Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

ZUS w Pruszkowie - ruch po zdrowie!

Wczoraj miałam nieoczekiwaną przygodę. Miałam coś do załatwienia najpierw w gminie w Regułach, potem w ZUSie w Pruszkowie i wydało mi się to na tyle blisko, że nie chciało mi się czekać na kolejkę i pojechałam rowerem. Bardzo dobrze się jechało bocznymi drogami, z Michałowic do Pruszkowa jest jakieś 8 km w jedną stronę, jadąc spokojnym tempem nie jest to daleko, a przy tym ruch na świeżym powietrzu to czysta przyjemność. Jedynie momentami jest tam bardzo wąskie pobocze. Byłam już jakiś kilometr od domu i chciałam skręcić w lewo na ścieżkę rowerową, rozejrzałam się, zasygnalizowałam skręt i kiedy przejeżdżałam przez drogę, zobaczyłam kątem oka, że za mną jedzie duży samochód i wcale nie zwalnia... Stuknął mnie w tylne koło, na szczęście więcej nie sięgnął. Wylądowałam na drugiej stronie drogi. Samochód prowadziła kobieta, była nieźle przerażona, zwymyślała mnie, czemu tak szybko skręciłam, potem przeprosiła i pojechała dalej. Mi się nic nie stało, nawet się nie zadrasnęłam, gorzej się…

25 lat ZHA Pathfinder w Polsce

Kolejna relacja na blogu, tym razem z wielkiego jubileuszu Pathfinder w Warszawie. Zjazd jubileuszowy przebiegł bardzo dobrze, chociaż po tygodniu rozmaitych wrażeń aż tak bardzo go nie przeżyłam. Mieliśmy nasze jedyne zadanie: granie i śpiewanie i udało się je zrealizować w miarę dobrze. Na samym początku, kiedy graliśmy hymn zjazdu, "Tylko w Jezusie", przed kulminacyjną zwrotką wysiadł prąd na sali, prawie jak na koncercie All4Him na campie ;) chłopaki szybko poprzepinali kable i potem nie było już takich historii. Hymn przyjął się bardzo dobrze i pasował do tematyki zjazdu.





Powstań i walcz, jak się da!


Bardzo miło wyszedł wieczór wspomnień w piątek wieczorem. Ludzie spontanicznie wychodzili i opowiadali historie z obozów, zbiórek i zimowisk. Rozpoznawaliśmy ich na zdjęciach i patrzyliśmy, jak to wszystko się ciekawie zmieniało. Fajne to musiały być czasy i żałuję, że nie byłam jako dziecko pathfindersem. Teraz coraz trudniej mi już się tak bawić jak dzieci. Ciekawą historią…

Mind the gap. Londyn, dzień 2

Pobudka o 6 rano, żeby jak najszybciej dojechać i jak najwięcej zobaczyć. Podróż zatłoczonym metrem z rana to najlepsza integracja z klimatem tego wielkiego miasta. Oczywiście nie mogło zabraknąć tam Polaków i ich typowych rozmów. To niezwykłe zjawisko, że człowiek niewiele się zmienia, nawet gdy się przeprowadzi. Jeśli klnie, to w obcym mieście będzie klął jeszcze bardziej, bo myśli, że nikt go nie rozumie; jeśli narzeka, to nawet w miejscu, gdzie jest mu lepiej, niż dotychczas, i tak znajdzie powód do narzekania. Na koniec wspólnej przejażdżki jeden z panów wygłosił kwestię, która rozbawiła nas do reszty: "Muszę kupić sobie krem nivea, bo mam suchą cerę." ;)

Wysiadłyśmy na stacji Tower Hill i udałyśmy się do Tower of London. Zazwyczaj są tu tłumy turystów, ale środa o 8 rano to zdecydowanie nie pora dla nich ;) miałyśmy zatem widok na Tower Bridge tylko dla siebie. 

London City - miejsce, gdzie narodził się pierwotny Londyn, otoczony rzymskimi murami. Obecnie stanowi głów…

Mind the gap. Londyn, dzień 1

Po półtorej tygodniu pracy od 6 stycznia w województwie mazowieckim nastały znowu ferie. Rozwiązanie fatalne, bo wolnego na święta było aż nadto i wiadomo, że z ferii niewiele osób skorzysta, bo wykorzystali urlopy wcześniej. Ale skoro mamy ferie, to trzeba z nich skorzystać :)
Już kilka miesięcy wcześniej kupiłam bilety lotnicze do Londynu na 20 stycznia, powrót zaplanowałyśmy następnego dnia wieczorem. Trochę krótki okres, jak na porządne zwiedzanie, ale w środku tygodnia ciężko znaleźć więcej czasu, zwłaszcza osobom pracującym w normalnym wymiarze godzin, jak Karolina i Ola. Dzięki temu jednak mogłyśmy zapakować się w plecak i wygodnie chodzić z nim po mieście.
Najtańsze połączenie do Londynu to Ryanair, za bilet w jedna stronę zapłaciłam około 85 zł. Jedynym mankamentem tego rozwiązania jest to, że lot jest z Modlina na Stansted, oba te lotniska znajdują sie poza miastem i trzeba wydać jeszcze 50 zł, żeby do nich dojechać. Do Modlina najlepiej dojechać Kolejami Mazowieckimi KM9, …

Grand Budapest Hotel

Zbliżają się Oscary 2015. Tym razem chciałabym chociaż zobaczyć kandydatów, więc dzisiaj padło na "Grand Budapest Hotel",  który został nominowany do Oscara. Właściwie nie wróżę mu wygranej, ponieważ tendencja ostatnich lat pokazuje, że zwycięzcami są poruszające dokumenty, a GBH do takich nie należy, ale kto wie, może zwycięży co innego? To widowiskowa komedia dopracowana w każdym wizualnym szczególe. Z prawdziwą przyjemnością ogląda się cukierkowy hotel oraz cały jego przepych. Film jest pełen ujęć niczym ze starej fotografii, gdzie pozowano godzinami, jak choćby ta poniżej.
















Chociaż fabuła nie jest szczytem finezji kina akcji, to jednak trzyma w napięciu do samego końca, a jednocześnie co rusz napięcie jest łagodzone scenami komediowymi.  Niewątpliwym atutem filmu jest także muzyka Various Artists – The Grand Budapest Hotel (Original Soundtrack , z brzmieniami charakterystycznymi dla krajów Europy Wschodniej od Węgier po Polskę czy Austrię oraz Rosję. Mieszanka ta nie jes…