poniedziałek, 29 lutego 2016

Życie naprawdę jest dobre.



29 lutego. 
Dodatkowy dzień raz na 4 lata, uzbierany z 6 godzin wypadających co 365 dni. Wszyscy ostatnio próbują jakoś uwiecznić ten dzień i uczynić w nim coś szczególnego. A co mi się tego dnia przydarzyło?
Poniedziałek, jak każdy inny, tyle że po weekendzie z A4H w Pszczynie. Dużo ważnych rozmów i decyzji. Sporo śpiewania i mało spania. Za tydzień koncert pieśni w trakcie nabożeństwa. Doszła Ala - nowy sopran. Zmiany, które nas czekają, pochłonęły niemal całą moją energię. 
Tego dnia nie muszę iść do biura, więc teoretycznie powinnam się wyspać, ale w praktyce to nie wychodzi. Chodzę więc nieprzytomna cały dzień i marzę, żeby się położyć. Biedni moi uczniowie. Jest mi z tego powodu bardzo wszystko jedno. 
W domu przeprowadzka Domi w toku. Razem z nią i Łukaszem jest jeszcze do pomocy wujek Łukasza, bardzo miły i inteligentny człowiek, który życzliwie do mnie zagaduje podczas krzątaniny wokół późnej kolacji. Chciałabym mieć siłę mu odpowiadać, ale zmęczenie czyni mnie jeszcze bardziej introwertyczną, niż jestem. Kiedy w końcu wszystkie rzeczy (prawie) są zapakowane do samochodu, dom cichnie i pustoszeje. 
Odpowiadam jeszcze na kilka maili, w tym na informację od Marka o niezbędnym wyposażeniu podróżnym do Izraela. Już za tydzień wyjeżdżamy i moim dylematem jest bagaż podręczny. Kupować specjalna torbę do Wizz Air czy wystarczy prawie wymiarowy plecak? Co ze śpiworem? Okazuje się, że można mieć go w ręce i jest wliczany do bagażu podręcznego. Domi pożyczyła mi swój niewielki śpiwór już wcześniej, bo mój jest duży i nieporęczny, ale okazuje się, że to wcale nie rozmiar jest problemem. Mój śpiwór jest śpiworem wojskowym z niemieckiej Bundeswehry i obnoszenie się z nim w Izraelu jest niepoprawne politycznie, łagodnie mówiąc :P 
Temat Izraela pochłania mnie bez reszty. Wymieniam się wiadomościami o tym z Diego i w pewnym momencie on daje mi subtelnie do zrozumienia, że zignorowałam pewną ważną dla niego nowinę, którą chciał się ze mną podzielić. Nagle dociera do mnie prawda o moim całodziennym egoizmie i że nic go nie usprawiedliwia, nawet zmęczenie. Gdybym była nastawiona na służenie innym, inaczej bym odpowiadała ludziom, z którymi rozmawiam. Nie chodzi o udawanie zainteresowania, kiedy wcale nie czujesz się na siłach, ale o zapomnienie o swoich niewygodach i wsłuchanie się w potrzeby innych, tak jak oni nieraz się wsłuchują zupełnie bezinteresownie. Ale menino jest dobry i wcale się nie obraża ani nie denerwuje. Tego dnia dostał unikalną naszywkę z 1977 roku, więc jest przeszczęśliwy i żartuje, ile może, wciągając mnie w jego nastrój. Jest mi nadal głupio, ale już trochę mniej. Odpływam ze zmęczenia. Życzę mu dobrej nocy po portugalsku, a on mi po polsku. Taka zamiana.

W dzienniku pokładowym czytam, że życie naprawdę jest dobre. Staram się w to wierzyć niezależnie od tego, co czuję i myślę, a zima nastawia bardzo negatywnie. Brakuje mi słońca. Brakuje mi pozytywnych myśli, chociaż jest przecież tyle rzeczy, za które powinnam dziękować. Już zaczyna mi brakować kogoś, kto będzie w domu i komu będzie można opowiedzieć, co się kupiło albo co się przydarzyło w ciągu dnia. Coraz mniej umiem mieszkać sama. 

Życie jest dobre. 
Bóg jest dobry. 
Nie zasługuję na nic, a On jest dobry. 
Zaskoczona łaską.
Niezmiennie.


piątek, 26 lutego 2016

W najwyższej komnacie, w najwyższej wieży



Dawno, dawno temu była sobie piękna królewna. Ktoś jednak rzucił na nią zły urok, którego moc mógł złamać tylko pocałunek prawdziwej miłości. Królewnę zamknięto w wieży, tej zaś strzegł okrutny smok ziejący ogniem. Wielu dzielnych rycerzy próbowało uwolnić nieszczęsną z samotni, jednak żadnemu się nie powiodło. Królewna czekała w smoczym zamczysku, w najwyższej komnacie, w najwyższej wieży, czekała na pierwszy  pocałunek miłości…
Once upon a time, there was a lovely princess. But she had an enchantment upon her of a fearful sort, which could only be broken by love's first kiss. She was locked away in a castle guarded by a terrible fire-breathing dragon. Many brave knights had attempted to free her from this dreadful prison, but none prevailed. She waited in the dragon's keep, in the highest room of the tallest tower, for her true love, and true love's first kiss.


Kiedy wiele lat temu oglądałam "Shreka", nawet nie przypuszczałam, że taki scenariusz mi się powtórzy ;) mieszkam w najwyższej komnacie, w najwyższej wieży z kręconymi schodami, nad domem latają blaszane smoki-samoloty, a królewna jak siedziała, tak siedzi...

Pokażę wam aktualne zdjęcia z mojego pokoju. Nie jest arcydziełem dekoracji wnętrz, bo tego talentu po tacie nie odziedziczyłam, poza tym służy mi jako sypialnia, gabinet, salon i składzik na rzeczy, więc jest w nim wszystko. Jest na poddaszu, więc jest widny i jasny, ale niestety niezbyt dobrze ocieplony. Mieszkam tu już prawie 5 lat i jest to mój pierwszy własny, nie dzielony z nikim pokój, więc cenię sobie ten stan ponad inne drobne niewygody :)


Na kolażu widać skonkretyzowany obszar zainteresowań: książki, muzyka i pathfindersi.


Zbieram książki religijne i nie tylko. Część książek jest w domu u rodziców, tutaj nie mam za wiele miejsca na nie. Dom bez książek to dla mnie dom bez duszy.
Na moją wieżę niestety pianino nie wejdzie, więc mam mój keyboard i po podłączeniu do komputera brzmi jak Steinway, więc można coś sensownie nagrywać. Na zdjęciu w prawym górnym rogu widać kolekcję śpiewników, zgromadzoną i odziedziczoną.
Chusty pathfinder powoli zapełniają wszelkie wolne półki, podobnie jak pudełka z naszywkami. Ponadto na strychu leży namiot, karimata, śpiwór, plecak, w szufladach upchnięte jest krzesiwo, nóż, latarka i inne niezwykle przydatne obozowe akcesoria.

Po weekendzie wyprowadza się moja dotychczasowa współlokatorka Domi... Znowu trzeba będzie się rozejrzeć za kimś do drugiego pokoju i oswajać się z mieszkaniem z obcymi ludźmi... Kiedy wreszcie zamieszkam w swoim domu?

środa, 17 lutego 2016

Me and Kate Moss


Madzia, moja koleżanka z muzyka umieściła to zdjęcie na FB i napisała, ze jestem podobna do Kate Moss ;) hmm, może na tym trochę tak, bo wygląda dosyć młodo i naturalnie...
Ciekawie mieć tak znanego sobowtóra ;)


poniedziałek, 15 lutego 2016

Kayla, Dźwigaj Dziewczyno i My Fitness Pal, czyli plany treningu na kolejne 3 miesiące

Jeszcze kilka newsów z dziedziny mojej aktywności fizycznej: mam drugą część przewodnika Kayli (tygodnie 13-24) i chcę zacząć je realizować. Są rozpisane bardziej szczegółowo i dochodzi tam więcej ćwiczeń siłowych, m.in. dźwiganie sztangi, podnoszenie kettleball i hantli. Chciałabym zainwestować w ten sprzęt, nie jest to strasznie wielki wydatek (zestaw 36 kg za 139 zł na allegro), a może zmienić moje treningi :) zdaję sobie sprawę, że na początku będę dźwigać sam gryf sztangi, który waży 8 kg :P
Z pomocą w rozpoczęciu prawidłowego przysiadu przyszła mi Kaja i jej nowa seria "Dźwiganie od podstaw". Nie, nie zamierzam zostać kulturystą z przerośniętymi barami, ale chciałabym pójść dalej w trenowaniu :)



Magiczne słowa "masa" i "redukcja" i ich przebieg są nadal dla mnie niezrozumiałe, ale w zrozumieniu planowania zrzucania kilogramów pomógł mi z kolei ten filmik. 



Idąc za poradami zainstalowałam kolejną aplikację MyFitnessPal, która zlicza kalorie z posiłków i spalone podczas treningu, podając bilans kaloryczny i składnikowy. W programie można ustawić sobie cel utraty wagi i rozłożyć go w czasie. Jak to działa? Wpisujesz zjedzone produkty (można wybrać z listy), zrealizowane treningi, a program oblicza, ile kalorii zostało ci na dany dzień. Być może jeszcze nie umiem się dobrze nim posługiwać, ale póki co nie czuję, żebym była głodna po takiej redukcji :)






I na dobranoc mój największy motywator i idol treningowy :D 


Uśmiech, moc, fitness, sport!
Dobrego tygodnia :)

niedziela, 14 lutego 2016

14 lutego - powstanie Armii Krajowej



14 lutego to oprócz zachodnich walentynek również rocznica powstania Armii Krajowej - zakonspirowanych sił zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego w czasach II wojny światowej, działające na terytorium Polski okupowanej przez Niemcy i ZSRR. Polecam filmik z Polimatów, przedstawiający działania zbrojne i dywersyjne w czasie wojny. Film posiada angielskie napisy. 

POKOCHAJ SIEBIE! Sweat with Kayla app

Niedziela + walentynki + wolny dzień = błogie lenistwo?
O NIE!

Budzę się o 8 rano, czyli tylko godzinę później, niż zwykle. Czytam Biblię i religijne książki przez przynajmniej 45 minut bez pośpiechu. Instaluję aplikację Sweat with Kayla i zaczynam trening. 


Aplikacja jest przejrzysta i bardzo wygodna. Zawiera minutnik, wyzwania, trening bbg, posiłki, progres. Pozwala zaplanować dokładnie trening. Proponuje też rozciąganie po treningu, czego do tej pory nie robiłam, a w aplikacji liczy dokładnie czas i podaje kolejne ćwiczenia na rozciąganie. 


Chcę na razie wypróbować 7-dniowy darmowy okres próbny, żeby zdecydować, czy wykupić potem subskrypcję za 19,99 dolarów miesięcznie (ok. 75 zł miesięcznie). Trochę to zawrotna suma jak na nasze możliwości...



Z okazji walentynek życzę wszystkim, którym brakuje miłości... 

Pokochaj siebie. 

Bóg cię stworzył, dał ci ciało, siły, rozum, intelekt, emocje i uczucia, bo cię kocha. Odpowiedz Mu na to.
Twoje ciało, zdrowie, siły, czas i pieniądze nie są twoją własnością. Inwestuj je mądrze, pamiętając, kto cię stworzył. 
Przestań się obwiniać za to, co ci się nie udało.
Zaakceptuj siebie i postanów coś ze sobą zrobić. Teraz może robisz to tylko dla siebie, ale kiedyś będzie to inwestycja dla twoich bliskich.
Podejmij różne wyzwania, aby wzmocnić siebie, swoje ciało i swoją samoocenę. 
Zasługujesz na to, żeby jeść to, co najlepsze dla twojego zdrowia, ćwiczyć regularnie, wybierać najlepsze sposoby spędzania wolnego czasu zamiast bezsensownych ogłupiaczy. 
Nikt nie sprawi, że będziesz szczęśliwy, jeśli sam nie wyrazisz w swoim umyśle na to zgody, więc nie szukaj szczęścia u innych i nie obwiniaj innych za jego brak. Zamiast tego sprawiaj uśmiech na twarzy innych, wtedy będziesz naprawdę szczęśliwy :)

Genialny pomysł moich znajomych z Anglii na walentynki :) 

Dobrego tygodnia :)

sobota, 13 lutego 2016

Czytaj Skład - wybieraj produkty świadomie!

Na mojej liście blogów w dziale "Przez żołądek do serca" pojawił się nowy blog Czytaj Skład. Przejrzałam już kilkanaście stron z porównaniami produktów i zaciekawiłam się, jak wiele rzeczy, które kupujemy, są gorszej jakości przez różne dodatki, których można uniknąć, czytając składy i wybierając produkty, które rzeczywiście nadają się do spożycia. Przedstawię wam kilka przykładów.

Dylemat: czy dodawać przyprawę zawierającą glutaminian sodu? Jaka przyprawa rzeczywiście się nadaje, a jaka tylko zaśmieci? Powyżej polecane przyprawy.



Od jakiegoś czasu słyszę od rodziców i moich sąsiadów, że najlepsza jest sól himalajska. Muszę w końcu kupić!



Rezygnując ze słodyczy świadomie odrzuciłam dżemy, ale od czasu do czasu zdarza się jakieś ustępstwo i fajnie wiedzieć, że dżem z Biedronki jest wolny od syropu glukozowo-fruktozowego :)



Produkt, którego zalet jeszcze nie doceniłam, ale miło wiedzieć, że znajoma Primavika spełnia kryteria :)



Kiedy znajdują się na stole u moich znajomych na środowych spotkaniach, staczam walkę za każdym razem, żeby się nie skusić. To zestawienie tylko mnie utwierdziło w decyzji. Batonikom mówię nadal: nie.




Rzadko kupuję serki wiejskie, ale serek w środku Piątnica grani polecam z pełną odpowiedzialnością. Jest naprawdę smaczny!



Muesli to prawdziwa zmora. Niby takie zdrowe i dietetyczne, ale większość mieszanek to ładunek cukru i syropu glukozowo-fruktozowego! Porada od autorów posta: skomponuj mieszankę muesli w domu, będzie bez cukru. Znalazłam jednak mieszankę samych płatków właśnie w Tesco (zwykłe muesli, nie Tropikalne) i nie zawiera cukru. Można brać śmiało :)



I znowu nie ma sera typu feta Tolonis z Biedronki... Ale sprawdziłam skład i zawiera jedynie E 575, który nie jest szkodliwy, choć w powyższym zestawieniu niepolecany. 




Niestety mój jogurt z Biedronki też się nie kwalifikuje ze względu na mleko w proszku :( 

Uff, sporo tego, ale dzięki temu mam jakąś orientację :) zachęcam do samodzielnego sprawdzania produktów i wybierania tego, co najlepsze. 

piątek, 12 lutego 2016

Kalendarz 2016 od Houseloves




Treningi wymagają dobrego planowania i graficznego przedstawiania wyników, więc w nowym roku postanowiłam zaopatrzyć się w dobry kalendarz. Na stronie Houseloves znalazłam wzory rodzinnej organizacji na rok 2016 i ten pomysł spodobał mi się tak bardzo, że zleciłam na ksero druk plannera. Wyszedł z tego elegancki kalendarz do powieszenia na ścianę. Na jednym zapisuję dokładnie treningi w miesiącu, a drugi jest wiszącym, całorocznym przeglądem aktywności. Podoba mi się kolorystyka w tym roku: biało-czarno-złota, co jest miłym urozmaiceniem, chociaż w moim kolorowym pokoju wszystko ginie ;)
W tym tygodniu kończę powtarzać 3 miesiąc treningu BBG z Kaylą i muszę podjąć decyzję, jakie treningi podjąć. Dzisiaj w ramach cardio wzięłam się za gruntowne sprzątanie domu i strychu i było to niezwykle intensywne zadanie :P myślicie, że cardio to tylko bieganie i sport? Bynajmniej. Po ogarnięciu strychu byłam zgrzana jak po solidnym treningu. 

Piątkowe sprzątanie to moje cardio. | Cleaning is my cardio. 

Jak przygotowania do weekendu?

Witamina D - suplementujemy!

Dlaczego potrzebujemy uzupełniać wit. D? Dlatego, że mieszkamy w mało nasłonecznionym kraju i w trakcie zimy nie otrzymamy jej dzięki słońcu,  w pożywieniu nie też nie znajdziemy jej za dużo, a niedobory prowadzą do poważnych problemów. Możecie o nich przeczytać w tym artykule

Kilka najważniejszych zastosowań witaminy D:




Kiedy byłam w domu mama uświadomiła mi, że trzeba suplementować witaminę D i zaczęłam ją zażywać. Wracając do Warszawy kupiłam sobie w aptece takie oto opakowanie i zażywam co drugi dzień, bo dawka jest 2000 j.m., a powinno się zażywać 1000 j.m. dziennie. Tabletki są bez żelatyny wieprzowej. 




wtorek, 9 lutego 2016

Ucz się przyjemnie #2: Mówiąc Inaczej i SciFun



W moim życiu są rzeczy, które się nie zmieniają: niezmiennie utrzymuję status wiecznego studenta, chociaż oficjalnie studentem nie jestem. Pasjonuję się nauką i pochłanianiem nowych informacji. Kiedyś przyswajałam je głównie z książek, dzisiaj w dobie szybkiego Internetu wolę krótkie, skondensowane filmiki. Na YouTube pojawiło się sporo kanałów popularnonaukowych, które prezentują różne ciekawostki. Dwa z nich odkryłam dzięki temu oto odcinkowi Polimatów :)



Mówiąc Inaczej to kanał poświęcony błędom językowym. Tematy językowe są moją manią: od zawsze poprawiałam wszystkich, aż zaczęli mnie mieć dosyć z tym poprawianiem. Konsekwencja jednak popłaca: moim skromnym sukcesem jest nauczenie pathfindersów słowa "chorągwiany" zamiast "chorągwialny" :) Nie jestem ekspertem w języku polskim, więc chętnie się dokształcam z różnych źródeł, bo czystość języka ojczystego jest dla mnie moją prywatną odmianą patriotyzmu.



Fizyka i matematyka nigdy nie były moimi ulubionymi przedmiotami, ale jeśli ktoś pokazuje w ciekawy sposób jak działają prawa fizyki, to poświęcę się i mogę obejrzeć :) SciFun to bomba wiedzy i zabawy :)

Jakie ciekawe kanały popularnonaukowe polecacie?

poniedziałek, 8 lutego 2016

Ola V. Mission complete



Zdjęcie cyknięte na szybko telefonem, które w ciągu kilkunastu godzin zdobyło ponad 250 polubień i serdecznych komentarzy. Niewiele osób wiedziało o ślubie Oli i Artema w ten weekend, na uroczystości było kilkanaście osób i rodzina Artema przez skype, więc dla wielu ludzi było to wielką niespodzianką. Dla mnie samej to wciąż fakt, który wolno dochodzi do świadomości, bo wszystko wydarzyło się tak szybko! Dlatego w telegraficznym skrócie:

Sobota
Nabożeństwo domowe - nasza rodzina w ilości 8 osób i czworo gości.
Wielki sobotni obiad i chwile odpoczynku przed popołudniowym zabieganiem.
Dekorowanie sali i próba sprzętu w kaplicy w Krośnie. Wszystkie potrzebne kable i końcówki są.
Gipsówka, gałęzie daglezji, białe wstążki i świece.
Podróżowanie busem i Polo pomiędzy Krosnem, Pietruszą Wolą i Wojkówką.
Wieczór panieński w domku w Pietruszej Woli. 
Gofry w kształcie serduszek, które mi wybitnie nie chciały się wypiekać i owoce z bitą śmietaną, ale zajadałyśmy się do oporu.
Nić życia i quiz prawdy.
Paznokcie a la Dasza i Elwira.
Kebab za siódemkę - kawalerowie :)
Powrót po 12 do domu - rozścielone łóżka :)
Śpimy intensywnie, bo mało czasu.

Niedziela
Fryzjer, kwiaty i kosmetyczka - poranna rzeczywistość.
Szok Artema na widok Oli po wizycie u kosmetyczki i fryzjerki - bezcenne :)
Daria z lokówką kręcąca włosy połowie kobiet w domu.
Żelazko turystyczne kupione dla Oli ;)
Artem w garniturze - bo każdy facet w garniturze wygląda jak milion dolarów ;)
Korowód busem do kaplicy. 
Selfie z panną młodą ;)
Pastor dotarł na czas ;) a różne były warianty, gdyby nie dojechał...
Tradycyjne opóźnienie musi być ;) czekamy na Sylwię, która dojeżdżała sama.
Wejście panny młodej z ojcem.

Tata i historia z zegarkiem - trudny moment opanowania wzruszenia, żeby być w stanie później zaśpiewać.
Pieśń "When God made you" z Filipem, rozpaczliwe próby balansowania na krawędzi podium i mama ratująca mnie przed upadkiem ;) śpiewamy od 10:15.

Obsługujemy muzykę do uroczystości razem z Darią - ona naciska pauzę po pieśni ;) 
Ronia niosąca obrączki, przejęta swoją rolą.
Artem wkładający swoją obrączkę na palec Oli ;) 
Ślub zdominowany przez The Piano Guys. Utwór do podpisywania dokumentów - jednak odrobinę za krótki... nie było możliwości tego sprawdzić wcześniej. 

Zamiast Mendelssohna - Paradise (Peponi) od 1:23 - zaplanowane przez Olę od dawien dawna. Mina zaskoczonej mamy, że za głośno ;)


Życzenia, wspólne zdjęcia i wyjście z kościoła.
Obiad w Piwnicy Wójtowskiej na Rynku - krem z cukinii rewelacyjny :)
Transmisja dla rodziców i siostry Artema na skype - Igor dzielnie relacjonujący i wzruszona i zapłakana Nastia ;)
Quiz dla pary młodej z butami. 
Specjalny program opracowany przez amerykańskich naukowców do przetestowania kandydata na męża. Artem sprawdził się w sytuacjach kryzysowych: ze śpiewem na ustach skarci psa, zabierze żonę do restauracji lub na siłownię, w razie kryzysu finansowego pożyczy od teścia, a ich rodzina będzie bardzo liczna ;)
Pojedynek dwóch drużyn: co wiemy o parze młodej i portrety wykonane przez Darię i Ronię.
Historie z dzieciństwa o Oli i Artemie, Ola - łobuziak i Artem-wzorowy starszy brat ;)
Powrót. Wieczór w domku i historie małżeńskich par o życiu i pożyciu ;)
Zasypiamy na siedząco. Czas na odpoczynek po długim, pełnym wrażeń dniu.

Siostra w dobrych rękach - mission complete :)
STO LAT MŁODEJ PARZE, ŻYCZYMY SPEŁNIENIA MARZEŃ!

czwartek, 4 lutego 2016

Wide Wild East.



Dziki Wschód - pochodzę stąd. Nie mam konia ani farmy, ale może kiedyś będę miała swój kawałek ziemi ;) To kraina ropą płynąca. Można znaleźć też tutaj prawdziwe szyby naftowe i muzeum ropy naftowej. Są tu duże połacie ziemi wyglądające jak preria (ang. prairie, port. pradaria), wzgórza, wąwozy i rzeki. 
Dzisiaj pogoda była niezwykła, zmieniała się jak kalejdoskop. W jednej chwili mamy śnieżną burzę, by po chwili niebo rozjaśniło się od słońca i po śniegu ani śladu. W jednym momencie pola pokrywa śnieg i ozłaca słońce. Zima jest niesamowita tutaj. Czy to nadal zima? 



poniedziałek, 1 lutego 2016

True winter vacations!



Szybki powrót z Poznania, pranie, przepakowanie, sen, wyjazd.
Poniedziałek w podróży Neobusem. Tylko 7 h, nie jest źle. Polska to nie taki wielki kraj. Nie jadę z Berlina 14 h albo przez Brazylię 25 h.
Sprawność z Ekologii. Biomy, sukcesja ekologiczna,
Myślę, myślę, myślę. To zawsze zajmuje trochę czasu.
Dziennik przyrodniczy oparty o dni stworzenia.
Dom. Remont. Nowe zasłony, firany, dywan, karnisze.
Nowa sukienka mamy.
Komiksy - zawsze do poczytania w domu. Asteriksy i Giganty.
Nowa gra "Pan tu nie stał - Demoludy".
Ferie zimowe - start!


Poziom zanieczyszczenia powietrza w Warszawie

Ten ciekawy gadżet to informacja o stanie zanieczyszczenia powietrza. Robię aktualnie sprawność z ekologii i jednym z zadań jest dokumentowanie miesięcznego poziomu zanieczyszczenia powietrza.
Pył PM10 składa się z mieszaniny cząstek zawieszonych w powietrzu, będących mieszaniną substancji organicznych i nieorganicznych. Pył zawieszony może zawierać substancje toksyczne takie jak wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (np. benzo/a/piren), metale ciężkie oraz dioksyny i furany. Pył PM10 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów, które mogą docierać do górnych dróg oddechowych i płuc. Poziom dopuszczalny dla stężenia średniodobowego wynosi 50 µg/m3 i może być przekraczany nie więcej niż 35 dni w ciągu roku. Poziom dopuszczalny dla stężenia średniorocznego wynosi 40 µg/m3, a poziom alarmowy 200 µg/m3.

 Pył PM2,5 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra, które mogą docierać do górnych dróg oddechowych, płuc oraz przenikać do krwi. Docelowa wartość średnioroczna dla pyłu PM2,5 wynosi 25 µg/m, poziom dopuszczalny 25 µg/m3;, a poziom dopuszczalny powiększony o margines tolerancji dla 2012 r. 27 µg/m3.