Przejdź do głównej zawartości

Salon


Uwaga, uwaga, wiadomość miesiąca: po 6 latach zamieszkania w Michałowicach na poddaszu w pokoju na wieży zostałam dumną wynajmującą całe mieszkanie. To dosyć długa i skomplikowana historia, ale w uprzejmym skrócie brzmi ona tak: w pokoju od ulicy lokatorzy ciągle się zmieniali i oprócz jednej dziewczyny, która mieszkała tam prawie 3 lata, poddawali się po pierwszej zimie. Ostatnimi czasy żartowaliśmy sobie z moimi sąsiadami, że zamieszkują tam panny na wydaniu przed wyjściem za mąż i czekające na swoje mieszkanie już z mężem ;) ostatnia panna na wydaniu przeprowadziła się za granicę i na razie nie chcieliśmy szukać nowej lokatorki. Dogadałam się w kwestii ceny za pokój i przeznaczyłam go na salon lub pokój gościnny w razie potrzeby.
Sprzątanie rzeczy i odkurzanie zajęło mi kilka dni, w międzyczasie trzeba było odgracić z sąsiadami strych, żeby przechować tam rzeczy poprzedniej współlokatorki, która nie zdążyła się do końca wyprowadzić. W głowie też powoli zaczynała kształtować się wizja, pobudzana zachętami mamy do zrobienia sobie dodatkowego pokoju, oraz Oli, która ostatnio kupiła kanapę do swojego salonu. Nie miałam zamiaru dokupować ekstra mebli, ale pomyślałam, że kapy na łóżko, poduszki, pledy, może jakieś nowe lampy zadomowią ten pokój. 
Mieszkam w szczęśliwej odległości 5 km od Ikei w Jankach, mogę więc w ciągu 30 minut dojechać tam rowerem. Za każdym razem, kiedy przechodzę przez te pięknie umeblowane wnętrza jestem zachwycona i powtarzam, że mogłabym tutaj zamieszkać :)


Byłam zdecydowana na kupno białej kapy na łóżko, ale Ikea zaskoczyła mnie kapą w kolorze zielonym. Bardzo radosny, odważny kolor, który lubię. Już prawie dałam się skusić, ale jednak wygrał minimalistyczny biały, do którego będzie można dobrać miliony dodatków w innych kolorach. Na razie padło na... szary.


Tak oto prezentuje się salon z kapami na łóżkach, srebrnymi poduszkami i szarymi pledami w paski. Zdjęcia po zmroku i w świetle dziennym. Jeszcze pustawy, ale trzeba go swojsko zagracić, może jakiś dywan na środek skombinować i będzie przytulnie. Już jest. Na półki trafiło już część książek z mojego pokoju, które zaczynały się nie mieścić, kolekcja płyt DVD i gry. 






Może dla was, posiadaczy domów czy kilkupokojowych mieszkań, może wydawać się takie zwyczajne, że się w jednym pokoju śpi, a w innym odpoczywa, ale dla mnie to było odkrycie tygodnia po sześciu latach mieszkania tutaj. Polubiłam przesiadywanie w salonie po pracy. Lubię to, że mogę się rozłożyć na kanapie pod pledem i nie czuć się, jakbym miała zaraz iść spać, jak to jest u mnie w pokoju, kiedy się położę na swoim łóżku. To inny rodzaj odpoczynku, po którym mogę przejść do pokoju do spania. 



Jestem szalenie zadowolona z tego pomieszczenia :) kto mnie odwiedzi i skorzysta z pokoju gościnnego? ;)

Komentarze

Olha pisze…
Lubimy i na pewno skorzystamy!