Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2013

Keep calm, I'm a twentysomething.

Może jestem monotematyczna ostatnimi dniami, ale to piosenka, która towarzyszy mi od czasów liceum i jest pierwszą piosenką Jamiego Culluma, którą usłyszałam. Nie mogłam odmówić sobie tego, żeby nie wstawić jej w dniu urodzin. Jamie śpiewa ją, będąc już "thirtysomething", mając poukładane życie osobiste i zawodowe, ale jak widać, sentyment do tych zwariowanych, niepewnych czasów mu pozostał :) Genialnie połączył to z "Marszem żałobnym" Chopina - gdyż nie ma nic bardziej przygnębiającego, niż postępująca dorosłość :P  Niezależnie od tego, co się dzisiaj wydarzy (a czeka mnie dłuugi dzień w pracy):




"Love ain't the answer, nor is work The truth eludes me so much it hurts But I'm still having fun and I guess that's the key I'm a twentysomething and I'll keep being me."


Pop lista na dziś

Dzisiaj kolejna porcja muzyki od moich uczniów, którzy bardzo się napraszają, żeby takie piosenki śpiewać. Posłuchałam zatem i pozwolę sobie krótko skomentować.




Piosenka z serialu dla młodzieży, wybrała ją Zuzia z Mokotowa, którą uczę od roku grać na pianinie, ale ponieważ jej zapał nieco ostygł, to zaproponowałam, że spróbujemy ze śpiewem. Zuzia uczy się hiszpańskiego i kocha hiszpańskie piosenki. Kawałek jest nieprosty, w stylu High School Musical, ale bardzo pozytywny. Nie wiem tylko, jak zrobię z nią interpretację, bo nie znam hiszpańskiego :(


Młoda gwiazdka śpiewa pop, ale póki co w niewyzywający sposób, więc brzmi nieźle. Majka z Reguł dopominała się od kilku tygodni, więc w końcu posłuchałam. Nie wiem tylko, czy spamiętam ten akompaniament na 4 akordach :P



I kolejna propozycja Majki, tym razem z polskiego repertuaru, ale okazało się, że znam, tylko nie po tytule. Słuchałam wiele razy w radio. Podoba mi się klimat, poszukam więcej utworów, takie zespoły mają w sobie coś :)

Typy twarzy - piękno do kwadratu

O typach figury już pisałam, teraz trochę o typach twarzy. Jak widać na powyższym obrazku, jest kilka kształtów twarzy. Mój typ to twarz kwadratowa.

TWARZ KWADRATOWA:
- linia włosów zazwyczaj przebiega prosto, ale tworzy kąty,
- często występuje niskie czoło,
- pionowa linia skroni, policzków i podbródka,
- strefa podbródkowa z wyraźnymi kątami,
- ogólne wrażenie: szeroka i płaska, kanciasta.

Makijaż

Jest kilka rad, jak nakładać makijaż, żeby złagodzić rysy twarzy.


W przypadku twarzy kwadratowej i prostokątnej obowiązuje ta sama zasada, co w przypadku twarzy okrągłej. Niektóre elementy trzeba zmniejszyć, inne powiększyć, nadać im kształtu i kobiecości. Inne trzeba wyróżnić, podkreślić i wysunąć na pierwszy plan. Jak w przypadku twarzy okrągłej używamy kosmetyków matowych – do zwężania i zmniejszania oraz kosmetyków rozświetlających do uwypuklenia i podkreślenia.  Twarz kwadratowa wymaga nieco złagodzenia konturów, należy ją zaokrąglić, a późnej wysmuklić, wszystko po to, by wyglądała…

Myślę, więc nie śpiewam.

Pytasz, o czym myślę? No dobra.
Myślę o tym, że technika pokonała wszelkie odległości, ale nie wytworzyła żadnej bliskości.
Myślę, że prawdziwy styl zastąpiła pospolita stylówa.
Myślę o każdym nieużytecznym słowie, z którego ludzie zdadzą sprawę.
Myślę, więc nie śpiewam tego, do czego nie jestem przekonana.
A ty, o czym myślisz?

Wracałam dzisiaj kolejką z Podkowy, na jednej ze stacji wsiadła grupa uczniów, na oko z ostatnich klas podstawówki, z plecakami, śpiworami, pewnie jechali na jakąś wycieczkę. Chłopcy zaraz zaczęli rozmawiać o Krzyżakach, o historycznych bitwach, tak swobodnie, jakby rozmawiali o najnowszej grze komputerowej, co mnie zdumiało. Po chwili jeden z nich wyjął książkę i jakie było moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłam mojego ulubionego "Pana Samochodzika i Winnetou" :) jeśli dzieci nadal czytają ciekawe książki, to pokolenie ma szansę przetrwać :)

Adele live at The Royal Albert Hall - full concert

Świetny dzień i równie udany wieczór. Jestem w szoku, że wszystko, co na dzisiaj przygotowałam, smakowało: i zupa, i leczo, i ciasto też wyszło. Czuję się jak rasowa gospodyni ;)  A wieczorem, jak Kuba z Wojtkiem pojechali do siebie, Ola zrobiła mi profesjonalnie paznokcie lekkim bladoróżowym lakierem, a w międzyczasie obejrzałyśmy koncert Adele. Czułam jednak wielką obawę, czy podtrzyma ten poziom ekscytacji, co podczas Jamiego Culluma, ale faktycznie był to inny koncert. Co było dla mnie zaskakujące, najlepiej brzmiała z samym pianinem. Zupełnie się wyluzowała, w pełni bawiła się głosem i naprawdę zrobiła świetny klimat. Jest coś takiego w jej głosie, że przyciąga i można jej słuchać bez końca.  Dzisiaj w nocy mamy zmianę czasu. Dobrze, że mam do pracy na 11, bo pewnie jak zwykle coś mi się pokręci ;)

Wielkie piątkowe gotowanie - zupa krem z dyni, leczo i ciasto drożdżowe z jabłkami i kruszonką

Przyznam się szczerze, że rzadko mam natchnienie, żeby coś wystrzałowego ugotować. Zazwyczaj nie mam motywacji, bo gotuję tylko dla siebie i szkoda mi zachodu. Staram się dostarczyć podstawowe składniki odżywcze i jeść głównie to, co lubię, więc zazwyczaj jest to makaron/kasza/ryż z warzywami i sałatką. Są takie dni, kiedy namaczam fasolę lub soczewicę i robię wielki gar fasoli po bretońsku. A do rzadkości ostatnio należą dni, kiedy gotuję zupę. Kiedyś gotowałam zupy często, jak mieszkałam z rodzeństwem i było to sycące na większą grupę, teraz jakoś wolę drugie dania. Ale ostatnio ugotowałam kapuśniak, o który Ula dobijała się do mnie przez telefon, tak chciała spróbować, a dzisiaj wstąpiłam do Magdy i znalazłam u niej wielką dynię, postanowiłam więc do sobotniego obiadu w postaci leczo zrobić zupę dyniową. Odkryłam dziwne prawidło: kapuśniak, niezależnie od tego, kto go ugotuje, zawsze smakuje tak samo :) natomiast zupa dyniowa za każdym razem jest niespodzianką :) Zmodyfikowałam ki…

Jamie Cullum and the Heritage Orchestra (BBC Proms 2010 - Full Concert)

Zaczęło się od "Singing in the rain"... Potem przypomniałam sobie dwie płyty: "Twentysomething" i "The Pursuit", a w końcu znalazłam ten koncert. Jak to możliwe, że wcześniej go nie słyszałam? Wgniótł mnie w fotel. Wiedziałam, że Jamie jest świetny, ale nie przypuszczałam, że na żywo też tak śpiewa. Każda piosenka wykonana na tym koncercie brzmiała rewelacyjnie, absolutnie w klimacie, nie trzeba było porównywać ani przez chwilę z wersją studyjną. Jeśli dodać do tego oszałamiającą ekspresję, z jaką Jamie gra, śpiewa i rusza się na scenie, to daje półtorej godziny dawki energetyzującej muzyki, po której trudno zasnąć :)  Przede mną jeszcze jeden koncert w tym tygodniu: Adele w The Royal Albert Hall. Moi kochani uczniowie ze Skoroszy, z którymi mam śpiew i keyboard, a konkretnie Maciek i Kasia, byli w posiadaniu płyty DVD z tymże koncertem i wypożyczyli mi wspaniałomyślnie na tydzień :) zatem sobota wieczór, ja, Ola i Ula, stereofoniczne głośniki Makusia i …

Kup książkę za grosze.

Jak często zdarza się wam, że wchodzicie do sklepu po dwie rzeczy, a wychodzicie z torbą zakupów za 50 zł? Mi przytrafia się to od czasu do czasu, zwłaszcza, gdy jestem w większym supermarkecie i dopada mnie myśl: "Za prędko się tu nie wybierzesz, a to czy tamto się przyda". Dzisiaj utknęłam w Tesco na półtorej godziny, oczekując na Dominikę, żeby przekazać jej śpiwór, a to bardzo dużo czasu, żeby nakupować wiele "przydatnych" rzeczy. Właściwie miałam tylko kupić produkty na leczo i brakujące składniki na ciasto, bo w sobotę mają wpaść Ola z Kubą i jego przyjaciel Wojtek, ale to czy tamto też okazało się potrzebne... Powyższą książkę kupiłam na samym końcu, na stoisku z tanimi książkami, za jedyne 6,99 zł. Toż to grosze, a tytuł mnie zaintrygował, bo nie od dzisiaj wiadomo, że lubię wszystko, co związane z Jane Austen. Spis treści i informacja na okładce zachęciła dodatkowo. 
„Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko…

Nie święci ciasta pieką: Piernik staropolski. Etap 1

Z cyklu: "Nie święci ciasta pieką", podejście 5.

Piernik staropolskiSkładniki:pół kg miodu2 szklanki cukru (daję mniej)25 dag masła1 kg mąki pszennej3 jajka3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonejpół szklanki mlekapół łyżeczki soli2 - 3 torebki przyprawy do piernika (40 g w torebce)Miód, cukier i masło podgrzać stopniowo, niemal do wrzenia, wymieszać porządnie i ostudzić.Do chłodnej masy dodać mąkę pszenną, jajka, sodę oczyszczoną rozpuszczoną w połowie szklanki mleka, sól i przyprawę do piernika. Ciasto starannie wyrobić i przełożyć do kamionkowego lub emaliowanego garnka. Przykryć ściereczką i odstawić w chłodne miejsce na 5 - 6 tygodni. Piec 3 - 4 dni przed świetami.

Trudne, ale prawdziwe.

Dawno nie oglądałam filmów, bo grałam, ale teraz powróciłam do filmów z Leonardo DiCaprio. 

Krwawy diament (2006)
Wstrząsająca historia wojny o diamenty w Sierra Leone, dramat Solomona, który został rozdzielony ze swoją rodziną, a także uczucie między szmuglerem diamentów a dziennikarką tropiącą aferę diamentową. Podobnie jak w "Infiltracji" napotykamy scenę, w której naprzeciw samotności bohatera i jego zewnętrznej skorupie twardziela wychodzi kobieta.

Gangi Nowego Jorku (2002)
Chaos, krew i bezprawie - oto obraz Nowego Jorku z XIX wieku. Na tle miasta rozgrywa się historia pojedynków gangsterskich, pragnienia zemsty, walki o wpływy i serce kobiety. Podobny motyw despotycznego i zazdrosnego szefa, który demaskuje rywala, można zobaczyć w "Wodzie dla słoni". 
Ps. Kupiłam jakiś czas temu przyprawę do piernika i chodzi za mną myśl upieczenia go. Według tego przepisu piernik musi leżakować kilka tygodni, ale może spróbuję z przepisu z opakowania po przyprawie i zrobię …

Jestę absolwentę.

O Dawidzie Podsiadło, tym utalentowanym młodym człowieku (mówię, jakbym miała co najmniej 40 lat, no ale cóż - chłopak ma dopiero dwadzieścia, a ja kończę... eee... za półtorej tygodnia :P ) wspominałam tutaj, kiedy zasłuchałam się totalnie w jego najnowszej płycie i odpłynęłam. Dzisiaj piszę dlatego, bo tak się śmiesznie złożyło, że mi się śnił. No wiem, że to głupie, jakbym była jakąś szaloną nastolatą, ale tak było. I co dziwne, nie znałam go zupełnie z żadnych wywiadów, programów ani niczego takiego, tylko z jego muzyki, a w tym śnie był sobą - takim zakręconym chłopakiem, mówiącym w odrobinę nieskładny sposób, żyjącym w swoim skomplikowanym świecie, ale jednocześnie takim urzekająco miłym i sprawiającym wrażenie, jakby chciało się go wyściskać ;) skąd wiem, że taki jest? Obejrzałam dzisiaj odcinek programu Kuby Wojewódzkiego z jego udziałem i był właśnie taki, jak mi się śnił. Niesamowite, co? Pogadałam potem z Tygrysem po jakiejś dłuższej przerwie, opowiadając mu to całe zdarzen…

Keep calm and carry on.

Znalazłam dzisiaj odpowiedź na dawno zadawane sobie pytanie: o co chodzi z tym całym keep calm? Okazuje się, że ma to swoje historyczne uzasadnienie.

Keep Calm and Carry On – brytyjski plakat propagandowy z okresu II wojny światowej opracowany w 1939 roku na zlecenie rządu Wielkiej Brytanii w celu podtrzymania morale narodu brytyjskiego w czasie wojny.Plakat przedstawiał zapisane białymi literami słowa Keep Calm and Carry On („zachowaj spokój i rób swoje”) oraz białą koronę, symbolizującą, że są one przesłaniem króla Jerzego VI, umieszczone na czerwonym tle. Był to ostatni z serii trzech plakatów, do której należały także Your Courage, Your Cheerfulness, Your Resolution Will Bring Us Victory („Twoja odwaga, twoja pogoda ducha, twoja determinacja przyniesie nam zwycięstwo”) oraz Freedom Is In Peril, Defend It With All Your Might („Wolność jest zagrożona, broń jej z całą swoją mocą”). We wszystkich plakatach użyta została ta sama czcionka, kolorystyka oraz emblemat korony.Łącznie wyprod…

Polowanie na lisa

To nie sztuka wybudować nowy dom
Alicja Majewska

Ref.
To nie sztuka wybudować nowy dom.
Sztuka sprawić, by miał w sobie duszę.
Podków szczęścia nie wyrzuca się na złom,
Nie wynosi się na śmietnik snów i wzruszeń. 

To nie sztuka wytrenować sobie mózg.
Sztuka sprawić, by rozumiał ludzi,
By pozwolił nam się wsłuchać w deszczu plusk,
By nie budził z marzeń nas jak budzik.

To nie sztuka skonstruować superplan,
Wszystko z góry mieć zaplanowane.
Sztuka z losem grę prowadząc sam na sam,
Nie bać się przegranej i wygranej.

To nie sztuka bijąc głośno w głośny gong,
Nóg tysiące zmusić do tupotu.
Sztuka skomponować tak ulotny song,
Co bezskrzydłym da przyjemność lotu.

To nie sztuka z cudzej studni wodę pić,
Zbierać cudze zasługi i winy.
Sztuka swoim własnym rytmem życie śnić,
Znaleźć źródło w najsuchszej pustyni.

***
Piosenka, która towarzyszy mi dzisiaj przez cały dzień i wwierca się skutecznie w mózg. Ma naprawdę mądry tekst, zwłaszcza o tym mózgu. Pisałam jakiś czas temu o moich poszukiwaniach butów…

I feel as I'm wasted.

Znajomy odświeżył hit, który słuchałyśmy z siostrą na jednym sylwestrze 6 lat temu i przypomniało mi się, jak mantrowałam ten kawałek, ze względu na linijkę "A little bit of love". Dzisiaj bardziej utożsamiam się z linijką "I feel as I'm wasted".  Wstaję od dwóch dni o 9. Myślałam, że nie przestawię się, skoro przez miesiąc wstawałam przed siódmą, ale wystarczyło przesunąć zasypianie na po 23 i wszystko wróciło do normy. Wczoraj natchnęło mnie na posprzątanie pokoju, do czego nie mogłam się zabrać od kilku tygodni (nie licząc odkurzania, bo to jednak robiłam, nie, że zupełnie nic). Dzisiaj zrobiłam pastę na śniadanie i ugotowałam obiad. Wcześniej nawet mi się nie chciało, bo i tak nie miałam kiedy go zjeść. Czuję, jak powoli odżywam. Jednak 11 h w pracy to dużo.  Wysłałam też porcję CV do różnych firm i czekam, może ktoś się odezwie. Na razie jednak układa się dobrze. Ciągle mam zatrudnienie w mojej szkole, gdzie mam też ubezpieczenie. Popłaciłam wszystkie raty i…

Adele - live at Royal Albert Hall

Dzisiejszy wieczór spędziłam w Royal Albert Hall na koncercie Adele z 2011 roku. Że też wcześniej tego nie znalazłam... Niesamowite :) na żywo brzmi jeszcze lepiej, niż na nagraniach :) chociaż wiadomo, nie może zrobić tych wszystkich sztuczek, ale ekspresja, z jaką śpiewa, wygląd primadonny, brytyjski akcent -  dla mnie klasa :) Pozostawiam was z moją ulubioną piosenką. Brzmi idealnie klimatycznie, z całą nostalgią, którą w sobie ma. 


Ps. Moja praca w firmie póki co się zakończyła - zrobiłam to, co miałam zrobić i czekam na telefon, jeśli będę potrzebna, to się odezwą. Szkoda, bo nie było tak trudno i fajnie zapełniało czas. Kryzys nie omija i Niemczech, jak widać i redukują siły. Teraz będę mogła się wysypiać i robić różne zaległe rzeczy... Eech, chyba jestem pracoholikiem :P

Crash Bandicoot 2. Cortex strikes back

Mam nową grę: Crash Bandicoot 2 :) nie jest taka zupełnie nowa, bo grałam w nią w nastoletnim wieku na Play Station w bibliotece, ale zatęskniłam za nią. Poszukiwania okazały się niedługie, znalazła się wersja na maca, ale do uruchomienia gry był potrzebny emulator. Dzięki linkom i instrukcji z tej strony udało mi się zainstalować emulator, pliki BIOS i uruchomić bez problemów grę ;) teraz z zapałem przechodzę kolejne rundy. Wciąga ;)
Poszukałam też poradnika, jak przejść rundy i zdobyć dodatkowe, kolorowe kryształy. Jest tutaj. Ciekawe, czy się uda ;)

Extraordinary ordinary life.

Dzisiaj relacja z babskiego wypadu z Olą. Miałyśmy wybrać się trzy tygodnie temu, w jej urodziny, do kina na "Czas na miłość", ale była wtedy do późna w pracy, potem coś jej wypadło i dopiero teraz się udało. Właściwie moglibyście spytać, czemu nie poszłyśmy w inny dzień. No cóż, wtorki z fb, a obecnie ftorki z Lordem za 13 zł pasują najbardziej :) każda z nas pracuje, więc nie jest łatwo wykroić trochę czasu wieczorem, żeby zrobić coś fajnego i jeszcze rano być przytomnym. Dzień był tak zakręcony, że nawet nie miałam kiedy zjeść obiadu. Ale tuż przed kinem odkryłam w Złotych Tarasach North Fish i ich miseczkę z dodatkami, która okazała się bardziej sycąca niż cokolwiek innego :) pieczone ziemniaczki z sosem tzatziki, szpinak i fasolka szparagowa - pycha :) to nic, że rano na śniadanie zrobiłam warzywa na patelnię, bo Ula rozmrażała lodówkę. Warzywa są najlepsze na świecie :)
Film był rewelacyjny. Żadnego tkliwego pseudoromantyzmu, ale piękne zwyczajne życie, okraszone odro…

Kallos Argan. Aby włos nie dzielił się na czworo.

Zaczął się październik niewesołą wiadomością: zimno :/ dzisiaj na szybie zauważyłam szron. Wydobyłam już z szafy cieplejsze płaszcze, szaliki i rękawiczki, bo rano można naprawdę zmarznąć.  Od jakiegoś czasu zaczęły mi się buntować włosy. Chociaż zmieniłam szampon z Timotei, który obciążał włosy na nowy Garnier do zupełnej odnowy końcówek, włosy zaczęły się mocno elektryzować, splątywać na końcach i widziałam niemal jak krzyczą: nawilż nas! Doświadczenie z zeszłego roku przydało się i teraz. Kupiłam wielką litrową puszkę maski do włosów Kallos Argan,  przeznaczoną do włosów farbowanych, z odżywiającym olejkiem arganowym (W drogerii Hebe za 9,99 zł) i zastosowałam na włosy. Od razu zauważyłam różnicę. Włosy były miękkie, gładkie, lśniące i przestały się elektryzować. Oczywiście żeby wróciły całkiem do formy, muszę je jeszcze kilka razy odżywić, ale teraz jest to już proste :) nie ma rady - jak się zapuściło długie włosy, trzeba o nie dbać :P Dzisiaj wyjazd na koncert do Łodzi, a w nie…

Mydło wystarczy.

Poszukując perfum w przystępnej cenie pomyślałam o perfumach FM, kiedyś koleżanka sprzedawała mi zapach podobny do DKNY Be delicious, nr 81. Ola jest konsultantką FM, więc mogłaby mi zamówić. Ale okazało się, że moje wyobrażenia są zupełnie błędne. 
Zapachy marki Federico Mahora są oficjalnie oznaczone tylko numerami (to ciekawe podejście, dlaczego producent nie stara się swojemu produktowi zapewnić chwytliwej nazwy?). Są to oryginalne zapachy skomponowane dla firmy FM (czyli pana Artura Trawińskiego prowadzącego działalność gospodarczą we Wrocławiu od 2004 r. jako FM GROUP Polska Trawiński Artur lub działajacej od 1995 r. firmy Perfand jego ojca Andrzeja Trawińskiego). A przy okazji - kto to jest ten Federico Mahora? Istnieje w ogóle? Są jednak osoby które znajdują podobieństwa pomiędzy tymi zapachami a perfumami znaych marek takich jak Givenchy Gucci, Armani, Yves Saint Laurent, Hugo Boss, Chanel - i dlatego powstają listy zawierające rzekome odpowiedniki drogich oryginalnych perfu…

Bajkowy świat zapachów

Znów nachodzi mnie temat perfum. Jesień to taki czas, kiedy chcę się otulić jakimś miłym zapachem. Zaglądnęłam do Yves Rocher, żeby sprawdzić cenę moich ulubionych perfum Moments de Bonheur, ale póki co kosztują 175 zł, prawie tyle, co perfumy znanych marek. Co prawda, ten zapach jest sprawdzony i doskonale mi pasuje, ale nie mam na razie na to środków i męczę jeszcze Evidence z zeszłego roku, które zalatuje mi mydłem. Może w okolicach urodzin się skuszę, a na razie postanowiłam zrobić sobie test, żeby poszukać inspiracji na inne marki. Pierwszy test, bardzo prosty, znalazłam  tutaj . Drugi, nieco bardziej złożony, tutaj. Wyniki były następujące:

Orientalne W twoim domu pachnie paczulą i drzewem sandałowym. Te same nuty lubisz w perfumach – ciepłe, drzewne akcenty, ożywione energetyzującą wonią egzotycznych kwiatów.  Ciszej, proszę... Nie lubisz hałasu, a w życiu szukasz harmonii i równowagi. Cenisz sobie własne towarzystwo i mimo że nie unikasz ludzi, czasami wolisz zaszyć się gdzieś z…