Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2017

Polin

Są miejsca, które odwiedzisz i stwierdzasz, że raz to za mało i koniecznie musisz tam wrócić, żeby wszystko dokładnie zobaczyć. Kiedy wybierasz się tam ponownie po jakimś czasie odkrywasz, że nie pamiętasz zupełnie szczegółów, które były za pierwszym razem i znowu zostało tyle do zobaczenia :) takim magicznym miejscem jest Muzem Historii Żydów Polskich Polin.



Pretekstem do odwiedzenia były promocyjne kupony z Multisportu, które dawały dwa darmowe bilety do muzeum w lipcu i sierpniu. Został nam ostatni weekend sierpnia, więc Błażej zabrał Martę, a ja przygarnęłam Kamila i tak oto spędziliśmy cztery godziny na zwiedzaniu.








W muzeum jak zwykle było miejsce na odkrywanie historii przez zabawę, pomoce wizualne, wiele plansz do czytania, ale i też moment zadumy i powagi, kiedy wkroczyliśmy w czasy II wojny światowej. Najbardziej uderzające właśnie były relacje ludzi, którzy pisali dzienniki lub listy.

Po tak wyczerpującym dniu należało coś zjeść, a co najlepiej wpisywało się w klimat trwają…

Urodziny Anety

Sobotnie popołudnie było niespodzianką dla mnie, ale przede wszystkim dla Anety, która miała urodziny. Zjechaliśmy się w pełnej konspiracji do Mileny i przygotowaliśmy masę jedzenia i ciast, a potem niczym w amerykańskich filmach wyskoczyliśmy zza drzwi z okrzykiem: "Niespodzianka!"

Spędziliśmy radosne popołudnie, czytaliśmy, śpiewaliśmy, jedliśmy i spacerowaliśmy po okolicy. Jedni bawią się na zjeździe w Jeleniej, a nam wystarczy dobra ekipa na miejscu :)



To zdjęcie wrzucone przeze mnie na Instagrama zostało repostowane na profilu Adventists in The World i wywołało trochę zamieszania u mnie :P na moim profilu pojawiło się masę polubień innych zdjęć, trochę nowych followersów, a nawet odezwało się dwóch chłopaków z Brazylii i Dominikany (szybko okazało się, że są za młodzi i moje zdjęcia ich zmyliły :P) nie mówili prawie wcale po angielsku, ale okazuje się, że moje rozumienie portugalskiego i hiszpańskiego jest zadowalające, żeby się porozumiewać. Kontakt był może krótki i …

Sztuka kochania

Czasem w Biedronce można znaleźć dosyć nietypowe książki... Wśród sterty poradników trafiłam na "Sztukę kochania" Michaliny Wisłockiej w miękkiej oprawie za niecałe 25 zł. Przejrzałam książkę pobieżnie, ale ostatecznie nie wzięłam. Dzień później powróciła do mnie chęć choćby przejrzenia i znalazłam wersję pdf tutaj. Jestem już dużą dziewczyną i chyba mogę?... "Sztuka kochania" to popularnonaukowy poradnik wydany w 1978 roku, który został okrzyknięty rewolucyjną lekturą w czasach komunistycznej PRL. Książka osiągnęła duży sukces wydawniczy. W Polsce sprzedano około 7 milionów egzemplarzy, nie licząc pirackich dodruków. Było to pierwsze naukowe ujęcie tematu seksualności w połączeniu z kwestią przyjemności podczas stosunku dla obu stron. Z drugiej jednak strony autorka "Sztuki kochania" w sposób osobisty wiele mówi też o miłości i potrzebie zrozumienia innego człowieka. Czterdzieści lat po premierze, w 2016 roku, ukazało się wznowienie książki ze wstępem p…

Fit4summer challenge - podsumowanie

Dzisiaj zrobiłam ostatni trening wyzwania #fit4summer Anny Dziedzic i czas na podsumowanie. Wyzwanie rozpoczęłam 26 czerwca, czyli praktycznie pod koniec, kiedy ona zaczęła to publikować, ale zależało mi głównie na treningach prowadzonych przez kogoś. Moje wyzwanie przeciągnęło się na dłużej niż miesiąc, głównie przez urlopy. Po tym czasie czuję wielką satysfakcję, bo wróciłam do regularności. Miałam tygodnie, kiedy wstawałam rano i robiłam poranny trening. Moja waga spadła o prawie 5 kg i moja sylwetka się poprawiła. Zaczęły spadać ze mnie spodnie i wydobyłam z szafy jakieś odłożone wcześniej, które okazały się dobre, a wkrótce potem też za duże ;)

Bardzo podobała mi się forma treningów, czas trwania (20 minut i dwa dłuższe po 40 minut). Zawsze znajdowało się te odrobinę czasu, żeby poćwiczyć i nie czułam się zniechęcona. Przyzwyczaiłam się do tempa i przestały mi dokuczać zakwasy. Byłam za każdym razem zlana potem i czułam, że porządnie spaliłam. Nie ma też u niej restrykcyjnej die…

Sobota w Warszawie - znowu aktywnie

Pierwsza sobota od półtorej miesiąca, kiedy mogłam zostać w Warszawie i pójść na nabożeństwo do mojego zboru. Nigdy nie jest jednak tak, że przychodzę i nic nie robię. Miałam do prowadzenia lekcję szkoły sobotniej, tego dnia też śpiewałam pieśń przed kazaniem. Dzień wcześniej podjechałam do Maćka do Raszyna i przygotowaliśmy dwie pieśni.
Gramy "Do Ciebie wołam, tęsknię" z Maćkiem Jaworskim-Nawrot w kościele na Foksal. Drżące nogi, jak zwykle, ale dobrze jest przełamywać lęk przed wystąpieniami publicznymi 😊🎤🎹 #singing #song #myownsong #singer #pianist #composer #sda #sdachurch #sdayouth #adventist #praisethelord #sabbath #sabbathday #sabbathservice #warsaw #poland Post udostępniony przez Kika Harasim (@kikah868) 20 Sie, 2017 o 3:47 PDT

W trakcie nabożeństwa okazało się, że odwiedziła zbór Liz, kobieta z Brazylii i potrzebuje tłumacza. To był już drugi raz, kiedy tłumaczyłam kazanie na portugalski. I chociaż polegało to tylko na jednozdaniowym podsumowaniu większego fragme…

Brandenburg Sommer 2017

Jeśli coś powtórzyło się, czy można nazwać to tradycją? W sierpniu, jak w zeszłym roku, pojechałam do Brandenburga na długi weekend z 15 sierpnia. Tym razem już z małą Anią zwiedzaliśmy regiony landu Brandenburgia :)

Deszczowa sobota nie zniechęciła nas do spaceru po miasteczku. Ania podróżowała w swoim kosmicznym pojeździe, a my zapatuliłyśmy się w chusty i deszcz nie mógł wiele zrobić :) fajne były szaleństwa na mini trampolinach. Wieczorem kupiliśmy sobie pizzę i zjedliśmy klimatycznie w parku :P

Post udostępniony przez Kika Harasim (@kikah868)12 Sie, 2017 o 2:09 PDT
Post udostępniony przez Артём Войтенко (@artemvojtenko)13 Sie, 2017 o 1:34 PDT

Niedziela była pogodniejsza i cieplejsza. Korzystając z weekendowego biletu na wszystkie linie w regionie wybraliśmy się pociągiem do Rathenow, a stamtąd autobusem do Hohenauen. Przeszliśmy sobie polecaną trasę wzdłuż jeziora do Wassersuppe i pooglądaliśmy ładne krajobrazy. Trasa niestety niezbyt nadawała się na jazdę wózkiem. Kiedy dotarliśm…

AYC Walencja - zdjęcia

Ta niesamowita wyprawa, którą wygrałam rok temu w konkursie biblijnym, przeszła już do historii :) Do Walencji polecieliśmy kilka dni wcześniej, niż rozpoczynał się kongres. Zatrzymaliśmy się na weekend w Krakowie, gdzie zrobiliśmy akcję z Marcinem Lutrem i drzwiami. W niedzielę rano mieliśmy już samolot.



Przywitały nas spodziewane ponad 30-stopniowe upały. Walencja leży nad Morzem Śródziemnym i powietrze jest tam bardzo wilgotne, więc lało się z nas niemal bez przerwy. Z lotniska dojechaliśmy metrem (ciekawostka: wszędzie są napisy po katalońsku i hiszpańsku). Zakwaterowaliśmy się w hostelu niedaleko starej części miasta i potem wędrowaliśmy już piechotą. Trochę nie bardzo czuło się, że jesteśmy za granicą, bo Hiszpania jest w tej samej strefie czasowej co Polska i od czerwca zniesiono roaming w UE, więc z internetu można było korzystać zupełnie normalnie. Ale palmy na ulicach i ciepło bez przerwy, nawet w środku nocy, klimatyzacja w pokoju i spanie pod prześcieradłem przypominało n…