wtorek, 30 grudnia 2014

Keep breathing.



Zaległe kino odrobione. A teraz czas na osobiste przemyślenia. Dzisiaj spacerowałam sobie samotnie na mrozie w moich nowych, ciepłych, skórzanych oficerkach i rozmyślałam o planach na przyszły rok. Muszę spisać listę planów, jak poprzednio, ustalić obszary działania i związane z tym zadania oraz nakreślić cele i marzenia. Bardzo ważne, żeby przed nowym rokiem mierzyć wysoko. Chociaż nachodzi czasem pokusa, żeby nie planować, tylko po prostu żyć. Bo nawet najbardziej precyzyjne plany mogą spalić na panewce. Tak jak w "Cast away: poza światem", jedyny plan to oddychać.

"Nie miałem władzy nad niczym. I wtedy ogarnęło mnie to ciepłe uczucie. Wiedziałem... że muszę przeżyć. W jakiś sposób. Musiałem oddychać, choć nie było powodu do nadziei. Logika podpowiadała mi, że nie zobaczę już tego miejsca. I tak zrobiłem. Przeżyłem. Oddychałem. (...) I wiem, co muszę teraz zrobić. Muszę dalej oddychać. Bo jutro wzejdzie słońce. Kto wie, co przyniesie przypływ?"
Ola znalazła ostatnio mądrą książkę "Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym" Reginy Brett. Jeszcze nie zdążyłam przeczytać, ale jeden z rozdziałów nosi tytuł: "Jeśli się dziś obudziłeś, to Bóg jeszcze z tobą nie skończył." Czyli nadal oddychasz. Nadal masz zadanie do wykonania. Nadal jest dla ciebie plan. I on dzisiaj na ciebie czeka.

Mam kilka planów i marzeń na przyszły rok.
*Chcemy z Olą zwiedzić Londyn. Bilety już kupione.
*Potrzebuję tak jak w zeszłym roku, pracy na wakacje. Poza wakacjami też. Ta, którą obecnie mam, nie jest zła, ale pochłania większość dnia. 
*Chciałabym zgromadzić ładne oszczędności. Już wdrożyłam plan odkładania 10 % z zarobionych pieniędzy.
*Chcemy nareszcie wydać z Olą naszą płytę. Musimy tylko dokończyć materiał i zgromadzić środki na zainwestowanie w nagranie.
*W zeszłym roku kilkakrotnie przekroczyłam granicę kraju. W tym roku chciałabym wyjechać na inny kontynent.
*Chciałabym schudnąć 5 kilo. Albo z 7. A co. Trzeba tylko opracować dobry plan i go zrealizować :)
*W tym roku nie mam szczególnych potrzeb co do nowych urządzeń. Telefon mam, komputer też. Ale z tyłu kalendarza jest lista zakupowa na inne sprzęty i fajnie byłoby ją zrealizować :) 
*Ostatnie marzenie to takie, które powtarzam co roku, jest krótkie, ale wiele znaczące: you. Właściwie po trochu się spełnia, chociaż nigdy tak, jak bym tego oczekiwała :P 

Reszta zadań wyniknie po spisaniu obszarów działania. 
A jutro ostatni dzień roku. Tym razem spędzimy go w domu, z rodziną. Nie będzie szalonej imprezy na Foksal z sucharami. Ale może coś ciekawego się wydarzy :)

Trzymajcie się w tym Nowym Roku, mierzcie wysoko, planujcie odważnie, niech wasze marzenia będą śmiałe :)
  


Brak komentarzy: