wtorek, 30 sierpnia 2011

Za-czekam.



Za-czekam
Mietek Szcześniak

1.
Nie chcę żyć pełnią życia już
Bo obawiam się, że którejś nocy czy dnia
Minę ciebie
Nie rozmieniam na drobne słów
Cenię sens, mijam czas
Nie przyspieszam, bo wiem
Na najlepsze trzeba poczekać i tak

Wiem, że ty czujesz jak ja, każdy wierzy w to
Że właśnie dziś jego los zacznie wielki lot

Refren:
Całe życie czekam na ciebie kiedyś musisz przyjść
całe życie czekam na ciebie
wiem, że i ty pragniesz tak, jak pragnę ja
upojenia, ciepła dusz i ciał
całe życie czekam

2.
ideałów nie ma, wiem
pogodziłem się z tym, choć spełnienia czas
we mnie woła
wiem, że znasz samotności smak
że nie możesz tak żyć
wiem jak blisko jest dzień
gdy się nam spotkają marzenia i sny

Wiem, że ty czujesz jak ja, każdy wierzy w to
Że właśnie dziś jego los zacznie wielki lot

Całe życie….

Może to ostatni moment, może myślisz sobie, że nie ma mnie na jawie
Takie myśli także miewam i dlatego śpiewam dowiedz w końcu się, że….
Refren:
Całe życie czekam na ciebie kiedyś musisz przyjść
całe życie czekam na ciebie
wiem, że i ty pragniesz tak, jak pragnę ja
upojenia, ciepła dusz i ciał
całe życie czekam
Zaczekam.

***
Brat powrócił z zagranicy i skończył się monopol na komputer... Ale może i dobrze, bo to się robiło nudne siedzieć samej całymi dniami.
Powyższa piosenka przytrafiła się nam podczas poszukiwań jakiegoś wdzięcznego kawałka do zaśpiewania na ślubie i od razu wpadłam mi w ucho. Tekst akurat dla mnie, też czekam całe życie, tylko nie wiem na kogo :P kiedyś myślałam, że wiem i czekałam uparcie, jak bohater spod muru w jednym poście sprzed roku "The wrong way". Przypominam sobie, że pisałam go z myślą o kimś innym, a nie chciałam widzieć, że piszę dokładnie o sobie...
A tak naprawdę to wszystko wydaje się tym bardziej skomplikowane, im więcej się o tym myśli. A nieraz trzeba zostawić to bezproduktywne myślenie i zająć się zupełnie czymś innym, a rozwiązanie przychodzi nieoczekiwanie samo. Właściwie przy moim nadaktywnym trybie życia to nie jest wcale trudne znaleźć sobie twórcze zajęcie, ale o wiele trudniej jest wyłączyć myślenie... Szykuje się pracowity miesiąc. Zaczynam pracę w szkole, jakieś spotkanie liderów młodzieży na horyzoncie w najbliższy weekend, konferencja pastorów i starszych zboru w Podkowie (czyli okazja do handlowania płytami), obóz ewangelizacyjny w Pszczynie i koncerty All4Him na Śląsku, koncert w Poznaniu; a w międzyczasie układanie śpiewnika pathfinder i studiowanie materiałów dla liderów oraz karty zaliczeń na Przyjaciela. Aa, i chyba jakiś zaległy egzaminek w Podkowie...? Już mnie radość na myśl o tym wszystkim ogarnia :P
Pozdrawiam gorąco:
* moją ukochaną rodzinę, ciągle jeszcze rozproszoną po Polsce i nadciągającą stopniowo na farmę;
* wszystkich moich braci i siostry z pathfindersowej rodziny z Bratem Komendantem na czele (znów powrócił do mnie katar i ból gardła i tak jakoś obóz się dzięki temu przypomniał ;)
* moich wiernych towarzyszy z zespołu, którzy zbierają się powoli po wakacjach, żeby znowu prężnie działać z płytami, stronami i koncertami.
Trzymajcie się wszyscy - razem możemy więcej.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Z Biblioteki Szarej Lilijki


Ciągle jeszcze nie mogę uwierzyć w to, że jestem pathfindersem. Może to dla was wydawać się śmieszne, że dorosła osoba tak się ekscytuje bieganiem po lesie z bandą dzieciaków, ale dla mnie to sprawa absolutnie poważna, bo właśnie w taki sposób zrealizowało się jedno z moich wielkich dziecięcych marzeń: o wyjeździe na obóz, zdobywaniu flagi, harcerskich grach i wielkiej przygodzie. Jak pokazały mi ostatnie miesiące, marzenia z dzieciństwa nie muszą być wcale nierealne. Święte słowa naszej kadry: "jeśli uważasz, ze coś jest niemożliwe, to znaczy, że nie rozmawiałeś o tym z Witkiem" w tym przypadku dokładnie to oddają. Oczywiście za tym stoi znacznie więcej osób, które w jakiś sposób na mnie wpłynęły, dorzucając garść informacji czy spostrzeżeń, jednak kluczową postacią w tym wszystkim była charyzmatyczna postać Brata Komendanta - i bynajmniej nie szereg jego odznak na szarfie czy ten zaszczytny tytuł mnie pociągnęły, ale po prostu to, jakim jest człowiekiem i to, w co wierzy i co wyznaje. A ponieważ szanuję i uznaję tę wizję i rodzaj pracy i jest to zgodne z moimi preferencjami i zamiłowaniami, więc się do tego włączam i chcę to rozwijać.
(To tak gwoli oficjalnych wyjaśnień do mojego poprzedniego wariackiego, pełnego enigmatycznych haseł posta.)

Przedstawiam poniżej kilka książek z mojego dzieciństwa, które pochłaniałam, i to wielokrotnie, zaczytując się w przygodach dzielnych harcerzy.


Antek Cwaniak
Aleksander Kamiński

Wiele zmieniło się w naszym kraju i naszej harcerskiej organizacji od chwili, gdy w latach trzydziestych Antoni Cwankiewicz zakładał drużynę zuchów. Dziś mija od tego momentu pół wieku, a Antek wciąż jest młody i wciąż ze wzruszeniem czytamy dzieje jego gromady. Ile w nich uroku i ile wychowawczych przygód! To zasługa wiecznego pióra Kamyka, który zakończył w marcu 1978 roku swoją wielką grę o życie, pozostawiając spuściznę godną pokoleń.

Za punkt wyjścia zabaw i praw zuchowych wybrał Kamyk dzielność. W zdobywaniu przez chłopca i dziewczynkę dzielności jest wciąż niemało do zrobienia. Niech więc dalszym ciągu książka Kamyka służy dobrej zabawie zuchowej, przypominającej dzielność giermków, kolejarzy, listonoszy, górników, marynarzy i flisaków, a przywódcom tych zabaw niech pozwoli dojrzeć cel ich wychowawczy.


Czarne Stopy
Seweryna Szmaglewska

Zgrany zastęp Czarnych Stóp wyrusza na letni obóz harcerski w Góry Świętokrzyskie. Dla zastępowego Maćka Osy i jego gromadki najmłodszych harcerzy, dla Marka, Fobusza, Felka i małego No-Bo to pierwsze samodzielne wakacje.
Pierwsze ognisko, pierwsze podchody, pierwsze nocne alarmy. Trzydzieści dni życia obozowego na zboczu Diabelskiego Kamienia wypełniają wspaniały przygody, zabawne pościgi, ćwiczenia spostrzegawczości, strachy i niespodzianki....
Książka ta, napisana przez Sewerynę Szmaglewską trzydzieści lat temu, bawiła kilka pokoleń czytelników, doczekała się osiemnastu wydań i wersji filmowej, a w roku 1973 ukazał się dalszy ciąg przygód sympatycznych harcerzy w książce zatytułowanej „Nowy ślad Czarnych Stóp”.


Gdzie ten skarb?!
Marta Tomaszewska

Opowieść mówi o trójce przyjaciół: Marku-chłopaku porywczym, Jacku-spokojnym i ugodowym oraz Krzyśku-indywidualiście uważanym za najmądrzejszego. Mieszkają w Warszawie. Prowadzą wojnę z harcerzami, których nazywają „ciapciakami”. Od Marka dowiadują się o wyprawie przeciwników na Spisz, a także o rzekomym skarbie Inków. Towarzysze zaczynają się tym interesować. Postanawiają wyjechać w te okolice, w poszukiwaniu skarbu. Jednak, aby się tam dostać muszą przystąpić do ciapciaków i wziąć udział w akcji Harcerskiej Rady Spiskiej...


Którędy do Eldorado?
Marta Tomaszewska

Sympatyczna i pogodna powieść o perypetiach warszawskiej rodziny, która wyprowadziła się na wieś i tam przeżywają nizwykłe przygody z mieszkańcami, starą kopalnią, młodocianym gangiem i oczywiście harcerzami.


Stawiam na Tolka Banana
Adam Bahdaj

Julek Seratowicz, chłopiec z dobrego domu, nie chce być lalusiem, jakim chce go widzieć matka. Przypadkiem spotyka gang Karioki i jest to spełnienie jego marzeń. Wkrótce grupa spotyka na swej drodze opisywanego w gazetach, tajemniczego Tolka Banana, który przejmuje dowodzenie. Klasyka powieści młodzieżowej, również zekranizowana.

Jeśli tylko macie czas i chęci, zajrzyjcie do tych książek. Są naprawdę warte czytania.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

"Daniel - mission impossible" - Obóz pathfinder


Veni, vidi, returni - przybyłam, zobaczyłam, powróciłam z obozu pathfindersów w Kurnędzy koło Sulejowa :) można by było pisać i pisać i wymieniać wrażenia, ale chyba słów by mi nie starczyło, więc użyję wszechogarniającego określenia: MEEEGA!!! :D niesamowity program, entuzjastyczni uczestnicy, poświęcona kadra i potęga Bożej mocy - to musiało się udać :) brawo dla króla ;)

Z obozowych "kwiatków":

* "Jeżeli uważasz, że coś jest niemożliwe, to znaczy, że nie rozmawiałeś o tym z Witkiem". - mądrości z odpraw kadry ;)

* nowe babilońskie słowo: "ołkej"

* ‎"Ave my!" (This is Sparta)

* szał babigoldów ;)

* harcerskie pląsy pani Marty-pielęgniarki:
A seja bum czik bum x2
a seja bum czikaraka czikaraka czik bum.
O je! Aha! One more time
(Chinki stan, raper stan, balet stan, itp.)

* -Ciociu, kiedy będą te odchody?
- Co będzie?"
- No odchody, ta gra".
(chwila konsternacji zastępowej i błyskotliwa odpowiedź Michała)
- Odchody to będą, jak ci się zachce. :P :P

* Predator - czyli mój aksamitny bas pod koniec obozu, rozwalający powagę apelu :P

* - Ciociu, czy ja jestem podobny do Komorowskiego? :P

* Ahmed odpalaj! - niezapomniana drużyna z 13. miejscem w INO :P

* niezapomniany mecz Color Football, czyli wróżka, kucharz, babcia, Barbie, bobas z pampersem, dziewczynka z misiem, sprzątaczka, sanitariusz, budowlaniec, kontra obozowicze: "Kadra jest najlepsza!"

Obóz to przede wszystkim ludzie, którzy są przy tobie w dobrych i trudnych chwilach:

* dzielny zastęp Izraelitów :) butny, niepokorny, dumny, nie kłaniający się królowi i nie poddający się próbie pokarmu jako jedyny zastęp, zaangażowany na nabożeństwach, ciekawy świata, ruchliwy i zadający tysiąc pytań na minutę :P
* nieodłączny niczym Aaron dla Mojżesza (dubbingujący w jakże trudnych momentach utraty głosu), przykładny ojciec zastępu (od ubierania, tłumaczenia, musztry i wlepiania karnych dżampek bądź przysiadów harcerskich), niezawodny kapitan-pomocnik cioci Kiki zastępowej - Maciek :D ciężko było się rozstać, no i chyba dlatego obóz wydłużył się o jeden dzień... na farmie ;)
* królewskie mamusie - piękne, ciepłe, kochane, wymagające, pełne energii i dobrych pomysłów :)
* zastępowi - rozmowy w toaletach przed poranną odprawą, wyżalanie się i wsparcie, pasja i miłość do dzieci - jesteście moimi wzorami!
* pomocnicy - mega poświęcenie i dojrzałość :)
* New Heaven - worship team, dzięki któremu chór obozowy wystąpił z powerem :)
* ekipa terenowa vel uzurpatorzy, czyli Dobry i Paweł - dwaj dzielni wodzowie :)
* no i oczywiście - KRÓL NEBUKADNESAR! jedyny, najlepszy, najmądrzejszy, najpiękniejszy, najdzielniejszy, najbogatszy i najbardziej utalentowany król :P uwielbiany przez wszystkich, nawet wtedy, gdy nie zawsze był taki super :P

No i... zostałam pathfindersem :) cytując Kubę: Kika, Kika, über alles, über alles harcerzem :D jak to fajnie realizować marzenia z dzieciństwa :)))
Nawet znajomi, którzy widzieli etapy dojrzewania do tej decyzji, jeszcze kilka miesięcy temu nawet nie przypuszczali, że to się stanie... Zresztą ja sama jeszcze nie mogę w to uwierzyć ;) ale naprzeciw mnie wisi żółta chusta z własnoręcznie zawiązanym węzłem w kwadrat, więc to chyba wydarzyło się naprawdę :)A swoją drogą, co innego mogłaby robić osoba, która od dziecka biegała po lesie, bawiła się w wojsko, zaczytywała się w książkach o harcerzach i wojnie, a ostatecznie skończyła studia nauczycielskie i ma wszelkie uprawnienia do zajmowania się dziećmi? To musiało się tak skończyć :)) a raczej dopiero się zaczyna...

Już mi was wszystkich brakuje...
Następny obóz za rok :)


niedziela, 7 sierpnia 2011

The sound of music



Ponadczasowy klasyk kina familijnego, zdobywca 5 Oscarów.
Film opowiada historię Marii, która opuszcza klasztor i zostaje guwernantką siedmiorga dzieci kapitana von Trappa, autokratycznego wdowca, który wprowadził w swoim domu surowe zasady wykluczające obecność muzyki i radości. Film łączy w sobie zalety kina familijnego i filmu muzycznego.

"The sound of music" - trailer


Jeden z udanych zakupów muzycznych mojego taty (a trzeba mu przyznać, że jak już się zdecyduje na kupno jakiejś płyty, to jest to naprawdę dobre). Film jest piękny, poruszający i doskonale zrobiony muzycznie oraz scenograficznie :) Obejrzałam go dwa razy w ciągu ostatniego weekendu, za pierwszym razem na komputerze (jakość marna, ale i tak płakałam od połowy aż do końca ;), a wczoraj ...na dużym ekranie, wsłuchując się uważniej w teksty piosenek, do których niestety nie zrobili polskich napisów :/ (jak tak można, a my na naszej płycie mamy napisy do wszystkiego :P :P )
Jedynym mankamentem, pomimo oznaczenia, że to film dla całej rodziny, jest brak lektora lub dubbingu. Dzieci nie są w stanie przeczytać napisów (przynajmniej te, które wczoraj były). Może to tylko w tym wydaniu tak nie współgra; jeśli istnieją wersje bardziej przystosowane dla dzieci, niech ktoś da znać.

Poniżej współczesne wykonanie jednej z piosenek "Climb ev'ry mountain" przez Christine Aguilerę - z chórem gospelowym, chórem dziecięcym, orkiestrą i zniewalającym, popisowym wokalem Christiny. Trudno mi się zdecydować, czy wolę wersję tradycyjną, czy oryginał (wszak klasyka mnie powala w każdym wydaniu), ale Aguilera wywołała u mnie porządne ciary, więc coś musi być w tym utworze, skoro tyle osób się za niego bierze...



Polecam musical gorąco, jak tylko wpadnie wam w ręce. Wzruszenia, radość i najwyższe doznania muzyczne gwarantowane.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Alchemik


Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć.

Zerknęłam do tej klasyki literatury i znalazłam dokładnie to, czego się spodziewałam: uniwersalną opowieść, która może być udziałem każdego, kto marzy i dąży do realizacji marzeń.

Alchemik otwiera te drzwi w naszej duszy, o których istnieniu wolelibyśmy zapomnieć. Każe marzyć, podążać własnym powołaniem, podejmować ryzyko, pójść w świat i wrócić wystarczająco śmiałym, by stawić czoła wszelkim przeszkodom. Baśniowa, alegoryczna opowieść o wędrówce andaluzyjskiego pasterza jest tłem do medytacji nad tym, jak ominąć życiowe pułapki, by dotrzeć do samego siebie.

Alchemia Paulo Coelho to tajemna wiedza o prawdzie i jej dwóch obliczach. Autor burzy wszelkie bariery bojaźni, które powstrzymują strumień naszych pragnień. Potrzeba Alchemika i jego światowy rozgłos są oczywiste, albowiem lektura książki przemienia w złoto nawet najbardziej zaśniedziałe sprężyny ludzkich marzeń.


* Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.

* I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką.

* Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.

* Jeśli przebywasz ciągle z tymi samymi ludźmi, to stają się oni w końcu częścią twojego życia. A skoro są już częścią twojego życia to chcą je zmieniać, bo ludziom wydaje się, że wiedzą jak powinno wyglądać twoje życie, nikt jednak nie wie jak powinien przeżyć własne...

* Kocham Cię, bo cały wszechświat sprzyjał mi w tym, bym mógł dotrzeć do ciebie.

* Nikomu nie wolno drżeć przed nieznanym, gdyż każdy jest w stanie zdobyć to, czego pragnie i to, czego mu potrzeba.

* [...] bo gdy kochamy, zawsze pragniemy być lepsi, niż jesteśmy.

Polecam tym, którzy nieustannie biegną naprzód - by chwycili marzenia i tym, którzy ustali - by zobaczyli cel.

Dziewczyna szamana


Rozum: Hej, Serce. Co porabiasz?
Serce: Słucham muzyki...
Rozum: A jakiej?
Serce: Justyna Steczkowska w trzypaku.
Rozum: To sobie muzę zafundowałaś... :P nie mów, że oryginalne :P
Serce: A zaskoczę cię i powiem, że tak :P
Rozum: Nie wiedziałem, że jesteś takim fanem Steczkowskiej:P
Serce: Ja? Ee, no skąd...Podobał mi się jeden koncert, jak śpiewała muzykę żydowską, no i może jak śpiewała "Buenos Aires" w "Szansie na sukces", ale żeby zaraz fanem...?
Rozum: No to co ci do głowy strzeliło, żeby jej płyty kupować?
Serce: Nie kupowałam ich... Dostałam w prezencie.
Rozum: Huhu, no to nieźle się ktoś szarpnął... Niech zgadnę: facet? :P
Serce: Błyskotliwy jesteś, Rozum, dzisiaj:P ale to nie tak, jak myślisz. To był rewanż za inną płytę, taki bonus, no...
Rozum: Serce, ty mi oczu nie mydlij. Rewanż, mów mi jeszcze. Przecież, o ile dobrze pamiętam, tamta była pojedyncza.
Serce: A co to ma do rzeczy? Chciał, to kupił...
Rozum: Właśnie: chciał. A ty jak zwykle wolisz udawać, że nic się nie dzieje...:P
Serce: Oj, skończ już się nabijać ze mnie. Myślisz, że jestem w nastroju do żartów?
Rozum: A kiedykolwiek byłaś? :P w tym rzecz. Wszystko traktujesz niebywale serio. Nawet z takiego drobiazgu, jak te płyty, zrobisz aferę...
Serce: Chwileczkę, to ty zacząłeś insynuować... Co mi się tu teraz wykręcasz i zrzucasz winę na mnie?
Rozum: Jaką winę, kobieto? Przecież widzę, jaką masz niewyraźną minę. Słuchasz czegoś, co ci średnio odpowiada, nawet pomimo twojego dosyć oryginalnego gustu muzycznego i próbujesz się mętnie tłumaczyć, że to nic takiego. Mów, jak jest, a mi nie ściemniaj.
Serce: No bo... głupio mi, że ktoś wydał pieniądze na taki prezent, którego wcale nie oczekiwałam... Głupio mi też było nie przyjąć, no bo co będę robić humory. No i z grzeczności przesłuchałam, myśląc, że mi się spodoba, ale mi się nie podoba... Taka... mocno kobieca muzyka, odurzająca jak kadzidło. Nie lubię takiej intensywnie emocjonalnej muzyki. Nie moje klimaty...
Rozum: Ojej, no i czym się przejmujesz? Nie trafił gościu z prezentem i tyle. Odstawisz płyty na półkę i jak cię kiedyś natchnie, to włączysz, a jak nie, to komuś opchniesz i już.
Serce: No niby tak...
Rozum: Eech, ty i ten twój upór, żeby tylko nie przyznać mi racji.
Serce: Ty i te twoje "Ty i te twoje" :P Rozum, gdybym ja nie stawiała na swoim i słuchała cię we wszystkim bezkrytycznie, to byśmy zaszli tak daleko, jak ślepy i chromy. Sam bywasz uparty, i to tak durnie, że aż strach cię wyprowadzać z błędu, żebyś czasem człowieka nie pobił.
Rozum: Wiesz co, Serce? Znalazłabyś sobie faceta, zamiast tracić energię i cenny czas na kłótnie ze mną. Szczerze ci radzę. Miałabyś z kim gadać, wymieniać wrażenia i poglądy oraz inne atrakcje, a tak to robisz się zgryźliwa i cyniczna jak ja.
Serce: Dobra, dobra, Rozum. Jak będę potrzebować twoich cennych rad, to się odezwę, tak? Też byś sobie kogoś znalazł, zamiast zawracać mi głowę swoimi uwagami na mój temat.
Rozum: Ja tam wiem, co mam robić:P ale żeby ciebie nakłonić do tego, to musi cię chyba najpierw ktoś zahipnotyzować :P dziewczyna szamana, hahahahahaha :P
Serce: Idę, Rozum, a tobie radzę odpocząć, dłuższe siedzenie przy kompie nie wpływa pozytywnie na twoją psychikę...
Rozum: Idź, szukać swojego szamana :P

D&G - Light Blue

W ramach poznawania nowych kosmetyków testuję na sobie zapach Dolce&Gabbana "Light Blue" (w nieoryginalnym opakowaniu, bo na takowe mnie nie stać). Poprzednio miałam "Chic" Celine Dion o owocowym, lekko melonowym zapachu i chciałam kontynuować tę nutę (w Rossmanie była mega obniżka na flakonik 15 ml, ale jak tam dotarłam, już wszystko rozkupili:/). Swego czasu długo podobał mi się "Be delicious" DK i ten zapach podobno bardzo mi pasował, ale ogólnie nuty kwiatowo-owocowe są mi przyjazne, więc czemu nie odkrywać czegoś nowego?


Nuty zapachowe

Nuty serca: jabłko, sycylijska cytryna.
Nuty serca: bambus, jaśmin, biała róża.
Baza: ambra, piżmo.

Opis

Zapach Dolce&Gabbana Light Blue przywodzi na myśl głęboki błękit włoskiego nieba, bezkresnego morza oraz beztroską zabawę. Bardzo kobiecy. Cytrusowy, świeży i lekki, jednocześnie głęboki i niebanalny i... uwielbiany. Na lato, na dzień.

Domenico Dolce urodził się w 1958 roku w Polizzi Generosa niedaleko Palermo. Swoją karierę rozpoczynał już w młodych latach, pracując w małym atelier swojego ojca. Stefano Gabbana przyszedł na świat w 1962 roku w Mediolanie. Po ukończeniu studiów na wydziale grafiki zainteresowało go projektowanie mody.

W 1982 roku, po dwóch latach pracy na stanowisku asystenta projektanta, Domoenico i Stefano postanowili założyć własne studio. Pierwszy sukces osiągnęli w 1985 roku, gdy znaleźli się jako jedni z trzech projektantów, którym zaproponowano prezentację swojej kolekcji w ramach promocji młodych talentów w Mediolanie. Dolce&Gabbana, nazwa zwiastująca nową generację, w świecie mody szybko zdobyła popularność.

Ich wspólna ciężka praca została nagrodzona rewelacyjną sprzedażą oraz doskonałą opinią marki. W 1988 roku Dolce&Gabbana podpisali umowę z Onward Kashiyama w celu dystrybucji swoich produktów na rynek japoński. W 1989 roku zaprezentowali kolekcję bielizny oraz kostiumów plażowych a w 1990 roku ukazała się kolekcja dla mężczyzn. Później przyszedł czas na otwarcie serii butików. Pierwszy otwarty został w Mediolanie, kolejne w Hong Kongu, Singapurze, Taipei oraz w Seulu.

Projekty stworzone przez Dolce&Gabbana przeznaczone były dla „prawdziwej kobiety”, która jest zmysłowa, ale i skromna. Inspiracją dla projektantów są śródziemnomorskie barwy i kultura, przeniesione w delikatne koronkowe, jedwabne oraz wełniane materiały. Oferta Dolce&Gabbana została podzielona na dwie podgrupy. Sygnowana logo D&G tańsza, młodzieżowa linia oraz Dolce&Gabbana reprezentująca stroje ekskluzywne.

W 1992 odbyła się premiera pierwszych perfum sygnowanych znakiem Dolce&Gabbana, które zyskały miano najlepszego damskiego zapachu podczas Perfume Academy Prize. W 1994 powstał zapach dla mężczyzn, Dolce&Gabbana pour Homme. W 1999 roku można było zachwycać się nowymi zapachami D&G Feminine dla kobiet oraz D&G Masculine dla mężczyzn, w 2001 roku stworzono bardzo popularny do dziś Dolce&Gabbana Light Blue. W 2003 roku odbyła się kampania reklamowa zapachu Sicily, w której główną modelką byłą słynna aktorka Monica Bellucci.

Dolce&Gabbana stało się jednym z najczęściej odwiedzanych domów mody przez Madonnę. Słynny duet zaprojektował dla niej kostiumy, w których występowała podczas swojej światowej trasy koncertowej. Dolce&Gabbana ubierali podczas tras koncertowych również Kylie Minogue i Whitney Houston.

Dolce&Gabbana nie zapominają też o potrzebujących, w 2001 roku byli sponsorami pokazu mody, z którego dochód przeznaczony był na cele charytatywne dla dzieci. Impreza obyła się w posiadłości Stevena Spielberga w Los Angeles.

W 2004 roku Dolce&Gabbana byli współkkreatorami ekskluzywnej wersji Citroena C3 oraz C3 Pluriel, zdobionego między innymi kryształami Swarovskiego.

środa, 3 sierpnia 2011

Obłoków wiedza tajemna, obłoków fantasmagorie...



Bieszczadzki trakt

1. Kiedy nadejdzie czas, wabi nas ognia blask,
na polanie gdzie króluje zły(oboźny!)
Gwiezdny pył w ogniu tym, łzy wyciśnie nam dym,
tańczą iskry z gwiazdami, a my:

ref:

Śpiewajmy wszyscy w ten radosny czas,
śpiewajmy razem ilu jest tu nas.
Choć lata młode szybko płyną, wiemy że
nie starzejemy się. (chłopy starzeją się, a baby nie!)

2. W lesie gdzie echo śpi, ma przygoda swe drzwi.
Chodźmy tam, gdzie na ścianie lasu lśnią,
oczy sów, wilcze kły, sykiem powietrze drży
tylko gwiazdy przyjazne dziś są.

3. Dorzuć do ognia drew, w górę niech płynie śpiew,
wiatr poniesie go w wilgotny świat.
Każdy z nas o tym wie, znowu spotkamy się,.
a połączy nas bieszczadzki trakt.

***
Niecodzienne, urodzinowe spotkanie społeczności farmowej przy ognisku. Rozbrzmiała gitara, Iwona i Monika rozśpiewały się harcerskimi piosenkami - dwie poważne mężatki z gromadą dzieci znów stały się nastolatkami :) a nad głową mrugały porozumiewawczo gwiazdy...
Teraz się już nie śpiewa takich piosenek, zebranych w zeszytach, już sfatygowanych przez czas i użytkowanie. Teraz są laptopy, prezentacje multimedialne, elektroniczne podkłady i elektryczne gitary. Jak śpiewał Grechuta:

Świat wokół ciebie się zmienia, zmieniają się
pory roku.
Stopy twe więzi ziemia, a oczy magia obłoków.
Obłoków wiedza tajemna, obłoków fantasmagoria,
obłoków cudze spojrzenia, obłoków pewność ulotna.

"Świat wokół ciebie się zmienia...", a są dobre rzeczy, które się nie zmieniają, tak jak ognisko pod gwiazdami, gitara i dobre piosenki w dobrym towarzystwie :)
Ogarnął mnie przy tej okazji sentymentalny nastrój, bo zrozumiałam ostatnio, że uwielbiam te klimaty: las, ognisko, podchody, przygody, wolność, więź z przyrodą, niebem i gwiazdami oraz ludźmi, którzy kochają przyrodę i w niej czują się najpełniejsi. I że te klimaty (choć w nieco uwspółcześnionej formie) czekają mnie już za półtorej tygodnia...
Dobranoc, niebo,
dobranoc, gwiazdy,
dobranoc...