Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2006

Byc szczesliwym

Tak niewiele trzeba czlowiekowi do szczescia.
Tak wielu ludzi jeszcze o tym nie wie.
Zamartwiaja sie, szukajac roznych przyjemnosci i nie widza, ze szczescie stoi za nimi. Wystarczy sie odwrocic i chwycic je za reke.
Bo szczesciem jest miec swoj dom, siedziec przy cieplym piecu, sluchac miekkiego odglosu padajacych platkow sniegu i nie myslec, co bedzie jutro.
Szczesciem jest miec prawdziwe zadowolenie z wykonanej pracy. Bo nic nie przynosi wiecej radosci jak ta, ze jest sie potrzebnym.
Szczesciem jest patrzec na mlody, wiosenny swiat, ktory wyglada tak, jakby uczyniony byl tylko dla Ciebie.
Szczesciem jest patrzrc na ludzi jak na przyjaciol i samemu stawac sie ich przyjacielem. Szczesciem jest pomagac ludziom, bo wtedy nie myslimy o sobie; wychodzimy ze swojej ciasnej skorupy uprzedzen; stajemy sie na nowo CZLOWIEKIEM.
Prawdziwe szczescie tkwi w nas samych.
Tylko wtedy, gdy podzielimy sie nim z drugim czlowiekiem, bedziemy naprawde szczesliwi.

List do Przyjaciela

10 maja 2004 r. poniedziałek

Najdroższy Przyjacielu! Czy jeszcze o mnie pamiętasz? Czy czasem wspominasz leśny obóz, najpiękniejszy w Twoim i moim życiu?
Ja nigdy nie zapomnę jeziora, które nazywaliśmy „ łagodnym okiem błękitu”, bezpiecznego dachu namiotu, zapachu i smaku wieczornego ogniska oraz aksamitnego parasola gwiazd nad naszymi głowami. Napisałeś do mnie jeden, jedyny list od czasu, kiedy się rozstaliśmy, kiedy każde z nas odeszło w swoją stronę. Ty wróciłeś do swojego miasta, hałaśliwej betonowej dżungli, oplecionej siecią połączeń tramwajowych. Ja wróciłam na Śliwowe Wzgórze, do domu. Pytałeś, jak wygląda mój świat. Czy są drzewa, strumyk, kwiaty, ptaki i czy rzeczywiście, gdy się stanie na palcach, można wyciągniętą ręką dotknąć nieba? Nad brzegami mówiłeś, że pewnie nigdy nie będziesz mógł mnie odwiedzić. Czyżbyś już zapomniał, jak na skrzydłach wyobraźni leciałeś tutaj, do zagubionej między wzgórzami wioski, przeciętej błękitną wstążką rzeki? I kto był Twoim przewodni…

Curriculum vitae

Kim jestem? Dlaczego jestem? Jaka jestem ? Jestem obywatelką kraju nad Wisłą.
Nieodrodną córką moich rodziców, mieszkanką małego, drewnianego domu na wzgórzu. Moje pochodzenie jest podobne do wielu innych: zostałam urodzona siłami natury i figuruję pod nazwą „pokolenie Czarnobyla”.
Obecnie jestem na etapie ciągłej edukacji - rozpoczęłam moje wymarzone studia filologii niemieckiej i wbrew wszystkim opiniom, jakie o języku niemieckim krążą, wciąz uważam, że to piękny język.

Miloscia mego zycia i czescia mojej duszy jest MUZYKA. Granie, spiewanie, komponowanie harmonii i sluchanie : zajecia, ktore moge wykonywac bez konca.

Moja codzienna modlitwa: Boze! Prosze, daj mi sily, abym pogodzil sie z tym, czego zmienic nie moge, odwagi, abym zmienil to, co zmienic moge i madrosci, abym potrafil odroznic jedno od drugiego. Reinhard Niebuhr
Daze do doskonalosci. W Nim.