Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2017

Złota polska jesień - ogród Krasińskich i Szalone Dni Muzyki

To szalenie niesprawiedliwe, że kiedy w końcu pojawiła się prawdziwa polska złota jesień, ja muszę być przeziębiona :/ dzisiaj po południu było jednak tak słonecznie i ciepło, że nie zmusiłam się do powrotu do domu po nabożeństwie, aby wygrzewać się w łóżku, tylko poszłam na spacer wygrzewać się we wrześniowym słońcu. Opłaciło się, bo zobaczyłam kolejny piękny warszawski park, którego jak do tej pory nie miałam okazji odwiedzić: Ogród Krasińskich. Nie jest duży, ale bardzo przyjemny do posiedzenia, podziwiania pięknego pałacu i stawu. W lecie pewnie można też wygodnie posiedzieć na trawie.





Skorzystałam też z innej atrakcji weekendowej, jaką są Szalone Dni Muzyki.  To muzyczny festiwal, na który czekam z niecierpliwością we wrześniu. Najbardziej entuzjastycznym momentem są występy młodych muzyków ze szkół muzycznych z Polski, a moim faworytem od kilku lat jest orkiestra symfoniczna z PSM z Bielska-Białej. Co za energia, co za wrażliwość! Mają też oprócz znanych i lubianych klasyków co…

Smaki Meksyku

Kwartał się kończy, a to oznacza, że czas na integrację z pracy. Ostatnio naszym przewodnim motywem są kuchnie świata: była indyjska, potem izraelska, a teraz padło na meksykańską. Miejscem, do którego pojechaliśmy w piątek po południu był Blue Cactus, restauracja Tex-Mex na Mokotowie. Kiedy mieszkałam w Warszawie na Tureckiej 7 lat temu, często widziałam z daleka ten kolorowy budynek i kusiło mnie, żeby kiedyś tam zajrzeć. W końcu weszłam do środka :)

Jest kolorowo, gwarno, słychać hiszpańskie piosenki, klimat więc dobrze zachowany. Do jedzenia wzięłam jedną z nielicznych potraw wegetariańskich, czyli burrito z warzywami. Naleśnik wydaje się nieduży, ale mocno syci.  Nie zostałam tym razem zbyt długo, ale spędziłam sympatyczną część wieczoru z moimi kolegami z pracy i tak wkroczyłam w spokojny weekend.

Niestety Meksyk kojarzy się ostatnio z mniej przyjemnymi rzeczami, niż jedzenie... Po raz trzeci w ciągu ostatniego miesiąca krajem wstrząsnęło trzęsienie ziemi :/ nie pokazuję więcej…

Noc Świątyń 2017

Noc Świątyń w Polsce ponownie odbyła się w połowie września. Udział wzięły trzy miasta: Warszawa, Kraków i Poznań. Szczegóły można było śledzić na wydarzeniu na Facebooku. Ponownie do akcji przyłączył się zbór KADS w Warszawie oraz w Krakowie. Oprócz kilku innych kościołów protestanckich swoje podwoje otworzyli Żydzi w Synagodze Nożyków, muzułmanie w Ośrodku Kultury Muzułmańskiej, mormoni, a nawet Rodzimy Kościół Polski (wierzenia przedchrześcijańskich Słowian). Razem z Tomkiem i Asią odwiedziliśmy najpierw kościół mormonów. Zobaczyliśmy nowoczesny, dobrze wyposażony budynek z salami dla różnych grup wiekowych. Oprowadzający nas ludzie byli szczerzy, otwarcie dzielili się swoimi zasadami wiary i odpowiadali na pytania. Na koniec wręczali rozmaite materiały, w tym Księgę Mormona. Zabrałam ją do przejrzenia w domu. 




Nasza wycieczka była wycieczką kulturoznawczą, zatem podzielę się kilkoma rzeczami, których się dowiedziałam. O mormonach słyszałam bardzo ogólnie, nie zagłębiałam się nigd…

All4Him w Oświęcimiu

W ten weekend zagraliśmy koncert "Ktoś zna odpowiedź" z All4Him po wakacyjnej przerwie. Pojechaliśmy do Oświęcimia, gdzie odbywał się jubileusz 30-lecia zboru Adwentystów Dnia Siódmego. Wystąpiliśmy po południu, a celem koncertu była zbiórka pieniędzy rzecz Fundacji "Pomnik Hospicjum Miastu Oświęcim". Pomimo przedłużonego wcześniejszego programu ludzie wytrwale słuchali, a spora ilość osób była poruszona przekazem. Zagraliśmy w osłabionym liczebnie składzie i z niedyspozycjami, ale był to dla nas niezwykły koncert, który także przeżywaliśmy, zwłaszcza doświadczenie Kasi.  Bardzo się cieszę, że po tej dłuższej przerwie nadal gramy i chcemy być razem w tym szczególnym działaniu ewangelizacyjnym :) 










Salon

Uwaga, uwaga, wiadomość miesiąca: po 6 latach zamieszkania w Michałowicach na poddaszu w pokoju na wieży zostałam dumną wynajmującą całe mieszkanie. To dosyć długa i skomplikowana historia, ale w uprzejmym skrócie brzmi ona tak: w pokoju od ulicy lokatorzy ciągle się zmieniali i oprócz jednej dziewczyny, która mieszkała tam prawie 3 lata, poddawali się po pierwszej zimie. Ostatnimi czasy żartowaliśmy sobie z moimi sąsiadami, że zamieszkują tam panny na wydaniu przed wyjściem za mąż i czekające na swoje mieszkanie już z mężem ;) ostatnia panna na wydaniu przeprowadziła się za granicę i na razie nie chcieliśmy szukać nowej lokatorki. Dogadałam się w kwestii ceny za pokój i przeznaczyłam go na salon lub pokój gościnny w razie potrzeby. Sprzątanie rzeczy i odkurzanie zajęło mi kilka dni, w międzyczasie trzeba było odgracić z sąsiadami strych, żeby przechować tam rzeczy poprzedniej współlokatorki, która nie zdążyła się do końca wyprowadzić. W głowie też powoli zaczynała kształtować się wi…