niedziela, 23 lipca 2017

Połączeni - camp 2017



Tegoroczny camp śmignął w mgnieniu oka... Pojechałyśmy z Ronją pociągiem do Złocieńca. Chyba już zapomniałam, jak to jest jeździć PKP z grupą nastolatków pod opieką, mając cały czas stres, czy zdążymy na przesiadkę i odkrywając, że kolejna osoba ma nieważną legitymację. Cóż, nie mam już dwudziestu lat :P


Jezioro Lubie jest piękne o każdej porze dnia i wcale się nie zmienia :) 






Na campie byłam zajęta głównie zespołem campowym i dlatego na większości zdjęć z campu widać mnie właśnie na scenie albo obok niej.




W tym roku pojechaliśmy do domu pomocy społecznej w Darskowie i tam zagraliśmy koncert dla mieszkańców. Chociaż nie wszyscy byli sprawni umysłowo, jednak przeżywali to po swojemu.



Wystąpiłam też w konkursie biblijnym "Awantura o szekle" i nasza wschodnia diecezja zwyciężyła :)


Bardzo ważnym punktem programu oprócz wieczornych wykładów Darka Jankiewicza były dla mnie jego warsztaty teologiczne. Rozważaliśmy kwestię ordynacji i po tych warsztatach moje zrozumienie znacznie się rozszerzyło.



Nie samą pracą człowiek żyje, więc był też czas na relaxing, plażing, smażing, chating i gaming ;)










W ostatnią sobotę przyjechała do nas Ola z Anią :) ależ to był dobry dzień!


W tym roku chrzest przyjęło 9 osób, w tym Jonatan w mundurze pathfinder. Jest 5. pokoleniem adwentystów. Chwała Bogu!




 Pamiątkowe zdjęcie na zakończenie campu... Pozostańmy #połączeni do kolejnego campu i aż do przyjścia Pana :)

czwartek, 6 lipca 2017

Fit Mom Ania Dziedzic - #fit4summer challenge



W czerwcu minął rok, jak zmieniłam pracę na typowo siedzącą. Przyniosło to różne zmiany w moim życiu, niestety jedna z nich była nieprzyjemna: zarobione kilogramy. Zmienił mi się tryb dnia, zaczęłam wstawać o 5.30 i bardzo niechętnie myślałam o treningach rano, jak poprzednio, kiedy miałam dosyć swobodny czas pracy. Próbowałam działać wieczorem, ale brakowało czasu, brakowało siły i wiele innych wymówek się znajdowało. Z rozpaczą patrzę na mój kalendarz i miesiące zimowe, kiedy można było ładnie zadbać o formę i na spokojnie zacząć pracować nad ciałem. Obudziłam się w marcu i postanowiłam ćwiczyć mimo wszystko. Nagle czas wieczorem zaczął się znajdować. Wróciłam do treningów z Kaylą, chwyciłam za sztangę, hantle. Przynajmniej 3 razy w tygodniu udawało mi się zrobić taki wieczorny trening. Kiedy tylko się ociepliło w maju, doszły rolki. Godzina jeżdżenia wylewała ze mnie siódme poty. Było coraz lepiej, ale dalej nie do końca taka aktywność, jaką miałam rok temu. W czerwcu dzień zrobił się dłuższy i słońce zaczęło wcześniej mnie budzić i któregoś dnia wstałam o 5 rano z myślą, żeby może poćwiczyć. Tak zaczęły się treningi #fit4summer z Fit Mom Anią Dziedzic
Do treningu z Fit Mom zachęciła mnie Ola. Zaczęła ćwiczyć z nią po ciąży i poleca jako ćwiczenia bezpieczne dla kręgosłupa. Ania Dziedzic robi na swojej stronie na Facebooku transmisje na żywo z treningami, a w czerwcu zrobiła wyzwanie miesięczne na spalanie. Treningi mają po 20-30 minut, są więc idealne na rano. Spięłam się i ćwiczyłam codziennie w poprzednim tygodniu, kiedy raz nie udało mi się wstać ze zmęczenia o 5, po południu odrobiłam to na rolkach. Już trochę wcześniej zaczęłam czuć spadek masy, a teraz te treningi podkręciły to. Mam coraz luźniejsze spodnie, bardziej napięte nogi, więcej energii, a wstawanie o 5 stało się zupełnie naturalne. Podoba mi się też forma ćwiczeń z instruktorem, który skutecznie pogania i nie zostawia czasu na obijanie się. 
Ostatni tydzień wyzwania wypada na czas campu, gdzie będzie ciężko znaleźć spokojne miejsce, żeby poćwiczyć z krzyczącym komputerem, więc muszę znaleźć inne aktywne formy spalania rano.
To już za tydzień...