piątek, 30 stycznia 2009

Strenght and honour.



Nie uwierzycie, ale dopiero wczoraj obejrzałam pierwszy raz w życiu "Gladiatora". Nie dlatego, że nie miałam wcześniej okazji, bo było ich co najmniej kilka, a płyta z filmem leży u mnie od kilku miesięcy. Wiecie, tyle się nasłuchałam o tym filmie, że krwawy, że poruszający, że Russel Crowe itd. Nie wiem, dlaczego wczoraj zdecydowałam się to włączyć, miałam oglądać "Królestwo niebieskie", nawet uruchomiłam je już, ale się rozmyśliłam i włączyłam Gladiatora. I normalnie po pierwszych dźwiękach mnie wzięło. Nieważne, że napisy wyprzedzały, że obraz był rozmazany, że fabułę opowiadali mi wszyscy znajomi. Ja wtedy od tych pierwszych scen poczułam, że ten film będzie wielki. 

Muzyka była wspaniała, monumentalna jak Koloseum. Wypełniała całą przestrzeń i nadawała życie wszystkiemu, co się działo. Ale największym fenomenem był dla mnie Maximus, tak, właśnie Maximus, nie ubóstwiany przeze mnie Russel Crowe, grający Maximusa, ale prawdziwy Maximus, którym stał się Crowe. Maximus, który oddał życie za marzenia o Rzymie i za ludzi, których kochał. Bo żył tylko po to, żeby ich uścisnąć...

Są filmy, które tylko wybrzmią, wycisną łzy i wracają na półkę, do następnego razu. Ale są filmy, które zrobią to wszystko, lecz po wyłączeniu trwają nadal, czyniąc ludzi głębszymi i pełniejszymi. I ten jest właśnie taki. Dla mnie film wszechczasów. Absolutnie doskonały. 

Pozdrawiam wszystkich poruszonych.

czwartek, 29 stycznia 2009

Wokół sami lunatycy

TGD

Nie chcę zbyt wysoko sięgać Panie,
Patrzeć tam gdzie pycha lśni i chwała
Chociaż tak wyniosłe ich mieszkanie,
Choć zazdrości godny świata pałac

/Oczekuję Ciebie Panie, jesteś mym oczekiwaniem
Uspokajasz serce moje, uciszeniem jesteś/x2
I pokojem mym

Nie chcę by się wywyższało serce
Wszystko, czego pragnę to Twe progi
W ciszy na Twym progu siedzieć będę
Cieszyć się, że jesteś moim Bogiem
***
Nie mogłam zasnąć do 3 nad ranem. Znowu.
I to wcale nie przez to, że dostałam wczoraj wieczorem maila o treści: hej. nie wiem, czy kontaktowałyście się z Dorotą, więc na wszelki
wypadek piszę: napisała PCV, że nasze prace są poprawione, więc pewnie
jutro ok. 14.00 będą wyniki.
To raz dwa sobie poradziła z poprawianiem, może się odpowiedzi na pamięć
nauczyła tym razem i nie musiała z kartką poprawiać, to poszło szybciej
;)

Komentarz Rozumu: ciekawe, czy sama zdalaby swoj egzamin:P 
Pójdę dzisiaj na Uni i wszystkiego się dowiem.
A tak jakoś się nazbierało z tym niespaniem. Gdzieś około 18 zawinęłam się w śpiwór z zimna i bardzo szybko ciepło mnie ścięło. Dwie godziny minęły nie wiadomo kiedy. Potem sobie film obejrzałam (zrelacjonuję może w innym poście, bo i tak ten jest za długi :P) i gdzieś przed północą zdecydowałam, że czas spać, ale jakoś do 3 nie wyszło :P po północy włączają mi się historie na dobranoc, przeżywanie jeszcze raz fabuły filmu, odtwarzanie w głowie piosenek TGD, które słuchałam pół dnia i przewracanie się z boku na bok. Do tego jeszcze doszedł katar i światła za oknem. Mój wewnętrzny niepokój znalazł jednak swoje uzasadnienie: spadł śnieg! No jasne, trudno spać na zmianę pogody. Kiedy już to zaakceptowałam, w końcu przed 3 poczułam takie przyjemne zmęczenie oczu i to był ten moment :) spałam do 10.30 z małymi przerwami na smsy o 8 rano, śniąc o różowym samochodzie z kółkami do pływania zamiast opon, którym jechałyśmy z Olą i Ronią po drodze pełnej ostrych kamieni :P
Nie mogę tylko wybaczyć tym cwaniakom, którzy w tym samym czasie prowadzili na forum jakże frapujące rozważania egzystencjalne i nawet nie zadzwonili :P ale i tak was lubię :) wiecie, że widzimy się za tydzień? Jaaaa!!! :D
Zaneta « 29 Sty 2009 01:40 » Odpowiedz jest prosta..Jezeli posiadam cos cos jest tak doskonale to chce sie tym dzielic z innymi. Nie na miejscu w wyscigu mi zalezy ale na czlowieku. Danielu, zalezy mi na Twoim szczesciu
Mayki « 29 Sty 2009 01:41 » Czymże jest człowiek?
Zaneta « 29 Sty 2009 01:41 » vanitas vanitatum et omnia vanitas
Mayki « 29 Sty 2009 01:42 » Co znaczy dla ciebie moje szczęście? Czy rzeczywiście jest moim szczęściem? A może jest to twoje szczęście przeniesione na mnie, ktore musi się stac moim?
Mayki « 29 Sty 2009 01:44 » Czy uszczęśliwiając innych nie działamy przede wszystkim z osobistych pobudek? Czy podświadomie nie szukamy w innych swojego własnego szczęścia?
Zaneta « 29 Sty 2009 01:44 » calkiem mozliwe..
Zaneta « 29 Sty 2009 01:44 » wiem ze nic nie wiem
Zaneta « 29 Sty 2009 01:44 » te prawdy sa wielce nieprzeniknione
Mayki « 29 Sty 2009 01:45 » uważasz więc, że istnieje jakaś prawda której podważyc się nie da? Pewnik?
Mayki « 29 Sty 2009 01:45 » czy stwierdzenie niewiedzy jest własnie tym pewnikiem?
Zaneta « 29 Sty 2009 01:46 » mysle ze ludzka niewiedza to jeden z pewnikow ktory w zasadzie tez nie moze byc pewnikiem do konca bo nic na swiecie pewnym nie jest. Zatem czym jest pewnosc? Czym przekonanie?
Mayki « 29 Sty 2009 01:47 » w takim razie zaprzeczasz sama sobie, bo jeśli człowiek nic nie wie, to nie może również bezdyskusyjnie stwierdzić, że nic nie wie
Mayki « 29 Sty 2009 01:48 » "wiem że nic nie wiem" - to całkowicie pusty świat pozbawiony jakiejkolwiek materii, jakiegokolwiek przekonania, to świat który tak na prawdę może w ogóle nie istnieć.
Mayki « 29 Sty 2009 01:49 » Czy świat istnieje?
Zaneta « 29 Sty 2009 01:50 » no racja.. ale wtedy jakbysmy funkcjonowali, wypowiadali sie gdyby nie bylo teoretcznego zalozenia ze pewniki istnieja..CHociazby dla potrzeb egzystencjonalnych
Mayki « 29 Sty 2009 01:50 » Czy gdy zamykam oczy ciągle tam coś jest?
Zaneta « 29 Sty 2009 01:50 » mysle ze musze sie nad tym zastanowic
Zaneta « 29 Sty 2009 01:50 » a moze swiat to to co widzimy kiedy zamykamy oczy
Zaneta « 29 Sty 2009 01:51 » moze widziec to je zamknac
Mayki « 29 Sty 2009 01:51 » kiedyś wydawało mi się, że pewnikami są nasze zmysły - wzrok, dotyk, smak, ale teraz wiem ze te zmysły łatwo można oszukac
Zaneta « 29 Sty 2009 01:52 » bardzo latwo
Mayki « 29 Sty 2009 01:52 » szukam w swoim życiu jakiegoś punktu zaczepienia, tego czego będe mógł się uchwycić i powiedzieć - to istnieje!
Mayki « 29 Sty 2009 01:52 » wypowiedzieć Archimedesowe Eureka! Znalazłem!
Mayki « 29 Sty 2009 01:57 » Kończąc te rozważania pozostaje mi trwać w nadziei na lepsze jutro. Wierzę, że kiedy zamykam oczy świat ciągle tam jest. Wierzę, że kiedy wącham polne kwiatów i dotykam sosnowe krzesło w moim domu - to one istnieją na prawdę. Wierzę, że nie jesteśmy tu przypadkiem, że mamy swoją ścieżkę. Wierzę, że nie spotkaliśmy się przypadkiem... A wiem tylko jedno... Wiem, że wierzę...
Zaneta « 29 Sty 2009 02:02 » nie pozostaje mi nic innego jak powiedziec AMEN. Wierze, ze wierze.

A na koniec powiem wam, że wierzę w przekaz myśli, a za granicą siedzi diabeł :P Zresztą sami posłuchajcie:
http://www.smog.pl/txt_gfx_audio/23557/jak_sie_splawia_telemarketerow/
Lecę coś zdziałać dla dobra ludzkości.
Do zobaczenia w następnym stadium.

środa, 28 stycznia 2009

Z krzywym uśmiechem ;]

TGD

Przed Tobą Wszechmocny,
Kolana zginamy.
Dla Ciebie żyjemy,
Stworzeni by kochać Cię. 
Przed Tobą Przedwieczny,
Korony składamy.
Ty jesteś spełnieniem
Tęsknoty naszych serc.

Ref. Wszystko co mam, to prawda i łaska.
  Wypisać je chcę na serca tablicach.

 
Jesteś naszą dumą,
  Grą na strunach
  Niewinnego serca śpiewem 


  Jesteś naszą dumą,
  Grą na strunach,
  Serca niewinnego 

***
Slucham tego w kółko, odkąd tylko Mayki to udostępnił. Dla mnie ta piosenka to mistrzostwo.  Te przejścia tonacyjne i ten tekst :) A dla was nie wiem, czy starczy na rapidshare, bo jest limit pobrań :P
Napisaliśmy ten egzamin. To była największa praca zbiorowa w historii naszych studiów :P więcej nie będę komentować, oszczędzę wam wyrażeń. Wyniki gdzieś na dniach. Sie zobaczy. 
A dzisiaj będę robić nic. Ściągnę sobie jakieś filmy, będę coś oglądać, siedzieć na necie, ale nic nie będę się uczyć na egzamin za tydzień. Wszystko jutro. Trzeba się porządnie zresetować po takim przyswajaniu niepotrzebnych danych. 
PS: Foto u góry w stylu Karinki, czyli taka impresja ;) Czy wy też widzicie na tym zdjęciu pięciolinie i klucze wiolinowe, czy tylko ja mam skrzywienie po szkole muzycznej? :P
Ave.

wtorek, 27 stycznia 2009

Pogotowie Pilnie Potrzebne :P- czyli dzień przed egzaminem z Landeskunde

 

To Szwajcarzy zapoczątkowali CCM w Polsce. Gdyby nie ekipa z kościoła w St. Gallen, nie mielibyśmy kościelnej muzyki.

Znaczący wkład w wynik bitwy pod Grunwaldem mieli Szwajcarzy - przebrani za krowy Milki śledzili poczynania Krzyżaków  i donosili Polakom krzepiące racje żywnościowe w postaci czekolady i sera. 

Szwajcarzy drukowali książki Kopernika w drukarni w Bazylei. Tak, daj Murzynowi palec, a weźnie całą rękę: potem na Zachodzie się upierają, że Kopernik był Niemcem :P 

Nawet do polskiego rządu potrafili wtrącić swoje trzy franki. Niejaki Rousseau napisał dzieło pt. "Uwagi o rządzie polskim". Myślę, że dzieło nie straciłoby na aktualności. 

Szwajcaria była wielokrotnie azylem dla uciekinierów politycznych, jak choćby słynny gang Trzech Wieszczy w osobach: Adam M., Juliusz S. i Zygmunt K., poszukiwanych przez Interpol i ściganych listami gończymi w całej Europie.

Przemożne wpływy szwajcarskiej czekolady sprawiły, że nawet firma Wawel tak naprawdę jest szwajcarską Milką w polskim opakowaniu. 

Ale tego się nie spodziewaliście: to Szwajcarzy w niemieckich czołgach gromili Turków pod Wiedniem :P 

Tak, Izoldo, miałaś rację: Wszyscy jesteśmy Szwajcarami. Nie duśmy tego w sobie! Wyzwólmy swoją prawdziwą tożsamość!

Podpisano: Adam Mickiewicz - patron polskich Turków w Wielkiej Brytanii.

Ten z pomnika pod wierzbą w Łazienkach w Warszawie. 

PS: Nie ma w tym ani krzty fałszu, wszystko to fakty autentyczne widziane oczyma naocznych swiadków :P :P :P

czwartek, 22 stycznia 2009

Rock me Amadeus :P - czyli rajd Dakar rozpoczęty: Niemcy, Austria, Szwajcaria :P

♫ Rock Me Amadeus ♫
Falco



Er war ein Punker 
Und er lebte in der grossen Stadt 
Es war in Wien, war Vienna 
Wo er alles tat 
Er hatte Schulden, denn er trank, 
doch ihn liebten alle Frauen 
Und jede rief: 

Come on and rock me, Amadeus

Er war Superstar 
Er war populär 
Er war so exaltiert 
Because er hatte Flair 
Er war ein Virtuose 
War ein Rockidol 
Und alles rief: 

Come on and rock me, Amadeus

Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Oh, Oh, Oh, Amadeus 
Come and rock me Amadeus

Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Oh, Oh, Oh Amadeus 
HEY!

Es war um 1780 
Und es war in Wien 
No plastic money anymore 
Die Banken gegen ihn 
Woher die Schulden kamen 
War wohl jedermann bekannt 
Er war ein Mann der Frauen 
Frauen liebten seinen Punk

Er war ein Superstar 
Er war so populär 
Er war zu exaltiert 
Genau das war sein Flair 
Er war ein Virtuose 
War ein Rockidol 
Und alles ruft noch heute: 
Come on and rock me, Amadeus

Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Oh, Oh, Oh, Amadeus 
Come and rock me Amadeus

Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Oh, Oh, Oh Amadeus

Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Oh, Oh, Oh, Amadeus

Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Amadeus 
Amadeus, Amadeus 
Oh, Oh, Oh Amadeus
***
Pogoda zrobiła się obrzydliwa, jakby niebo miało katar. Zero optymizmu czy radości z życia. I jeszcze egzamin z Landeskunde we środę. Nie mogę się skupić na nauce, bo rozpraszają mnie informacje dodatkowe, jak choćby ta: jednym z nieoficjalnych hymnów Austrii jest piosenka - „Rock me Amadeus“ von Rob Bolland & Ferdi Bolland, wykonywana przez Falco. Posłuchajcie sobie, bo jest przegięta :P To się nazywa być dociekliwym w studiowaniu :P 
A słyszeliście to? "Sesja jest jak sita : rok nauki w tydzien :P"
Trzeba zrobić sobie rzetelny plan zagadnień. Bo inaczej nie wyrobię w życiu. 

wtorek, 20 stycznia 2009

Pogodniej :)


Wiosną powiało w powietrzu :) zrobiło się jakoś pogodniej, nawet kałuże z brudną wodą śmieją się tak jakoś łobuzersko. Dziarsko chodzę po ulicach, uśmiecham się do własnych myśli i w ogóle jest tak jakoś lekko, pomimo tych wszystkich sprawdzianów, kolokwiów i egzaminów.

Odpuściłam, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi. Zostawiłam przeszłość i nierealne oczekiwania za sobą. Jest jakoś... swobodniej i bez tego całego bagażu emocjonalnego. Znowu zauważam innych ludzi i już się tak nie martwię przyszłością :) 

Nie bardzo przytomna jestem, bo miałam dzisiaj sporo na głowie. Napisałam w końcu ten nieszczęsny sprawdzian z Chopina: 9/10 przykładów rozpoznanych prawidłowo (jeden całkiem głupio pomyliłam, ale trudno, zdarza się, jak się dostaje fragment ze środka, a nie z początku :P) i część teoretyczna ujdzie. I tak mam 5 na koniec semestru, bez względu na wynik tego sprawdzianu ;) mieliśmy jeszcze koncert kolęd i znowu było granie z Miłoszem :) hehe, ten facet jest nieziemski, jak się myli w improwizowaniu ;) ale co profesjonalista, to profesjonalista - 6 z egzaminu półrocznego miał :) i jak gra, to jest w innym świecie. Naprawdę pozytywny człowiek. 

 Jak będę bardziej kontaktować, to napiszę, o co mi chodziło, jak pisałam tego posta.

Pozdrawiam wiosennie.

niedziela, 18 stycznia 2009

Schluss mit schwarzen Balken!


EDIT: Jednak mnie natchnęło i tłumaczenie artykułu też zrobiłam :P Jeśli jesteście zainteresowani wiadomością o pierwszym na świecie telewizorze w formacie kinowym, zapraszam do przeczytania artykułu:
Dla tych bardziej wtajemniczonych polecam obszerniejszy artykuł ze Spiegel Online:
Uwaga, uwaga: zamieszczam swoje tłumaczenie pierwszego akapitu do nagłówka "Fast wie im Kino" :
Pierwszy telewizor w formacie kinowym

Koniec z czarnymi paskami! Philips konstruuje pierwszy telewizor na świecie, który jest w stanie wyświetlać filmy z kina, wypełniając cały ekran. Jak do tej pory zestaw kina domowego w rozmiarze XXL istnieje jako prototyp, jednak w niedługim czasie produkcja powinna ruszyć. Telewizor z ekranem panoramicznym obejrzał już Matthias Kremp.

Ten, kto do tej pory określał telewizor w formacie 16:9 jako szerokoformatowy, musi zmienić swój sposób myślenia. Pierwszy telewizor, który zasłużył rzeczywiście na ten przydomek, został odsłonięty dopiero w tym tygodniu przez Philipsa. Za zamkniętymi drzwiami w hotelu w Hamburgu koncern elektroniczny pozwolił dziennikarzom spojrzeć na telewizor, jakiego jeszcze świat nie widział – pierwszy telewizor w panoramicznym formacie 21:9.

To nadzwyczajne urządzenie, dzięki któremu holenderski koncern elektroniczny zamierza w przyszłości wybić się na tle konkurencji, logicznie nosi nazwę Cinema 21:9. Niezwykły szeroki format odpowiada stosunkowi boków 2,35:1, używanym w wielkich filmach kinowych. Jednak dopiero teraz jest możliwe wyświetlanie filmów w telewizorze bez czarnych pasków, które ograniczają obraz z góry i z dołu, a także zmniejszają powierzchnię użytkową.

Wiszący na ścianie 42-calowy telewizor LCD w porównaniu z nowym kinowym olbrzymem wydaje się niemal malutki. Obydwa urządzenia mają wprawdzie podobną wysokość, tj. około 68 cm; jednak w odróżnieniu od 42-calowego telewizora ten nowy jest o wiele szerszy. Podczas, gdy 42-calowiec oferuje szerokość 105 cm, Cinema 21:9 ze swoimi 148 centymetrami pobija go o 50 %.
Słownikowa definicja terminu Cinemascope (found by Rozum) powaliła mnie na kolana: "system szerokoformatowej projekcji z zastosowaniem obiektywów anamorfotycznych" :P po polsku mówi się na to po prostu 'szeroki panoramiczny ekran' :P 
Uwielbiam elektroniczne newsy. Nawet jeśli większości terminów w ogóle nie rozumiem. 
Koniec z netem na dziś. Oczy wychodzą mi drugą stroną głowy.

czwartek, 15 stycznia 2009

A smell of diamonds.


♫ Diamonds are a Girl's Best Friend ♫

Emporio Armani - Beyonce

original version: Marilyn Monroe

from the movie GENTLEMEN PREFER BLONDES (1953)

The French are glad to die for love.

They delight in fighting duels.
But I prefer a man who lives
And gives expensive jewels.

A kiss on the hand
May be quite continental,
But diamonds are a girl's best friend.

A kiss may be grand
But it won't pay the rental
On your humble flat
Or help you at the automat.

Men grow cold 
As girls grow old,
And we all lose our charms in the end.

But square-cut or pear-shaped,
These rocks don't loose their shape.
Diamonds are a girl's best friend.

Tiffany's!
Cartier!
Black Starr!
Frost Gorham!
Talk to me Harry Winston.
Tell me all about it!

There may come a time 
When a lass needs a lawyer,
But diamonds are a girl's best friend.

There may come a time
When a hard-boiled employer
Thinks you're awful nice,
But get that ice or else no dice.

He's your guy 
When stocks are high,
But beware when they start to descend.

It's then that those louses
Go back to their spouses.
Diamonds are a girl's best friend.

I've heard of affairs
That are strictly platonic,
But diamonds are a girl's best friend.

And I think affairs 
That you must keep liaisonic
Are better bets 
If little pets get big baguettes.

Time rolls on,
And youth is gone,
And you can't straighten up when you bend.

But stiff back 
Or stiff knees,
You stand straight at Tiffany's.

Diamonds! Diamonds!
I don't mean rhinestones!
But diamonds are a girl's best friend.
***
Zakochałam się dzisiaj w męskim zapachu Diamonds od Armaniego. Brat dzisiaj wychodził do szkoły i pachniał właśnie tym. Miał jakąś małą próbkę, ale i tak było intensywne. Damskiego nie pamiętam, a kiedyś, jak pracowałam w Sephorze w Warszawie, miałam z tym styczność przez cały miesiąc niemal codziennie. Ale zazwyczaj nuty zapachowe są podobne, więc ten damski miałby tylko inny charakter. 
Klip reklamowy też jest ciekawy. Obejrzyjcie sobie. 
Dzień pachnie diamentami. 
Ciekawie. 

środa, 14 stycznia 2009

Wyprzedażom dziękujemy!



Doszłam dzisiaj do wniosku, że niepotrzebnie urodziłam się kobietą. Cały ten ciuchowy biznes nie ma ze mnie żadnego pożytku. Wiecie, bo się zaczęły zimowe wyprzedaże w sklepach, 30 %, 50 %, 70 %, torba gratis, rozdajemy szaliki i takie tam duperele. Weszłam dzisiaj do jednej galerii w ramach kawałka wolnego popołudnia i utknęłam tam na godzinę, przeglądając swetry we wszystkich kolorach tęczy. Oczywiście nic mi się nie podobało, a jak wypatrzyłam jeden śliczny, zielony sweter w sklepie Nawaho, to był za duży. Wyszłam zmęczona i zrezygnowana: nic w tych sklepach nie ma! Za każdym razem to samo. Jestem głucha i ślepa na promocje i nic nigdy nie mogę znaleźć. Idę tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę coś kupić, typu płaszcz albo buty na nowy sezon. No, i czasem zaszaleję i kupię spodnie (bo nie miałam czarnych błyszczących na koncert kolęd) albo swetry. Tak raz na pół roku. Po co częściej, przecież się tak szybko nie zużywają. Gdybym miała wystarczająco dużo pieniędzy, zatrudniłabym kogoś, kto kupowałby za mnie. 

W najbliższy weekend znajomi jadą do Podkowy, zostawiają studentów w WSTH, a sami ruszają na warszawskie galerie, oczywiście w polowaniu na wyprzedaże. I kto z nimi jedzie? Mój brat :P ja zostaję w mieszkaniu i zakuwam na koło z gramatyki kontrastywnej z całego semestru. Nie dla mnie warszawskie wojaże. 

Matrymonialny biznes także nie ma ze mnie pożytku. Stoją na zjazdach czy innych campach chłopaki jak malowani, zagadują na żywo i przez gg, a ja nic! Żaden mi się nie podoba na tyle, żeby sobie przymierzyć i chodzić. A jak już sobie wypatrzę jakiegoś odpowiedniego, to się okazuje, że nie jest dla mnie. Za każdym razem to samo. Dlatego znajduję nowych przyjaciół raz na pół roku, może czasem częściej, ale po co zbyt często. Dobry przyjaciel jest jak stary, dobry sweter: jest ciepły, dopasowuje się do zmiany figury i im dłużej się go nosi, tym trudniej się z nim rozstać. 

Ale wiecie co? Zatrudniłam kogoś, żeby wybrał za mnie. Taki Personal Shopper. I co najfajniejsze: nie muszę mu nic płacić :) Wie najlepiej, co jest dla mnie najlepsze i kiedy mi to dać. A ja robię swoje i się nie martwię. I już. Muszę się czegoś trzymać, żeby nie zwariować w pogoni za promocjami i ofertami last minute. Polowania nie są dla mnie. 

Ot, co.

PS: Net zniknął zaledwie na jeden dzień, a ja podnoszę alarm. Typowe u mnie. Pozwalam komentować;)

piątek, 9 stycznia 2009

Wrzesnia once more - pełna galeria

Tak! Tak! Tak! Galeria zdjęć z koncertu we Wrześni, wykonanych przez zawodowego fotografa, pana Romana Lipigórskiego, jest już w sieci!

http://picasaweb.google.com/Mayki.44/ChofeshLiveInWrzeNiaFotRomanLipigRski#

Recenzja Maykiego mówi sama za siebie:

Pod tym oto adresem kryje się pożądana przez kobiety i budząca zazdrość w mężczyznach galeria z naszego koncertu we Wrześni. Z tym, że nie jest to zwykła galeria. O nie, nie, nie! To zdjęcie wykonane przez samego pana Romana, a to gwarantuje, że są to fotki znakomite i godne naszej uwagi. Zapraszam do oglądactwa, ale ostrzegam - towar gorący!

Chofesz także na publiczności ;)

Jaaaki zgon :P

Nasz boski basista - Szymon się nie umywa ;)



Z pozytywnymi przekazami podprogowymi ;)


Hey guy, there's a message for you!

♫ Sunshine reggae ♫

Laid Back


No matter, what it happens, remember...
Gimme gimme, gimme just a little smile, that's all I ask of you. 
Gimme gimme, gimme just a little smile, we got a message for you. 

Sunshine, sunshine reggae, don't worry, don't hurry, take it easy! 
Sunshine, sunshine reggae, let the good vibes get a lot stronger! 


Don't give up ;)
Gimme gimme, gimme just a little smile, that's all I ask of you - 
Is that too much? 
Gimme gimme, gimme just a little smile, we got a message for you. 

Join the - 
sunshine, sunshine reggae, let the good vibes get a lot stronger! 
Sunshine, sunshine reggae, don't worry, don't hurry, take it easy! 


And keep smiling :)
Sunshine, sunshine reggae, let the good vibes get a lot stronger. 
Get a lot stronger, let the good vibes get a lot stronger! 

Let the good vibes get a lot stronger, 
Let the good vibes get a lot stronger! 
Let the good vibes get a lot stronger, 
Let the good vibes get a lot stronger! 
Let the good vibes get a lot stronger, 
Let the good vibes get a lot stronger!

Sleep well :*

sobota, 3 stycznia 2009

"Aż dotąd pomagał nam Pan" - podsumowanie roku 2008


Nowy Rok zaczął się dla mnie dopiero dzisiaj tak naprawdę. W Sylwestra nie miałam kompletnie głowy ani czasu na podsumowanie minionego roku. Dzisiaj na nabożeństwie usłyszałam kazanie, którego myślą przewodnią był tekst:
"Pamiętajcie o cudach, które uczynił, o znakach i wyrokach ust jego."
Ps.105,5
Dlatego postanowiłam zrobić podsumowanie roku. Znalazłam w moim dzienniku pokładowym notatkę z 5 stycznia, także z soboty, z listą moich planów na nowy rok. I co się okazało?
"Nie zawiodła żadna dobra obietnica, jaką uczynił Pan domowi izraelskiemu.
Spełniły się wszystkie." 
Jozue 21,45
*Zaliczyłam sesję zimową (zdałam egzamin u pana Tęczy na 5 i wypełniłam swoje postanowienie, że jak zdam u niego na 5, to będę pisać u niego pracę magisterską)
*Zagrałam porządnie egzamin techniczny z fortepianu
*Zrealizowaliśmy z Chofeszem wszystkie zaplanowane koncerty
*Pojechałam na wycieczkę do Niemiec (za free :)
*Zmieniłam telefon (nie przedłużyłam umowy w Orange, ale znalazłam tańszego operatora ;)
*Zagrałam egzamin końcowy z fortepianu na 5 :)
*Zaliczyłam sesję letnią
*Pojechałam na wakacjach na camp i do pracy do Warszawy (ale rok temu nie wiedziałam, że pojadę do Warszawy)
*Zarobiłam pieniądze na wynajęcie mieszkania (no i znalazłam mieszkanie, bardzo fajne, w którym teraz mieszkamy)
*Rodzice kupili dobry dom
*Byłam zdrowa, miałam motywację i dobre chęci do realizowania wszystkich planów
*Starczało mi pieniędzy przez cały rok ;)
*Starałam się walczyć z uzależnieniem od neta i gg ;)
*Miałam pokój z Bogiem i czułam Jego prowadzenie w moim życiu
*Moja rodzina i moi przyjaciele byli szczęśliwi
*Mogłam opowiadać o Bogu
*Miałam dobry kontakt z Rozumem i wszystko układało się spokojnie (z drobnymi wyjątkami, ale jestesmy tylko ludźmi;)
Z planów z listy nie zrealizowałam tylko jednego: nie podeszłam do egzaminu na prawko. Nie miałam na to czasu, pieniędzy ani odpowiedniej motywacji. Mówi się trudno.
Nie przejrzałam wszystkich dzienników z tego roku. A znalazłoby się jeszcze masę powodów do dziękowania, takich, których zupełnie nie planowałam, a które pojawiły się jako prezenty.
Myślę, że i w tym roku ułożę sobie listę planów do zrealizowania, żeby potem mieć za co dziękować:)
No i znalazłam motto na Nowy Rok 2009, myślę, że trafne:
"Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki! Nie uważaj się sam za mądrego, bój się Pana i unikaj złego!"
Przyp.3,5-7
Życzę wszystkim moim przyjaciołom i osobom odwiedzającym ten blog wiele radości, szczęścia, opieki i prowadzenia Bożego w każdym dniu Nowego Roku 2009.
Pozdrawiam serdecznie :)
Kika

piątek, 2 stycznia 2009

Pobalowane ;)

Powrót do rzeczywistości...
Trudno tak. Jeszcze wczoraj siedzieliśmy na kanapie w Pszczynie i jedliśmy chipsy i paluszki, które zostały po imprezie. A dzisiaj wstałam o 10 w mieszkaniu i dzień był taki krótki... :P

Ale po kolei. Mieliśmy próbę, koncert i sylwestra w Pszczynie:)
Próba była fantastyczna:) codziennie mieliśmy wspólne nabożeństwa poranne i wieczorne, dużo rozmawialiśmy o Bogu, naszych doświadczeniach z Nim, czytaliśmy Biblię, opowiadaliśmy historie i modliliśmy się w parach. Bardzo to nam pomogło, żeby lepiej się poznać, zaprzyjaźnić ze sobą i znaleźć właściwe nastawienie do koncertu w domu poprawczym w poniedziałek 29 grudnia.

Koncert w domu poprawczym
Niesamowite doświadczenie dla każdego z nas.

"Nie podskakuj, mamy kumpli w poprawczaku" :P ale to prawda. Pogadaliśmy bardzo sympatycznie z tamtymi chłopakami, słuchaliśmy o ich życiu poprzez piosenki hiphopowe, które tworzą.

Wieczorem po koncercie byl basen - ale z tego wypadu nie mamy zdjęć;)
Najlepsze akcje: mecz wodnego rugby, zjeżdżanie na czas na zjeżdżalni i masowy zjazd w 9 osób naraz :P

Niewątpliwy atut - dostęp do neta dzięki sieci Pati ;)
Na ponizszym zdjęciu widzimy maniaków oglądających skecze Kabaretu Mlodych Panów.

-Ciszej grajcie!
-Gdzie?
-W aucie!
Jeżdżenie autem z Pawlem także należalo do niezapomnianych przeżyć;)

Z najglupszych pomyslów: Maykiego upodobania kulinarno-papiernicze o 3 nad ranem i wyjście chlopaków do Kauflandu o 4 nad ranem po Fantazję dla Zanety, oraz spisanie ich przez policję :P
"Pan ze stolicy?" :P

Wyprawa do lumpeksu po stroje na Sylwestra - masowy atak na wyprzedaże :P

A na kolację? Dżeem!
W "Targecie" na pizzy

Prawie jak SDM ;P

"Moglabym być twoją matką" ;P

Sylwester - dniem cichego przyjaciela :) kupowanie prezentów w tajemnicy i chowanie ich w najrózniejszych miejscach ;) ale ja mialam najlepszy: samolocik od Marcina na koniec dnia :) dzięki, Marcin :* :* :*

Wyprawa do Kauflandu w sylwestrowe popoludnie, stanie pól godziny w kolejce i rapowanie:

"Świat nie jest różowy jak cycki krowy" :P - Mayki

Mrągowo 2009 ;)

"Psalm radości" - radość, country, harmonijka ustna i kadencja na organach ;)

Why so serious?

Nie mam zbyt duzo zdjęć z sylwestra, czekam na galerię Karinki ;)

Więcej zdjęć w galerii Maykiego: http://picasaweb.google.pl/Mayki.44/Pszczyna2008PrBaSylwester#

Co tu dużo mówić... Taki chaos w tym poście :P

Ale jedno jest jasne: