Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

Bitter sweet Apple.

Poznajecie to magiczne pudełko? Od wtorku należy do mnie :) zrealizowałam zatem niezrealizowany plan sprzed półtora roku, kiedy kupowałam pierwszy telefon dotykowy i kiedy Rozum zmęczony moimi rozterkami powiedział, że najlepiej byłoby, gdybym kupiła iPhone'a i wtedy wybór byłby prosty. Dojrzewałam do tego kroku i w końcu moje oszczędności też dojrzały. Śledziłam aukcje allegro przez kilka tygodni, porównywałam ceny, w końcu wybrałam się do komisu na Metrze Centrum, bo nie lubię kupować w ciemno. Pan miał na stanie kilka egzemplarzy iPhone 4s w kolorze białym (miałam już dość czarnych telefonów, chciałam coś dla kobiety). Po krótkiej konsultacji z dwoma użytkownikami Apple'a: Rozumem, który zasiał wątpliwości co do oryginalności produktu, a następnie z Tomkiem, który je rozwiał, nabyłam jeden z nich. Tego dnia byłam z Domi w kinie, więc zdążyłam go jedynie rozpakować i sprawdzić, czy działa. Dalsza konfiguracja zajęła mi kilka dni.
Wtorek, dzień pierwszy Pierwsza trudność poja…

Hunk sucks.

Od miesięcy nie byłam w kinie, a z Domi ostatni raz na "Frozen", więc wybrałyśmy się do Multikina. Decyzję o wyborze filmu podjęłyśmy pod kasami: a co, zaszalejmy i chodźmy na film w 3D! I tak wybrałyśmy "Czarownicę" (Maleficent). Disney jak zwykle nie rozczarował. Były fantastyczne sceny lotu, piękne krajobrazy, świetni aktorzy i trzymająca w napięciu fabuła. Ale i tu, podobnie jak w "Frozen", zaobserwowałyśmy ukrytą ideologię gender ;)

UWAGA, SPOILER!

Oto scena, kiedy uśpiona Aurora leży w komnacie na łożu, do drzwi puka królewicz Filip, ufryzowany niczym Harry z One Direction i zamiast pocałować królewnę, zastanawia się, czy to wypada, bo tylko raz ze sobą rozmawiali :P kiedy się już ostatecznie decyduje, pocałunek nie działa. Prawdziwa miłość, która budzi Aurorę ze snu, pochodzi od... Maleficent, kobiety, która pokonała swoje uprzedzenia i pokochała ją matczyną miłością. Podobnie jak w "Frozen", to nie Christoff uratował zamarzniętą Annę, le…

Leniwce nad Liwcem - biwak chorągwi wschodniej "Bumerang"

Środa, 19 czerwca Po porannych perypetiach z zawrotami głowy ostatecznie nie idę do pracy i jadę razem z drużyną busem spod Pałacu Kultury. Dwudziestoosobowy bus chyba nigdy wcześniej nie był tak zapakowany. Bagaże leżą w przejściu, pod siedzeniami, a niekiedy na kolanach. Ruszamy z Warszawy o 15. Ostatnie chwile wolności, więc leci muzyka z komórek, hity ostatnich miesięcy, ale i o dziwo, polskie przeboje starsze niż kadra ;) nastolatki śpiewające "Mury" czy "Deszcze niespokojne" to rzadkie zjawisko.
W Węgrowie czekają na nas przewodnicy z mapami miasta i polecają nam zostawić bagaże, żebyśmy mogli wyruszyć na grę. Mamy odszukać Aborygena na rynku i dowiedzieć się czegoś o historii zaginionego pokolenia. Początkowo następuje konsternacja z zorientowaniem mapy, ale chłopcy niebawem odnajdują właściwą drogę. Na rynku pod drzewem spotykamy Darka. Ma na głowie czarną perukę z kręconymi włosami, czarną koszulkę pomalowaną w poprzeczne pasy przypominające żebra i dmie w d…

Są dla nas miejsca nieznane.

Bumerang, misie koala i australijskie podkładki czekają na spakowanie, podobnie jak cała reszta sprzętu na biwak. Powoli ogarniam się z tym wszystkim. Jutro czeka mnie wariacki dzień, najpierw praca, potem wyprawa po naszywki, potem znowu praca, a w końcu wyjazd do Węgrowa, godzina jeszcze nieznana. Na las muszę mieć czas.

Veni, vidi, Visa.

Przybyłam, zobaczyłam, zakupiłam.  Niniejszym obwieszczam zakup pierwszej koszulki z warszawskiego oddziału PTNS. Może i dziadostwo, ale jakie solidne!  Na wieczór lody z bitą śmietaną i druga część koncertu z Opola. Bo troszkę smutno.

Warszawa festiwalowa

Kiedy zostajesz na weekend w Warszawie, nigdy nie wiadomo do końca, co się wydarzy. Dużo wcześniej miałam zaplanowany piątkowy wieczór i niedzielne zajęcia ze studentami w Podkowie, ale sobota była wolna i nie miałam żadnych specjalnych planów. W piątek wpadłam na pomysł, żeby zaprosić Olę na obiad, a potem wybrać się na wyprawę rowerami, ale pogoda się pogorszyła tak, że z rowerów tym razem nic nie wyszło. Był za to z nami Tomek i spędziliśmy miłe popołudnie, gawędząc o różnych ciekawych sprawach :)  Warszawa była w ten weekend festiwalowa, bo na Stadionie Narodowym trwał Orange Warsaw Festival, a na stadionie Legii był Festiwal Nadziei. Przyznam jednak, że żaden z nich mi do końca nie leżał, a w kolejce czekają do obejrzenia festiwal z Częstochowy i festiwal w Opolu.  W niedzielę zostałam bez komputera, bo pożyczyła go Ola i po zajęciach ze studentami wróciłam do domu, odespałam zaległości i zajęłam się masą pożytecznych rzeczy, które cierpliwie czekały, aż będę miała wolny dzień. …

Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj.

Od dwóch tygodni krążę wokół sklepu na Koszykowej i jedyne, co widzę za szybą, to robotników. Ale dzisiaj zobaczyłam szyld, a wieczorem Asia podesłała mi wydarzenie z fb: Otwarcie PTNS w stolycy już w piątek o 18 :) wybrałabym się, ale mamy inny program w tym czasie, na który zapraszam bardzo serdecznie :)

A pozostając w klimatach PRL reprezentowanych przez łódzki sklep odzieżowy, załączam hymn buntowników kolejkowych. Ciężkie te czasy już za nami, ale nie wiem, czy dobrobyt nie jest większym nieszczęściem? Bo mając taki wybór w sklepie, a przy tym ograniczoną ilość środków, człowiek jest w równym stopniu nieszczęśliwy, nie mając żadnego wyboru.



Dzisiejszy dzień jednak był triumfem kapitalizmu. Nabyłam drogą kupna upatrzone okulary w Mohito w promocji oraz białą plisowaną spódnicę z tegoż sklepu, a na nadchodzące wydarzenia namiotowe nieprzemakalną kurtkę :) jestem szczęśliwą Kiką, pomimo nieprzemijającego zmęczenia z powodu przepracowania :) taki opis dzisiaj ukułam:

"Uciec poci…

Zapytaj Tych.

Historia zatoczyła koło i znowu zagraliśmy czerwcowe koncerty na Śląsku. Przed koncertami było tyle przeszkód, że aż się zastanawialiśmy, co się wydarzy na samym koncercie. 
Z radosnych wieści: mamy własne mikrofony :D przyszły w czwartek, ale nie w tej ilości, co zamawialiśmy, trzeba było dopożyczyć. W piątek zepsuł się samochód, który miał przywieźć sprzęt ze Szczecina, mamy od nich wypożyczoną konsolę, przez co ekipa ze Szczecina musiała jechać nocnym pociągiem i byli noc w plecy. Dawid zamówił nowe pianino Norda, też nie dojechało na czas. Mi i Oli opóźnił się transport z Warszawy, przez co byłyśmy w Pszczynie dopiero o pierwszej w nocy, też niewyspane i zmordowane po ciężkim tygodniu. Dawid P opowiadał o tym wszystkim na apelu i modliliśmy się wszyscy, żeby wieczorny koncert odbył się bez przeszkód, ale tak łatwo nie było. 
W sobotę graliśmy "Zapytaj tych" w Tychach ;) było trochę stresu, bo dopiero drugi raz graliśmy w nowym składzie i aranżacji, do tego na nowych mikrof…

Rzeszów Klezmer Band w stolycy.

Ola wróciła znad morza i  chcialysmy się gdzieś spotkać i pogadać albo po prostu gdzieś razem pójść. Znalazłam na fb wydarzenie o koncercie Cezika w Studenckim Klubie "Karuzela"  na Bemowie. Wybrałam się tam wczoraj po pracy, żeby kupić bilety, ale zamarudziłyśmy z tym i już nie było :/ odkrylam za to nowy, nieznany kawałek Warszawy. Budynki na ulicy Konarskiego były tak stare, że przypominały skansen. Wszystko skąpane w zieleni, ludzie siedzą na ławkach, jakby czas się w tym miejscu zatrzymał. A 200 m dalej Górczewska, nowoczesne biurowce, pędzące samochody i cały ten zgiełk.  Z Cezikiem się nie udało, ale wyczaiłam, że gra w Warszawie Rzeszów Klezmer Band w kościele zielonoświątkowym na Siennej i poszłyśmy na koncert. To był zespół, który zaczynał swoją działalność, jak chodziłam jeszcze do muzyka w Rzeszowie, chodziliśmy do tej samej szkoły na Sobieskiego, nawet miałam zajęcia w tej samej sali, co klarnecista z zespołu, więc mam do nich sentyment :) grają muzykę klezmers…