Przejdź do głównej zawartości

Keep calm, I'm a twentysomething.



Może jestem monotematyczna ostatnimi dniami, ale to piosenka, która towarzyszy mi od czasów liceum i jest pierwszą piosenką Jamiego Culluma, którą usłyszałam. Nie mogłam odmówić sobie tego, żeby nie wstawić jej w dniu urodzin. Jamie śpiewa ją, będąc już "thirtysomething", mając poukładane życie osobiste i zawodowe, ale jak widać, sentyment do tych zwariowanych, niepewnych czasów mu pozostał :) Genialnie połączył to z "Marszem żałobnym" Chopina - gdyż nie ma nic bardziej przygnębiającego, niż postępująca dorosłość :P 
Niezależnie od tego, co się dzisiaj wydarzy (a czeka mnie dłuugi dzień w pracy):




"Love ain't the answer, nor is work
The truth eludes me so much it hurts
But I'm still having fun and I guess that's the key
I'm a twentysomething and I'll keep being me."



Komentarze