Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2014

Na siódme niebo już czas.

Ola i Aga nagrały wczoraj pożegnalną piosenkę i dzisiaj przeprowadziły się do mieszkania w Warszawie. Teraz i one są księżniczkami z "najwyższej komnaty w najwyższej wieży", albowiem mieszkają na 4. piętrze bez windy :P mieszkanie ładne, a za domem las, czego szalenie im zazdroszczę :/ ale będzie teraz bliżej, niż do Ząbek, więc jeszcze się do lasu wybierzemy :)
I znowu Zakopower, coś mi ostatnio chodzą po głowie ich kawałki. A tekst jest tym, o czym właśnie myślę: pobiec, zobaczyć, odkryć coś nowego, a najlepiej to żeby był już ten najlepszy ze światów bez obecnych dylematów.
Na siódme niebo już czas.


Wszystkie te dziedziny dźwigną ci poziom adrenaliny.

Mieszkam w Warszawie już cztery lata, a tak naprawdę nigdy nie jeździłam rowerem po mieście. No, raz mi się zdarzyło wziąć rower z Veturilo i pojeździć po parku Skaryszewskim z dziewczynami, ale nigdy, absolutnie nigdy nie jechałam ulicami miasta. I pewnie nigdy sama bym się nie odważyła, gdyby ktoś w naturalny sposób po prostu nie pojechał nimi ze mną. Pamiętam, jak na kursie prawa jazdy zaraz w pierwszym dniu, kiedy pokrążyliśmy po placu, instruktor powiedział: "A teraz proszę wyjechać z bramy i wykonywać dokładnie wszystkie moje polecenia" i wjechaliśmy w największy ruch. Po kilkunastu sekundach uświadomiłam sobie powagę sytuacji i momentalnie wzrósł mi poziom adrenaliny. Wszystko skończyło się dobrze, bo ktoś tak naprawdę przewidywał sytuacje za mnie :) poza tym nadal nie zdałam prawka, uprzedzając kolejne pytania. Warszawska komunikacja miejska i nieodłączny rower nie stawiają przede mną takiego wyzwania, więc chyba muszę wyjechać na jakąś odludną wioskę, gdzie jedyny …

I'm scared.

Rozum: Hej, Serce, a coś ty taka spanikowana? Serce: Boję się, Rozum. Boję się wojny. Od tygodnia przed snem się zastanawiam, co zabiorę, kiedy będzie trzeba uciekać, najlepiej do rodziców. Nie wiem, na ile to jest realne, bo nie śledzę wiadomości, żeby się dodatkowo nie denerwować. Rozum: A z kim wojna? Serce: No co ty, Rozum, nie wiesz? Z Rosją przecież. Żyrinowski powiedział, że zmiotą Polskę.


Rozum: Hahaha, to faktycznie do rodziców to jest dobry pomysł :P Serce: Oni mieszkają przecież na końcu świata i lepiej w takiej sytuacji być z rodziną... Rozum: Ale mieszkają na granicy ukraińskiej.  Serce: Eech... Sama nie wiem. Podobno ten cały Żyrinowski to rosyjski Palikot i nie warto się nim przejmować. Ale w '39 też mówili, że wojny nie będzie, a 1 września już niedaleko... Rozum: No i? Serce: No i nic, boję się. Jak znajdę racjonalne powody, żeby się nie bać, to przestanę :P Rozum: "...a na ziemi lęk bezradnych narodów..." Sama decydujesz, czy do tej grupy należysz. Serce: No ale j…

Little things

Jestem w Warszawie już drugi tydzień. Pracuję, czasem gdzieś wyjdę ze znajomymi, którzy nie wyjechali, ale tak właściwie niewiele się dzieje, więc podzielę się tymi drobnymi wydarzeniami, które tworzą codzienność.
Kupiłam kartę miejską, ale biletu na WKD nie, bo uznałam, że przez wakacje się nie opłaca. Jeżdżę więc rowerem do Opaczy, jedną stację do strefy karty miejskiej. Obiektywnie fajna sprawa, bo zajmuje mi to kwadrans w jedną stronę, więc więcej aktywności w ciągu dnia, ale pogoda się pogorszyła i nie zawsze jest przyjemnie. W weekend ciągle padało i czuć w powietrzu jesień. Podobno druga połowa sierpnia zawsze jest taka, dlatego lepiej nie planować urlopu na ten czas, chyba, że się jedzie w ciepłe kraje, a tam to obojętne.
Ola była z Szambelanami i Ronią w Bieszczadach. Chodzili po górach i mieli fantastyczne widoki. Trochę mi było żal, że nie pojechałam z nimi, ale wyjazdów miałam ostatnio całkiem sporo i kiedyś też trzeba pracować ;) Ola założyła instagrama i poniżej jej pie…

Blądynki fcale niesom gópie.

Jeśli wybieracie się na najnowszy film ze Scarlett Johannson "Lucy, to szczerze odradzam.  Poszłyśmy z Olą na spontana, ale w sumie teraz mi szkoda czasu i pieniędzy. Niedopracowana fabuła, przegadany, efekty specjalne ratują tempo filmu, ale bez nich wieje nudą. A poza tym bardzo niebezpieczne przesłanie.
Nie wiem, czy oglądaliście "Limitless" (pl. "Jesteś bogiem"), gdzie gość zażywał tabletkę i jego umysł pracował na najwyższych obrotach. Koncept Lucy jest podobny, z tymi tylko różnicami, ze w Limitless nie zastanawiano sie nad wykorzystaniem tego dla dobra nauki, bohater po prostu używał tego dla własnych korzyści. Natomiast w "Lucy" jest potężna podbudowa ideologiczna, ze powinniśmy rozszerzać możliwości swojego umysłu dla rozwoju ludzkości, wszystko oczywiście oparte na teorii Darwina. Jest taka wymowna scena, kiedy bohaterka osiąga juz prawie 100% możliwości umysłu i moze sie przemieszczać w czasie i przestrzeni. Spotyka tam małpę Lucy, uznawaną …

Falling in love with Tricity

Wakacje bez pobytu nad morzem to niezupełnie wakacje, nawet jeśli pobyt oznacza zaledwie weekend ;) w Trójmieście byłam trzeci raz w życiu, a po raz pierwszy jechałam tam samochodem. Ogarnięci kierowcy pokonują tę trasę w 4 godziny :)

Sopot - kulinarnie i kulturalnieCzwartek, 7 sierpnia

Gdynię i Gdańsk odwiedziłam poprzednio, a tym razem udało mi się zaliczyć Sopot (bez mola). Klimat jest tam bajkowy wręcz, niczym z filmu o bogatych i pięknych, a na plaży jest przepiękny piasek i superwygodne łóżka z baldachimem. Jednak pomimo tego przepychu można w Sopocie tanio i smacznie zjeść. Idąc wzdłuż plaży w stronę Gdańska natrafiamy na bar "Przystań", gdzie serwują rewelacyjną zupę rybną i w ogóle świeże ryby z pysznymi dodatkami. Kolejki do baru są przez cały czas, a oczekując na swoją porcję otrzymujemy świecący gadżet-krążek, który wibruje i świeci, kiedy nadchodzi nasza kolej :) Innym eleganckim miejscem w Sopocie, gdzie można nasycić wszystkie zmysły, jest restauracja Flaming&…

10 000 reasons

Witajcie! Wróciłam wczoraj do domu po osiemnastogodzinnej podróży autokarem, wstawiłam pranie i dzisiaj wyruszam dalej, do Gdańska na próbę, ale nie mogę nie wstawić choćby kilku zdań komentarza o camporee :)
Muszę bardzo pochwalić Dawida Skrzypczaka, który organizował nasz wyjazd. Zadbał o wszystko, zgromadził cały sprzęt obozowy, zaplanował razem z Kubą Pałasiewiczem bramę, a już na samym camporee jako oboźny dbał o porządek i dyscyplinę i zdobył autorytet u wszystkich, niezależnie od wieku i stopnia. Na hasło "Dawid tak powiedział" ucinały się wszelkie komentarze ;) 


Na camporee pierwszy raz czułam dumę narodową :) może nie byliśmy najliczniejszą reprezentacją i nie mieliśmy tylu fantastycznych budowli użytkowych, co Norwegowie, ale nasza brama była atrakcją camporee. Ludzie przychodzili i robili zdjęcia z wartą w mundurach i o wyznaczonych godzinach była otwierana i zamykana brama, bo ludzie chcieli zobaczyć, jak ona działa :) w ogóle nasz obóz przypominał wojskowe koszary…