Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2015

#postanowiłam 10 lat temu

Dokładnie 10 lat temu podjęłam najważniejszą decyzję w moim życiu: #postanowiłam chodzić z Bogiem. Tak świadomie, w pełni się angażując, będąc częścią kościoła, służąc w nim i wypełniając wszystkie biblijne zalecenia.  Pochodzę z wierzącej rodziny, nie przeżyłam spektakularnego nawrócenia ani życiowej rewolucji. Nie chodziłam na imprezy, nie piłam ani nie paliłam. Byłam raczej grzeczna i moje jedyne objawy buntu to było słuchanie ciężkiego rocka przez kilka miesięcy przed chrztem. Ale widziałam moich kolegów, którzy się wahali, czy warto zostać chrześcijaninem, czy lepiej dać sobie spokój z tymi wszystkimi ograniczeniami. Ja postanowiłam podjąć wyzwanie. Ich losy potoczyły się w nieciekawych kierunkach, nie wiedzą, jak wrócić i wszystko zmienić. To pokazało mi, że powzięłam dobrą decyzję.  Przez te 10 lat wydarzyło się w moim życiu tyle rzeczy, ile nie działo się przez poprzednich dziewiętnaście. Znalazłam swoje miejsce w służbie w kościele. Odkryłam swoje zdolności. Osiągnęłam rzecz…

Muły, na których jeżdżą aniołowie

"Każdy potrafi być chrześcijaninem w zgromadzeniu, ale tylko prawdziwi chrześcijanie są chrześcijanami w domu." 
Camp, After Camp i czas wracać do domu. Nie planowałam zostawać na After Campie, ale okoliczności w pracy tak się złożyły, że w tym tygodniu miałam wolne i z radością przedłużyłam sobie pobyt w Zatoniu. Jak odzipnę, napiszę relację na stronę, niebawem będzie filmik z parku linowego i dokleję go do posta. A tymczasem wracam do domu. Pojechałyśmy z Maćkiem do Łodzi, stamtąd pociągiem do Warszawy i na koniec kolejką do Michałowic. Przez całą drogę samochodem słuchaliśmy muzyki, a w pociągu zabrałam się za książkę. Bardzo ciekawa lektura, najnowsza pozycja Clifforda Goldsteina, która jest zbiorem felietonów. Jeśli mam wydawać ostatnią gotówkę na książki, to najlepiej na jakieś wartościowe.  Będąc na campie miałam czas nieustannie zajęty i nie miałam nawet potrzeby korzystania z internetu. Nie robiłam żadnych zdjęć na Instagrama, nie gadałam z nikim na czacie, a Facebo…

Camp w skrócie

Krótki ten camp w tym roku, ale intensywny. Wydaje się, że jak nie prowadzę chóru codziennie, to powinnam mieć masę czasu. Ale okazuje się, że znaleźć chwilę na napisanie kilku zdań jest trudnym zadaniem. Zobowiązałam się wobec Daniela, że będę pisać regularnie notatki z każdego dnia i przez to muszę być na większości programów, żeby wiedzieć, co się dzieje. Zabieram komputer dosłownie gdzie się da i piszę. Robię notatki z wykładów Ranko Stefanovica, a wykłady są bardzo dobre. Jak przyjeżdża specjalista z Generalnej Konferencji od Objawienia, to jest czego posłuchać ;) a oprócz samej teologicznej treści jest też czas na pytania i odpowiedzi i wiele wątpliwości jest wyjaśnianych przez przedstawienie oficjalnego stanowiska kościoła. Nie wszystkim się to podoba, bo przyzwyczaili się do swoich lokalnych poglądów i ciężko im zrozumieć ten obiektywny punkt widzenia. Ja się cieszę, bo będę miała do czego zerkać, kiedy już po wakacjach wrócimy do naszego studium Objawienia z młodzieżą. Chętni…

Nazywam się niebo.

Kupiłam nowego macbooka pro z 2012 roku. Kurier dojechał następnego dnia dosłownie przed wyjazdem na camp. Komputer ma 4 GB ramu, 500 GB dysk, 13-calowy ekran, jest szybki i zgrabny i bardzo dobrze mi się na nim pracuje :) Ma tylko jedną niedogodność: niemiecką klawiaturę. Nie przeszkadza mi to specjalnie, bo jak piszę, to prawie nie patrzę na klawiaturę i mam oczywiście ustawiony język polski, a niemieckie znaczki i tak mi się przydadzą do tłumaczenia :) 
Zdjęcie z podróży na camp. Zatrzymaliśmy się na krótką drzemkę dla kierowcy i wyszłam kawałek dalej w las i zobaczyłam taki niezwykły widok. Ktoś skomentował to: "Windows XP" ;)
Daniel nie mógł w tym roku przyjechać na camp i zobligował mnie do pisania mu codziennych relacji, żeby umieszczać to na stronie http://mlodzi.adwent.pli żeby sporządzić potem artykuł na adwent.pl , chodzę więc z komputerem i robię na bieżąco notatki z tego, co się dzieje. Oczywiście są transmisje z porannych i wieczornych wykładów na hopechannel.pl …

Reisefieber.

Ciężko wytrzymać na komputerowym głodzie, ale wczoraj przypomniałam sobie, że istnieją książki ;) nawet mam na półce kilka niereligijnych. Znalazłam jedną, której nie czytałam: "Wyprawa do wnętrza ziemi" Juliusza Verne. Zanim zabrałam się za lekturę, przeczytałam ciekawą biografię autora. Od najmłodszych lat fascynował się podróżami, a kiedy dorósł, odbywał podróże statkiem. Żył z pisania powieści przygodowych, które stały się prekursorami powieści fantastycznonaukowych.  W latach dziecięcych przeczytałam "Tajemniczą wyspę", "W 80 dni dookoła świata" i próbowałam podejść do "20000 mil podmorskiej żeglugi", ale chyba nigdy jej nie skończyłam. Mialam wtedy nieco inne zainteresowania. "Wyprawę" pochłonęłam w jeden dzień. Niewiarygodne przygody oderwały moje myśli od natłoku spraw i zajęły czas.  Dzisiaj dojrzałam do decyzji i po kilku konsultacjach kupiłam komputer, nas którym krążyłam niczym sęp od kilku dni.  Czuję Reisefieber tak silną, …

Nagrodą każdy dzień.

Od dwóch dni pakuję się na camp. Wstawiam prania, prasuję uprane rzeczy i pakuję je do walizki. To półtoratygodniowy wyjazd, prawie jak przeprowadzka, więc muszę mieć wystarczającą ilość ubrań. Ale tak naprawdę zabijam czas. Nie myślałam, że można się tak nudzić bez komputera. Przeglądam w nieskończoność na telefonie strony Allegro, zamęczam znajomych pytaniami o komputer (Tygrys już chyba wymiękł, Rozum odpowiedział wyczerpująco, bo zagaduję go raz na ruski rok, ale za mnie sprzętu nie wybierze) i wysyłam zapytania do sprzedawców. Nie mam zbyt wielkiego wyboru, właściwie krążę wokół jednego modelu, ale nie mogę go dobrze obejrzeć i się na niego zdecydować, więc moje myślenie trwa wieki. Jak ja nie lubię tego procesu wyboru. Zawsze tak jest, kiedy mam wydać większą ilość pieniędzy. Ten komputer ma mi chodzić przez parę lat, więc nie mogę kupić byle czego. Też tak macie? Od kilku dni chodzi mi po głowie piosenka Tabb&Sound'n'Grace "Każdy dzień". Kiedy dopada mnie o…

Takie mamy lato.

Po fali upałów nastały burze i deszcze, które udaremniły plany na pikniki czy opalanie. Ale i tak w sobotę udało się zobaczyć coś ciekawego :) byliśmy w Sulejówku na urodzinach Julii i po sobotnim obiedzie poszliśmy na spacer. Zobaczyliśmy wille Moraczewskiego, Paderewskiego i Piłsudzkiego, czyli czołowych polityków Polski w latach międzywojennych. Zwiedziliśmy w srodku dworek Milusin, czyli dom Marszałka. Niestety wyposażenie zostało rozgrabione i powoli kompletują meble. Warto pojechać i zobaczyć, wstęp jest wolny, a okolica spokojna i przyjemna :)
Za kilka dni camp :) wyjeżdżam juz w srode. Nie wyobrażam sobie wakacji bez campu, od dziesięciu lat jeżdzę co roku :) tym razem nie prowadzę chóru. Nawet nie wiem, czy w tym roku bedzie chor. Ale przygotowałam "Jaka to melodia" i razem z innymi teleturniejami bedzie to tworzyć turniej trzech diecezji :) Zapowiada sie tyle ciekawych programów i wykładów, ze pewnie ten tydzien campu bedzie za krótki, zeby wszystko pomieścić :)
A ko…

Taka naga prawda.

69 lat temu w Paryżu pierwszy raz zaprezentowano publicznie kostium bikini (projektu Louisa Réarda). Nowy kostium nazwano od atolu Bikini, gdzie w owym czasie w trakcie Operacji Crossroad testowano amerykańską broń jądrową. Slogany reklamujące kostiumy bikini nawiązywały do wrażenia, jakie budziła śmiałość nowego kostiumu w odkrywaniu ciała kobiecego.  Strój, który zakrywał bardzo niewielkie fragmenty ciała, wiązał się oczywiście z rewolucją i zmianą postrzegania nagości, do czego nawiązuje poniższa piosenka.



Nie byłam świadoma tej szczególnej rocznicy, ale pogoda skłoniła nas do inauguracji sezonu kąpielowego. Znajomi wybrali się na wycieczkę rowerową, ale w taki upał to za bardzo wycieńczające. Razem z dziewczynami wybrałyśmy się na baseny Inflancka i przez kilka godzin kąpałyśmy się w słońcu i wodzie :)
Tak oto wygląda naga prawda o mnie, czyli dzień bez makijażu.
 Skomplikowana figura z nóg, czyli zabawy z aparatem ciąg dalszy
 Zdjęcie, na którym lubię swoje długie i zgrabne nogi …