybuny. Za wejście z przewodnikiem trzeba by było zapłacić 10 euro.



Łukasz i perspektywa w tle.


Patik.


Mayki ze swoją nową piłeczką ze sklepu kibica ;)


Kika pozująca przed Allianz Arena z Franzuzkami, które weszły w kadr :P


Zakłady chłopców w metrze: po zatrzymaniu pociągu na stacji wybiec, zrobić 5 pompek po przeciwnej stronie peronu i wrócić. W metrze powstał też pomysł na flash moba ;)

A tutaj kolejny zakład: Marcin z Przemkiem robiący taczkę :P


-paskudna kolacja, zresztą trudno było trafić na coś dobrego podczas tego kongresu:P -Szymek robiący ścieżkę z pieprzu :P
-popisywanie się, co kto potrafi zrobić z rękami i uszami :P
-szalone śpiewanie pod prysznicem ;)
-występ francuskiego zespołu gospel - nasza francuska koleżanka z mega głosem :)
-zespół rozśpiewujący - zupełne nieporozumienie. Byłam zgorszona, jaką imprezę robili podczas "uwielbiania Boga" :/// zresztą nie tylko ja...
-wykład Francuza mówiącego po angielsku - nie mogłam się na nim skupić. Zupełnie nie trafił do mnie.

7 sierpnia, piątek

Przyłapana na gorącym uczynku: typowe zajęcie w chwilach osamotnienia.




Dzień zaczął się jakoś niespecjalnie, zaspałam, na szybko robiłam fryzurę, byłam rozbita, zła, nie mogłam się wkręcić w nic, pogadałam z Pati, porobiłyśmy ćwiczenia dykcyjno-oddechowe i jakoś mi trochę przeszło. A potem wybrałyśmy się na zakupy do galerii. Kupiłyśmy sobie bluzki z Zary po okazyjnej cenie. No, przynajmniej jakiś pozytywny akcent ;)
Szalone ćwiczenia układu tanecznego dziewczyn z D3 i chłopaków do piosenki Michaela Buble "Crazy little thing called love" ;)

Flash mob :D - nie wiem, czy jest sens to wyjaśniać, bo to trzeba zobaczyć ;) czekam zatem z niecierpliwością na filmik ;)

Art Festival - dużo by pisać, bo robiłam szczegółowe notatki z koncertu, łącznie z celnymi komentarzami Maćka Nawrota ;) ale chyba sam koncert opiszę w osobnym poście ;) tutaj umieszczam tylko filmik z występu Polaków oraz w poniższym linku nagranie audio z koncertu.

Występ Polaków na kongresie



Nagranie audio koncertu
http://www.adwentysci.waw.pl/index.php?subaction=showfull&id=1249930501&archive=&start_from=&ucat=19&


Tego dnia również hitem był wykład Baraki Mugandy, który po prostu pokonał granice czasoprzestrzeni i połączył dwie sale, głosząc proste i przekonywujące poselstwo o świadczeniu o Jezusie :)

Wieczorem był także chrzest. Niestety nie zdołałam przedrzeć się przez tłum, żeby cokolwiek zobaczyć, a na telebimach nie było transmisji. Szkoda.

8 sierpnia, sobota

Niestety, na nabożeństwie sobotnim było dokładnie to, czego się spodziewałam: wiele efekciarstwa, pustej muzyki i żenujące żarty kaznodziei o Polsce i Polakach (to ostatnie było kompletnym zaskoczeniem, niemniej udowodniło, że Niemcy mają zakodowaną wyższość narodową :/ ) Jedynym pozytywnym w pewnym stopniu akcentem była pantomima rąk do piosenki "Who am I". AMAZING.




Dalszy ciąg zwiedzania miasta po południu :)



Kopuła w kościele św. Kajetana


Wnętrze kościoła


Jaaaa...


Rezydencja Monachijska


I znowu Gruppenfoto...



Klucze wiolinowe ;)



Trochę architektury z enigmatycznym napisem.


Ale to już było...


A human being ;)


W angielskim ogrodzie


Kika i Vitek: Słowianie w angielskim ogrodzie ;)


Kika - Hiroszima ;) moja nowa ksywa made by Maciek :P



Nasz kolega samowyzwalacz ;)



Trochę nam nie wyszła ta swastyka :P



Nie chce mi się tego tłumaczyć :P ale wyglądało śmiesznie :P



Końcowe polskie akcenty na kongresie:

"W stepie szerokim, którego okiem
nawet sokolim nie zmierzysz,
WSTAŃ, podnieś głowę, wsłuchaj się w słowa
pieśni o Małym Rycerzu."







Polecam jeszcze fotoreportaż z kongresu ze strony adwentysci.waw.pl "

http://www.adwentysci.waw.pl/index.php?subaction=showfull&id=1249554639&archive=&start_from=&ucat=19&

http://www.adwentysci.waw.pl/index.php?subaction=showfull&id=1249931085&archive=&start_from=&ucat=19&

I tak oto zakończył się kongres, mocnym, worshipowym akcentem, ale nie tylko, także głębokim poselstwem pastora z Norwegii...

Poszłam spać wpół do pierwszej. Ale i tak najwcześniej :P nie kusiło mnie Monachium nocą :P

9 sierpnia, niedziela
POLSKA!!!

Powrót w niedzielę półprzytomnych, niewyspanych ludzi, którzy nawet już nie mieli siły na nic :P może niektórzy jeszcze się wzięli za turniej diecezji rozgrywany w autobusie ;)


10 sierpnia, poniedziałek

BACK TO HOME

Jeszcze przenocowałam w Pszczynie, bo wróciliśmy późno poprzedniego dnia. Poranek na rozmowach z Niewolikami, opowiadanie wrażeń po kongresie, spacer do parku z Dawidem, dalszy ciąg opowiadania, powrót, obiad (ach, pierogi :) o tym w Niemczech można było tylko pomarzyć :P) i szybka droga na stację, pożegnanie. Aż żal, że nie mogłam zostać dzień dłużej.

Teraz nie wyjeżdżam nigdzie na razie. Siedzę w domu i robię, co się zwykle w domu robi. I tęsknię...
Jeszcze się gdzieś wyrwę. Nie wytrzymam zbyt długo na jednym miejscu.
Pozdrawiam wszystkich was :)