piątek, 2 października 2015

Oktoberfest w Berlinie


Ach, jak dobrze wrócić do Berlina po latach :) tym razem nie nastawiałam się na typowe zwiedzanie, bo to zrobiłam gruntownie 7 lat temu, ale korzystając z dwóch wielkich niemieckich świąt: Oktoberfest i Tag der deutschen Einheit (zjednoczenie Niemiec, dokładnie wypada w sobotę 3 października) zanurzyłam się razem z Olą w klimacie miasta. Pogoda była fantastyczna, można było chodzić godzinami po znajomych miejscach i przypominać sobie, jak w studenckich czasach snuliśmy się ulicami w deszczu i słuchaliśmy historii o DDR ;)

Oktoberfest - święto piwa i kiełbasy, więc dla nas nie było prawie nic do jedzenia. Na szczęście istnieją jeszcze Bratkartoffeln i węgierskie langosz, czyli placek smażony na oleju z wielką ilością czosnku, pomidorów i sera (przepis tutaj). Przy okazji tego radosnego jarmarku poznałyśmy dwóch sympatycznych studentów z Brazylii zmierzających na prawdziwy Oktoberfest w Monachium, którzy całkiem nieźle dogadywali się po angielsku i niemiecku nawet z tubylcami ;)


Na Alexanderplatz stanęły urocze budki oraz karuzela. Nigdy nie jeździłyśmy karuzelą i skusiłyśmy się na tę atrakcję. 


Idziesz sobie i nagle widzisz coś, czego do tej pory nie widziałeś. Oto symboliczna rekonstrukcja kościoła Betlejemskiego. 


Nie wiem, dlaczego to postawili obok kościoła, ale tworzy to dziwne zjawiska :P


A mury runą, runą, runą... I runęły :) 25 lat zjednoczonych Niemiec :)

Mall of Berlin

W centrum Berlina nie ma prawie żadnych galerii handlowych, więc Mall of Berlin jest ewenementem. Jak się okazało, tego obiektu nie pamiętałam. Nie poszłyśmy tym razem na słynną Ku-Damm, bo nie było na to czasu.

Museumsinsel Berlin: Altes Museum

Chodzimy sobie tu i tam i nagle się znalazłyśmy na Museumsinsel ;) tego dnia nie planowałyśmy zwiedzania, bo przyjechałam dosyć późno do Berlina (wszystko przez te korki na Ringu). Ale apetyt zaostrzył mi się jeszcze bardziej. 

;)))



Tu na blogu nie wstawiam milionów zdjęć zabytków, możecie je zobaczyć w galerii zdjęć poniżej, ale jedno musi być. Zdjęcie zrobione podczas golden hour, czyli na godzinę przed zmierzchem. Światło jest wtedy rzeczywiście magiczne. 

Spree in der Nacht

Tego mi zabrakło siedem lat temu: miasto nocą. W piątek wieczorem na ulicach były pustki. Gdzie ci ludzie się pochowali? Dowiedziałam się tego następnego wieczoru ;)



 Berlińskie selfie z bramą w tle... I tak kończymy pierwszy dzień weekendu ;)

____________________________
Kolejność zdjęć nie jest chronologiczna. Po więcej zdjęć zapraszam tutaj

Brak komentarzy: