Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2014

The best moments in 2014

No dobrze, podsumowanie robi się na koniec roku :) Jak widać z postów i filmiku ze zdjęciami na dole, było dużo podróży, muzyki, zakupów i ślubów ;) bardzo, bardzo radosny rok :)

Styczeń
Nowe zadania na Foksal. Zmiany w kierownictwie, funkcjach, więc i mnie też zaangażowano do prowadzenia lekcji szkoły sobotniej w klasie starszych. Starałam się przynajmniej raz w miesiącu poprowadzić, bo jednak terminarz był napięty.
Zima, a my... Relaks. Słynne śniegowce na mrozy zakupione i przetestowane :) zapowiadają się buty na lata :)

Luty
Samsung Galaxy. Zmiana telefonu na coś bardziej androidowego, ale jednak Samsung nie był tym, czego szukałam.
Kreatywne ferie. Będąc w domu nagrałyśmy z Olą i Ronią kilka filmików, w tym niezapomnianą Kampanię Społeczną :)

Marzec
Takiego chłopaka."Facet (nie)potrzebny od zaraz" najlepszym wydarzeniem kulturalnym miesiąca; Mikromusic odkryciem muzycznym miesiąca; rozpoczęcie najdłuższego wątku mailowego w życiu.
Ola w Ząbkach. Ola porzuciła Warszawę i wyprowa…

Keep breathing.

Zaległe kino odrobione. A teraz czas na osobiste przemyślenia. Dzisiaj spacerowałam sobie samotnie na mrozie w moich nowych, ciepłych, skórzanych oficerkach i rozmyślałam o planach na przyszły rok. Muszę spisać listę planów, jak poprzednio, ustalić obszary działania i związane z tym zadania oraz nakreślić cele i marzenia. Bardzo ważne, żeby przed nowym rokiem mierzyć wysoko. Chociaż nachodzi czasem pokusa, żeby nie planować, tylko po prostu żyć. Bo nawet najbardziej precyzyjne plany mogą spalić na panewce. Tak jak w "Cast away: poza światem", jedyny plan to oddychać.
"Nie miałem władzy nad niczym. I wtedy ogarnęło mnie to ciepłe uczucie. Wiedziałem... że muszę przeżyć. W jakiś sposób. Musiałem oddychać, choć nie było powodu do nadziei. Logika podpowiadała mi, że nie zobaczę już tego miejsca. I tak zrobiłem. Przeżyłem. Oddychałem. (...) I wiem, co muszę teraz zrobić. Muszę dalej oddychać. Bo jutro wzejdzie słońce. Kto wie, co przyniesie przypływ?"Ola znalazła ostatni…

Melodie świata - domowy koncert karnawałowy

Nasza kreatywność znalazła tym razem ujście w stworzeniu mini koncertu dla naszego domu i sąsiadki Donki :) Ola przygotowała układy choreograficzne dla dziewczynek, my się poprzebierałyśmy, nawet mama dała się namówić i wystąpiła z pieśnią rosyjską ;)


Wiekowy przebój "Pamelo żegnaj" wyłącznie w wersji dźwiękowej.



Niestety nie wszystkie nagrania udało się zmontować. Pozostawię tylko najciekawsze. Karnawał czas zacząć :)




Pierwszy śnieg

Doczekaliśmy się śniegu i mrozu tej zimy. W piątek wieczorem spadł śnieg, utrudnił sytuację na drogach i rozjaśnił szary, smutny świat. U nas też trochę zasypał ogród. Kilka zdjęć z dzisiaj :)





Dlaczego nie obchodzę świąt BN

Ponieważ to świąteczne szaleństwo dzisiaj osiąga swój kres, chciałabym wyrazić swój protest wobec instytucji świąt BN. Jak to od lat powtarza mój tata, drażni mnie ta cała nachalna świąteczna propaganda rozpoczynana w sklepach już od połowy listopada. W supermarketach nie można się przebić przez tłumy ludzi uganiających się za prezentami. Nie mogę znieść świątecznych piosenek puszczanych w radio. Cieszę się, że moi rodzice nie mają telewizora, bo ominęła mnie seria tych samych świątecznych filmów, puszczanych co roku. Tutaj, w Wojkówce można się zaszyć i odciąć od tej marketingowej nagonki.  Ponadto nie rozumiem ludzi o podobnych przekonaniach religijnych, jak moje, którzy znają korzenie tych świąt oraz znaczenie symboli świątecznych, a uczestniczą w rodzinnych uroczystościach świątecznych i jeszcze chwalą się zdjęciami na fb. Faktem jest, że w Biblii nie jest nigdzie podana data narodzin Chrystusa, więc nie ma też obowiązku świętowania Bożego Narodzenia. Jeśli ktoś to robi pomimo te…

Grudniowy las

Niestety dla wszystkich wyczekujących na śnieg ten nie spadł ani w wigilię, ani w pierwszy dzień świąt. Pogoda na zewnątrz iście jesienna, więc razem z rodzicami wybraliśmy się na spacer do lasu. Odkryliśmy nową ścieżkę i zupełnie niespodziewanie - ośrodek wypoczynkowy w Wojkówce, albo dokładniej mówiąc, w Bratkówce :)

Moi rodzice 20+




Seria makro Oli "Grudniowy las"






Taki mamy klimat.

Follow me to Bajkowka
Mamy 24 grudnia, na zewnątrz prawie 10 stopni... Słońce świeci i odbija się w kałużach, niebo błękitne. Piękna wiosna tej zimy. Sorry, taki mamy klimat. Od wczoraj jesteśmy w domu i jak zwykle przy tej okazji wybrałyśmy się na spacer z aparatem. 









200 % normy.

Uff, co za tydzień... jak dobrze, że nareszcie się skończył. Przed tymi świętami mam jakiś straszny nawał i czas wolny skrócił się do zaledwie dwóch godzin przed snem i może półgodziny przed wyjściem do pracy :P a trzeba też kiedyś jeść... jak dobrze, że już za kilka dni dwa tygodnie wolnego, bo można wykorkować z pracą. 
W tym tygodniu przed świętami dwoje moich uczniów, Adaś i Gabrysia, miało koncert domowy dla rodziny i przyjaciół. Robię takie przesłuchania półroczne dla dzieci, bo mają wtedy motywację, żeby ćwiczyć i coś pokazać, czego się nauczyły. Poprosili też mnie, żebym też zagrała. Dawno się tak nie denerwowałam, od czasów egzaminów w muzyku. Jednak się trochę wychodzi z wprawy: raz, że nie bardzo jest kiedy ćwiczyć, a dwa, że nie mam na czym, bo w mieszkaniu nie mam pianina. Ponieważ to taki koncert przedświąteczny, więc zostałam obdarowana prezentami, a sama też mogłam coś podarować: płytę z musicalem :)  Teraz w sobotę było wyjście misyjne zboru. Było nas łącznie 30 osób. C…

Make someone happy.

Ostatni tydzień przed świętami, czyli prezenty od uczniów różne i podłużne :) te ręcznie robione bombki dostałam od moich dziewczynek z Pragi. Miały przy tym taką wielką radość, kiedy je robiły, że nie mogłam zrobić nic innego, jak się zachwycić i je uściskać. Mała rzecz, a cieszy ;) Nie mam choinki, ale na półeczce z torebką świąteczną z zeszłego roku poustawiałam te różne prezenty: bombki, aniołki i tak powstał prowizoryczny stroik :P  W kinach atakuje nas reklama Coca-Coli z rewelacyjną piosenką "Make someone happy" Jimmy'ego Durante, więc i ja postanowiłam w tym tygodniu ją sobie zaśpiewać. Zachęciło mnie do tego wykonanie Jamiego Culluma z jego najnowszej płyty "Interlude". Świetny, jak zawsze.

Mikołajowy prezent od Galerii Gawra :)

Kilka tygodni temu wzięłam udział w konkursie Galerii Gawra i na początku grudnia dowiedziałam się, że wygrałam mydełko :) prezent doszedł dopiero w piątek, bo poczta teraz jest oblegana, ale wszystko w najlepszym porządku i cieszę się z niego :) A weekend był znowu intensywny, pomimo że nie koncertowy. Wybrałam się do Białegostoku na próbę z Adamem i Tymkiem. Szykujemy się do styczniowego zjazdu pathfinder. Tego dnia byłam mistrzem nieogarnięcia. Rano zwiała mi kolejka do Warszawy i musiałam czekać na kolejną 40 minut (sobota, 8 rano, kto wymyślił takie pory odjazdu?), a po południu przejazd z blabla mi przepadł, bo w jakimś dziwnym roztargnieniu nie potwierdziłam rezerwacji. Dobrze, że to nie jest strasznie daleko i istnieją busy.  Przede mną ostatni tydzień pracy w tym roku. Już za tydzień dłuuga przerwa świąteczna: od 23 grudnia do 6 stycznia :)

Let it snow.

W środę był jeden dzień, w którym w mieście zapanowała bajka. Nie był to typowy śnieg, tylko szadź, ale i tak było pięknie. Za taką zimą tęsknię troszeczkę (chociaż jak sobie przypomnę, że rower nie będzie wtedy aktywny, to się waham). Kuba, mój uczeń, w tym tygodniu przygotowywał z koleżanką piosenkę Franka Sinatry "Let it snow". Dziewczyna świetnie swingowała, aż mi się piosenka wkręciła. Nagrałam ją w tym tygodniu konkursowym :)

Through the fire

"On nie obiecał, że krzyż nie będzie ciężki,
że nie będzie trudno w górę iść..."

Ciężko napisać coś pozytywnego po ostatnim tygodniu. Mieliśmy zaplanowany na nadchodzącą sobotę koncert w zakładzie karnym w Szczecinie. Jednak każdego dnia dowiadywaliśmy się o kolejnej osobie z zespołu, którą zmogła choroba. Rozłożyła się połowa składu. Taki mamy klimat... Dzisiaj zajrzałam na stronę ADeeS i znalazłam na samej górze tę pieśń. Towarzyszy nam od czasów "Precedensu" i wykonujemy ją zazwyczaj po zakończeniu musicalu jako tzw. bis, ale chyba lepszą jej dedykacją jest podziękowanie: za kolejny zagrany koncert, za działające światła, za scenę przebaczenia, za obecność wszystkich ludzi na sali. Podziękowanie nie komu innemu, jak tylko Bogu, który pomimo takich doświadczeń, jak te z tego tygodnia, "przeprowadzi nas przez ogień prób." Jemu dziękujemy i dzisiaj, ponieważ jest dobry i nigdy nie zawodzi.

Ofiara losu i zimy.

Poobijane łokcie, obdarte kolana,  Jasna kurtka w plamach od samego rana. 
A gdzież to tak Kika poturbowała się srodze?
Ano jadąc rowerem, gdy szklanka na drodze.

W tym tygodniu zdobyłam tytuł ofiary losu i zimy.  W sobotę rano zapanowała niezwyczajna pogoda. W nocy padał deszcz bądź śnieg (nie wiadomo, co dokładnie, nikt nie rozpoznał), a rano tę wilgotną powłokę ściął mróz. Utworzyła się idealnie gładka warstwa lodu na ulicach i chodnikach, podstępna i niebezpieczna. Przekonałam się o tym już po kilku minutach od wyjścia z domu, gdy po lekkim przyhamowaniu na rowerze zarzuciło mnie i wylądowałam na ziemi. Wywrócić się idąc a jadąc na rowerze to zupełnie inna siła uderzenia. Doświadczyłam tego dwukrotnie w niewielkich odstępach czasu, obijając sobie symetrycznie obie nogi, rozrywając rajstopy i zaliczając przy tym skaleczenie w okolicy kolana razem z wielkim siniakiem oraz brudząc całe ubranie. Nie miałam czasu na rozczulanie się nad sobą, bo czekał mnie cały dzień na szkoleniu w Podkow…

Filmowy weekend.

Co za szalony weekend... Napiszę, co się działo tu w Warszawie, bo potem mi umknie ;)
W piątek brałam udział w LifeConnect. Podobno była dobra dyskusja, ciekawe myśli i na czacie były zachęcające komentarze, ale chyba to nie dla mnie :) nie potrafię jakoś szybko i błyskotliwie dyskutować, do tego z uśmiechem przyklejonym na twarzy, więc twarzą telewizji internetowej nie zostanę :) jak są lekcje szkoły sobotniej w Podkowie, to zdecydowanie lepiej to wychodzi. Jest konkretny temat, są rzeczowe przemyślenia, a nie temat ogólny i teraz trzeba tworzyć pytania i kontrowersje.  W sobotę mieliśmy Dzień Pathfindersa i drużyna warszawska prowadziła całe nabożeństwo. Kiedy przyszłam na nauczycielskie, połowa nauczycieli to były nastolatki w mundurach. Mieli przygotowane konspekty lekcji, zabierali głos na nauczycielskim, a potem każdy dostał nauczyciela do pomocy i prowadzili lekcje we wszystkich klasach. Ja sama byłam jako asystent Karoliny Olszewskiej, piętnastolatki, która prowadziła lekcję …