niedziela, 21 maja 2017

Kolorowy wiatr



Po dwóch miesiącach przerwy wrzucam coś nowego. Nie miałam za bardzo czasu ani natchnienia, chociaż mam nowy mikrofon. Postaram się wrzucać coś częściej, żeby śpiewać i nie wychodzić z wprawy. Piosenka jest tak znana i ośpiewana, że zaśpiewałam za jednym zamachem, bez cięcia, tylko wybrałam najlepszą wersję po kilku prześpiewaniach. Enjoy!

sobota, 20 maja 2017

Noc muzeów 2017


Nie mogłam i w tym roku odpuścić sobie największej imprezy kulturalnej w Warszawie. Zostałam na noc muzeów i spędziłam ją z drużyną Roversów.



Najpierw pomagaliśmy przy reklamie wystawy Biblii w naszym kościele na Foksal. 


Tutaj jedna z najmniejszych Biblii świata, którą można oglądać pod mikroskopem.


Po zakończeniu sabatu pojechaliśmy na Mińską, najpierw zobaczyć Soho Factory. W tym roku ustawiła się ogromna kolejka do muzeum neonów. W zeszłym roku weszłam bez problemu. Widocznie zyskało popularność :)


Naszym celem było muzeum "Czar PRL". Obowiązkowo musiała być kolejka. Nie nudziliśmy się. Opowiadaliśmy sobie historie, graliśmy w Tabu, a ludzie, którzy widocznie nie rozumieli, na czym polega noc muzeów, tylko tkwili bezradnie za nami z nosami w telefonach i pomstowali na długie stanie. 


Wnętrze było niewielkie, ale zgromadzono całkiem sporo przedmiotów z minionej epoki. Jako harcerze nie mogliśmy przejść obojętnie obok przypinek :)




Za mundurem panny sznurem :P wybaczcie, rodzice, za spoufalanie się z nielubianą władzą.


Odświeżona wersja "Chłopcy Radarowcy" dla rozluźnienia atmosfery.


To zdjęcie zobaczyłam po raz pierwszy w życiu. Było zrobione tuż po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku.



A takie banknoty pamiętam :) szkoda, że nie było miliona, czyli "bańki" ;) 


Jak to podsumował Błażej: "Vibovit, czyli Pluszsz PRL" ;)


Tato, zachwyciłbyś się :)



Pralka "Frania". Sąsiedzi mieli taką pralkę z wyżymaczką, u nas był już automat.



Prawdziwym hitem okazało się muzeum flipperów na Woli. Nie było tłumów ani kolejek, ale ciągle pojawiali się ludzie, którzy szukali muzeum. Ustawiono tam kilkadzieścia maszyn, na których można było grać bez ograniczeń. Niech się schowa Pinball grany na komputerze :) te maszyny są ekstra!




A ta piosenka towarzyszyła nam pod koniec wyprawy, kiedy jedna po drugiej osobie odłączała się od naszej grupy ;)




Pomimo popołudniowych awarii na linii WKD po południu już wszystko działało normalnie i mogłam wrócić ostatnią wukadką do domu, żeby odespać gorączkę sobotniej nocy do 9.
Świetny czas ze znajomymi i niezwykłe miejsca! Polecam noc muzeów w Warszawie już na następny rok!

wtorek, 16 maja 2017

Reformacja trwa! Luter na Patelni


Dzisiaj na Patelni koło stacji Metro Centrum w Warszawie pojawiły się drzwi, a obok nich... Marcin Luter, który przybijał 95 tez i opowiadał o swoim burzliwym życiorysie oraz o roli reformacji w historii świata. 


W przerwach między wystąpieniami Lutra był też Marek, który dzielił się doświadczeniem swojego życia i zagajał temat 500-lecia reformacji. 


Nie opuściłam okazji, żeby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Lutrem, czyli tatą, który tym razem wcielił się w postać reformatora :) pozdrowienia, to był wspaniały wykład! 

Amar pelos dois - Eurowizja 2017



Kilka dni temu odbył się finał Eurowizji i wygrała piosenka... po portugalsku. Cieszę się, bo jest piękna muzycznie i brzmi tak uroczo w tym języku :)
Znalazłam na Spotify playlistę ze zwycięskimi piosenkami Eurowizji w latach 1956-2016. Niektóre z nich się zadomowiły w muzyce pop i nawet nie wiedziałam, że były na Eurowizji, jak np. "Save your kisses for me" czy "Ein bisschen Frieden", znane po polsku jako "Troszeczkę ziemi", wykonywane przez Eleni. Można zauważyć, jak zmieniały się style muzyczne i jak z pięknych piosenek przechodzono do popowej komercji. Dlatego cieszy tegoroczna decyzja, bo wygrała muzyka.




Na ostatnich zajęciach angielskiego przyszedł lektor na zastępstwo i zaraził mnie piosenką innego laureata Eurowizji, Alexandra Rybaka, zwycięzcy z 2009 roku piosenką "Fairytale". Możecie przesłuchać na playliście. Tutaj wrzucam hit, który brzmi w mojej głowie cały dzień.

niedziela, 14 maja 2017

Rolkowa wyprawa po okolicach



Kiedy odespałam sobotnie ognisko i wstałam o 10, zaczęły mnie gnębić wyrzuty sumienia po lenistwie dnia poprzedniego. Po chwili namysłu zaplanowałam przyjemne z pożytecznym: rolki i zakupy. Zapakowałam rolki na bagażnik rowerowy, podjechałam nim do Biedronki w Regułach i zostawiłam tam rower, a sama założyłam rolki i ruszyłam trasą rowerową w stronę Pęcic.


Nie planowałam takiej trasy, stworzyła się na bieżąco. Wybierałam drogi, gdzie był w miarę przejezdny chodnik i gdzie jeszcze nie byłam. Tak oto odkryłam zalew Komorów, gdzie miejsca okupowali wędkarze płci obojga :) 


W miejscach nieprzejezdnych wkładałam buty i przechodziłam pieszo. Większość trasy jednak pokonałam na rolkach. 



Tak dojechałam do Komorowa, gdzie jest pełno ulic obsadzonych drzewami i willi.



Ostatni odcinek pokonałam kolejką WKD, czyli z Komorowa do Reguł. Nie wiedziałam, ile dokładnie przejechałam, dopiero w domu się okazało, że było to 7,5 km jazdy. Jedyną rzeczą, która mnie bolała, były kostki, które źle ścisnęłam w bucie. 


Cały wysiłek wynagrodziłam sobie lodami z bitą śmietaną, czekoladą i winogronami. Słoneczny dzień wykorzystany w pełni :)

sobota, 13 maja 2017

Sezon piknikowy rozpoczęty!


Po długich dniach zimna i śniegu w maju wreszcie zapanowała wiosna. W sobotnie popołudnie wybraliśmy się do parku Skaryszewskiego na piknik.


Tym razem dołączyła do nas grupa anglojęzyczna, która ciągle się powiększa w naszym zborze. 

Klasyczny prawidłowy katafalk ;)


Co jakiś czas przypadkowo zjawiali się w parku znajomi, którzy też wybrali się w sobotę na spacer i przystawali na chwilę, żeby pogadać.


Kiedy wróciłam do domu, moja współlokatorka Irena zgarnęła mnie jeszcze na ognisko u znajomych w Otrębusach. Tak walczyłam z zimnem po siedzeniu. 


Post udostępniony przez Kika Harasim (@kikah868)


Fajny dzień i fajny czas, ale przesiedziany i przejedzony :P trzeba się gdzieś ruszyć kolejnego dnia...

poniedziałek, 1 maja 2017

Majówka w Bieszczadach




Moi rodzice dali się namówić na wyjazd w Bieszczady. Tym razem nie była to tylko wycieczka samochodem po wielkiej pętli bieszczadzkiej czy jazda kolejką, ale prawdziwa górska wspinaczka. Pojechaliśmy do Wołosatego, odstaliśmy ponad pół godziny w kolejce do wejścia do parku narodowego i ruszyliśmy na szlak. Nasza pierwotna trasa zakładała proste wspięcie się na Tarnicę i zejście z powrotem, żeby się nie zniechęcać na początek, ale po wejściu na szczyt nie chcieliśmy wracać tą samą drogą, więc poszliśmy czerwonym szlakiem po szczytach do Ustrzyk. Nie żałowaliśmy tej wyprawy, bo widoki z góry były fantastyczne. Jedynie pod koniec trasy, schodząc z góry, nogi odmawiały nam posłuszeństwa, bo zejścia były dosyć strome. Robiliśmy częste przystanki, żeby się nie zajechać i czas marszu wyniósł 5,5 h. 




Jeszcze na luzie, spokojnie, cieszymy się wycieczką...

Zaczynają się schody...

Na Tarnicę była prawdziwa pielgrzymka. Ludzie z małymi dziećmi, turyści i wycieczkowicze


Na szczytach jeszcze leżał śnieg, zeszłoroczna trawa - wiosna powoli dociera do Bieszczadów

Odpoczywamy na Tarnicy przed dalszą drogą

"Znaki Czasu" docierają na szczyt!

Widok na Tarnicę

Trasa na Szeroki Wierch

Taki mamy klimat ;)

Masyw Szerokiego Wierchu

Tak mi się spodobały te przestrzenie, że chciałabym wybrać się jeszcze na połoniny, Małą i Wielką Rawkę i inne ciekawe bieszczadzkie szlaki. Wstyd, że mieszkałam większość życia na Podkarpaciu, do gór było zaledwie 150 km, a ani razu tam nie byłam :P

_______________________
Więcej zdjęć na https://goo.gl/photos/aq3HyQSz9u5hMNZy9

niedziela, 23 kwietnia 2017

A4H w Zduńskiej Woli



Weekend w Zduńskiej Woli był bardzo intensywny: zagraliśmy koncert "Przyjdź jak deszcz", ćwiczyliśmy nowy program "Ktoś zna odpowiedź" i zagraliśmy prapremierę dla znajomych. Wiele godzin śpiewania, stania i niewiele spania, czyli jak zawsze ;) 
Tym razem zdjęcia w postaci prezentacji. Judyta była człowiekiem-orkiestrą: grała na flecie, czytała teksty, a w przerwach robiła zdjęcia i kręciła filmiki ;)

środa, 19 kwietnia 2017

Azyl. 19.04 '43



W dniu 74. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim obejrzałam film "Azyl". Pomyślałam, że to dobra okazja, aby właśnie w tym dniu obejrzeć prawdziwą historię małżeństwa Żabińskich, którzy w warszawskim zoo ukrywali Żydów, ratując ich z getta. 
Nie oczekiwałam jakichś mocnych wrażeń, chociaż bardzo obawiałam się scen wojennych. Film jednak był subtelny w przekazywaniu realiów wojny, ale docierał do innych emocji. Sama historia jest na tyle wymowna, że więcej nie było trzeba. 


Jak zwykle przy okazji poruszających filmów odezwała się we mnie tęsknota za czymś lepszym. Tęsknię za światem, gdzie ludzie i zwierzęta będą żyć w pokoju i harmonii; za światem bez wojen, zabijania, strachu, przemocy i kłamstwa. Panie, niech nastanie Twoje królestwo.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Połączeni - festiwal Hosanna 2017


Właśnie zakończył się tegoroczny festiwal Hosanna, przedłużony do poniedziałku. Program muzyczny był niezwykle obfity, wystąpiło wielu nowych, młodych wykonawców, ale także nie zabrakło stałych bywalców. Tihomir i Kart Lazic z przyjaciółmi zaśpiewali fantastycznie podczas programu, a także podczas sobotniego koncertu wieczornego. 
W niedzielę po południu pojechaliśmy na wycieczkę do zamku w Olsztynie, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie z kamiennym napisem, a w poniedziałek mieliśmy bardzo ciekawe spotkanie z alpinistą Jackiem Jaworskim i obejrzeliśmy reportaż o raporcie taterników.
Cieszę się, że chociaż byłam zajęta prowadzeniem zespołu, mogłam aktywnie skorzystać z programu :) 





Upendi
#słowiańskipląs