Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

Blabla Lista Przebojów

Wracałyśmy z Olą z blabla i trafiłyśmy na gościa, który słuchał naprawdę fajnej muzy :) pół drogi więc odkrywałyśmy zespoły, których nigdy nie miałyśmy okazji dobrze posłuchać :)

Kapela ze wsi Warszawa to inne podejście do muzyki folkowej, którą trzeba zagrać ze smakiem, żeby nie była totalnie przaśna, ale jak posłuchałam tego kawałka i usłyszałam trąbkę z tłumikiem, to mnie porwali. No i fajnie tam perkusja w jednym momencie pogrywa :)



Może nie są to moje klimaty, ale oryginalność mnie powaliła. I tak od niedzieli mi się tłucze po głowie dziwny tekst: "Co to jest za stan, kiedy pała łan?"




Asgeir - tak się nazywa kolejny zespół. Znam na razie tylko jedną piosenkę, ale muszę posłuchać więcej. Zaciekawiło mnie, jakie tam mają dziwne metrum: rytm wybijają na pięć, a utwór jest chyba w metrum na 3. Kilka razy słuchałam, ale nie potrafię tego rozszyfrować. 


Natalia Przybysz oczywiście już znana, ale wsłuchałam się bardziej i stwierdzam, że ta dziewczyna ma rasowy bluesowy głos. Tak…

A4H w moim mieście Rzeszowie.

Udało się: zagraliśmy w moim mieście :) Mieliśmy małe luki w składzie: brakowało Kasi, bo wyjechała do Niemiec, natomiast Aga musiała wyjechać w niedzielę wcześnie rano. Sara była na maksa chora i ledwo śpiewała, a i tak zastępowała jednego dnia Kasię, a drugiego Agę, więc Ola musiała grać rolę za Kasię w niedzielę na koncercie w więzieniu w Załężu, a ja śpiewać sopranem, bo została sama Sara w głosie. Wbrew tym wszystkim okolicznościom poszło całkiem dobrze. Ludzi było nawet sporo, przyjechali członkowie z sąsiednich zborów, zaprosili swoich znajomych, publiczność w większości adwentystyczna, ale było kilka osób spoza kościoła, co nas bardzo ucieszyło. Niestety z moich znajomych szkolnych nikt nie przyszedł, od Oli jeden kolega, więc trochę było nam żal, ale nie mieszkamy tam już od pięciu lat, więc kontakty się już mocno porozluźniały. Pewnie byłoby łatwiej zaprosić wtedy, kiedy razem chodziliśmy na studia, ale wtedy jeszcze nie mieliśmy zespołu. Trudno. Koleżankom ze szkoły muzyczn…

Quizwanie i The Jackson 5

Gracie w Quizwanie? To bardzo popularna aplikacja na telefon, w której bierzemy udział w miniteleturnieju z prawdziwymi przeciwnikami :) można grać ze swoimi znajomymi z Facebooka oraz z losowo wybranymi graczami. Ciekawą opcją jest dodawanie własnych pytań z naszych ulubionych dziedzin. Ja już raz trafiłam na swoje pytanie :) W jednym pytaniu miałam odpowiedzieć, w jakim zespole śpiewał Michael Jackson. Nie miałam zielonego pojęcia, ale zapamiętałam poprawną odpowiedź: The Jackson 5. Nazwa przypomniała mi się dzisiaj, kiedy włączyłam jakąś przypadkową playlistę na Spotify i natrafiłam na piosenkę "I want you back". No nie, jak mogłam wcześniej tego nie słyszeć? Przecież to jest RE-WE-LA-CYJ-NE!


Mały Michael już od początku miał wybitny, popowy głos, chociaż jako jedenastolatek niewiele rozumiał, co śpiewał ;) show robił fantastycznie. Zobaczcie kolejny występ, to nie będziecie mieli wątpliwości :) 


Już pisałam wcześniej, że do stylu Jacksona nawiązuje mocno Bruno Mars w os…

Opactwo Northanger

Jane Austen jest autorką sześciu powieści, w tym dwóch wydanych pośmiertnie pod jej własnym nazwiskiem. Jedną z tych powieści wydanych dopiero po śmierci jest "Opactwo Northanger". Nie mogłam znaleźć tej książki w żadnej z bibliotek i w końcu kupiłam sobie swój egzemplarz.  Oprócz wątku miłosnego między Katarzyną a Henry'm w książce jest poruszony ważny problem: czytanie zbyt wielu powieści jest niebezpieczne, ponieważ psuje trzeźwe podejście do życia. Oczywiście subtelny język Austen nie pokazał tego tak dosadnie, jak współcześnie nakręcony film z 2007 roku. Wystarczy jednak przejrzeć tytuły czytanych przez bohaterkę gotyckich powieści, żeby zrozumieć, jakie fantazje ogarniały młodą Katarzynę. Młody umysł potrafi snuć najśmielsze historie, by potem powracały ze zwielokrotnioną siłą we snach. Kiedy jednak bohaterka zaczyna doszukiwać się podobnie ekscytujących wrażeń w prawdziwym życiu, zostaje zganiona przez swojego rozsądnego przyjaciela za swoją wybujałą wyobraźnię, …

Bohater na swoim piętrze.

Oglądaliście ostatni odcinek You Can Dance? To na co czekacie? Klik i już :) Bardzo, bardzo lubię ten program i czekam z niecierpliwością na każdy odcinek. Nie mam telewizora, ale oglądam w TVN Player. Cały świat już od doby wie, kto odpadł, ale ja celowo nie sprawdzam, żeby mieć do końca niespodziankę i oglądać z równą ciekawością wszystkie występy. A ponieważ zostają już najlepsi z najlepszych, więc z odcinka na odcinek robi się coraz bardziej gorąco :)
Ostatni odcinek mnie bardzo usatysfakcjonował. Były wzruszające występy, dużo gości na wybitnym poziomie, a ogłoszenie wyników głosowania ucieszyło mnie ogromnie, bo do półfinałów trafili najlepsi tancerze. Jacy? Sami zobaczcie :)  A z prozy życia wieści następujące: razem z Piotrem wniosłam pralkę po schodach. Nie zatrzymał mnie odkryty przez Magdę fakt, że w pralce znajduje się wielka bryła betonu dla stabilizacji podczas wirowania. Jestem He-Manem, bohaterem na swoim piętrze. Na coś się przydało robienie pompek ;)

A wy się bijcie...

I tyle mam do powiedzenia w temacie wyborów, polityki i wczorajszej debaty, której nie oglądałam, ale którą wszyscy na fb mi dokładnie zreferowali.  Te wybory to jakaś zmora. Wszyscy o tym dyskutują, komentują, a co najgorsze, nawet moi wierzący znajomi dali się ponieść i prowadzą burzliwe dyskusje o kandydatach, tworząc nieformalne stronnictwa. Takie przykłady mi tylko potwierdzają, że kiedy "miłość do ojczyzny" zastępuje miłość do Boga i bliźniego, to mamy takie tego efekty. Ja jestem apolityczna zupełnie, bo szkoda się denerwować.
A dzisiaj odbieram paszport :) nie, nie zamierzam uciec z kraju. Póki Niemcy uważają, że w Polsce bardziej się opłaca prowadzić biznesy, bo koszty są tańsze, póty nie zamierzam wyjeżdżać, tylko pracować tutaj i tutaj mieszkać. Być może moim znajomym na emigracji żyje się lepiej, niż tutaj, ale i tak to tylko chwilowy dobrobyt.
I na koniec dwie piosenki polityczne lubianej grupy Elektryczne Gitary. Uch, ale sobie odreagowałam.



Park Ujazdowski i MSW, czyli zdjęciowa Noc Muzeów 2015

Gorączka sobotniej nocy to za mało powiedziane. Wczoraj w stolicy zadudniło w każdym kącie. Oprócz nocy muzeów trwały także juwenalia, a więc po kulturalnym zwiedzaniu można było jeszcze się załapać na koncert Lady Pank i T-Love.  Sobotnie popołudnie spędziłyśmy z Olą w Parku Ujazdowskim, w którym byłam po raz pierwszy. Nie jest duży, ale ma kilka uroczych miejsc i można w nim zrobić naprawdę ładne zdjęcia :)

I'm not happy, I am blessed. Nie wiem, co zrobić, żeby wyglądać na tyle lat, ile naprawdę mam. A może wcale nie trzeba?...

 10000 reasons for my heart to find.
Wieczorem wybraliśmy się z Anią, Dimą, Olą, Artemem, Basią i Anetą do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Staliśmy godzinę w kolejce, zanim weszliśmy do środka. Kilkaset metrów dalej na Stadionie Syrenki grzmiało Lady Pank, więc w oczekiwaniu na wejście nuciliśmy przeboje, jedliśmy czekoladę Studentską, oglądaliśmy swoje dowody osobiste, gadaliśmy w kilku językach i opowiadaliśmy kawały. Jednak najśmieszniejszym momentem b…

Noc Muzeów 2015

W najbliższą sobotę wielkie wydarzenie kulturalne: noc muzeów 2015. Jak od kilku lat mojego pobytu w Warszawie zanurzam się w miasto, by odkryć nieznane zakamarki :) Zaznaczyłam już na folderze kilka miejsc: -Ministerstwo Spraw Wewnętrznych -Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych -Zespół Stacji Filtrów im. Williama Lindleya -Fabryka Wedla -Muzeum Czar PRL -Neon Muzeum -Belweder -Ministerstwo Edukacji Narodowej
Zobaczymy, z kim się wybiorę i jakie miejsca uda nam się zwiedzić ;)
I anegdotka z dzisiejszego dnia.
Zasłyszane w autobusie. Panna dzwoni: "No siemka, ja wreszcie zczaiłam, o co chodzi z tą nocą muzeów. Bo ja tak w pierwszej chwili: ee... wiesz, jakbyś mi powiedział, że to noc imprez, no to no Emotikon wink no ale wbijaj w sobotę, to coś ogarniemy Emotikon smile"

Lubię to nasze przaśne, nieskażone kulturalnie młode pokolenie. Tyle jeszcze przed nimi do odkrycia  Emotikon wink

Uśmiech, moc, fitness, sport!

W tym roku po raz kolejny zmobilizowałam się do ćwiczeń. Najbardziej odpowiada mi trening z Mel B, więc powróciłam do tego. Już jakiś czas z różną częstotliwością ćwiczę, więc postanowiłam, że się pochwalę. Chwalenie się to niezbyt dobra rzecz, bo zazwyczaj po tym nie wychodzi, ale są już jakieś realne zapisy moich zmagań.  Zaplanowałam 30-minutowy trening złożony z cardio oraz ćwiczenia na wybraną partię ciała. Ćwiczę rano na czczo, aż się porządnie spocę. Powtarzam co drugi dzień tak, żeby wyszło przynajmniej 3 razy w tygodniu. Zaznaczam w kalendarzu kolorami zrealizowane treningi. Ponadto zaznaczam też inne aktywności, jak godzinna wyprawa rowerowa czy kilkugodzinne wycieczki piesze. Czuję powoli pierwsze efekty: spodnie robią się luźne :) jeszcze długa droga do zrzucenia 5 kilo, ale wybrałam dobry kierunek :) Dieta? Idę za radą Krzysia, który nie proponuje życia jak modelki na liściu sałaty :P Jem normalnie, tylko staram się mniej i regularnie, a gotuję w parowarze. 

Uśmiech, moc…

Słucham sobie...

Deszczowa niedziela to dobra okazja, żeby zrobić zaległe rzeczy, czyli korekty, tłumaczenia itp., a także posłuchać nowej muzyki. Kilka hitów poniżej.



Charakterystyczny początek i głos Bruno Marsa oraz ruchy a la Michael Jackson i mamy przebój, który wkręca się w ucho. Do tego stylistyka. Nieważne, że tekst jest o niczym, skoro i tak przy tym się bujasz ;)


Nawet CeZik sięgnął po najnowszy hit i stworzył własny cover.



Hawaje, pianino i dwa piękne głosy - klimat sam się robi. A po wysłuchaniu poszperałam dalej i znalazłam kanał tego uzdolnionego pana.



I'm on top of the world - lubię w każdym wykonaniu :) a chłopaki zrobili to wokalnie - mega kawałek :)



A ponieważ dopiero dzisiaj obejrzałam teledysk, więc zamieszczam też oryginał. Okazał się śmielszy, niż moje wyobrażenia.



I na koniec rodzima muzyka - poezja śpiewana, łamania głosu i koncept. To lubię!

Koniec przerwy, wracamy do roboty!
Wesołego nowego tygodnia :)

Tysiąc powodów, by uwielbiać Cię.

Znacie te slogany, że w życiu trzeba się cieszyć z tego, co się ma, zamiast być nieszczęśliwym z powodu swoich niespełnionych oczekiwań. To prawda, tylko że chodzi o coś więcej, niż zwykłe zadowolenie, przynajmniej w chrześcijańskim życiu. Przeczytałam książkę "Tysiąc darów", gdzie autorka zaczęła spisywać listę tysiąca rzeczy, za które była wdzięczna Bogu, które traktowała jako Jego dary każdego dnia. To nie były jakieś wielkie duchowe doświadczenia. Zapisywała takie "drobiazgi", jak promienie słońca odbijające się w szybie czy zapach świeżo upieczonych ciastek. Takie normalne, oczywiste, codzienne rzeczy, które nie postrzegamy w duchowym aspekcie. Ale kiedy skończyła swoją listę, okazało się, że to jest lista nieskończona. Każdy dzień przynosił nowe dary, więc zapisywała dalej. W końcu zrozumiała, że jej przywilejem jest nie tylko otrzymywać te dary, ale dziękować i żyć w pełni. Dziękować nawet w trudnych momentach życia, zachowywać radość i wdzięczność, kiedy ni…

Majówka w Czechach - fotorelacja

Wczoraj wróciłam z małej emigracji do Czech :) na grupie Foksal pojawiła się jakiś czas temu informacja o wyjeździe do Pragi z okazji jubileuszu 10-lecia adwentystycznego zboru rosyjskojęzycznego w Pradze. Zborownicy zapraszali grupę z Polski, gwarantowali nocleg i obiady w sobotę i niedzielę. Zdecydowałam się tydzień przed majówką, że jadę z Anią i Dimą i Wiktorem, bo mieli wolne miejsce. Oni mają auto na gaz, więc podróż wyszła nas tanio. Nocowaliśmy w takim pensjonacie w miejscowości Lipnik 30 km od Pragi. Ciekawe miejsce, bo kupiło go małżeństwo adwentystów, żeby zrobić z niego sanatorium. Budynek był strasznie zaniedbany. Pracują tam wolontariusze i remontują kolejne pomieszczenia. W pierwszą noc nie działało nam ogrzewanie, drzwi się nie zawsze domykały, a w korytarzach wszędzie stały jakieś materiały budowlane, ale nasz pokój był odnowiony, z ładną podłogą, łóżkami i szafkami, więcej do spania nie było potrzeba, jeszcze za darmo :)  Z Polski wyruszyliśmy już w czwartek, specjaln…