poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Refleksje wokół ślubnej fotografii...


Trzy są źródła ludzkich popędów i pragnień: dusza, rozum i ciało. Pragnienia duszy - rodzą przyjaźń, rozumu - szacunek, ciała pożądanie. Dopiero połączenie tych trzech pragnień rodzi miłość...

sentencja staroindyjska

Moje wakacje kurczą się nieubłaganie... Jako bezrobotna studentka odrabiam etat w domu, gotując codziennie obiady, sprzątając w razie potrzeby, przygotowując posiłki dla Roni, plewiąc w ogrodzie... Nie zmobilizowałam sie na tyle, żeby pójść do płatnej pracy, nie tyle z braku potrzeby pieniedzy, bo te zawsze są potrzebne, ale jakoś z niechęci do opuszczania domu... Dobrze mi tutaj, nie chcę nigdzie uciekać, co przeważnie robiłam, gdy całymi dniami byłam na zajęciach...

Tata wczoraj powiedział: Kika, ty nie wychodź za mąż, kto będzie nam tak grał w domu?
Ciekawy pomysł... W sumie nie spieszy mi się do tego ;) nie spieszy mi się do samodzielności, odpowiedzialności za siebie i rodzinę, do rodzenia i wychowywania dzieci, nie wiem, czy kiedykolwiek do dzieci będzie mi się spieszyć ;P wczoraj był u nas 4-letni kuzyn, po tym, co wyprawiał razem z Ronią, mam wyrobione zdanie odnośnie dzieci :P a po praktykach za miesiąc będę już absolutnie pewna...
Ale... kiedy tak sobie gotuję, czytam różne książki o małżeństwie, o wychowywaniu dzieci (np. "Bądź rodzicem w mocy Ducha" Sally Hohnberger - zaczęłam właśnie, gorąco polecam), oszczędzam pieniądze na różne potrzeby, zarabiam, robię studia i 2 szkoły muzyczne, to czuję, że w ten sposób uczę się dorosłości... To moja szkoła życia, przygotowanie do małżeństwa (ewentualnie ;) Chciałabym kiedyś skorzystać z tego, czego się nauczyłam...

Ciekawe, czy dokładnie w tym samym czasie Bóg przygotowuje dla mnie kogoś na męża? ;)
Czy on też studiuje, szuka pracy, myśli o usamodzielnieniu się? Ciekawe, jak to kiedyś będzie...
Myślę, że dobrze :)

Pozdrowienia dla wszystkich tegorocznych nowożeńcow :) Niech Bóg was prowadzi :)

czwartek, 16 sierpnia 2007

Królestwo w dwóch odsłonach


Cisza przed burzą...


W pełnym słońcu :)

niedziela, 12 sierpnia 2007

Ci wspaniali mężczyźni (i kobiety) w swych latających maszynach :)

Tej soboty spedzilismy popoludnie w Pstragowej - gorzystej wsi, u znajomych, "przybyszow ze stolicy" ;)
Szalenstwo zaczelo sie na hustawce - ostatnim razem hustalismy sie na niej 9 lat temu ;) wrazenia niezapomniane, zwlaszcza kiedy sie jest 7 m nad ziemia ;)

Pierwsza byla Ola...
... i pofrunela :) sami mozecie zobaczyc, jak tam jest wysoko ;)
Ten sliczny blondwlosy chlopczyk to Slawek - najmlodszy, 3-letni synek gospodarza, Waldka. Jesli macie slabe nerwy, to nie ogladajcie nastepnego zdjecia...
Tutaj Slawek leci zaledwie w polowie wysokosci hustawki ... a siegnal najwyzszych galezi - szok! Zero strachu !Z nasza Ronia nie bylismy tak odwazni - wiec hustala sie z Filipem. Chociaz ona to tez kawal lobuza - zjezdzala z takich zjezdzalni, na ktore 10latkowie bali sie wejsc ;P
My w jej wieku bylismy podobnie beztroscy... i istnialo naprawde malo rzeczy, ktorych sie balismy, co naszej mamie nie przysparzalo raczej spokoju...
Mieli byc mezczyzni... no i sa mezczyzni :)
Na zdjeciu Sebastian vel Victorius zaczyna podniebna podroz :)Nie moglo zabraknac Macka :) ta radosc, ten szczery entuzjazm mowi sam za siebie :)
Zazdrosc was bierze, co? ;)


Jestem i ja - jednak mialam troche stracha ;P ale czego sie nie robi dla zdjec... ;P klasyczne ujecie kordianowe, czyli z zabiej perspektywy ;P

I believe I can fly!!!


Gdyby nie ta widoczna lina na zdjeciu, niektorzy mieliby powazny problem do analizy... Slyszy glosy, medytuje (patrz zdjecie : Zjednoczona z natura w galerii), lewituje... ;P


Adios, amigos! Nastepny lot pewnie znowu za 9 lat...

czwartek, 9 sierpnia 2007

Panie, chcę być oczyszczona przez Ciebie... Chcę objawiać Twoj obraz... użyj mnie...

♫ Czekam chwili
TGD

Czekam chwili, kiedy we mnie
Będzie więcej ciebie, niż mnie
Kiedy nie będę prosić,
A wszystko będzie mi dane
Czekam chwili, kiedy we mnie
Będzie więcej ciebie niż mnie
Kiedy nie będę wielbić
Bo ty uwielbisz się we mnie sam
Ufam, czekam

A ufać, to milczeć
I czekać cierpliwie, aż się spełni
Błogosławieni, którzy zaufali Bogu
Błogosławione usta, które wołają do Pana
Radosne serce, które przyjęło Chrystusa
Szczęśliwi łask,
Z ducha zrodzeni

Tobie podobni,
Ciebie niegodni,
Twoi na zawsze, na zawsze x6

(Tobie podobni,
ciebie niegodni,
Twoi na zawsze
Tobie podobni,
Na twój obraz stworzeni
Lecz niegodni, bo niewierni
Synowie i córki Adama
Ale wolni na zawsze,
bo obmyci i zbawienia krwią Chrystusa
więc Twoi, Twoi na zawsze,
Twoi na zawsze,
Dzięki Jezusowi)

wtorek, 7 sierpnia 2007

♫ Wstawaj
Mezo feat. Miecz Szcześniak

Wstawaj, kolejny dzień zmagań
Wstawaj, kolejny dzień, musisz mu sens nadać
Kawa pomaga, aby serce szybciej zabiło
Wszystko co masz: praca, miłość
To wprawia cię w ruch, sprawia, że znów
Rezygnujesz ze snu, by usunąć pare kół spod nóg
A dziś kolejny egzamin,
A zanim go zdasz będziesz bił się z myślami
Bo na co dzień ciężko znaleźć bodziec
I ciężko iść ścieżką, by żyć z sobą w zgodzie
Bo wiesz co, człowiek potrafi być bestią
A przez to tworzy sobie na Ziemi piekło
Trudno sprawić radość, pokonać słabość
To kolejna z wojen, którą toczę robiąc swoje
Niepokoje, a życie kręci się swoim torem
Dlaczego Bóg akceptuje taką losu kolej?
Wiele osób mówi: „Olej tęskliwe chwile,
Chwytaj, za dużo pytań, za dużo czytasz”
Przecież to moja praca, moja miłość,
Ostrzegam przed tym, żeby nie było.

Ref.
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy

Trochę empatii, współczucia
Czy żyjemy w świecie które ją wyklucza?
Możemy sobie wmawiać, że tylko siano
Lecz budzimy się rano i tęsknimy za nią
Żyjemy tęsknotą, choć jak dotąd
Tylko od święta, potrafimy być wspólnotą
Gdy sytuacja jest napięta pada blady strach
Ożywają cechy zapomniane tak
Przechodzi agresja, przychodzi refleksja
Tłumy chcą wreszcie odświeżyć umysł
Uśpione dobro, godność, człowieczeństwo
Często zapominamy o nim w pogoni za pensją
Rzadko wychodzimy ponad swą kruchość
Dotychczas głusi, nagle nadstawiamy ucho
Rzucamy wszystko, ruszamy z misją
Słyszymy głos blisko, idziemy za tą intuicją
Ruszamy z miejsca, by się poświęcać
Prawdziwie zwyciężać, czujemy to w sercach
W sumieniach czujemy, stajemy się lepsi
Choć świat przynosi codziennie złe wieści

Ref. /x2
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy

niedziela, 5 sierpnia 2007

Moja droga do szkoły - czyli od wrzesnia praktyki ;P


Mieszkamy w tej "zarzecznej" czesci Strzyżowa, wiec żeby dotrzeć do rynku, trzeba przejsc przez kładkę na rzece Wisłok.Od domu do rzeki jest jakies 300 m - taka mala drozka sie dochodzi. Ulica Ogrodowa dla scislosci ;) szkoda, ze to nie nasza ulica - z pewnoscia lepsza nazwa niz nasza Batalionow Chlopskich, ale za to mieszkamy pod nr 7 :) no i dzielnica amerykanska - domy pobudowane za dolary ;)


No i oto kladka. Most tez jest, ale dalej, a do rynku kladka blizej :)


Wislok. Tutaj to plycizna, u nas w Zaborowie to dopiero rzeka :P 7 km dalej w dol, ale jest roznica ;)
Widok na wzgorze, na ktorym jest rynek Strzyzowa. Po wyjsciu z kladki ;)


Zblizam sie do torów, ktore sobie ciagna w strone Jasla, czyli na poludnie. Pociagi jezdza tu rzadko, ale czasem jezdza ;) dzwiek pociagu to taki sympatyczny odglos cywilizacji ;) i przypomina dom w Zaborowie :)


Za drzewami widac kosciol. Oprocz tego, ze jest dosyc stary, bo gotycki, zasluzyl sie tym, ze podczas reformacji przejeli go protestanci.


Ta mala chalupinka przy torach zachwycila mnie kolorem i kontrastem z tym ogromnym kosciolem na wzgorzu :) poza tym jest odrapana i popisana napisami... ale kto by sie detalami przejmowal ;)


Torami w sina dal, na polnoc, w kierunku Zaborowa, Rzeszowa i dalekiego swiata...


Za malowniczym domkiem zaczyna sie romantyczna sciezka po schodkach do rynku. Ulica Szopena - jak przeczytalam z zatartej tabliczki na opuszczonym domu...

Podchodzę coraz blizej... I juz mam schody prawie w calosci :) nie wytrzymalam i ustawilam sepie :)


Widok na te same schody - ze szczytu.


Ide wzdluz koscielnego muru, przechodze przez furtke i wchodze na dziedziniec kosciola.


Tutaj mozna zobaczyc fragment budynku, niestety nie mam zooma, zeby zrobic dobre ujecie calosci :(


Dzwonnica przy kosciele. Bardzo wazny element architektury Strzyzowa.

Wychodzac z obszaru kosciola spojrzenie w dol ulicy - mozna nia dojechac do naszego Klubu.


A teraz w gore, w kierunku rynku :) nie ide tam, bo moja droga skreca...


... tutaj, do Szkoly Podstawowej Nr 1 w Strzyzowie - miejsce moich wrzesniowych praktyk ;P szkola jest obok policji, bardzo korzystne sasiedztwo ;) tak wiec dojscie tutaj zajmuje jakies 15 min, nie moglo byc lepiej :)

Tak to u nas wyglada :) Cicho, spokojnie, sympatycznie :)
Klimat małego miasteczka na koncu swiata...

środa, 1 sierpnia 2007

Kingdom, czyli jestem z miasta ;P

Juz druga noc w Krolestwie...
Podobno pierwszy sen w nowym domu jest wazny: od niego zalezy, co sie wydarzy. Nie wiem, czy to ma sens - snilo mi sie, ze z premedytacja skasowalam samochod rodzicow Pawelka ;)
Dzien byl jeszcze gorszy... Kompletny chaos w glowie. Wszystkie ubrania ciagle w workach, bo jeszcze nie przywiezlismy mebli. Niczego nie moge znalezc, bo w domu jest teraz wiecej szafek i wszystko lezy tam, gdzie nie powinno. Caly poprzedni tydzien uplynal pod znakiem sprzatania, wiec jest to teraz najbardziej znienawidzona czynnosc przeze mnie; unikam tego, dopoki mam wymowke, ze i tak nie mam gdzie sprzatnac tych ubran.
Pierwsza rzecz, jaka wydobylam to komputer i wzmacniacz z kolumnami. Postawilam go na biurku i ciesze sie tym kawalkiem wlasnosci... Chcialam sie poczuc jak u siebie...

Dzisiaj weszlam do pokoju, ktory wlasciciele przykazali nie uzywac i znalazlam cos, co mnie wzruszylo: ksiazki... Literatura piekna, albumy przyrodnicze, encyklopedie, slowniki, leksykony... W tym pustym domu w zadnym innym pokoju nie moglam znalezc ksiazek, chociaz wszedzie byly meble i szafki... Zaczelam sie bac, co to za ludzie tam mieszkali... A tu ksiazki, i to nie byle jakie - wszystkie w pieknych, twardych oprawach, poukladane rowniutko... Poczulam sie jak w domu... Ludzie, ktorzy trzymaja w domu ksiazki, maja na pewno dobre dusze... Ilekroc jestem u kogos w domu, sledze tytuly w biblioteczce. Uwielbiam ksiegarnie, biblioteki i antykwariaty - czuje sie tam bezpiecznie. I dlatego widok tych 2 półek z ksiazkami w tym pustym pokoju tak mnie wzmocnil...

Poza tym bardzo mi sie tutaj podoba :) mile, spokojne miejsce na obrzezach miasta, a jednoczesnie blisko do centrum. Duzy, jasny dom, przyjazni sasiedzi, ladna okolica :) zdjecia wstawie niebawem :)