niedziela, 31 maja 2015

Blabla Lista Przebojów

Wracałyśmy z Olą z blabla i trafiłyśmy na gościa, który słuchał naprawdę fajnej muzy :) pół drogi więc odkrywałyśmy zespoły, których nigdy nie miałyśmy okazji dobrze posłuchać :)

Kapela ze wsi Warszawa to inne podejście do muzyki folkowej, którą trzeba zagrać ze smakiem, żeby nie była totalnie przaśna, ale jak posłuchałam tego kawałka i usłyszałam trąbkę z tłumikiem, to mnie porwali. No i fajnie tam perkusja w jednym momencie pogrywa :)



Może nie są to moje klimaty, ale oryginalność mnie powaliła. I tak od niedzieli mi się tłucze po głowie dziwny tekst: "Co to jest za stan, kiedy pała łan?"




Asgeir - tak się nazywa kolejny zespół. Znam na razie tylko jedną piosenkę, ale muszę posłuchać więcej. Zaciekawiło mnie, jakie tam mają dziwne metrum: rytm wybijają na pięć, a utwór jest chyba w metrum na 3. Kilka razy słuchałam, ale nie potrafię tego rozszyfrować. 



Natalia Przybysz oczywiście już znana, ale wsłuchałam się bardziej i stwierdzam, że ta dziewczyna ma rasowy bluesowy głos. Takie mamy talenty!

A4H w moim mieście Rzeszowie.

Udało się: zagraliśmy w moim mieście :) Mieliśmy małe luki w składzie: brakowało Kasi, bo wyjechała do Niemiec, natomiast Aga musiała wyjechać w niedzielę wcześnie rano. Sara była na maksa chora i ledwo śpiewała, a i tak zastępowała jednego dnia Kasię, a drugiego Agę, więc Ola musiała grać rolę za Kasię w niedzielę na koncercie w więzieniu w Załężu, a ja śpiewać sopranem, bo została sama Sara w głosie. Wbrew tym wszystkim okolicznościom poszło całkiem dobrze. Ludzi było nawet sporo, przyjechali członkowie z sąsiednich zborów, zaprosili swoich znajomych, publiczność w większości adwentystyczna, ale było kilka osób spoza kościoła, co nas bardzo ucieszyło. Niestety z moich znajomych szkolnych nikt nie przyszedł, od Oli jeden kolega, więc trochę było nam żal, ale nie mieszkamy tam już od pięciu lat, więc kontakty się już mocno porozluźniały. Pewnie byłoby łatwiej zaprosić wtedy, kiedy razem chodziliśmy na studia, ale wtedy jeszcze nie mieliśmy zespołu. Trudno. Koleżankom ze szkoły muzycznej wysłałam już dawno płytę z pierwszym musicalem, dostępny jest też na YouTube, a drugi musimy w końcu nagrać. 
Dostaliśmy niespodziewany prezent z Rzeszowa: nowoczesną konsolę cyfrową :) wygląda na to, że nasze problemy ze sprzętem właśnie się skończyły :)
Lubię wracać do tego miasta, bo za każdym razem coś się w nim rozwija. W sobotę wieczorem poszłam z Tomkiem H obejrzeć miasto nocą. Tak naprawdę wystarczy godzina, żeby obejść najważniejsze ulice, ale spodobało mu się kilka miejsc, które ostatnio tam powstały, jak fontanny czy ogrody bernardyńskie. Szkoda tylko, że wieczorami pootwierane są tylko puby, a pozostałe ładne miejsca nawet nie są dobrze oświetlone. W niedzielę przeszłyśmy się z dziewczynami trasą, którą chodziłam na uczelnię i też z sentymentem przypominałam sobie, jak przez 5 lat tamtędy dreptałam ;) 

Tu powyżej nowy most w kolorach tęczy ;) za moich czasów był jednopasmowy i zwyczajnie szary, ale postawili nowy. Fajnie wygląda w nocy, jak jest podświetlony :) być może ta tęcza ma negatywne skojarzenia, ale ja lubię takie radosne kolory :)
To był ostatni koncert przed wakacjami. Dalszy ciąg nastąpi, jak znajdziemy nowego pianistę...

piątek, 22 maja 2015

Quizwanie i The Jackson 5


Gracie w Quizwanie? To bardzo popularna aplikacja na telefon, w której bierzemy udział w miniteleturnieju z prawdziwymi przeciwnikami :) można grać ze swoimi znajomymi z Facebooka oraz z losowo wybranymi graczami. Ciekawą opcją jest dodawanie własnych pytań z naszych ulubionych dziedzin. Ja już raz trafiłam na swoje pytanie :)
W jednym pytaniu miałam odpowiedzieć, w jakim zespole śpiewał Michael Jackson. Nie miałam zielonego pojęcia, ale zapamiętałam poprawną odpowiedź: The Jackson 5. Nazwa przypomniała mi się dzisiaj, kiedy włączyłam jakąś przypadkową playlistę na Spotify i natrafiłam na piosenkę "I want you back". No nie, jak mogłam wcześniej tego nie słyszeć? Przecież to jest RE-WE-LA-CYJ-NE!



Mały Michael już od początku miał wybitny, popowy głos, chociaż jako jedenastolatek niewiele rozumiał, co śpiewał ;) show robił fantastycznie. Zobaczcie kolejny występ, to nie będziecie mieli wątpliwości :) 



Już pisałam wcześniej, że do stylu Jacksona nawiązuje mocno Bruno Mars w ostatniej piosence "Uptown Funk". Śmiem jednak twierdzić, że współczesne aranżacje w funkowym stylu imitującym lata 70. nigdy nie będą takie same.
Na koniec już dorosły głos Michaela. Niech żyją harmonie wokalne!

czwartek, 21 maja 2015

Opactwo Northanger


Jane Austen jest autorką sześciu powieści, w tym dwóch wydanych pośmiertnie pod jej własnym nazwiskiem. Jedną z tych powieści wydanych dopiero po śmierci jest "Opactwo Northanger". Nie mogłam znaleźć tej książki w żadnej z bibliotek i w końcu kupiłam sobie swój egzemplarz. 
Oprócz wątku miłosnego między Katarzyną a Henry'm w książce jest poruszony ważny problem: czytanie zbyt wielu powieści jest niebezpieczne, ponieważ psuje trzeźwe podejście do życia. Oczywiście subtelny język Austen nie pokazał tego tak dosadnie, jak współcześnie nakręcony film z 2007 roku. Wystarczy jednak przejrzeć tytuły czytanych przez bohaterkę gotyckich powieści, żeby zrozumieć, jakie fantazje ogarniały młodą Katarzynę. Młody umysł potrafi snuć najśmielsze historie, by potem powracały ze zwielokrotnioną siłą we snach. Kiedy jednak bohaterka zaczyna doszukiwać się podobnie ekscytujących wrażeń w prawdziwym życiu, zostaje zganiona przez swojego rozsądnego przyjaciela za swoją wybujałą wyobraźnię, ponieważ zaczyna ona kontrolować jej spojrzenie na rzeczywistość.
Czy oznacza to, żeby nie czytać wcale? Ależ nie. To samo moglibyśmy przecież powiedzieć o filmach, które działają jeszcze silniej, ponieważ pobudzają więcej zmysłów. Warto jednak zwrócić uwagę na to, co się czyta. Ja w dzieciństwie naczytałam się niestety wiele powieści i moja wyobraźnia działała równie aktywnie, jak wyobraźnia Katarzyny. Do dzisiaj jestem zdumiona, jakie historie przeżywam w snach. Życie jednak to nie powieść ani film i wszystkie te szalone przygody muszą ustąpić prawdziwym, przeżywanym z pełną świadomością w czasie rzeczywistym, przy zaangażowaniu wszystkich zmysłów. I takie przygody są najbardziej cenne. 
A tymczasem proza życia przypomina mi, że jutro jak zwykle czeka mnie sprzątanie mieszkania, a w najbliższy weekend nie wyjeżdżam nigdzie i spędzam czas na pożytecznych spotkaniach i akcjach. Och, jakie to nudne być dorosłym! Żartowałam ;) inni uważają, że z taką ilością zajęć nie mam czasu się nudzić, ale chyba nie wiedzą, jak to jest, kiedy się odhacza wydarzenia w kalendarzu i sprawy z listy zadań. 
Dobranoc! I niech się wam przyśni coś ciekawego ;)

środa, 20 maja 2015

Bohater na swoim piętrze.



Oglądaliście ostatni odcinek You Can Dance? To na co czekacie? Klik i już :) Bardzo, bardzo lubię ten program i czekam z niecierpliwością na każdy odcinek. Nie mam telewizora, ale oglądam w TVN Player. Cały świat już od doby wie, kto odpadł, ale ja celowo nie sprawdzam, żeby mieć do końca niespodziankę i oglądać z równą ciekawością wszystkie występy. A ponieważ zostają już najlepsi z najlepszych, więc z odcinka na odcinek robi się coraz bardziej gorąco :)
Ostatni odcinek mnie bardzo usatysfakcjonował. Były wzruszające występy, dużo gości na wybitnym poziomie, a ogłoszenie wyników głosowania ucieszyło mnie ogromnie, bo do półfinałów trafili najlepsi tancerze. Jacy? Sami zobaczcie :) 
A z prozy życia wieści następujące: razem z Piotrem wniosłam pralkę po schodach. Nie zatrzymał mnie odkryty przez Magdę fakt, że w pralce znajduje się wielka bryła betonu dla stabilizacji podczas wirowania. Jestem He-Manem, bohaterem na swoim piętrze. Na coś się przydało robienie pompek ;)

poniedziałek, 18 maja 2015

A wy się bijcie...



I tyle mam do powiedzenia w temacie wyborów, polityki i wczorajszej debaty, której nie oglądałam, ale którą wszyscy na fb mi dokładnie zreferowali. 
Te wybory to jakaś zmora. Wszyscy o tym dyskutują, komentują, a co najgorsze, nawet moi wierzący znajomi dali się ponieść i prowadzą burzliwe dyskusje o kandydatach, tworząc nieformalne stronnictwa. Takie przykłady mi tylko potwierdzają, że kiedy "miłość do ojczyzny" zastępuje miłość do Boga i bliźniego, to mamy takie tego efekty. Ja jestem apolityczna zupełnie, bo szkoda się denerwować.
A dzisiaj odbieram paszport :) nie, nie zamierzam uciec z kraju. Póki Niemcy uważają, że w Polsce bardziej się opłaca prowadzić biznesy, bo koszty są tańsze, póty nie zamierzam wyjeżdżać, tylko pracować tutaj i tutaj mieszkać. Być może moim znajomym na emigracji żyje się lepiej, niż tutaj, ale i tak to tylko chwilowy dobrobyt.
I na koniec dwie piosenki polityczne lubianej grupy Elektryczne Gitary. Uch, ale sobie odreagowałam.



niedziela, 17 maja 2015

Park Ujazdowski i MSW, czyli zdjęciowa Noc Muzeów 2015


Gorączka sobotniej nocy to za mało powiedziane. Wczoraj w stolicy zadudniło w każdym kącie. Oprócz nocy muzeów trwały także juwenalia, a więc po kulturalnym zwiedzaniu można było jeszcze się załapać na koncert Lady Pank i T-Love. 
Sobotnie popołudnie spędziłyśmy z Olą w Parku Ujazdowskim, w którym byłam po raz pierwszy. Nie jest duży, ale ma kilka uroczych miejsc i można w nim zrobić naprawdę ładne zdjęcia :)


I'm not happy, I am blessed.
Nie wiem, co zrobić, żeby wyglądać na tyle lat, ile naprawdę mam. A może wcale nie trzeba?...


 10000 reasons for my heart to find.

Wieczorem wybraliśmy się z Anią, Dimą, Olą, Artemem, Basią i Anetą do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Staliśmy godzinę w kolejce, zanim weszliśmy do środka. Kilkaset metrów dalej na Stadionie Syrenki grzmiało Lady Pank, więc w oczekiwaniu na wejście nuciliśmy przeboje, jedliśmy czekoladę Studentską, oglądaliśmy swoje dowody osobiste, gadaliśmy w kilku językach i opowiadaliśmy kawały. Jednak najśmieszniejszym momentem było, kiedy dwaj goście przed nami nie weszli, bo zapomnieli dowodów :P przykre, ale tak to jest, kiedy się nie zorientuje :P
W środku zobaczyliśmy gabinet ministra, salę kolegialną, korytarze z portretami wszystkich ministrów, a w wielkiej sali konferencyjnej była radosna wystawa różnych atrakcji :) można było zobaczyć zabezpieczenie miejsca zbrodni, wziąć do ręki broń, zobaczyć sprzęt pirotechników, którzy wykrywają niebezpieczne materiały, poćwiczyć reanimację na fantomie i oczywiście zrobić zdjęcia na różnych ściankach zdjęciowych :)


To zdjęcie się nam udało :) mam oczywiście wersję papierową, a elektroniczna powstała ze zdjęcia zdjęcia ;)

W tym roku więcej nie udało mi się zwiedzić, bo nie miałam z kim powłóczyć się nocą po mieście. Wszyscy pozostali mieli rano jakieś niecierpiące zwłoki zajęcia i nie chcieli zarywać nocy. Pojechałam więc tylko do Filtrów i zobaczyłam pokaźną kolejkę. Za rok ustawię się tam w pierwszej kolejności, co sobie od kilku lat obiecuję ;)

środa, 13 maja 2015

Noc Muzeów 2015


W najbliższą sobotę wielkie wydarzenie kulturalne: noc muzeów 2015. Jak od kilku lat mojego pobytu w Warszawie zanurzam się w miasto, by odkryć nieznane zakamarki :)
Zaznaczyłam już na folderze kilka miejsc:
-Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
-Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych
-Zespół Stacji Filtrów im. Williama Lindleya
-Fabryka Wedla
-Muzeum Czar PRL
-Neon Muzeum
-Belweder
-Ministerstwo Edukacji Narodowej

Zobaczymy, z kim się wybiorę i jakie miejsca uda nam się zwiedzić ;)

I anegdotka z dzisiejszego dnia.

Zasłyszane w autobusie. Panna dzwoni: "No siemka, ja wreszcie zczaiłam, o co chodzi z tą nocą muzeów. Bo ja tak w pierwszej chwili: ee... wiesz, jakbyś mi powiedział, że to noc imprez, no to no Emotikon wink no ale wbijaj w sobotę, to coś ogarniemy Emotikon smile"


Lubię to nasze przaśne, nieskażone kulturalnie młode pokolenie. Tyle jeszcze przed nimi do odkrycia 
Emotikon wink


wtorek, 12 maja 2015

Uśmiech, moc, fitness, sport!



W tym roku po raz kolejny zmobilizowałam się do ćwiczeń. Najbardziej odpowiada mi trening z Mel B, więc powróciłam do tego. Już jakiś czas z różną częstotliwością ćwiczę, więc postanowiłam, że się pochwalę. Chwalenie się to niezbyt dobra rzecz, bo zazwyczaj po tym nie wychodzi, ale są już jakieś realne zapisy moich zmagań. 
Zaplanowałam 30-minutowy trening złożony z cardio oraz ćwiczenia na wybraną partię ciała. Ćwiczę rano na czczo, aż się porządnie spocę. Powtarzam co drugi dzień tak, żeby wyszło przynajmniej 3 razy w tygodniu. Zaznaczam w kalendarzu kolorami zrealizowane treningi. Ponadto zaznaczam też inne aktywności, jak godzinna wyprawa rowerowa czy kilkugodzinne wycieczki piesze. Czuję powoli pierwsze efekty: spodnie robią się luźne :) jeszcze długa droga do zrzucenia 5 kilo, ale wybrałam dobry kierunek :)
Dieta? Idę za radą Krzysia, który nie proponuje życia jak modelki na liściu sałaty :P Jem normalnie, tylko staram się mniej i regularnie, a gotuję w parowarze. 


Uśmiech, moc, fitness, sport - Krzysiu powie ci, jak masz żyć :)

niedziela, 10 maja 2015

Słucham sobie...

Deszczowa niedziela to dobra okazja, żeby zrobić zaległe rzeczy, czyli korekty, tłumaczenia itp., a także posłuchać nowej muzyki. Kilka hitów poniżej.



Charakterystyczny początek i głos Bruno Marsa oraz ruchy a la Michael Jackson i mamy przebój, który wkręca się w ucho. Do tego stylistyka. Nieważne, że tekst jest o niczym, skoro i tak przy tym się bujasz ;)



Nawet CeZik sięgnął po najnowszy hit i stworzył własny cover.



Hawaje, pianino i dwa piękne głosy - klimat sam się robi. A po wysłuchaniu poszperałam dalej i znalazłam kanał tego uzdolnionego pana.



I'm on top of the world - lubię w każdym wykonaniu :) a chłopaki zrobili to wokalnie - mega kawałek :)



A ponieważ dopiero dzisiaj obejrzałam teledysk, więc zamieszczam też oryginał. Okazał się śmielszy, niż moje wyobrażenia.



I na koniec rodzima muzyka - poezja śpiewana, łamania głosu i koncept. To lubię!

Koniec przerwy, wracamy do roboty!
Wesołego nowego tygodnia :)

sobota, 9 maja 2015

Tysiąc powodów, by uwielbiać Cię.



Znacie te slogany, że w życiu trzeba się cieszyć z tego, co się ma, zamiast być nieszczęśliwym z powodu swoich niespełnionych oczekiwań. To prawda, tylko że chodzi o coś więcej, niż zwykłe zadowolenie, przynajmniej w chrześcijańskim życiu. Przeczytałam książkę "Tysiąc darów", gdzie autorka zaczęła spisywać listę tysiąca rzeczy, za które była wdzięczna Bogu, które traktowała jako Jego dary każdego dnia. To nie były jakieś wielkie duchowe doświadczenia. Zapisywała takie "drobiazgi", jak promienie słońca odbijające się w szybie czy zapach świeżo upieczonych ciastek. Takie normalne, oczywiste, codzienne rzeczy, które nie postrzegamy w duchowym aspekcie. Ale kiedy skończyła swoją listę, okazało się, że to jest lista nieskończona. Każdy dzień przynosił nowe dary, więc zapisywała dalej. W końcu zrozumiała, że jej przywilejem jest nie tylko otrzymywać te dary, ale dziękować i żyć w pełni. Dziękować nawet w trudnych momentach życia, zachowywać radość i wdzięczność, kiedy nie widzisz niczego, za co można być wdzięcznym. To nie tylko jakieś podejście Pollyanny, czyli szukanie pozytywów na przekór wszystkiemu, ale zrozumienie istoty Boga, że On obdarza nas nieustannie łaską i Jego błogosławieństwa są niewyczerpane. 
Pamiętam, jak któregoś dnia tego tygodnia zaczęłam patrzeć na wszystko zupełnie innymi oczami, jakbym widziała świat po raz pierwszy. Zaczęłam dziękować, że widzę kolory, kwiaty, liście na drzewach, bo nagle wszystko zyskało taką intensywność. Codziennie jeździłam tą samą ulicą przez Michałowice, a jednak każdego dnia widziałam inne rzeczy, które były właśnie takimi darami. Sama zaczęłam tworzyć taką nieskończoną listę i zakochałam się na nowo w Bogu, który jest nieskończenie dobry, piękny, tworzy każdego dnia cudowne rzeczy i daje mi cały świat, żeby się cieszyć. Słońce świeci nawet wtedy, kiedy są chmury, deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, kwiaty pachną nawet wtedy, kiedy ktoś je depcze, a ptaki śpiewają, chociaż pada deszcz. Tak jak dzisiaj w parku Skaryszewskim: padał deszcz, ale siedzieliśmy pod drzewem i wcale nie zmokliśmy :) takie ciekawe doświadczenie :)

wtorek, 5 maja 2015

Majówka w Czechach - fotorelacja

Wczoraj wróciłam z małej emigracji do Czech :) na grupie Foksal pojawiła się jakiś czas temu informacja o wyjeździe do Pragi z okazji jubileuszu 10-lecia adwentystycznego zboru rosyjskojęzycznego w Pradze. Zborownicy zapraszali grupę z Polski, gwarantowali nocleg i obiady w sobotę i niedzielę. Zdecydowałam się tydzień przed majówką, że jadę z Anią i Dimą i Wiktorem, bo mieli wolne miejsce. Oni mają auto na gaz, więc podróż wyszła nas tanio. Nocowaliśmy w takim pensjonacie w miejscowości Lipnik 30 km od Pragi. Ciekawe miejsce, bo kupiło go małżeństwo adwentystów, żeby zrobić z niego sanatorium. Budynek był strasznie zaniedbany. Pracują tam wolontariusze i remontują kolejne pomieszczenia. W pierwszą noc nie działało nam ogrzewanie, drzwi się nie zawsze domykały, a w korytarzach wszędzie stały jakieś materiały budowlane, ale nasz pokój był odnowiony, z ładną podłogą, łóżkami i szafkami, więcej do spania nie było potrzeba, jeszcze za darmo :) 
Z Polski wyruszyliśmy już w czwartek, specjalnie się nie spiesząc. Za Wrocławiem zjechaliśmy z autostrady na nieco węższą drogę, ale bardzo atrakcyjną krajobrazowo. Nie odrywaliśmy oczu od szyby. Wiosna to najpiękniejsza pora roku, a jak przejeżdża się przez taki górzysty teren, gdzie co chwila patrzysz na zielone łąki i lasy, małe chatki i kwitnące drzewa, to aż się chce śpiewać z zachwytu :) Przejechaliśmy przez Bolesławiec, gdzie znajduje się fabryka ręcznie malowanej ceramiki, takie charakterystyczne niebieskie dzbanki w kropki ;) Zadzwoniłam do mamy, że jestem w tej okolicy, okazało się, że zawsze marzyła o ceramice z Bolesławca, więc kupiłam jej ładny czajniczek :) 


Za granicą też było ładnie. Czechy są nieduże, ale malownicze i bardzo zielone. Jak widać na mapie poniżej, większość kraju pokrywają góry, więc tereny są bardzo urozmaicone. Zobaczyliśmy to z bliska w niedzielę, kiedy pojechaliśmy do Czeskiego Raju :)


W piątek złaziliśmy miasto. Było troszkę chłodno i pochmurno, ale pogoda się poprawiła dosyć szybko. Nie będę robić tutaj sprawozdania z wyprawy, bo zdjęcia powiedzą więcej, niż moje słowa :) wstawię tutaj dosłownie kilka. Po całość zapraszam do oglądania mojego albumu, są tam opisy miejsc, w których byliśmy, można zobaczyć, jak się z dnia na dzień poprawiało światło i jakość zdjęć :)

Ponieważ byliśmy tam nie tylko krajoznawczo, ale jako uczestnicy zjazdu, więc w piątek wieczorem pojechaliśmy do kościoła na program. Budynek kościelny na Smichovie jest piękny i otoczony zielenią. Wykłady miał Artur Stele, który jest wiceprzewodniczącym Generalnej Konferencji, biblistą i niemieckim Rosjaninem. Jego przodkowie Niemcy osiedli w Rosji za czasów carycy Katarzyny, która sprowadziła ich, żeby krzewić europejską kulturę. O powstaniu kościoła w carstwie rosyjskim opowiadała jego żona. Adwentyzm dotarł tam właśnie przez Niemców, którzy po latach mieszkania musieli emigrować do Stanów, bo niestety warunki się zmieniły i nie mogli swobodnie mieszkać w Rosji. Tam zetknęli się z adwentystami i wysyłali do swoich krewnych w Rosji różne broszury i książki. Był tez tam misjonarz Louis Conradi, który nie znał rosyjskiego, ponieważ był Niemcem. Tłumacz znalazł się w niezwykły sposób: pewien młody człowiek otrzymał broszurę adwentową i postanowił tę naukę głosić w tym kraju. Znał niemiecki i rosyjski, wiec pomagał Conradiemu w pracy misyjnej. 
Byłam zdumiona swoją znajomością rosyjskiego. Uczyłam się go tylko dwa lata w podstawówce, ale słuchając Artura Stele rozumiałam praktycznie wszystko. Dima tłumaczył mi w razie potrzeby, jeśli jakaś myśl była dla mnie zagmatwana albo jakieś trudniejsze słowa, bo czasami po całym dniu chodzenia byłam tak zmęczona, że nie miałam siły się koncentrować. W Pradze rosyjskie napisy albo rosyjskojęzycznych ludzi można spotkać niemal na każdym kroku. Dochodzę do wniosku, że ten język w Europie Środkowej może doganiać popularnością angielski i może warto by było nauczyć się mówić. 
Poznaliśmy w tym pensjonacie Michała, Czecha, ale z rozumieniem czeskiego szło nam gorzej i z nim rozmawialiśmy po angielsku :P Czesi, jeśli mówią wyraźnie, to da się zrozumieć, ale jak mówią potocznie, to jest jeden szum. Jak na kilkudniowy pobyt to jednak mało tego czeskiego słyszeliśmy.
Tyle wrażeń z Pragi ;) Kilka zdjęć zostawiam, żeby nie tylko coś do czytania, ale i pooglądania było i zapraszam do albumów. 



 It's Viktor ;)



 A ty po ilu kostkach się uśmiechniesz? ;)


 Moja ulubiona Złota Uliczka :)

 Majowy słup 


Jest pięknie. It's beautiful :)