Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2017

All4Him w Warszawie

Mój zespół zawitał do Warszawy z koncertem "Przyjdź jak deszcz". Zagraliśmy w zborze na Foksal. Denerwowałam się jak nie wiem co, niemal wszystko, co mogło się zepsuć, to się psuło: wywaliły się korki w nocy, prezentacja na nabożeństwie nie chciała chodzić, mikrofon się rozładował w trakcie koncertu, ale pomimo wszystkiego zagraliśmy chyba najlepszy koncert jak do tej pory. Ludzie podchodzili i dziękowali. A najlepsza wiadomość była: mamy nowe mikrofony :) porządne bezprzewodowe Shure w ilości 6 szt, ale chcemy uzupełnić resztę. Dziękujemy za wsparcie :)

Zdjęcia z koncertu  tutaj i poniżej.









Piękna i Bestia

Dzisiaj jestem pełna muzyki. Słuchałam sobie w pracy cały dzień orkiestrowych aranżacji hymnów, a po pracy poszłyśmy z koleżankami do kina na "Piękną i Bestię". Było dokładnie tak, jak się spodziewałam: kolorowo, bajkowo, muzycznie, tanecznie. Wszystkie sceny z tanecznym show były widowiskowe, piosenki wpadały w ucho, a bajka dała na chwilę oderwać się od rzeczywistości.  Pozostawiam z tym medley piosenek z filmu, bo na pewno macie już przesyt Ariany Grande, a dziewczyna z różą wybitnie zaśpiewała.  Niech żyje muzyka i filmy Disneya!

How far I'll go - Brazilian Portuguese version

Na moim coverowym kanale kolejny językowy challenge - piosenka po portugalsku. Tym razem było jeszcze trudniej niż z "Chegaste": trochę powyżej mojej skali, dużo szybko wypowiadanego tekstu i mało czasu na oddechy. Każdą zwrotkę nagrywałam po kilka razy, zanim udało mi się zaśpiewać bez pomyłek. Muzycznie też trudno momentami było, bo skoki interwałów.  Piosenka pochodzi z filmu "Vaiana - skarb oceanu" Disneya (nazywana też Moana). Oczywiście też w różnych innych wersjach językowych. Jeśli chodzi o portugalski i hiszpański, są wersje europejskie i latynoamerykańskie, mają różne tytuły i teksty. Kiedy najpierw słuchałam wersji portugalskiej europejskiej, nie mogłam prawie nic zrozumieć, dopiero jak włączyłam brazylijską, poczułam się swojsko 😀 Jestem ciekawa innych piosenek Disneya po portugalsku. Może któraś okaże się naprawdę lekka, łatwa i przyjemna?

Lustro - Mulan

Oto pierwsze nagranie nowym mikrofonem! Jestem zaskoczona jednolitym brzmieniem własnego głosu, chociaż oczywiście są momenty lekkiego załamania głosu czy chrypy, które są u mnie normalne przy niedoskonałości krtani. Cieszę się, że mogę teraz nagrywać piosenki w prawie idealnych warunkach :)

Stoję przy mikrofonie

Nareszcie mam prawdziwy studyjny mikrofon! Decydowałam się na niego ponad miesiąc. W tym czasie oferta ze strony, którą polecał mi Daniel-akustyk podrożała o kilkadziesiąt złotych, więc zdecydowałam się na zakup mikrofonu przez allegro. Jestem bardzo zadowolona z jakości sprzętu, dobrze zbiera, nie robi szumów. Jak tylko coś nowego nagram, to udostępnię. Na pewno będzie o niebo lepiej niż nagrania mikrofonem z zestawu słuchawkowego ;)

Niewolnica Isaura

Najbardziej znana brazylijska telenowela i zarazem pierwsza telenowela wyświetlana w Polsce. W naszym kraju gromadziła tłumy przed ekranami w latach 80. Zaciekawiłam się tym serialem z tego względu, że mogę słuchać portugalskiego. Fabuła nie jest bardzo porywająca, dialogi długie i wolno mówione, ale kiedy słucham w oryginale, mogę w miarę rozumieć sens. Akcja serialu toczy się w Brazylii w XIX wieku za panowania cesarza Pedro II, na kilkanaście lat przed zniesieniem niewolnictwa w 1888.
Główną bohaterką jest Isaura, młoda i piękna niewolnica o jasnym kolorze skóry, która o swoich rodzicach wie tylko tyle, że jej matka była piękną mulatką. Należy do pana Almeidy, bogatego plantatora bawełny. Dzięki swojemu kolorowi skóry nie pracuje w polu, tylko pomaga w domu. Ester Almeida pod nieobecność syna traktuje ją, jakby była jej córką. Zadbała o to, żeby Isaura otrzymała dobre wykształcenie i dzięki niej Isaura potrafi pisać i czytać, zna języki obce, ładnie śpiewa, umie tańczyć i grać na …

Dzień Kobiet. Klasycznie

Tradycji musiało stać się zadość. Wchodząc do pracy przywitał nas pan z goździkami, a jak tylko usiadłam przy biurku, nasi panowie rozdawali belgijskie czekoladki. Kwiaty będą pewnie stały przez kilka dni i wprowadzały patriotyczny, prl-owski akcent na biurku, a z czekoladkami rozprawię się szybciej, niż myślałam, bo są obłędne w smaku.  Nie uległam żadnej promocji i komercyjnej nagonce w tym dniu, chociaż weszłam do galerii w poszukiwaniu wiosennej kurtki. Nie ze mną te numery. 

Na zakończenie dnia zawsze śmieszna Joanna Kołaczkowska i idealna reakcja na kwiaty przy każdej okazji. Radosnego Dnia Kobiet!

Nagrywamy pieśni syjońskie!

Nareszcie ruszyliśmy! Już od kilku miesięcy umawialiśmy się na nagrania i zawsze coś stawało na przeszkodzie. Tym razem prawie wszystkim osobom niezbędnym pasowało, więc pojechałam do Pszczyny i razem z Dawidem i Danielem weszliśmy do studio ze sprzętem i nagrywaliśmy pieśni ze śpiewnika. Byłam tylko ja do śpiewania, więc było mi ciężko i musiałam robić przerwy, żeby się nie zajechać. Nagraliśmy przez weekend łącznie 23 pieśni. W planach mamy cały śpiewnik, czyli 700 (zajmie to pewnie kilka lat). Chcemy to udostępniać online za darmo do użytku wewnętrznego kościoła.  Nocowałam u Dawida i Judyty, więc miałam okazję nawiązać bliższą znajomość z Kevinem i Diego, papugami. Są bardzo zabawne, próbowały nawet dziobnąć mnie w zęby, bo myślały, że mam tam dla nich coś do jedzenia ;) 

Diego





Wyrwałyśmy się też z Judytą na chwilę na rowery po parku. Pogoda była fantastyczna, wiosna w powietrzu. Była też smaczna kolacja w "Kubanie", czyli restauracji, gdzie byliśmy na ich ślubie.  Jak …

Wiosna. Nowa bryka

To już drugi rower, jaki dotarł z Wojkówki do Michałowic. Mój zielony składak zardzewiał, złamał mu się pedał, łańcuch spada permanentnie i niestety nie da się z nim więcej zrobić. Używałam go przez zimę jako wózek do wożenia zakupów, bo jechać się już niestety nie dało.  Ten różowy rower to holenderska damka Oli, którą kupiła i zostawiła w Wojkówce. Stał długo nieużywany, więc wyprosiłam go dla siebie. Tata poskładał go i przewiózł autobusem do Warszawy, a ja dowiozłam go do siebie. Jest zgrabny, lekki i szybki, to kolarka. Muszę mu tylko zamontować koszyki na zakupy, lampki, dostosować kierownicę i siodełko i można śmigać. Na razie kiedy wracam z pracy jest za ciemno, żeby coś przy nim majstrować, więc czekam na jakąś wolną niedzielę...