czwartek, 31 grudnia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku 2016!



Ostatni dzień roku, czas przesyłania życzeń. Co roku zastanawiam się, jaki tekst biblijny dedykować na kolejny rok. Tym razem wyręczyła mnie Marta, umieszczając życzenia noworoczne na stronie All4Him. Te same życzenia przekazuję i ja.

Życzymy Wam Szczęśliwego Nowego Roku 2016!

I może tak zupełnie zwyczajnie powiemy…że życzymy Wam, żeby Pan Bóg był na pierwszym miejscu w Waszym życiu. Wtedy wszystko, co pozostałe, będzie na właściwym miejscu, a w sercu zagości prawdziwy pokój…


„Pan jest blisko. Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie!”

(List do Filipian 4, 6-7)

Co roku robię listę planów na kolejny rok, więc i tym razem chciałabym ją tu wstawić. Ale ponieważ priorytety są ważne, więc zanim cokolwiek zacznę planować...

*Chciałabym przeżyć zwycięski duchowy rok, pokonywać słabości, nałogi i złe nawyki. Chciałabym tak prawdziwie chodzić z Bogiem w mocy Ducha Świętego i jeszcze lepiej Go poznać.
*Chcę być jeszcze bardziej zdyscyplinowana i zmobilizowana do dbania o swoje zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe. Chcę nadal ćwiczyć, trzymać właściwą dietę, nie oglądać filmów, słuchać właściwej muzyki i nie marnować czasu na śledzenie Facebooka. Chcę motywować innych do pozytywnych zmian.
*Chcę schudnąć poniżej 60 kg :) jestem na dobrej drodze, będę walczyć dalej :)
*Chciałabym wyjechać na inny kontynent przed 30. urodzinami, a najbardziej do Brazylii na camporee w Bahia w czerwcu. Izrael jednak wydaje się bardziej realny :P
*Chcę nadal oszczędzać, tym razem na bardziej konkretne cele (np. na bilet lotniczy ;) . 
*Chciałabym nauczyć się portugalskiego tak, żeby móc swobodnie rozmawiać, kiedy pojadę do tej Brazylii.
*Chciałabym zrealizować muzyczne projekty, które się przeciągnęły: nagranie płyty z Olą, z All4Him, nowy program dla zespołu, nagranie amatorskiej płyty z piosenkami dla dzieci na użytek różnych moich przyjaciół, którzy o takie nagrania prosili :)
*Chciałabym w tym roku zrealizować wszystkie karty na stopnie Pathfinder i Master Guide. 
*Chcę odbyć prawdziwą survivalową wyprawę na 25 km z grupą osób, pójść w prawdziwe góry, żeby zaliczyć dwa punkty z karty Wędrowca i Przewodnika :) ja nie dam rady? :P
*Chcę oddać w tym roku w dobre ręce moją siostrę, moją współlokatorkę i jeśli jeszcze ktoś z moich przyjaciół zamierza się w tym roku hajtnąć, to życzę wszystkiego najlepszego :)
*Tudo que eu quero para este ano é ....você ;) 
O proszę, jaka fajna polska wersja :)



A jeśli te wszystkie plany wezmą w łeb i moje życie nagle wywróci się o 180 stopni... To niech to będzie już nowy, lepszy świat :) 
Jak spędzacie ostatni dzień roku? Ja jadę do Łodzi do Marka i Asi, razem z innymi przyjaciółmi spędzimy sylwestra, wierzę, że będziemy mieli dobry czas :) trzymajcie się ciepło :)



wtorek, 29 grudnia 2015

Lángos



Będąc w Berlinie na Oktoberfest jadłam najlepsze węgierskie placki pieczone na oleju jak pączki, posmarowane ogromną ilością czosnku, posypane serem, pokrojonym porem i pomidorami. Od tego czasu marzyło mi się zrobienie tego smakołyku samemu. Przepis na lángos (czy w wersji spolszczonej langosze) znalazłam na blogu Facet na talerzu. Udały się wyśmienicie, co potwierdza zdjęcie oraz mama i Ronia :) informacja: jeden placek wystarczy, żeby się nasycić. Ronia nie uwierzyła i potem umierała przez 5 minut :P
Spędzamy czas w domu miło, spokojnie, ale i produktywnie. Robimy wymagania z karty Przyjaciela, kolejne sprawności, wymyślam piosenki i nagrywam je. Gramy wieczorami w gry planszowe i czytamy komiksy :) ale dobrze jest być w Bajkówce :)

niedziela, 27 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015

Tradycyjnie już pod koniec grudnia zamieszczam podsumowanie roku. Najlepsze momenty już uwieczniłam na filmiku, do którego z radością wracam :)



Styczeń
Londyn. Wybrałyśmy się z Olą na dwudniową wycieczkę i spotkałyśmy się z Karoliną M., z którą dawno się nie widziałyśmy.
25 lat ZHA Pathfinder w Polsce. Wielkie święto, wielka celebracja, goście, tort i ścianka zdjęciowa :)
Koncert WOŚP. Muzyczny rok z Maćkiem i Olą dobrze rozpoczęty.

Luty
Polin. Miejsce, które warto odwiedzić i wrócić, najlepiej ze znajomymi.
A4H w Krakowie. Mobilizacja i koncert w więzieniu po długiej przerwie.

Marzec
II linia metra. Wydarzenie, na które czekała cała Warszawa od lat. Po licznych perypetiach metro jeździ i dzięki temu łatwiej docieram na moje wtorkowe zajęcia na Pradze.
A4H w Niemczech. Przekroczyliśmy granicę kraju :)

Kwiecień
Festiwal Hosanna. Niezapomniany koncert z Kenem Burtonem i Mario Diaz.
Koncert na Podlasiu. Super się nam śpiewało i grało z Maćkiem :)
Tysiąc darów. Książka, która zmieniła moje podejście do życia i wlała więcej wdzięczności.

Maj
Praga. Kolejna zagraniczna wyprawa w tym roku :) było pięknie, wesoło i niedrogo ;)
Noc Muzeów. Nie opuściłam i w tym roku. Kolejne nieznane miejsce w Warszawie odkryte.
A4H w Rzeszowie. Rozkręciliśmy się z koncertami... I zagraliśmy w moim Rzeszowie :)

Czerwiec
Biwak Odkrywcy. Dziko i upalnie :) świetny czas z pathfindersami i zuchami :)
Lwów. Wyprawa do zapomnianych krain dzieciństwa i realizacja naszych nieśmiałych marzeń o własnym wideoklipie :) Ukraina!

Lipiec
Camp i After Camp.  Niezmiennie od 10 lat muszę być w Zatoniu. W tym roku wielkie zwycięstwo w konkursie biblijnym, Oli w Camparatonie i fantastyczny czas w parku linowym :)
#postanowiłam. Moja 10. rocznica chrztu.

Sierpień
U źródeł Wisłoka.  Miły rodzinny czas nad rzeką. Artem dołączył do naszej kompanii na dobre :)
Portugalski.  Z jakichś dziwnych powodów zaczęłam się uczyć języka używanego w Brazylii. Czy to z powodu pathfindersowej chusty i przypinki Desbravadores, a może to echa piosenki sprzed 15 lat? A może właśnie odkryłam kolejnego Rozuma?

Wrzesień
Chrzest w mundurze. Już kolejny pathfinder z mojej warszawskiej drużyny przyjął chrzest :)
Szalone dni muzyki. Po raz pierwszy w życiu zasiadłam w Operze Narodowej na koncercie muzyki klasycznej :)

Październik
Berlin  - Poczdam  - Pergamon  . Wszystko dzięki Oli, która mieszka w Berlinie od września. Powrót do ulubionych miejsc i zrealizowanie wyprawy sprzed 7 lat :)
Konkurs chopinowski. Tym razem śledziłam ile się dało występy młodych wirtuozów. Zaskakujące momenty, wiele godzin świetnej muzyki.
Kayla. Po wyzwaniu z Mel B i utracie 5 kg przyszła kolej na poważny trening fitness. Jedno z postanowień noworocznych właśnie się realizuje :)

Listopad
A4H w Warszawie. Zmiany w składzie, nowy program. Dużo zawirowań, ale powoli idziemy do przodu.

Grudzień
Szkolenie z gawędy. Dobry czas z pathfindersową kadrą w Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści.
Pompki. 2 miesiące treningu z Kaylą, a właściwie cały rok mobilizacji do regularnego ćwiczenia przyniosły wymierne rezultaty. Moja kondycja się zdecydowanie poprawiła i nie zamierzam poprzestać!
Radykalne zmiany. Podjęłam wyzwanie 90 dni, które potrwa jeszcze w nowym roku i zachęciłam do niego inne osoby, które odczuły zmianę w swoim nastawieniu. Mniej marnotrawienia czasu na puste rozrywki, więcej produktywnych zajęć, więcej Boga w życiu :)

Z dumą też pochwalę się zrealizowanymi zadaniami na ten rok:

*Chcemy z Olą zwiedzić Londyn - zrealizowane, jak powyżej

*Potrzebuję tak jak w zeszłym roku, pracy na wakacje. Poza wakacjami też - było bardzo dobrze z tą pracą przez cały rok, lepiej, niż przypuszczałam:)

*Chciałabym zgromadzić ładne oszczędności. Już wdrożyłam plan odkładania 10 % z zarobionych pieniędzy - zrobione... i zainwestowane :P 

*Chcemy nareszcie wydać z Olą naszą płytę- trochę się przeciągnęło, raczej na przyszły rok

*W zeszłym roku kilkakrotnie przekroczyłam granicę kraju. W tym roku chciałabym wyjechać na inny kontynent - do 30. urodzin jeszcze 10 miesięcy... Może w nowym roku się uda :)

*Chciałabym schudnąć 5 kilo. Albo z 7 - jest 5 kg mniej :) i dobra kondycja :) tak trzymać, Kiko!

*W tym roku nie mam szczególnych potrzeb co do nowych urządzeń. Telefon mam, komputer też. Ale z tyłu kalendarza jest lista zakupowa na inne sprzęty i fajnie byłoby ją zrealizować :) - okazało się, że musiałam zmienić komputer, ale z listy zakupowej zniknęło też sporo urządzeń :)

*Ostatnie marzenie to takie, które powtarzam co roku, jest krótkie, ale wiele znaczące: you. Właściwie po trochu się spełnia, chociaż nigdy tak, jak bym tego oczekiwała :P - hmm... maybe in the new year?...


Gdybym miała to jakoś w jednym zdaniu podsumować, to musiałabym powiedzieć hasłem taty: pasmo nieustających sukcesów ;) Choć pomiędzy oczywiście zdarzały się trudne momenty przerw, rezygnacji, zawodów i rozczarowań, jednak ilość zdarzeń pozytywnych i ich jakość zdominowała w tym roku negatywy. Wszystko jest łaską, jest darem, na który nie zasługuję, a jednak miałam najwspanialszy czas, który z wdzięcznością będę wspominać :)






piątek, 25 grudnia 2015

Dom z gliny


Znajomi rodziców, którzy mieszkali po sąsiedzku, przenieśli się i zaczęli budować własny dom z gliny i słomy. Konstrukcja wygląda niesamowicie, niczym chatka z piernika, z szybami zatopionymi w konstrukcję :) w środku jest przytulnie w stylu scandi, czyli jasne kolory, pastele, a na zewnątrz również stanęła zimowa dekoracja. Budowa takiego domu to dużo niższy koszt, niż tradycyjnego domu, a jednak jest ciepły i solidny. Może kiedyś sama zrobię podobny? ;)




czwartek, 24 grudnia 2015

Cel: sprawności!


Jestem w domu w Wojkówce. Nastał przyjemny czas odpoczynku od pracy i zmagań życia zawodowego, ale nie od rozwoju :) obiecałam Roni, że zrobimy kilka sprawności i punktów z karty na Przyjaciela. Rozłożyłam na stole moją kolekcję sprawności (wzięłam tylko po 2 sztuki z każdej, którą mam na stanie, bez zaawansowanych) i wybrałyśmy sobie kilka, które nas interesowały :) pierwszą były Ssaki morskie, mamy prawie ukończoną, jeszcze tylko muszę napisać raport na 500 słów. 


Ronia ma do zbudowania obozowe schronienie, więc znalazła miejsce w trzcinach na zrobienie szałasu. Powstała prowizoryczna konstrukcja, ściany pokryjemy trzciną. Potrzeba sporo trzciny wyciąć nawet na taki mały szałasik, więc prace rozłożyły się nam nieco w czasie.


Innym przyrodniczym hobby Roni jest muchołówka amerykańska - roślina chwytająca muchy. Te czarne zaschnięte elementy to obumarłe łodygi, ale cały czas wyrastają nowe, zielone pędy. Ronia łapie dla niej muchy i tak ją karmi. Przerażająca ta roślina :P


Nie wszystkie sprawności, na które mam chęć, Ronia też chce robić, więc jakoś musimy znaleźć kompromis ;) fajnie, że jest trochę wolnego, bo wreszcie mogę się tym zająć :)

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Plany i zmiany

Grudzień nie jest moim mocnym miesiącem na pisanie, jak widać :P tempo życia nie zwalnia, ale już za dwa dni jadę do domu do Wojkówki i tam odpocznę przez tydzień od przemieszczania się codziennie komunikacją miejską. Jeszcze mam ciągle ten miły niepłatny urlop, jakim są ferie świąteczne, więc korzystam. Ola z Artemem też przyjadą na kilka wolnych dni, ale niestety nie mają aż tyle wolnego, co ja, o Filipie to nawet nie ma co mówić, w tym roku po raz pierwszy będzie miał Sylwester wolny. 
Tydzień temu mieliśmy próbę A4H w Warszawie, znowu u Szambelanów w Starej Miłosnej. Mieliśmy znowu wspólne domowe nabożeństwo i dzięki temu czuję, że tworzy się dobra wspólnota. Każdy się w coś włącza, zabiera głos w lekcji, tworzymy program i kazanie takie, jakie jest nam aktualnie potrzebne. Jak się przedłuża lekcja, to nie dzieje się tragedia, jak mamy doświadczenia bardziej "przyziemne", to nikt się nie bulwersuje. Ostatnio ja miałam kazanie ;) stresowałam się przed tym, jak sobie mówiłam w domu, brakowało mi słów, przedłużał mi się czas przez zastanawianie się, ale kiedy już zaczęłam mówić przed ludźmi, to popłynęło. Skończyłam punktualnie, bez przedłużania, powiedziałam dokładnie to, co zaplanowałam i nie czułam wcale stresu przemawiając. Oczywiście przed przyjaciółmi to jest inaczej, ale mimo wszystko są oni wymagający ;) 
Jak widać, ostatnio żyję mocno zespołem, wolne chwile poświęcam na pisanie i tworzenie piosenek do nowego programu, a to mozolna praca :P łapiemy czas i pomysły bardzo pomiędzy, zwłaszcza Ola. Na razie na pierwszym planie jest program zespołu. Nie mam nawet sił i czasu na inne mniejsze "zlecenia" czy projekty muzyczne. 
Odkąd pojawił się pomysł na napisanie programu o ożywieniu i Duchu Św., zaczęłam się zastanawiać głębiej nad kwestią osobistego ożywienia duchowego i zmian, bo przecież nie mogę śpiewać o czymś, czego sama nie wyznaję w życiu. Zaczęło się od tego, że w tym roku wzięłam się ostro za ćwiczenia (rzeźba się sama nie zrobi ;). Jakoś od kwietnia wystartowałam z zestawami fitness 3 x w tygodniu po pół godziny, kiedy zauważyłam, że to przynosi efekty w postaci straconych kilogramów i ogólnej sprawności, zabrałam się za bardziej intensywny zestaw i od dwóch miesięcy ćwiczę po 5-6 x w tygodniu, nadal po pół godziny rano. Jestem coraz silniejsza, robię normalne pompki (tutaj), wbiegam po schodach, bo chodzenie jest nudne ;) miesiąc temu przestałam jeść słodycze. Potem obejrzałam serię wykładów Distraction Dilemma (https://www.youtube.com/playlist?list=PLNomdEoen2NU3QS5OCJFhSclfNDTv4d6x ) i chociaż ich głównym tematem była muzyka, to jednak dały mi do myślenia także w innych obszarach, które wpływają na umysł i kształtują charakter, dlatego postanowiłam zrobić sobie 45-dniowy odwyk (naukowcy podają, że tyle dni trwa ukształtowanie nowego nawyku) od filmów, słuchania muzyki (tylko w pracy, kiedy gram utwory z uczniami i zespołowe rzeczy) i śledzenia aktywności znajomych na Facebooku. Co do samych wykładów: były one zebraniem licznych informacji, które gromadziłam od 10 lat na ten temat i jeszcze bardziej uzmysłowiły mi, jak ważne jest selekcjonowanie tego, czego się słucha, bo od muzyki możemy być zwyczajnie uzależnieni. Nie chcę was zanudzać szczegółami na temat gatunków muzycznych i wykonawców, które trafiły na moją "czarną listę", polecam obejrzeć samemu i wyciągnąć wnioski dla siebie. Być może znowu wydam się dosyć radykalna, ale te kilka ostatnich miesięcy uświadomiły mi mocno, że nie ma czasu do stracenia, gdy w grę wchodzi życie wieczne. Jeśli nie poddam się Bogu, aby mnie ukształtował i zmienił mój charakter, tylko będę ciągle się upierać przy swoich przyzwyczajeniach i upodobaniach, które wcale mnie nie podnoszą, a tylko zabijają czas i zaśmiecają umysł, to mogę stracić coś naprawdę cennego. Dlatego podeszłam do tematu dyscypliny całościowo, zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Jest to moja osobista potrzeba, więc nie próbuję nikogo nakłaniać, żeby mnie naśladował, ale cieszę się, że w międzyczasie zainspirowałam kilka osób do pozytywnych zmian w życiu. Wszyscy czujemy potrzebę zmian w życiu na lepsze, tylko czasem brakuje właśnie motywacji, żeby coś ze sobą zrobić. 
Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrych przemyśleń w najbliższych dniach :)


Ps. Kupiłam sobie swój własny malutki aparat fotograficzny :) ma tryb manualny i chętnie się nim pobawię w wolnym czasie. Na zdjęciu powyżej efekty testowania długości czasu naświetlania.

niedziela, 20 grudnia 2015

Pompki



Nie jestem sportowcem.
2 miesiące temu nie byłam w stanie zrobić ani jednej pompki.
2 miesiące treningu 5 x w tygodniu po 30 min z @KaylaItsiness - rezultat widoczny na filmie.
15 pompek w czasie 21 sekund - dwie serie z 10-sekundową przerwą.

Nic nie jest niemożliwe, jeśli tylko trenujesz.

Moi koledzy już wyrazili swoje komentarze pod filmikiem: mniej powtórzeń, dokładniej, niżej, ręce bliżej siebie, łokcie bardziej w stronę tułowia, super, oby tak dalej :)
Przede mną kolejne wyzwanie: Bring Sally Up :)

niedziela, 6 grudnia 2015

Stand



Stań

Co zrobić masz, gdy walczyłeś co sił
ale ciągle zrobiłeś nie dość
i co mówić masz, gdy zostawił cię ktoś
i jesteś sam

powiedz, co możesz dać, gdy oddałeś co masz
ale to jeszcze ciągle nie dość
po prostu stań, gdy nic nie da zrobić się
wtedy stań, spójrz jak Bóg prowadzi cię
gdy zrobisz już to, co się da, wtedy stań

(Powiedz skąd uśmiech wziąć)
gdy ci nie chce się żyć
kiedy serce cie boli co dnia
po prostu stań, (tylko stań) gdy nic zrobić nie da się 
wtedy stań, (stań i patrz) spójrz jak Bóg prowadzi cię
gdy zrobisz już to, co się da

(tylko stań) więc stój i patrz (stań i patrz)
więzom tym więcej nie pozwól skuć się
(stój i patrz) więc stój i walcz (stój i patrz)
(Bóg ma w tym zamiar) Bóg ma w tym cel

(Powiedz, Co zrobić masz) gdy walczyłeś co sił
ale ciągle zrobiłeś nie dość
(po prostu stań) więc to znieś, więc się broń
nie daj się, lecz przetrwaj to
chociaż wiatr zwala z nóg
to wkrótce już cię osłoni Bóg

gdy zrobisz to, co się da, wtedy stań

***

Sezon nagrań tygodniowych znowu rozpoczęty :) przedstawiam piosenkę nagraną dzisiaj :) 


MuBaBaO


Zupełnie nieplanowanie wyruszyłam w ten weekend do bajkowego miejsca: Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści w Czarnowie koło Konstancina-Jeziornej. Michał Malinowski, kustosz muzeum i świetny opowiadacz przeprowadził z nami warsztaty opowiadania historii. Rzeźby z różnych stron świata, egzotyczne instrumenty, książki z opowieściami... każdy kąt tego budynku był niezwykły, jak możecie zobaczyć na zdjęciach. Przy kominku i herbacie naszej pathfinderowej kadrze odblokowały się pokłady szalonego humoru, emocji i kreatywności, stworzyliśmy inscenizacje i historie, jakie się nam nawet nie śniły. Był śmiech, były łzy, było wzruszenie i piękno ruchu. Od tego dnia opowiadanie historii już nigdy nie będzie takie samo. 


Miałam w głowie jedno szalone marzenie: położyć się na fortepianie ;) tej nocy mi się udało. Fortepian na zdjęciu powyżej to interaktywny materac ze skóry, z rozkładaną klapą, pod którą położyłam się i spałam :) 



Mała Anabelka, córeczka Mirki, cierpliwie znosiła nasze dziwne odgłosy podczas opowiadania bajek, chociaż czasami płakała, kiedy ktoś za głośno krzyknął :P tutaj siedzi w paszczy Bajkostwora. 


W tej pięknie zdobionej szafce stały książki z bajkami, baśniami i opowieściami w różnych językach.





Zapaliłam się do opowiadania historii :) i bardzo chcę zdobyć sprawność Gawędziarza. Już coraz bliżej do MG :) 

czwartek, 3 grudnia 2015

Kino 6D


Wygląda niepozornie, ale ta sala mieści cały arsenał rozrywki. Seans filmowy trwa tylko 20 minut, w trakcie których oglądasz obraz w 3D, czujesz zapachy, powiew wiatru, krople wody, ruchy, wibracje... Za jedyne 14 złotych w Cinetrix w Forcie Wola :) poszłyśmy z dziewczynami i ubawiłyśmy się przednio. Miałam swój moment grozy, kiedy tuż przed twarzą szczerzył zęby potężny wąż i autentycznie się bałam :P 
Lubię takie odkrywanie nowych miejsc. Fajnie mieć tu dobre, zaufane towarzystwo :)

poniedziałek, 30 listopada 2015

Stepper


Pewnie nikt mi nie uwierzy, ale dzisiaj BIEGAŁAM. Nie, nie na zewnątrz, w domu, przed ekranem komputera, oglądając w międzyczasie wykład, ale przez pół godziny truchtałam w miejscu. Przełamałam swoje wewnętrzne opory do biegania w jakimś stopniu, chociaż moje łydki i kostki bardzo tego nie lubią. Ponieważ w drugim miesiącu ćwiczeń z Kaylą muszę zwiększyć ilość cardio do 4-5, szukam różnych metod, które mogę wykonywać w domu. Bieganie jest niezłe, ale dzisiaj przyszedł mi do głowy STEPPER. 

Dlaczego warto kupić stepper? Oto podstawowe zalety tego urządzenia:
  • W porównaniu z innymi przyrządami do ćwiczeń stepper jest lekki i zajmuje mało miejsca, dzięki czemu można używać go nawet w małych pomieszczeniach.
  • Jest łatwy w transporcie i przechowywaniu.
  • Jest stosunkowo tani – najprostszy stepper można kupić już za 150 zł.
  • Pozwala wzmacniać mięśnie, a jednocześnie zwiększa tętno i poprawia kondycję.
  • Przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej.
  • Zwalcza cellulit.
  • Można ćwiczyć na nim o dowolnej porze – np. wieczorem podczas oglądania telewizji, dzięki czemu wysiłek jest przyjemniejszy.
  • Wersja z wbudowanym komputerem pozwala na śledzenie efektów odchudzania – można sprawdzić swoje tętno, ilość spalonych kalorii oraz liczbę wykonanych kroków.
  • Trening na stepperze jest bezpieczny dla stawów, nie grozi poważnymi kontuzjami i nadaje się nawet dla zupełnie początkujących osób.

Efekty ćwiczeń na stepperzeWystarczy 20-minutowy trening 3 razy w tygodniu, aby uzyskać następujące efekty ćwiczeń na stepperze:
  • Wyszczuplenie i wyrzeźbienie dolnych partii ciała – ud, łydek i pośladków.
  • Ujędrnienie skóry i redukcja cellulitu.
  • Szybka utrata kilogramów – podczas 10-minutowego treningu o średniej intensywności twój organizm jest w stanie spalić nawet 100 kcal.
  • Poprawa kondycji.
  • Poprawa wydolności oddechowo-krążeniowej organizmu.
  • W przypadku steppera z linkami – wyrzeźbienie górnych partii ciała, wzmocnienie mięśni brzucha i mięśni ramion.


Znalezione tutaj:

http://wformie24.poradnikzdrowie.pl/zajecia-i-treningi/stepper-jakie-sa-zalety-i-efekty-cwiczen-na-stepperze_42407.html


Steppery można kupić w Decathlonie, w internecie i nie zapłacić więcej niż 180 zł. Czy to się opłaca? Wytrzymają? Zobaczymy, gdy się przymierzę do kupna :)

sobota, 28 listopada 2015

First month with Kayla Itsines



Czas najwyższy zamieścić to zdjęcie, bo mija już pierwszy tydzień drugiego miesiąca z Kaylą. Rezultaty dla mnie są znaczące, chociaż dla niektórych utrata kilograma w miesiąc nie będzie imponującym osiągnięciem; jeśli jednak powiem, że w tym roku straciłam pięć dzięki różnym ćwiczeniom, to jest to rzeczywiście satysfakcjonujące. Mam nadzieję, że nie zaprzepaszczę tego ostatnim tygodniem, w którym byłam chora, osłabiona, miałam mniejszą wydolność, przez co szybciej się męczyłam i krócej ćwiczyłam, a kilka ostatnich stresujących dni i nagłe ochłodzenie spowodowały, że nieustannie chce mi się jeść. 

Byłam dzisiaj z Dominiką i Łukaszem na ostatniej części "Igrzysk śmierci". Ciężka ta część, ale książka była dużo trudniejsza w odbiorze dla mnie, więc byłam już mentalnie przygotowana na to, co zobaczę, choć jak się okazało, sporo ważnych szczegółów pozapominałam. Nie lubię wojny, scen walki, tej niepewności, czy ktoś nagle nie wyskoczy i nie zaatakuje. Tak jak dziecko zakrywam oczy, żeby nie widzieć. Żadna to chluba oglądać takie filmy, niestety. Rozumiem jednak trochę bardziej ludzi, którzy przeżywali te okropności i dlaczego walczą z koszmarami. 

Wczoraj zaliczyłam prawo i przyrzeczenie po portugalsku i zdobyłam sprawność "Nauka języków" :) jak to powiedział Błażej, to sprawność, którą wykonuję zawodowo, więc był zdziwiony, że zdobyłam ją dopiero teraz, ale miałam ambicję nauczyć się prawa i przyrzeczenia w języku, który jest dla mnie bardziej obcy niż niemiecki i angielski. 

Wracamy do zespołowych nagrań tygodniowych, więc niebawem znowu coś zamieszczę :)

Ps. Pewnie dziwi was kolejna wersja graficzna bloga, ale żaden z szablonów nie był doskonały, więc wróciłam do starego wypróbowanego Bloggera. Wybacz, drogi Bloggerze, że wzgardziłam twoimi uniwersalnymi rozwiązaniami. Baner jednak na nowo dopracuję :)

piątek, 27 listopada 2015

#startWith1Thing w Warszawie



Jadąc na próbę na Foksal przed jutrzejszym Dniem Pathfindersa zobaczyłam ten niezwykły widok na budynku Centrum Bankowo-Finansowym "Nowy Świat",  znany w Warszawie jako Dom Partii czy Biały Dom. Jest to międzynarodowa kampania społeczna #startWith1Thing , organizowana przez Discovery Channel. Można było zobaczyć filmy o różnych gatunkach zwierząt zagrożonych wyginięciem. Najbardziej przejmującym momentem było, gdy wymieniano kolejne gatunki z malejącą liczbą populacji. Nie da się ukryć, że nasz świat chyli się ku upadkowi i choćbyśmy podejmowali tysiące akcji, to nie uratujemy świata od zagłady. Na szczęście Bóg odnowi tę planetę i wtedy wszystkie zwierzęta będą żyć szczęśliwie i w zgodzie ze sobą :)

Moja długość dźwięku samotności




Dro­ga człowieka do Bo­ga - na tym naj­bar­dziej stro­mym od­cinku - na­zywa się: samotność.

To nieustające zdumienie...
...kiedy znajdujesz lepsze porozumienie z kimś mówiąc w obcym języku, niż w ojczystym;
...kiedy w smutku masz świadomość, że jesteś w tym absolutnie sam z Bogiem, który też był samotny;
...kiedy rezygnujesz z czegoś ze świadomością, że właśnie wygrałeś;
...kiedy pomysł na melodię nie chce przyjść tygodniami i nagle sam spływa do palców.

Moja własna długość dźwięku samotności, improwizowana, bez poprawek, z nietrafionymi dźwiękami.



wtorek, 24 listopada 2015

Blogowy (i życiowy) minimalizm


Blog po raz kolejny zmienił wygląd :) tym razem skorzystałam z zewnętrznego szablonu i dostosowałam go do moich potrzeb. Udało mi się nawet pogrzebać w kodzie HTML i zmienić położenie kilku gadżetów ;) baner wymaga jeszcze dopracowania, powiedzmy, że to jest wersja tymczasowa. Podoba mi się ten minimalizm wizerunku: zaledwie kilka kolorów i duża przejrzystość. Lista blogów po prawej stronie i tak robi tłok, ale niestety nie mogę jej odsunąć od postów, takie minusy gotowego szablonu :( nie chcę jednak z niej rezygnować, bo do tego też ten blog służy: śledzenia na bieżąco ulubionych stron, które mnie interesują. 
Minimalizm czy też redukcja to dobra rzecz. Ostatnio za namową mamy zredukowałam sacharozę, czyli przestałam jeść słodycze. Kupiłam sobie zestaw suszonych owoców, żeby wytrwać w kryzysowych momentach, ale od tygodnia dzielnie odmawiam pączkom, wafelkom i innym słodkim pokusom, nawet patrzę na składy płatków, czy nie ma tam podejrzanego syropu glukozowo-fruktozowego. Na razie jest mi żal, ale w sobotę spotkałam człowieka, który nie je słodyczy już od pół roku i nawet go to już nie ciągnie, więc jest to możliwe ;) Udało mi się zrealizować jeden z celów na ten rok, czyli schudnąć 5 kilo, więc chcę wspomóc organizm w dalszej walce :)
Pomimo tak radykalnego kroku dopadło mnie przeziębienie :( cóż, takie mankamenty mroźnego listopada...

środa, 18 listopada 2015

Gramática Ativa 1 e 2 versão brasileira



Długo nie musiałam czekać na książki - przyszły do mnie wczoraj listem poleconym :) mam więc swoje podręczniki do nauki gramatyki portugalskiej w wersji brazylijskiej. Podręcznik ma układ, który bardzo lubię: jedna strona teorii i druga ćwiczeń. Książka jest kolorowa, z tematycznymi komiksami, które pomagają zapamiętać nowe zagadnienia. Z tyłu książki jest kilka apendyksów oraz rozwiązania ćwiczeń. Jakby tego jeszcze było mało, do książki dołączone są trzy płyty CD, na których czytane są ćwiczenia razem z rozwiązaniami, aby ćwiczyć wymowę. Jak już wspominałam wcześniej, kupiłam je na Allegro za 79 zł i są warte swojej ceny. Stwierdzam, że jestem książkowym nałogowcem i wiecznym studentem :P a wy lubicie kupować podręczniki?

Przeglądając książkę zwróciłam uwagę na odmianę, która pojawia się już od pierwszego rozdziału, dlatego, że odmiana odróżnia wersję europejską od brazylijskiej. Ucząc się z Duolingo czy zerkając na tabelę z niezawodnej strony z odmianą widzimy, że istnieje sześć form, podobnie jak w języku polskim:

eu vou

tu vais
ele/ela/você vai

nós vamos

vós ides
eles/elas/vocês vão


W podręczniku jednak osoba "tu" jest zaznaczona na szaro, ponieważ w odmianie brazylijskiej prawie nie używa się tej osoby, a "vós" nie było w ogóle. O co tutaj chodzi? Zapytałam menino, jak to z tym jest i wytłumaczył mi, że na początku uczą się w szkole wszystkich sześciu form, ale w praktyce nikt nie używa "tu" ani "vós", bo zamiast nich używa się "você" i "vocês". Jeśli tak jest, to po co sobie zaprzątać głowę dwoma dodatkowymi czasownikami? W wersji europejskiej też nie używają "vós".  Czuję się trochę zdezorientowana. Może ktoś mądry mi pomoże?

poniedziałek, 16 listopada 2015

Konkurs House Loves & Cottonove Love


Zaszaleję, a co ;) nie mam szczęścia do konkursów, ale rok temu wygrałam mydełko akurat na Mikołajki, więc może w tym roku też się uda :) szczegóły konkursu tutaj. Pozdrowienia :)

piątek, 13 listopada 2015

Writing's on the wall



Odkryłam jak wyregulować mikrofon, więc ośmielam się wrzucić coś lepszego, niż nagrania z wczoraj :) miłego słuchania i sprzątania ;)

Koniec Wrzuty



Ostatnio odpuściłam sobie regularne śpiewanie, co niestety było słychać na dwóch ostatnich próbach zespołu :( dusiłam się przy wyższych dźwiękach, nie byłam w stanie normalnie się rozśpiewać, głos się łamał i ogólnie bieda z nędzą. Jedynym rozwiązaniem jest regularne śpiewanie nawet byle czego. Weszłam więc na zapomniany profil na Wrzucie, żeby pośpiewać i ponagrywać covery i okazało się, że... nie mogę się zalogować :( 
Chwila poszukiwań informacji w necie i znalazłam artykuł. Otóż Wrzuta przestała być zasilana nowymi materiałami i właściciel, Wirtualna Polska, zadecydował, że zostanie zmieniony regulamin i dostęp do strony. Materiały wideo zostały usunięte, zablokowano możliwość logowania oraz dodawania nowych materiałów. Użytkowników poproszono o skopiowanie dodanych materiałów (kiedy? Ja nie pamiętam, żeby mnie o coś takiego poproszono). Wielka szkoda. Straciłam darmowy portal do wrzucania nagrań. 
Nadal mam chęć tworzyć covery, więc wykupiłam sobie iSingPlus na miesiąc (14,90 zł), dzięki temu mam możliwość wrzucania dwóch swoich nagrań dziennie i parę dodatkowych opcji dla plików nagrywanych dzięki podkładom z iSing. Niewiele tego jest, jak się w praktyce okazało, ale trudno. Postaram się wykorzystać ten miesiąc jak tylko się da :)
Poniżej dwa nowe nagrania z wczoraj. Nie wiem, jak wyregulować mikrofon w komputerze (zestawie słuchawkowym? nie wiem, z którego ostatecznie zbiera), żeby nie sprzęgał. Jak do tego dojdę, obiecuję lepszą jakość :)


środa, 11 listopada 2015

Conjugação de Verbos em Português

W Polsce Dzień Niepodległości, a ja uczę się... portugalskiego :P co poradzić, trzeba jakoś sensownie ten dzień wolny wykorzystać. Ostatnio w mojej nauce doszłam do czasu przeszłego i się załamałam. Tyle tych skomplikowanych odmian i czasów, tego jest strasznie dużo, nigdy się tego nie nauczę :( Diego pocieszał, jak mógł, żebym się nie zniechęcała, że od razu wszystkiego nie znam, przecież i tak znam dużo języków, że szybko się uczę.. Jest bardzo pomocny w tłumaczeniu mi rozmaitych językowych kwestii, ale przecież nie będzie mi tłumaczył odmiany każdego czasownika. 
W tym tygodniu postanowiłam przemóc moje zniechęcenie i zabrałam się za porządkowanie tabelki z czasownikami, odmieniając czasowniki przez znane mi czasy. Nie będąc pewna jednej odmiany dałam menino do sprawdzenia i okazało się, że było dobrze :) nawet w tych czasownikach nieregularnych jest jakaś reguła :) 
Dzisiaj powróciłam do nauki i zaczęłam przeszukiwać internet, chcąc znaleźć sensowną książkę do nauki gramatyki w odmianie brazylijskiej. Niewiele się namyślając, nabyłam dwie części książki "
Gramática Ativa" w cenie 79 zł na allegro. Ciężko jest się uczyć z książki do europejskiej odmiany, gdy słownictwa uczę się w odmianie brazylijskiej.  





Jednak najlepsza książka nie rozwiąże dylematu z każdym czasownikiem. Zupełnie przypadkowo znalazłam stronę, która okazała się kompletnym rozwiązaniem moich problemów: http://www.conjugacao.com.br/  W wyszukiwarce wpisuję dowolny czasownik w bezokoliczniku i otwiera mi się strona z odmianami przez wszystkie czasy i tryby :) normalnie bomba :)



W Warszawie już trwają biegi i marsze niepodległościowe... Lepiej nie pojawiać się dzisiaj w centrum, jeśli nie chcecie oberwać :P a jak wam mija Dzień Niepodległości? Pozdrawiam :)

Spectre



Kina opanował Bond. Niełatwo jest zdobyć rezerwację na sensowne miejsca, w kinach w centrum nawet nie było co liczyć na to. Wybrałyśmy się więc z Olą S do kina "Wisła" na Żoliborzu. Zaledwie kilka stacji metrem, a o kilka ładnych złotych taniej. Lubię stare warszawskie kina. Ludzie przychodzą tutaj jak na wielkie wydarzenie, pachnie popcornem jak nigdzie indziej, a sala jest w starym stylu i przy fotelach nie ma miejsca na napoje :P
A jak kondycja Bonda? Pomimo upływu lat biega, skacze, lata, pędzi szybkimi samochodami, bije się w helikopterach i otoczony jest kobietami, czyli niby wszystko w normie, ale sam Bond nie jest jakiś bardzo tajemniczy czy zaskakujący. Realizatorzy oszczędzają także na gadżetach i Bond dostaje jedynie wybuchowy zegarek (aż szkoda, że taka ładna i droga Omega się zniszczyła) i sam zagarnia sobie szybki i błyszczący samochód. Zdając się przez to na własny instynkt i mięśnie jest bardziej ludzki, ale jednocześnie mniej efektowny. Efektowne natomiast są sceny, plenery, wybuchy i inne techniczne szczegóły. Jeśli już oglądać, to tylko na dużym ekranie. 
Mocno wkręciła mi się piosenka z filmu, chociaż narzekałam kilka dni temu, że śpiewa ją Sam Smith. Padło niestety na niego i teraz mam mieszane uczucia... Może i robi liryczny klimat, ale jego falset mi średnio do szpiegowskich filmów pasuje. Jednak tekst i czołówka filmu doskonale oddają treść fabuły. Może trzeba się przełamać i znieść ten upadek męskości?

niedziela, 8 listopada 2015

W głowie się nie mieści



Najnowsza produkcja Disney Pixar "W głowie się nie mieści" prezentuje świat wewnętrzny 11-letniej Riley oraz jej rodziców. 
Każdy z nas przechowuje w swojej głowie kolorowe kule wspomnień, które ukształtowały jego życie i osobowość. W naszej głowie kotłują się myśli i emocje i ta dziwna mieszanina powoduje nieraz najdziwniejsze stany. Oprócz radości, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile, jest też czas na smutek, który oczyszcza nas i pozwala współczuć innym. Warto jednak pamiętać, że to rozum ma sterować emocjami, a nie emocje nami. 
Polecam gorąco :)

A4H w Warszawie

Każda próba po wakacyjnej przerwie cieszy mnie niezmiernie. Znowu śpiewamy, znowu piszemy coś nowego, zacznie się tworzenie nut i nauka nowych głosów, będą nowe osoby i nowe inspiracje :) 
Tym razem "najechaliśmy" dom Szambelanów w Starej Miłosnej. Bardzo fajny i pożyteczny czas :)


czwartek, 5 listopada 2015

Razão e Coração



Serce: Hej, jest tam kto?
Razão (Rozum - port.): Hey, how are you? My name is D...
Serce (na potrzeby czytelników dalsze dialogi tłumaczymy na polski): Hej, dlaczego mówisz do mnie po angielsku?
Razão: A jak mam mówić, po portugalsku?
Serce: Chwila, to nie jesteś moim starym dobrym kumplem Rozumem?
Razão: Ee, mam 30 lat, ale to chyba jeszcze nie oznacza, że jestem stary :P nie znam żadnego Rozumu, o którym mówisz.
Serce: Hmm, czyli jesteś zupełnie nowy?
Razão: Co masz na myśli mówiąc "nowy"?
Serce: Chyba mam deja vu... Nieważne :P
Razão: "Nieważne"? Hahahaha :D
Serce: No co, dlaczego się śmiejesz?
Razão: Ukrywasz informacje :P
Serce: Nie znam cię, mówisz do mnie w obcym języku, a ja mam wrażenie, jakbym cię znała... To jest dziwne... Znałam kiedyś człowieka, który mówił tak samo jak ty. Bardzo mi go przypominasz.
Razão: To ten Rozum, tak?
Serce: Tak.
Razão: To ciekawe... Jaki on był?
Serce: Był (w sumie cały czas jest) informatykiem, bardzo zasadniczy, mało towarzyski, krytycznie podchodzący do wszystkiego, co niepewne...
Razão: No to się u mnie nie zgadza: jestem biologiem, interesują mnie ssaki morskie, a w szczególności wieloryby, jestem zasadniczy i czasami krytyczny, ale absolutnie nie mało towarzyski :P
Serce: No widzę, że jesteś inny... Ale śmiejesz się tak samo, dopytujesz się tak samo... Pewnie dlatego, że ja niezbyt sprawnie mówię po angielsku i chcesz mnie dobrze zrozumieć... On dopytywał się nawet jak mówiłam po polsku. Czasami było to jak na kozetce u psychoanalityka...
Razão: Co ty mówisz, twój angielski jest w porządku. Ja też się ciągle go uczę... Widzę, że coś niezbyt miło go wspominasz...
Serce: Nie, nie... Przyjaźniliśmy się... Ale to stara historia. Nie będę cię nią zanudzać :)
Razão: Nie zanudzasz, jeśli masz ochotę, pisz śmiało :)
Serce: Jesteś bardzo uprzejmy... W tym jesteś jednak różny od starego Rozumu :P
Razão: No, no, jeszcze mnie dobrze nie znasz... Ale w każdym razie miło z twojej strony, że tak o mnie myślisz :P hej, nie powinnaś już spać? U ciebie jest już późno...
Serce: Powinnam... Boa noite, Razão :)
Razão: Boa noite, Coração :)

poniedziałek, 2 listopada 2015

ALL is grace.




Czym na świecie, na całym tym świecie, jest łaska?
WSZYSTKO jest łaską.

Życie się zmienia, gdy zaczynamy je przyjmować z wdzięcznością
i przestajemy prosić, żeby się zmieniło.

Ann Voskamp "Tysiąc darów"

Wiem, że to jeszcze nie koniec roku, ale z okazji ukończenia kolejnego roku życia ten oto pamiątkowy filmik. Spędziłam fantastyczny czas na rekolekcjach w Białymstoku razem z kadrą pathfinder, dostałam super prezent i wiele ciepłych życzeń, jednak największym prezentem był ten rok :) 

sobota, 31 października 2015

Dżem!

Nareszcie mogę zaprezentować nasze nagrania ze Lwowa :)
Nie ma jeszcze całego odcinka, ale już teraz można posłuchać tego, co ukazało się na kanale Hope Channel Ukraine.


Niepokonani


Wstań i chodź


Do ciebie wołam, tęsknię


Pasterz


Przed metą

Miłego słuchania :)

piątek, 30 października 2015

Ta ostatnia osiemnastka, ups, dwudziestka...


Nie ma co się czarować, ostatni raz mogę sobie zaśpiewać piosenkę Jamiego Culluma "Twentysomething" ;) niektórzy moi przyjaciele myślą, że jestem wieczną osiemnastką, ale czasu nie zatrzymamy :) 
No to niech będzie: zamieszczam hiciarską wersję "Dozwolone od lat 18" wykonaną przez chińskich studentów polonistyki z Pekinu :) bo wszystko, co można robić przed osiemnastką jest wciąż dla mnie :)





wtorek, 27 października 2015

Skumbrie w tomacie, pstrąg.



SKUMBRIE W TOMACIE
Konstanty Ildefons Gałczyński

Raz do gazety „Słowo Niebieskie”
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
— Ja jestem król Władysław Łokietek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Siedziałem — mówi — długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę… skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Idę w Polskę robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Na to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: — Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Chce pan naprawić błędy systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Był tu już taki dziesięć lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Krew się polała, a potem wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Ach, co pan mówi? —jęknął Łokietek;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
łzami w redakcji zalał serwetę.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

— Znaczy się, muszę wracać do groty,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
czyli że pocierp, mój Władku złoty!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Chcieliście Polski, no to ją macie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)

1936

***
Moja odpowiedź na aktualną sytuację polityczną w Polsce po wyborach parlamentarnych.

niedziela, 25 października 2015

Kayla Itsiness BBG



To hasło z profilu Kayli Itsiness zmobilizowało mnie do wkroczenia na kolejny etap w ćwiczeniach. Dzięki Mel B schudłam w tym roku 4 kilo; zamierzam pójść jeszcze dalej i wzmocnić ciało. Zestawy od Kayli nie są łatwe i wymagają wcześniejszej zaprawy, ale nie jestem taka zupełnie zielona i mam nadzieję, że dam radę :) 


Plan ćwiczeń obejmuje 12 tygodni. W przewodniku rozpisane są ćwiczenia na poszczególne tygodnie. Nad tygodniami mam rozpisane, ile treningów Kayli trzeba zrobić w tygodniu, ile treningów cardio LIIS, stretching i HIIT. Oznacza to treningi 6 dni w tygodniu z jednym dniem na stretching i jeden dzień na odpoczynek. 
Trening Kayli to zestaw 4 ćwiczeń. Powinny być wykonywane w czasie 7 minut, a następnie powtórzony 4 razy, tj. 4 x 7 min = 28 min. Są dwa zestawy do wyboru. Ja robię obydwa na zmianę. Kiedy zostaje czas w ciągu tych siedmiu minut, trzeba powtarzać ćwiczenia z danego zestawu. Brakuje mi kilku sprzętów do realizacji tych ćwiczeń: piłki lekarskiej, ławeczki i skakanki oraz tajemniczego sprzętu bosu. Ten ostatni jest najdroższy, więc pewnie z niego zrezygnuję. 
Oprócz ćwiczeń ważna jest dieta i to przeraża mnie najbardziej, bo trzeba bardzo pilnować ilości :/ przyda mi się to, bo jem zwykle za dużo. 
Nie wyznaczam sobie jakiegoś celu po 12 miesiącach. Nie jest dla mnie aż tak ważne, żeby wyhodować sześciopak czy wyrzeźbić ciało. Chcę tylko udowodnić sobie, że dam radę. Ciekawe, co jutro na to moje zakwasy...

sobota, 24 października 2015

Prezenty przed- i pourodzinowe

Nareszcie mogę się pochwalić kupioną książką :) Elementarz stylu Kasi Tusk kupiłam już w przedsprzedaży, przesyłka dotarła do mnie w tym tygodniu. Ponieważ książka miała być też prezentem dla Oli, która urodziny miała miesiąc temu, więc nie prezentowałam jej od razu ;) kupiłam od razu dwa egzemplarze, dla siebie i dla niej.


Książka jest bardzo starannie wydana, ma jasną płócienną oprawę (niestety przez to szybciej się brudzi, ja miałam smugi już po otwarciu paczki), matowy papier i dobrej jakości zdjęcia. Napisana jest lekko i osobiście, przez co nie jest typowym poradnikiem. Jest też miejsce po każdym rozdziale na zapisanie własnych notatek i zestawów ubraniowych. Po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów nabrałam ochoty do zrobienia przeglądu szafy ;) 



Moje urodziny są dopiero za tydzień, ale prezent od Oli dostałam już dzisiaj :) wyobraźcie sobie moje zaskoczenie na jego widok, zupełnie się nie spodziewałam :) Kiedy rozpakowywałam go będąc na Foksal, przechodził Kamil, rzucił okiem i krzyknął: "Z NRD przywieźli! Berlin Zachodni, Berlin Zachodni..." Made my day :D po użyciu elektrycznej szczoteczki śmiało mogę powiedzieć, że wkroczyłam w inną jakość życia. Ola też kupiła sobie taką dla siebie :)