sobota, 31 października 2015

Dżem!

Nareszcie mogę zaprezentować nasze nagrania ze Lwowa :)
Nie ma jeszcze całego odcinka, ale już teraz można posłuchać tego, co ukazało się na kanale Hope Channel Ukraine.


Niepokonani


Wstań i chodź


Do ciebie wołam, tęsknię


Pasterz


Przed metą

Miłego słuchania :)

piątek, 30 października 2015

Ta ostatnia osiemnastka, ups, dwudziestka...


Nie ma co się czarować, ostatni raz mogę sobie zaśpiewać piosenkę Jamiego Culluma "Twentysomething" ;) niektórzy moi przyjaciele myślą, że jestem wieczną osiemnastką, ale czasu nie zatrzymamy :) 
No to niech będzie: zamieszczam hiciarską wersję "Dozwolone od lat 18" wykonaną przez chińskich studentów polonistyki z Pekinu :) bo wszystko, co można robić przed osiemnastką jest wciąż dla mnie :)





wtorek, 27 października 2015

Skumbrie w tomacie, pstrąg.



SKUMBRIE W TOMACIE
Konstanty Ildefons Gałczyński

Raz do gazety „Słowo Niebieskie”
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
— Ja jestem król Władysław Łokietek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Siedziałem — mówi — długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę… skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Idę w Polskę robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Na to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: — Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Chce pan naprawić błędy systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Był tu już taki dziesięć lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Krew się polała, a potem wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Ach, co pan mówi? —jęknął Łokietek;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
łzami w redakcji zalał serwetę.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Znaczy się, muszę wracać do groty,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
czyli że pocierp, mój Władku złoty!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Chcieliście Polski, no to ją macie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

1936

***
Moja odpowiedź na aktualną sytuację polityczną w Polsce po wyborach parlamentarnych.

niedziela, 25 października 2015

Kayla Itsiness BBG



To hasło z profilu Kayli Itsiness zmobilizowało mnie do wkroczenia na kolejny etap w ćwiczeniach. Dzięki Mel B schudłam w tym roku 4 kilo; zamierzam pójść jeszcze dalej i wzmocnić ciało. Zestawy od Kayli nie są łatwe i wymagają wcześniejszej zaprawy, ale nie jestem taka zupełnie zielona i mam nadzieję, że dam radę :) 


Plan ćwiczeń obejmuje 12 tygodni. W przewodniku rozpisane są ćwiczenia na poszczególne tygodnie. Nad tygodniami mam rozpisane, ile treningów Kayli trzeba zrobić w tygodniu, ile treningów cardio LIIS, stretching i HIIT. Oznacza to treningi 6 dni w tygodniu z jednym dniem na stretching i jeden dzień na odpoczynek. 
Trening Kayli to zestaw 4 ćwiczeń. Powinny być wykonywane w czasie 7 minut, a następnie powtórzony 4 razy, tj. 4 x 7 min = 28 min. Są dwa zestawy do wyboru. Ja robię obydwa na zmianę. Kiedy zostaje czas w ciągu tych siedmiu minut, trzeba powtarzać ćwiczenia z danego zestawu. Brakuje mi kilku sprzętów do realizacji tych ćwiczeń: piłki lekarskiej, ławeczki i skakanki oraz tajemniczego sprzętu bosu. Ten ostatni jest najdroższy, więc pewnie z niego zrezygnuję. 
Oprócz ćwiczeń ważna jest dieta i to przeraża mnie najbardziej, bo trzeba bardzo pilnować ilości :/ przyda mi się to, bo jem zwykle za dużo. 
Nie wyznaczam sobie jakiegoś celu po 12 miesiącach. Nie jest dla mnie aż tak ważne, żeby wyhodować sześciopak czy wyrzeźbić ciało. Chcę tylko udowodnić sobie, że dam radę. Ciekawe, co jutro na to moje zakwasy...

sobota, 24 października 2015

Prezenty przed- i pourodzinowe

Nareszcie mogę się pochwalić kupioną książką :) Elementarz stylu Kasi Tusk kupiłam już w przedsprzedaży, przesyłka dotarła do mnie w tym tygodniu. Ponieważ książka miała być też prezentem dla Oli, która urodziny miała miesiąc temu, więc nie prezentowałam jej od razu ;) kupiłam od razu dwa egzemplarze, dla siebie i dla niej.


Książka jest bardzo starannie wydana, ma jasną płócienną oprawę (niestety przez to szybciej się brudzi, ja miałam smugi już po otwarciu paczki), matowy papier i dobrej jakości zdjęcia. Napisana jest lekko i osobiście, przez co nie jest typowym poradnikiem. Jest też miejsce po każdym rozdziale na zapisanie własnych notatek i zestawów ubraniowych. Po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów nabrałam ochoty do zrobienia przeglądu szafy ;) 



Moje urodziny są dopiero za tydzień, ale prezent od Oli dostałam już dzisiaj :) wyobraźcie sobie moje zaskoczenie na jego widok, zupełnie się nie spodziewałam :) Kiedy rozpakowywałam go będąc na Foksal, przechodził Kamil, rzucił okiem i krzyknął: "Z NRD przywieźli! Berlin Zachodni, Berlin Zachodni..." Made my day :D po użyciu elektrycznej szczoteczki śmiało mogę powiedzieć, że wkroczyłam w inną jakość życia. Ola też kupiła sobie taką dla siebie :) 


Fabryka Zwycięzców



Ten niezwykły plakat to część biblijnej gry terenowej, którą wymyśliła Ola. Wczoraj realizowaliśmy ją na Starówce w Warszawie. I chociaż w tym krótkim czasie, kiedy staliśmy, przeszła tylko jedna grupa, to zachęciło nas to do regularnych wyjść :) 

piątek, 23 października 2015

Breve Jesus Voltará!



To było jakieś kilkanaście lat temu, kiedy dotarł do nas film o misji w Brazylii. Na koniec była wykonywana pieśń, a właściwie dwie pieśni połączone w jedno: "Trąbcie wokoło" i "Pan przyjdzie wnet". W tle były niezwykłe sceny i pamiętam, jak byłam poruszona tym wykonaniem, bo zrozumiałam wtedy, że przyjście Jezusa jest naprawdę blisko, a w Brazylii nastąpiło wylanie Ducha Świętego. Ponieważ to było na kasecie VHS, więc gdzieś zaginęło i przypominałam sobie co jakiś czas, że takiej pieśni słuchałam, ale nie znałam słów po portugalsku, więc nie mogłam jej znaleźć. Dzisiaj przypomniała mi się znowu i zapytałam Diego, jak te pieśni się nazywają po portugalsku. Kiedy podał mi tytuły, wpisałam obie frazy i znalazłam tę samą pieśń, którą słuchałam w dzieciństwie :) popłakałam się ze wzruszenia, kiedy tego słuchałam. I pomyśleć, że musiałam kilkanaście lat czekać, żeby się nauczyć portugalskiego ;) 

czwartek, 22 października 2015

1000 postów, 1000 powodów do radości :)

Właśnie piszę tysięcznego posta... I wypadło, że zapowiadam w nim jedno z największych muzycznych wydarzeń, które nam się przytrafiło: zagraniczne nagrania naszych autorskich piosenek razem z profesjonalnymi muzykami i realizatorami :) czekam niecierpliwie na nagranie, jak tylko się pojawi, dołączę do posta :) 
A tymczasem niech wam towarzyszą zdjęcia.






Chopin Competition 2015 - final day 3



Z pewnym opóźnieniem zamieszczam koncert z ostatniego dnia przesłuchań finałowych. Jest piękny, ponieważ to koncert f-moll. Orkiestra dostała wiatru w żagle po dwóch dnia piłowania e-moll i zagrała z pełnym zaangażowaniem. Środkowa część zabrzmiała magicznie, a momenty wirtuozerskie były błyskotliwe i pewne. Powiadają, że nie można wygrać koncertem f-moll - dla mnie było to zasłużone zwycięstwo drugiego miejsca. 
Więcej koncertów nie zamieszczam, bo nawet nie mam kiedy ich posłuchać. Zamieszczam jedynie galę laureatów i koncert z tej okazji. Sama jeszcze nie przesłuchałam, ale może niech poczeka, aż uszy zgłodnieją ;)

środa, 21 października 2015

Desbravadores

Dzień po finałach to było jakieś szaleństwo... Obudziłam się o 10, wstałam o 12. Kiedy brałam prysznic po treningu, zapukała Magda, że na dole czeka listonosz. Co to może być? ZUS, Urząd Skarbowy, a może... Tak! List z Brazylii :) 



Brazylijska chusta pathfinder jest po prostu żółtą chustą z globem, na solidnym, nie gniotącym się materiale i glob jest wyszyty dużo lepiej, niż na tej, którą obecnie mamy, nie ma tylko kolorowej lamówki. Przypinki są moim osobistym życzeniem, ponieważ nie kolekcjonuję naszywek, a przypinki owszem, bo są ładne :) jedna jest z camporee w Montanie z 2014 roku, a druga jest moim faworytem: trójkąt pathfinder z napisem Desbravadores (portugalskojęzyczna wersja Pathfinder) na tle Ameryki Południowej :) 

Voto 
Pela graça de Deus, serei puro, bondoso e leal; guardarei a lei do Desbravador, serei servo de Deus e amigo de todos. 
Lei
A lei do Desbravador ordena-me:
Observar a devoção matinal
Cumprir fielmente a parte que me corresponde
Cuidar de meu corpo
Manter a consciência limpa
Ser cortês e obediente
Andar com reverência na casa de Deus
Ter sempre um cântico no coração
Ir aonde Deus mandar

Ponieważ ciągle jestem na fali fascynacji portugalskim, Brazylią i brazylijskim pathfinderingiem, więc postanowiłam nauczyć się prawa i przyrzeczenia pathfinder po portugalsku, żeby zaliczyć sprawność "Nauka języków". Mam też nagranie od Diego z oryginalnym brazylijskim, a nawet bahijskim akcentem, więc mogę słuchać i się uczyć bez przeszkód :) ja wysłałam mu polską wersję, ale ta nie zachęciła go do nauki :P
W mojej nauce języka z kursem Busuu zaliczyłam poziom A1 i zdobyłam certyfikat :) mam tę moc ;) doszłam do czasu przeszłego i muszę spędzić więcej czasu z książką do gramatyki, żeby sobie ten czas dokładnie przerobić. 

Chopin Competition 2015 - And the winner is...



20 października zakończyły się przesłuchania finałowe XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Siedemnastoosobowe, międzynarodowe jury pod przewodnictwem prof. Katarzyny Popowej-Zydroń przyznało nagrody i wyróżnienia.

NAGRODY GŁÓWNE:
I nagroda (30.000 €) i złoty medal – SEONG-JIN CHO 
II nagroda (25.000 €) i  srebrny medal – CHARLES RICHARD-HAMELIN                   
III nagroda  (20.000 €) i brązowy medal – KATE LIU 
IV nagroda (15.000 €) – ERIC LU 
V nagroda (10.000 €) – YIKE (TONY) YANG 
VI nagroda (7000 €) – DMITRY SHISHKIN 

WYRÓŻNIENIA (4000 €): 
ALJOŠA JURINIĆ
AIMI KOBAYASHI 
SZYMON NEHRING 
GEORGIJS OSOKINS 

NAGRODY SPECJALNE:
Nagroda Towarzystwa im. Fryderyka Chopina za najlepsze wykonanie poloneza (3000 €) – SEONG-JIN CHO
Nagroda Polskiego Radia za najlepsze wykonanie mazurków (5000 €) –KATE LIU 
Nagroda Filharmonii Narodowej za najlepsze wykonanie koncertu (3000 €) – nie przyznano
Nagroda Krystiana Zimermana za najlepsze wykonanie sonaty (10.000 €) – CHARLES RICHARD-HAMELIN

Przesłuchania 17. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina rozpoczęły się 3 października, wzięło w nich udział 78 pianistów z 20 krajów.
W Finałach wystąpiło 10 pianistów z 8 krajów, którzy wraz z Orkiestrą Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Jacka Kaspszyka wykonali jeden z koncertów fortepianowych Fryderyka Chopina. Dziewięciu uczestników wybrało Koncert e-moll op. 11, tylko jeden – Charles Richard-Hamelin -  Koncert f-moll op. 21.
Zgodnie z regulaminem do Konkursu mogli zgłosić się pianiści z całego świata, urodzeni w latach 1985 – 1999. By wziąć udział w rywalizacji należało do 1 grudnia 2014 roku wysyłać zgłoszenia wraz z nagraniem wideo zawierającym program I etapu. Po ogłoszeniu naboru wniosków Narodowy Instytut Fryderyka Chopina otrzymał rekordową liczbę ponad 450 zgłoszeń z całego świata. Komisja Kwalifikacyjna na podstawie analizy wysłanych nagrań i aplikacji wyłoniła 160 pianistów, którzy w kwietniu tego roku w Warszawie wzięli udział w publicznych Eliminacjach. Z tego grona jury do głównego konkursu dopuściło 77 pianistów. Udział w październikowym Konkursie, z pominięciem Eliminacji zapewniło sobie 7 pianistów – laureatów międzynarodowych konkursów wymienionych w Regulaminie, a także zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina 2015. 6 osób z tego grona zrezygnowało z udziału w Konkursie przed jego rozpoczęciem. Wśród startujących najliczniejsze grupy stanowili Polacy (14 osób) i Chińczycy (13 osób), ponadto wystartowało 12 pianistów z Japonii, 8 z Korei Południowej, 6 z Rosji, 4 ze Stanów Zjednoczonych, po 3 z Włoch, Kanady i Wielkiej Brytanii, 2 z Czech i po 1 reprezentancie z Białorusi, Chorwacji, Francji, Grecji, Indonezji, Łotwy, Ukrainy, Uzbekistanu, Rumunii, Węgier.

****

Teraz mogę zasnąć spokojnie ;)

wtorek, 20 października 2015

Mam tę moc! - Studio Accantus



W oczekiwaniu na wyniki konkursu chopinowskiego wrzucam coś z rozrywki, czyli Studio Accantus. Wykonują covery znanych piosenek musicalowych. Są świetni :) wśród nich jest Kuba Jurzyk, który uczestniczył w ostatniej edycji X-Factor. 
Niestety nie udało się obejrzeć dzisiejszych koncertów na żywo. Praca, praca... Jutro powtórki, tylko to już będzie bez tego uczucia napięcia, kiedy będzie znany zwycięzca...

Chopin Competition 2015 - final day 2

Drugi dzień finałów za nami. Tym razem ciężko mi było się załapać na koncerty (a w niedzielę, jak miałam czas na wszystkie, to nie chciało mi się oglądać). W trakcie pierwszego uczestnika byłam w pracy, potem kiedy grał Polak, jechałam autobusem, więc tylko włączyłam audio na słuchawki i zdążyłam do domu na Łotysza. Pozostają więc powtórki. 



Ten młody niespełna osiemnastoletni człowiek z USA zagrał bardzo poprawnie, czystym dźwiękiem, ale jeszcze bez własnego charakteru i był zdominowany przez orkiestrę. Krakowiak w III części był precyzyjny, co nie jest wcale łatwe. Niezależnie jednak od wyniku konkursu zagrał swój świetny występ i może być z siebie dumny.



Co tu dużo mówić: nasz chłopak :) uśmiechy dyrygenta w jego kierunku co i rusz mówią to samo: jesteśmy z tobą, tak trzymaj! Nie chcę się już nawet powtarzać, że zagrał świetnie, bo jak inaczej mógłby grać w finale? Ale było to śliczne, wzruszające i czyste. Doskonale współpracował z orkiestrą i dyrygentem, razem wykonali wspaniały występ. Jestem dumna z Szymona Nehringa, dyrygenta Jacka Kaspszyka i orkiestry Filharmonii Narodowej. Wiwat Polska!



Słuchałam Łotysza śledząc równolegle komentarze na czacie i chyba to nie było najlepsze doświadczenie, bo sypały się hejty na równi z uwielbieniem dla jego wyglądu. Dzisiaj na spokojnie, bez towarzystwa komentatorów wysłuchałam koncertu jeszcze raz i doceniłam jego pracę. Wykonał on własną interpretację koncertu Chopina, a zwłaszcza części Larghetto. Jednak w ostatniej części ten indywidualizm go zgubił, bo tam liczyła się precyzja, a tej momentami w technicznie trudnych momentach brakowało (choć może to było zamierzone). Jak wiadomo, chopinistą nie jest, ale na pewno ciekawym artystą. 

Dzisiaj niestety znów do 19 w pracy, więc ominie mnie  koncert f-moll w wykonaniu Hamelina, na którego czekałam. Może na pozostałych wykonawców chociaż w części zdążę, a jak nie, to jedynie audio na telefonie mi pozostanie. 
Późnym wieczorem lub nawet na przełomie dni wyniki! Kto jest waszym faworytem?

poniedziałek, 19 października 2015

Chopin Competition 2015 - final day 1

Przed nami ostatni etap konkursu - finały. Dziesięciu wykonawców z ośmiu krajów, dziesięć koncertów fortepianowych: e-moll lub f-moll (ten drugi ma wykonywać tylko Kanadyjczyk) i trzy dni muzyki. Ponieważ koncerty są w godzinach popołudniowo-wieczornych, nie wszyscy mają czas na oglądanie bezpośrednich transmisji, ale na kanale Chopin Institute są udostępniane nagrania. Oto występy z wczorajszego dnia.





Dwóch pierwszych panów z Korei i Chorwacji obejrzałam sobie na powtórce, porównując właściwie finał koncertu. Oczywiście skoro są w finale, są świetnymi muzykami, ale jednak było słychać różnice. Koreańczyk był świetny, zagrał pewnym, czystym dźwiękiem, a w części drugiej była zaznaczona jego indywidualność. Zakończenie było lekkie, ale dominował nad orkiestrą. Świeże, radosne wykonanie.
Chorwat niestety się mylił, a jego tempo było wolniejsze niż dziewczyn, takie bardziej ćwiczebne, niż koncertowe, zwłaszcza na finale.




Wczoraj obejrzałam w całości koncert Aimi Kobayashi z Japonii, bo słyszałam, że ma dosyć oryginalną osobowość. Faktycznie, jest bardzo charakterystyczna podczas gry. Każdy robi jakieś tam miny, ale ona jest chyba mistrzem ;) a jeszcze jak przed wejściem na scenę jakaś kobieta na zapleczu klepnęła ją w tyłek na szczęście, to nie wytrzymałam ze śmiechu ;) jest maszyną do gry i widać, że porwała wczoraj salę. Niesamowicie dobra, jeśli chodzi o technikę i ma oryginalną interpretację.



Występ Kate Liu obejrzałam dopiero dzisiaj. Ma dziewczyna wrażliwą osobowość i zupełnie inaczej przeżywa, niż Aimi. Oczywiście obie się wczuwają, ale Kate jest delikatniejsza. Jak porównywałam cztery osoby z wczorajszego wieczoru, to jej gra była absolutnie poza konkursem. Perfekcyjna technicznie w wirtuozerskich momentach i ślicznie gra piano i kantylenę. Faktycznie jest najmocniejszą kandydatką na zwycięzcę.

Dzisiaj i jutro od 17.00 kolejne występy, w tym Eric Lu z USA, Szymon Nehring z Polski, Georgijs Osokins z Łotwy, Charles-Richard Hamelin z Kanady, Dmitry Szyszkin z Rosji i Yike (Tony) Yang z Kanady. Zobaczę jak im pójdzie, bo słyszałam tylko cały występ Hamelina w III etapie. W finale ma grać koncert f-moll, liczę, że go posłucham, bo bardzo lubię ten koncert, a zwłaszcza jego końcówkę. Wprawdzie mówi się, że można wygrać tylko z e-moll, ale co tam, liczy się muzyka :)

piątek, 16 października 2015

XVII Konkurs Chopinowski na żywo



Takie ostatnio zagonione te dni, że posty z Berlina napisałam dwa tygodnie po wyjeździe. Od ponad tygodnia trwa konkurs chopinowski, a ja dopiero dzisiaj miałam czas posłuchać. Na stronie wydarzenia jest transmisja audio i wideo, a także na kanale na youtube. Fajną opcją jest także aplikacja na telefon czy tablet, relacja jest w jakości HD. 
Wśród uczestników jest trzech Polaków i jeden ciekawy Chińczyk, który kształci się w Polsce, a dokładnie w Bydgoszczy :) dzisiaj wieczorem będzie informacja, kto dostał się do finałów. Przyszły tydzień mam luźniejszy, więc liczę, że się załapię na ostatnie relacje :)

niedziela, 4 października 2015

Museumsinsel Berlin: Pergamon und Neues Museum


Niedziela: ostatni dzień w Berlinie. Cel: Museumsinsel. Kupujemy bilet za 18 euro i mamy trzy godziny na zwiedzenie dwóch muzeów: Pergamon i Neues Museum z egipską wystawą. Trochę mało czasu, ale tylko dla mnie: mój bilet potem przecież zostanie, a Ola będzie mogła wejść do pozostałych muzeów z Pauliną. 

 Brama Isztar

Z wielkim przejęciem wchodzimy do Pergamonu. To moment niemal historyczny, bo właśnie realizuję dawno planowaną wyprawę. Mogę powiedzieć niemal jak Cezar: veni, vidi, vici ;)


W muzeum dowiedziałam się ciekawych rzeczy na temat pieczęci. Oprócz sygnetów z pieczęciami istniały także pieczęcie w kształcie walca. 

Kodeks Hammurabiego (kopia, oryginał znajduje się w paryskim Luwrze)


W Neues Museum znajdują się kolejne starożytne i nowożytne skarby. Są tu sarkofagi z Egiptu, wykopaliska z terenu Berlina i słynna Nefretete (niestety fotografowanie jest tam zabronione). To najpiękniejszy obiekt w całym muzeum i warto go zobaczyć na własne oczy. Fotografie z podręczników do historii nawet się nie umywają. 




Der goldene Hut (Złoty Kapelusz)


Zaraz po zwiedzaniu szybko jedziemy na Messe Nord na dworzec autobusowy, bo o 14 mam już powrotny autobus do Warszawy. Ten weekend był za krótki, żeby zobaczyć wszystko na spokojnie. Ale jeszcze pojadę tam znowu :)
________________
Pergamon zdjęcia 
Neues Museum zdjęcia

sobota, 3 października 2015

Poczdam i Tag der deutschen Einheit

Pałac Sanssouci (Są sushi ;)

W sobotę po południu razem z grupą znajomych pojechaliśmy do Poczdamu. Można tam zajechać pociągiem na berlińskim bilecie (strefa C), odległość taka jak z Warszawy do Podkowy. Piękne miasto, pełne parków i pałaców, w końcu rezydencja królewska :) pogoda się nam trafiła fantastyczna, było ciepło niczym pod koniec sierpnia. Lepiej być nie mogło :)

Karina, Ola, Paulina, Kika, Patryk


Park Sanssouci jest ogromny i są w nim ze trzy pałace, chiński domek, oranżeria i wiele malowniczych alejek. Można chodzić kilka godzin i wszystkiego nie zobaczyć. 

Neues Palais




Winogrona :)


Mało pałacowe, ale w Poczdamie.

A na wieczór...
Der Tag der deutschen Einheit vor dem Brandenburger Tor

Tłumy ludzi pojawiły się na ulicach w Berlinie. Obchodziliśmy Tiergarten kilometrami, żeby wejść do środka i dostać się pod scenę. Zobaczyliśmy fajerwerki nad budynkiem Reichstagu, usłyszeliśmy Kwartet cesarski (hymn Niemiec) i na ekranie pokazała się Angela Merkel :)  
Rozjechaliśmy się do siebie o niezbyt późnej godzinie. Zmęczone stopy nie pozwalały chodzić dalej.
_______________________
Galeria 1
Galeria 2

piątek, 2 października 2015

Oktoberfest w Berlinie


Ach, jak dobrze wrócić do Berlina po latach :) tym razem nie nastawiałam się na typowe zwiedzanie, bo to zrobiłam gruntownie 7 lat temu, ale korzystając z dwóch wielkich niemieckich świąt: Oktoberfest i Tag der deutschen Einheit (zjednoczenie Niemiec, dokładnie wypada w sobotę 3 października) zanurzyłam się razem z Olą w klimacie miasta. Pogoda była fantastyczna, można było chodzić godzinami po znajomych miejscach i przypominać sobie, jak w studenckich czasach snuliśmy się ulicami w deszczu i słuchaliśmy historii o DDR ;)

Oktoberfest - święto piwa i kiełbasy, więc dla nas nie było prawie nic do jedzenia. Na szczęście istnieją jeszcze Bratkartoffeln i węgierskie langosz, czyli placek smażony na oleju z wielką ilością czosnku, pomidorów i sera (przepis tutaj). Przy okazji tego radosnego jarmarku poznałyśmy dwóch sympatycznych studentów z Brazylii zmierzających na prawdziwy Oktoberfest w Monachium, którzy całkiem nieźle dogadywali się po angielsku i niemiecku nawet z tubylcami ;)


Na Alexanderplatz stanęły urocze budki oraz karuzela. Nigdy nie jeździłyśmy karuzelą i skusiłyśmy się na tę atrakcję. 


Idziesz sobie i nagle widzisz coś, czego do tej pory nie widziałeś. Oto symboliczna rekonstrukcja kościoła Betlejemskiego. 


Nie wiem, dlaczego to postawili obok kościoła, ale tworzy to dziwne zjawiska :P


A mury runą, runą, runą... I runęły :) 25 lat zjednoczonych Niemiec :)

Mall of Berlin

W centrum Berlina nie ma prawie żadnych galerii handlowych, więc Mall of Berlin jest ewenementem. Jak się okazało, tego obiektu nie pamiętałam. Nie poszłyśmy tym razem na słynną Ku-Damm, bo nie było na to czasu.

Museumsinsel Berlin: Altes Museum

Chodzimy sobie tu i tam i nagle się znalazłyśmy na Museumsinsel ;) tego dnia nie planowałyśmy zwiedzania, bo przyjechałam dosyć późno do Berlina (wszystko przez te korki na Ringu). Ale apetyt zaostrzył mi się jeszcze bardziej. 

;)))



Tu na blogu nie wstawiam milionów zdjęć zabytków, możecie je zobaczyć w galerii zdjęć poniżej, ale jedno musi być. Zdjęcie zrobione podczas golden hour, czyli na godzinę przed zmierzchem. Światło jest wtedy rzeczywiście magiczne. 

Spree in der Nacht

Tego mi zabrakło siedem lat temu: miasto nocą. W piątek wieczorem na ulicach były pustki. Gdzie ci ludzie się pochowali? Dowiedziałam się tego następnego wieczoru ;)



 Berlińskie selfie z bramą w tle... I tak kończymy pierwszy dzień weekendu ;)

____________________________
Kolejność zdjęć nie jest chronologiczna. Po więcej zdjęć zapraszam tutaj