Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2012

2012 - podsumowanie

Koniec roku - czas na podsumowanie!

Co wydarzyło się nowego:
1.Założenie drużyny warszawskiej. Przy wsparciu pozostałych dokonaliśmy karkołomnego zadania: przygotowaliśmy gromadę dzieci do przyrzeczenia i konkursu biblijnego.
2.Zjazd ogólnopolski pathfinder. Skoro już o tym wspomniałam, to kawał pracy było z zorganizowaniem zjazdu i konkursu. Nie zapomnę wyprawy z Bratem Komendantem po nagrody - i ten ogromny smutek, kiedy oznajmił, że wyjeżdża. Nie zapomnimy cię!
3. Heyah's gone away, welcome to Play. Zmieniłam operatora i dołączyłam do tłumów z darmowymi rozmowami, nawiązując łączność z moją rodziną. Wkrótce dołączyła też Ola i po pół roku - Rozum. A taki był oporny :P
4. Szkolenie liderów w styczniu i wrześniu. Kawał dobrej roboty w diecezji z rzetelnymi ludźmi wykonaliśmy. Dużo dobrych kontaktów i materiałów do kolejnych szkoleń. Wschód rządzi!
5. Ostatnie koncerty z All4Him w starym składzie. To był ten moment, kiedy należało "ze sceny zejść" i zrobić sobie przerwę…

Sylwestrowy suchar w stolycy

Czy widzicie dobrze datę? Tak, tak, to dzień przed sylwestrem. W tym roku ze względów oszczędnościowych i tendencji stabilizacyjnych wybrałam lokalną imprezę, czyli Sylwestrowy Suchar w Stolycy. Po co mam gnać na koniec świata, skoro z jednego właśnie wróciłam. Na miejscu też się szykuje przednia zabawa ;)
Jak co roku zastanawiasz się, gdzie wbić na sylwestra?
Nawet nie patrz na to ogłoszenie. Co ciekawego można robić w stolycy?
Jeśli jednak się zdecydujesz, dobrze się zastanów.

GDZIE: Spotykamy się w starej piwnicy, gdzie z okien mamy jedynie widok na buty przechodniów. Można tylko pomarzyć o blasku fajerwerków z Placu Konstytucji.

KIEDY: Jeśli nie nastąpi koniec świata, to startujemy od 19.00. Nie zabieraj śpiwora, żeby przenocować. Myślisz, że ktoś wytrzyma dłużej niż do 22?

CO ROBIĆ: Oto jest pytanie, na które będziemy starali się znaleźć odpowiedź w ciągu tej długiej, grudniowej nocy. Może rozegramy pasjonujący turniej chińczyka, zrobimy pojedynek na suchary albo przebie…

Tajemnica Sagali

Znalazłam "Tajemnicę Sagali"! Serial, który oglądałam, będąc dzieckiem, czyli jakoś w 1996 roku, jak były ferie zimowe. Niestety ferie szybciej się skończyły niż serial i nie obejrzałam go do końca :( teraz sobie nadrobię ten żal z dzieciństwa. Znalazłam odcinki na Kinomaniaku :) Lubię ludzi, którzy pamiętają takie dawne czasy, jak moje i dobrze je wspominają. Można godzinami gadać o saturatorach, sankach, serialach i innych :) pozdrawiam urodzonych w latach 80. :)

Bad boy

Dzisiaj skończyłam czytać "Niedobrego chłopca" Olivii Goldsmith. Kobieta zgrabnie pisze: bez nadużywania wulgaryzmów, co świadczy o braku mądrych rzeczy do powiedzenia, bez drobiazgowego opisywania głupot, trafnie i dowcipnie. Chociaż momentami za dużo myśli w jednym dialogu.
Najbliżsi przyjaciele - On i Ona - spotykają się przy kawie w niedzielne wieczory, by ponarzekać na swoje nieudane życie osobiste.
Ona ma słabość do " złych chłopców ", On należy do " dobrych i romantycznych ".
Ona zdradza kilka sekretów na temat podrywania,a On korzysta.
Zabawna historia miłosna, napisana lekko i dowcipnie. Przejrzałam kilkanaście artykułów do mojej pracy licencjackiej, napisałam zaczątek spisu treści i bibliografii i poczułam, jak to zadanie mnie przerasta. Jak ja wymyślę tyle mądrych rzeczy, żeby wyczerpać temat?

In a sentimental mood

W domu czuję się znów jak dziecko. Nie myślę o pracy, obowiązkach (przynajmniej do czasu, bo czeka mnie przygotowanie szkolenia i pisanie pracy), śpię do 10, jem domowe obiady, czytam i gram na pianinie. Dużo się śmiejemy i robimy same przyjemne rzeczy. Zima rozleniwia ;)
Ola przywiozła arsenał kosmetyków i zrobiła mi i mamie domowy salon piękności: hennę na brwi i rzęsy oraz maseczkę nawilżającą na twarz. Mama, która od lat się nie malowała, była tym lekko przerażona, ale efekt końcowy bardzo ją ucieszył i widać było, że ma podkreślone delikatnie oczy. Mi wyszły prawie czarne brwi, chociaż to była brązowa henna :P ale przez tydzień nie wychodzę z domu, więc nikogo nie przestraszę ;)
Tata kupił ostatnio grę planszową Wyspa Skarbów. Okazała się trafionym pomysłem na grę rodzinną i nawet Ronia mogła się w nią włączyć, wszystko chwytała i była szalenie przejęta, że gra z dorosłymi :)

Dzisiaj postanowiłam zrobić porządki z papierami. Rozpaliłam w kominku w pokoju na wieży i zaczęłam k…

Moje miasto Rzeszów

Minęło kilka miesięcy i znów jesteśmy razem w domu. Jest mama i tata, jest Ronia i Ola. Filip nie przyjechał, bo pracuje i nie bardzo ma jak się wyrwać teraz. Dostał teraz pracę w szpitalu i wszyscy się cieszymy, że będzie pracował w zawodzie :) W piątek, 21 grudnia, kiedy wyjeżdżałyśmy z Olą PolskimBusem z Warszawy, spotkałam w środku Natalkę, koleżankę ze studiów, z którą się razem broniłam. Nie widziałam jej ponad dwa lata od tamtego czasu. Wracała z Hiszpanii z chłopakiem do domu na święta. Sympatyczne spotkanie :) W Rzeszowie  miałyśmy 2 godziny oczekiwania na autobus do domu, więc Ola spotkała się z przyjaciółką, a ja wybrałam się na spacer po mieście. Poszłam sobie na plac Wolności, potem w kierunku Rynku...

następnie do Filharmonii...
i mojej szkoły muzycznej. Nie zastałam mojej pani od śpiewu, pewnie w ostatni dzień zajęć nie mogła przyjechać. Ale kontynuowałam mój spacer, idąc Aleją Pod Kasztanami ...

...i 3 Maja, a w końcu Grunwaldzką i przeszłam nową, okrągłą kładką nad …

W dniu końca świata... jedziemy na koniec świata ;)

Piosenka o końcu świataCzesław MiłoszW dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

ZUS ZU(A)O

Zbliża się koniec roku i postanowiłam napisać sobie kilka noworocznych postanowień. Jednym z nich było udać się w końcu do dentysty i wyleczyć zęby. Znalazłam w Michałowicach przychodnię, która leczy na fundusz i prywatnie i postanowiłam przynajmniej przegląd zrobić na fundusz. Umówiłam się na wizytę na czwartek o 9 rano. Ponieważ nie byłam wcześniej zarejestrowana, pani przez telefon poprosiła, żeby przed wizytą przynieść dowód osobisty i zaświadczenie o ubezpieczeniu.  Wykonałam telefon do przyjaciela, tj. mojego sąsiada: co to jest zaświadczenie o ubezpieczeniu? Wam, starym wygom, takie pytanie może wydawać się dziwne, ale ja prowadzę działalność gospodarczą dopiero od roku  i jednym z atrybutów tej formy zatrudnienia jest to, że sama się muszę martwić o wszystko, co jest potrzebne do legalnego i korzystnego zatrudnienia tudzież ubezpieczenia. Gdyby ktoś miał jakieś pytania dotyczące działalności, walcie śmiało. Nie czuję się jakimś wielkim ekspertem, ale przeprowadziłam wnikliwe …

Moi uczniowie - dzieci z Mokotowa

Serce: Nie opowiadałam ci, co się ostatnio wydarzyło z moim rowerem?
Rozum: Dalej nim jeździsz? :P po tym, jak wywinęłaś dwa razy na chodniku? :P  Serce: No dalej, bo szkoda mi czasu na chodzenie piechotą...Dwa dni temu nim jechałam i zostawiłam go obok kolejki, jak zwykle; wtedy, co był deszcz i mówiłam, że nie ma śniegu. Rozum: No, pamiętam. I co?
Serce: I wieczorem, jak wracałam i chciałam go odczepić, okazało się, że zamek w kłódce zamarzł... kręciłam tym kluczem i nic, aż się wygiął, to próbowałam go odgiąć... i się złamał:( Rower stoi tam od 2 dni i nie ma go jak odczepić. Dopiero dzisiaj ma znajomy z narzędziami przyjechać i spróbować upiłować tę kłódkę. Doprawdy, trzeba być mną, żeby mieć takie przygody :P
Rozum: Hahahaha, brawo :P
Serce: Ale i tak największy zonk miałam, jak odkryłam skrót.
Rozum: Skrót? Do czego? Serce: W listopadzie czy w październiku zadzwoniła do mnie starsza pani, żeby ustalić lekcję gry na pianinie dla jej wnuków: Zuzi (10 lat) i Maksa (7 lat). Chodzili wcześni…

Ikeja to będzie w Jankach.

Kojarzycie film "Ile waży koń trojański"? Jest tam niezapomniana scena, kiedy bohaterka kłóci się ze swoim mężem, który chce zainwestować w Ikeę w Łomiankach i pada zdanie kobiety, która trafiła z przyszłości: "Ikeja to będzie w Jankach". I tak też się stało :)
Już jakiś czas temu, jak zaczęły się mrozy, stwierdziłam, że potrzebuję gruby, polarowy koc. Ula stwierdziła, że takowe muszą być w Ikei. Kiedy wróciłam wczoraj do domu i zobaczyłam, że przyjechała służbowym autem, namówiłam ją, żebyśmy właśnie w tym momencie pojechały. Koca niestety nie znalazłam, takiego, jakiego chciałam. Mama powiedziała, że swój kupiła na targu. Ale było masę innych ciekawych drobiazgów i w końcu kupiłam zestaw trzech pojemników w nutki. Środkowy przeznaczyłam na ciastka, najmniejszy jest idealny na kawę, a na największy jeszcze nie mam pomysłu. Ma ponad 2 l pojemności. Może wy coś wymyślicie? Jakiś czas temu w Metrze było reklamowane, że Lidl ma wprowadzić w grudniu torebki Wittchen. …

Mężczyzna nie musi być piękny...

Mężczyzna nie musi być piękny
Jacek Fedorowicz

Mężczyzna nie musi być piękny,
Wystarczy, że ma w sobie coś,
Wystarczy, że czasem zamruczy ktoś basem:
„Z was, kolego, ciekawy jest gość.”

Chłopcy mają kompleksy,
Oblegają Peweksy,
Tu szampony kupują, tam kremy,
To bez sensu metoda –
Krem urody nie doda,
Zresztą po co uroda, gdy wiemy...

Mężczyzna nie musi być piękny,
Wystarczy, że zgrabny ma chód,
Gdy w kuchni się krząta
Czy sprząta po kątach,
W domu zawsze roboty jest w bród.

Baba pudrem się przytrze,
Wie, że baby są brzydsze,
Więc nie może wyjść na dwór tak sauté,
Chłopak nawet wprost z wanny
Jest ogólnie staranny,
Estetyczny nie tylko w sobotę.

Mężczyzna nie musi być piękny,
Wystarczy, że wdzięczny ma gest,
Gdy głos ma milusi, być piękny nie musi,
Chociaż wcale nie szkodzi, gdy jest.
Chociaż wcale nie szkodzi, gdy jest.
Gdy głos ma milusi, być piękny nie musi,
Chociaż wcale nie przeszkadza, gdy jest.

***
Piosenka, którą znałam tylko z podśpiewywania mojego taty, a czasem i mamy, ale d…

Moi uczniowie - Julka i Krzyś

Obiecywałam jakiś czas temu, że opowiem coś o moich uczniach. Chyba dzisiaj to się spełni. Oto pierwsza historia z tej serii. Julka jest chyba pierwszym moim uczniem, kiedy rozpoczynałam pracę w tej szkole 2 lata temu. Chodziła wtedy do III klasy. Kiedy ją poznałam, stwierdziłam, że to taka "mała dorosła". Okazało się, że jest najmłodsza w rodzinie, ma dorosłe rodzeństwo i siostrę w Niemczech, która wyszła za Niemca i jej dzieci mówią po niemiecku. Bardzo chciała się uczyć niemieckiego, żeby się z nimi porozumieć, no i co tu kryć, lubi niemiecki bardziej, niż angielski. Julka ma bardzo dobry akcent i chętnie śpiewa. W zeszłym roku była w grupie z Rafałem, chłopakiem, który był starszy od niej o 2 lata i mieszkał 4 lata w Niemczech, więc w biegłości językowej znacznie ją przewyższał. A dodając do tego fakt, że Julka jest systematyczna, ale powolna, to nieraz zajęcia wywoływały frustracje. W tym roku Julka jest w grupie z Krzysiem. Krzyś jest w IV klasie. To bardzo wesoły i p…

Żucie gumy - a fuj!

Mam kilka "wielkopańskich" zwyczajów: nie ogryzam zwyczajnie jabłka, tylko go przekrajam i wyjmuję pestki i nie lubię żuć gumy. Nie mówię, że nigdy mi się to nie zdarzyło. Czytelnicy mojego pokolenia pamiętają jeszcze gumy Donald z historyjkami obrazkowymi, gumy Turbo ze zdjęciami samochodów czy superbohatera z gumy Boomer (i robi taaaaakie duże balony!). Każdy musiał choć raz spróbować. Ale zasadniczo nie uznaję gumy. Kojarzy mi się 1) z niechlujnym osobnikiem, mającym znudzony wyraz twarzy i lekceważące podejście do życia; 2) z obrzydliwymi złogami gum przyklejonych pod ławkami i krzesłami. A jak się ostatnio dowiedziałam, żucie gumy jest szkodliwe dla zdrowia.  Na przeważającej większości gum znajduje się informacja: „Zawiera źródło fenyloalaniny, spożycie w nadmiernych ilościach może wywołać efekt przeczyszczający”. To nie jest jedyna szkodliwa dolegliwość. Zobaczcie na poniższy rysunek.
Żucie gumy jest ponadto niekulturalnym zachowaniem, które nie ma nic wspólnego z db…

Mój to czas, mój to świat...

Bardzo, bardzo fajny weekend był. Próby poszły sprawnie, zaczęliśmy robić scenki. Było też masę śmiesznych momentów, dlatego pomimo różnych trudnych wydarzeń (podziękowania dla Marty, która niestety nie udźwignęła wokalnie repertuaru i poszukiwanie nowego sopranu za Sarę, która wyjeżdża w maju za granicę) mieliśmy radosny czas ze sobą :) Przy tej okazji zamieszczam ogłoszenie z naszego profilu na fb.
Wanted!!!

Szukamy głosów do nowego musicalu: sopranu i altu.
Potrzebujemy osób, które :
-chcą śpiewać
-potrafią samodzielnie utrzymać się w głosie
-nie przeraża ich gra aktorska
-chcą zrobić coś dla Boga
Jeśli jesteś zainteresowana, skontaktuj się z nami
667 888 558 lub udostępnij dalej.

Do usłyszenia :) W niedzielę po południu przed wyjazdem obejrzeliśmy jeszcze ze Smykami "Meridę Waleczną". Nietypowa bajka, bez wątku romantycznego, ale z piękną celtycką muzyką i szkockimi krajobrazami. Szalenie spodobała mi się piosenka śpiewana przez Anitę Lipnicką, którą możecie posłuchać,…

Bald ist Nik'lausabend da :P

Święta, Mikołajki to okazja dla handlowców zarobić kupę pieniędzy, więc ogłosili wyprzedaże -50% gdzie tylko się dało. Nie nastawiałam się na jakieś szalone zakupy, a wręcz przeciwnie: od dwóch tygodni skrzętnie zbierałam pieniądze w portfelu, napawając się kolejnymi błękitnymi banknotami. Ale równocześnie przepatrywałam sklepy w poszukiwaniu kurtki. Moją poprzednią kurtkę kupiłam dwa lata temu i jednak niezbyt dobrym pomysłem było upranie jej w pralce. Tworzywo wewnątrz, które chroniło od zimna, poprzecierało się i kurtka zaczęła być nieszczelna. Po kilkunastu spacerach po galerii znałam już na pamięć oferty sklepów, ale nadal nie mogłam się zdecydować. W końcu wczoraj podjęłam decyzję: jadę KUPIĆ kurtkę, koniec oglądania. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Weszłam do Carry, gdzie już wcześniej przymierzałam kilka fajnych kurtek z futrzanym kołnierzem i po namyśle wybrałam kurtkę do kolan, z eleganckim, dyskretnym zamkiem i wielkim, futrzanym kapturem, ciepłą jak nie wiem. Ponieważ zde…

Chopin - Polonezy dziecięce

Już niedługo będę musiała ułożyć mojej uczennicy nowy program do grania, więc zaczęłam szukać utworów. Dostałam od Asi Micyk sporo nut (no i pianino :) i pośród nich znajdowało się kilka polonezów Chopina. Jak się dowiedziałam z jednego portalu, spośród szesnastu fortepianowych polonezów Chopina tylko siedem zostało opatrzonych opusem i uznanych przez kompozytora za godne wydania. Pozostałe dziewięć polonezów pochodzi z wczesnych lat twórczości Chopina i nie zostały wydane za jego życia. Należą do nich trzy pierwsze polonezy dziecięce: B-dur, g-moll i As-dur, skomponowane w latach 1817-21.
Bardzo spodobały mi się te utwory i postanowiłam się ich nauczyć, bo Chopina grałam bardzo mało. Muszę tylko kupić metronom i zebrać się do regularnego ćwiczenia. A także nastroić pianino.
Polonez g-moll


Polonez B-dur


Bardzo odprężająca jest muzyka Chopina. Dzisiaj położyłam się na chwilę po całym tygodniu, słuchając mazurków, walców, nokturnów, polonezów i preludiów - tych spokojniejszych. Brakował…

Gimnazja to zuo.

Rozum: Cześć Serce, a co Ty dzisiaj takie luzy masz? Serce: Moi studenci piszą właśnie test. Rozum: Sadystka :P Serce: Ee, i tak to nie na oceny ;)
Rozum: To po co ich stresujesz i to bez oceny?
Serce: Żeby ich przygotować na stresy życia.Wczoraj miałam taką dyskusję z sekretarką u nas w szkole o tych wszystkich egzaminach w szkołach. Egzaminują dzieci już od 3 klasy podstawówki, ale z drugiej strony przez te testy dzieci już nie traktują egzaminów jak coś okropnie stresującego, tak jak przed reformą, kiedy pierwszym poważnym egzaminem była matura. Ponadto chętniej startują w różnych konkursach, bo są już odpowiednio zaprawione i w rezultacie są bardziej przygotowane do stresującego życia dorosłego. Ale i tak ostatecznie doszłyśmy do wniosku, że gimnazja to zło :P na dodatek  dzisiaj w Metrze był artykuł "Zero gimnazjów, zero problemu".
Rozum: Gimnazjum to sztuczny twór, bez niego też szkolnictwo istniało.
Serce: W ty artykule są wypowiedzi o tym, że  jest taki projekt, żeby zlik…

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść...

Serce: Hej, jesteś?  Rozum: Jestem, co tam? Serce: Chciałam ci opowiedzieć, jak się to wszystko potoczyło... Rozum: A z czym? Serce: No, z drużyną. Pamiętasz, mówiłam ci, że zrezygnowałam z funkcji drużynowego.  Rozum: No tak, pisałaś, że miałaś za dużo obowiązków jako zastępca komendanta, no i zespół zaczął być bardziej absorbujący.  Serce: Tak właśnie. Moja prośba została rozpatrzona błyskawicznie, bo tego samego dnia na zebraniu i wybrano nową drużynową, Dominikę, moją dotychczasową przyboczną. Dzisiaj mieliśmy zbiórkę i po raz ostatni poprowadziłam ją jako drużynowa drużyny warszawskiej. Na końcowym apelu przekazałam Dominice insygnia: granatowy sznur drużynowego, naszywkę i gwizdek. Trochę szkoda mi tego zostawiać, ale widzę, że mój plan przekazywania od początku innym odpowiedzialności powiódł się znakomicie i ludzie radzą sobie dobrze, więc jestem spokojna o przyszłość drużyny :) Rozum: No to fajnie :) Serce: Ech, jakoś tak dziwnie, jeszcze to do mnie nie dociera, ze się tak skończy…

Joanna Reflex Blond

Czy znacie ten preparat do rozjaśniania włosów? Trudno jest go znaleźć, nie ma go w Rossmannie na półce z farbami do włosów, pierwszą butelkę kupiłam jeszcze jak mieszkałam w Rzeszowie, w drogerii Wispol w galerii Europa. Potem kiedy przeprowadziłam się do Warszawy, znalazłam w internecie informację od użytkowniczek, że produkt jest dostępny w sieci Superpharm, wprawdzie w skąpych ilościach, ale jeszcze go nie wycofali. Pytanie jednak brzmi: po co mi takie coś? Muszę się wam przyznać do pewnego szaleństwa. Przed obroną mojej magisterki przyszła do nas Sylwia, koleżanka Oli ze studiów w nowym, rewelacyjnym odcieniu blond. Pamiętałam ją z ciemnymi blond włosami, a tu taka odmiana. Powiedziała nam wtedy, że znalazła taki spray do rozjaśniania włosów, który robi to stopniowo, w zależności, ile się go na włosy pryska. Ona użyła go, jak było widać, bardzo dużo. Zapewniała, że nie zawiera amoniaku, jest bezpieczny dla włosów i bardzo łatwo się go używa. Nie wiem, jaki miałam wtedy obraz sie…

Pomme delice z Yves Rocher i inne zapachy kąpielowe

Zapomniałam się pochwalić prezentem od siostry z okazji urodzin (dostałam go pół miesiąca później, bo jakoś dziwnie długo przesyłka szła, a zamawiała przez internet). Nowy aromat jabłka w karmelu oczarował mnie zupełnie.  Przestawiły mi się ostatnio preferencje: polubiłam intensywne zapachy do kąpieli, najlepiej apetycznie pachnące, które rozgrzewają. Długo trzymał mnie żel Radox z żeń-szeniem i czarnym pieprzem; podobno pobudzający, ale ja używałam go wieczorem i uwielbiałam ten zapach.
Z jeszcze wcześniejszych akcesoriów kąpielowych: Luksja płyn do kąpieli o zapachu czekolady i pomarańczy. Z trudem można się powstrzymać przed spożyciem. Pachnie jak delicje pomarańczowe :)  dzisiaj w Rossmanie widziałam w promocji, ale uznałam, że posiadanie czwartego żelu pod prysznic to byłoby już grzechem rozrzutności.

Ps. Nie pretenduję absolutnie do jakiegoś publicznego głosu doradczego w zakresie kosmetyków i mody czy urody; blog jest kolażem moich rozmaitych prywatnych zainteresowań i ma ka…

A walk to remember

Moja siostra poleciła mi książki Nicholasa Sparksa jako "pogodne, ciepłe książki z chrześcijańskim przesłaniem", więc postanowiłam zacząć od bestsellera. Zarzekałam się, że nie obejrzę filmu, że to ckliwe romansidło, ale książka to co innego. 
Jest rok 1958. Beztroski siedemnastolatek, Landon Carter, rozpoczyna naukę w ostatniej klasie szkoły średniej w Beaufort w Karolinie Północnej. Jego ojciec kongresman pragnie, by syn zrobił karierę - tymczasem Landon, podobnie jak reszta klasy, nie zaczął jeszcze zastanawiać się, co zrobić z dorosłym życiem. Jedynie Jamie Sullivan, cicha, spokojna dziewczyna, opiekująca się owdowiałym ojcem, pastorem, jest inna. Nie rozstaje się z Biblią, nie chodzi na prywatki, a dzień bez dobrego uczynku uważa za stracony. Tymczasem zbliża się doroczny bal. Nie mając akurat dziewczyny, Landon w odruchu desperacji zaprasza Jamie, na którą nikt dotąd nie zwrócił uwagi. Znajomość nie kończy się na balu. Wykpiwany przez kolegów chłopak początk…

Lektor-K

Postanowiłam trochę opowiedzieć o mojej pracy, żeby czasem ktoś nie pomyślał, że skoro nie mówię, to nie robię nic ważnego. Tak więc, rozwiewając wszelkie wątpliwości, JESTEM NAUCZYCIELEM. Mam dyplom ukończenia studiów, czyli prawo do wykonywania zawodu nauczyciela języka niemieckiego. Znam na pamięć rozmaite reakcje na te informację, przeważa następująca: "niemiecki, ech, uczyłem się tego w szkole, ale niczego się nie nauczyłem, a w ogóle to mieliśmy beznadziejną nauczycielkę." Uwierzcie mi, że nie zapunktujecie u mnie ani nie stracicie niczego, jeśli uwielbiacie niemiecki lub go nienawidzicie. To wasza prywatna sprawa.  Powracając do pracy, uczę już trzeci rok jako lektor języka niemieckiego w szkole języków w Michałowicach. Moi uczniowie są w różnym wieku, głównie są to dzieci, ale od zeszłego roku uczę także dorosłych studentów w WSTH w Podkowie. Rok temu zaczęłam też uczyć gry na pianinie, a w tym roku dzięki ogłoszeniu na portalu o korepetycjach rozwinęło się to na ty…

Sandwich. Jest pysznie

W piątek przed wyjazdem do Łodzi wstąpiłam na zakupy do Biedronki i wśród wielu produktów wypatrzyłam to: opiekacz, zwany inaczej sandwichem, do robienia tostów. Marzył mi się od jakiegoś czasu taki z wymiennymi wkładami do gofrów, ale zawsze było mi żal te 60 czy 80 zł wydać i się nie zdarzyło. Ten z Biedronki wydawał się fajny, ale nie było sensu kupować maszyny i wieźć jej do Łodzi i z powrotem, więc się wstrzymałam z kupnem.  Podczas szalonego weekendu z najlepszym zespołem na świecie gościliśmy, a w sumie biesiadowaliśmy u Asi i Marka, wspólnie dorzucając się do obfitego szwedzkiego stołu i tam się okazało, że oni kupili właśnie tego sandwicha, bo campowy się już doszczętnie rozpadał. Więc powzięłam postanowienie, że po powrocie do domu też sobie kupię. No i kupiłam. Kosztował tylko 35 zł. Działa, aż miło, tosty sobie robię z chleba tostowego graham z serem żółtym lub camembert i jest pysznie :) Kilka zdjęć z ostatniej próby.
Poniżej prezentuję profesjonalnego koka, czyli najład…

Henna u Oli

Ola skończyła studia w tym roku, ale postanowiła uczyć się dalej i zaczęła policealną szkołę kosmetyczną. Zajęcia praktyczne bardzo jej się podobają, ale na teorii straszliwie się nudzi, bo ma powtórkę z anatomii w okrojonym wymiarze, a przepisać jej ze studiów nie chcą, bo przedmiot nazywa się "anatomia z dermatologią". Ostatnio uczyli się nakładania henny na brwi i rzęsy, zdała na 5, więc namówiła mnie, żeby sobie na mnie popraktykować. A że ufam jej bezgranicznie (od dwóch lat rozjaśnia mi włosy i wychodzi jej to rewelacyjnie), więc wybrałam się wczoraj do niej na zabieg. W salonie w Warszawie kosztuje to 35 zł, mnie wyniosło to tylko koszt materiału, a wyszło tego tyle, że starczyłoby jeszcze na 5 osób.
Co kupiłam? -2 opakowania henny proszkowanej Delia z Rossmanna (grafitowa i brązowa) - 2 x 2,50 zł -wykałaczki do brwi- 1,99 zł
Potrzeba jeszcze: -patyczek drewniany do rzęs (najlepiej do skórek z Rossmanna) -woda utleniona -płatki kosmetyczne -oliwka lub tłusty krem.

Ch…

WTW

Weszłam dzisiaj na wyższy poziom wtajemniczenia: znalazłam pliki w rejestrze systemowym i usunęłam część wpisów, które nie były mi potrzebne. Ciąg dalszy reformy komputera przebiegł torem następującym: zaczęłam poszukiwać multikomunikatora, który będzie mniej obciążający pracę systemu, niż Skype, na którym miałam także kontakty z facebooka. Znalazłam taki:

Nazywa się WTW. Jak Rozum to usłyszał, aż zapiał ze śmiechu: "Coo? A może wtf? :P" A niech sobie gada. Program, jak widzicie, nie jest zbytnio wybajerowany graficznie, jak gg10 czy inne, ale dzięki temu nie pobiera wiele RAMu i nie spowalnia komputera. Kiedy korzystałam ze Skype, wiele razy mogłam się przekonać o prawdziwości zasady, że światło jest szybsze, niż dźwięk: kiedy komp zamulił na maksa, w momencie przyjścia nowej wiadomości na skype najpierw pojawiał się obrazek z jedynką na ikonce w dolnym pasku, potem okno rozmowy zaczynało migać, a dźwięk rozlegał się kilkanaście sekund później :P Muszę tylko ogarnąć różne…

iStockphoto

Zdjęcie z iStockphoto
Na szkoleniu liderów we wrześniu dowiedziałam się o bogatym, legalnym źródle obrazów do prezentacji. Jest to portal iStockphoto, gdzie znajduje się wiele zdjęć, obrazów wektorowych, filmików i podkładów muzycznych do zrobienia profesjonalnej prezentacji multimedialnej. Ja takowych nie robię, a jeśli już, to niekomercyjnie, ale okazuje się, że nawet używając zdjęć niekomercyjnie trzeba mieć do nich prawo, nie można ich sobie kopiować z grafiki Google, nawet podając link, skąd pochodzą, bo jest to nieprawne przywłaszczanie sobie cudzej własności. Na iStockphoto można kupić zdjęcia w najlepszej rozdzielczości, jak choćby tutaj . Ale jest jeszcze bardzo przydatna opcja Free Photo of the Week, gdzie co tydzień można za darmo pobrać zdjęcie. Równocześnie wyświetlane są cztery ostatnie darmowe zdjęcia. Powyższe zdjęcie pochodzi właśnie stamtąd i mam prawo do jego użytkowania, na zasadzie licencji royalty free. Royalty free (wolne od tantiem) − model licencjonowania różny…

The movie weekend

 Fot. z iStockphoto
Wstyd mi się przyznać, ale powiem, skoro już zaczęłam, o tym, jak spędziłam długi weekend. Od czwartku miałam wolne, nie licząc jednej godziny zajęć z keyboardu w piątek, więc zaprosiłam do siebie Olę, zrobiłam wielkie zakupy i cały czwartek spędziłyśmy na jedzeniu i oglądaniu filmów. Obejrzałyśmy łącznie 5 filmów: "007 Quantum of solace", "Królewna Śnieżka i łowca", "Memento", "Nigdy nie mów nigdy" i "Rozważni i romantyczni - Klub miłośników Jane Austen" - każde z innego gatunku i klasy.
"Quantum" obejrzałyśmy będąc w klimacie Bonda od kilku dni. Największą zagwozdkę miałyśmy oczywiście po "Memento" - znalezienie wytłumaczenia tej skomplikowanej fabuły zajęło nam trochę czasu. Śnieżka była gotycka - tak w klimacie minionego Halloween (grała aktorka ze "Zmierzchu", więc się zgadzało), "Nigdy nie mów nigdy" - jak to polskie filmy, o życiu, ale zero romantyzmu, jak uznała Ola. D…

Skyfall

Jak fajnie spędzić urodziny, które wypadają w środku tygodnia? Pójść do kina. Pomysł powstał zupełnie spontanicznie. Podczas porannego surfowania po stronach nieprzydatnych natrafiłam na ciekawą ofertę Multikina Wtorki z FB. Regulamin akcji okazał się zadziwiająco prosty: wystarczyło polubić stronę Multikina na fb, zalogować się do aplikacji Vouchery i odebrać dowolną ilość kuponów po 13 zł, które następnie trzeba było wydrukować i pójść z nimi do kasy (rezerwacja internetowa nie obowiązuje przy tej promocji). A ponieważ właśnie był wtorek, a w kinach pojawił się Skyfall, trzecia, najnowsza część Bonda, więc wybór padł na niego. Moja akcja agitacyjna mająca na celu znalezienie chętnego na drugi kod promocyjny przez większą część dnia wyglądała na chybioną, więc po przemęczeniu pół dnia nad komputerem i tłumaczeniem filmiku powlokłam się smętnie do pracy. Miałam zamiar kupić bilety wcześniej, żeby potem nie stać w kolejkach, ale ponieważ chętnych na wypad do kina nie było, wstrzymałam…

Urodzeni 30 października

Fiodor Dostojewski...
30.10. 1821




Tadeusz Chyła...
30.10.1933



Diego Maradona...
30.10.1960



Fiat 126p... ;)
30.10.1971


Thomas Morgenstern...
30.10.1986



i Kika Harasim
30.10.1986



Jest tyle gór do zdobycia :)

Na rozgrzanie

Za oknem październikowo-zimowy krajobraz, co sprawia, że mam mieszane uczucia. Nie zdążyłam dobrze pożegnać się z jesienią, a już zasypał ją śnieg. Sezon rowerowy został brutalnie zakończony, gdyż rower grzęznął w zaspach. Ponieważ w ten sposób zakończyła się też moja rowerowa aktywność, postanowiłam dzisiaj rano powrócić do ćwiczeń na nogi. Kilka lat temu Ola podstępem podsunęła mi to ćwiczenia niby na zgrabne nogi i pośladki, ale, jak się w rzeczywistości okazało, zrealizowała ukrytą intencję mamy, żebym ćwiczyła kręgosłup. Faktem jest, że kiedy wzmacnia się mięśnie grzbietu, to kręgosłup trzyma się prosto. Przykładowy zestaw takich ćwiczeń można znaleźć  tutaj .
Ja zaczynam od rozgrzania górnej części tułowia, poprzez różne wymachy rąk, skłony, skrętoskłony, a potem przechodzę do ćwiczeń na nogi. Wykonuje się je w większości w pozycji leżącej, więc warto robić to na dywanie lub jakiejś macie. Niezależnie od pogody i temperatury staram się otwierać okno, żeby ćwiczyć na świeżym pow…