Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2009

Tak już jest, czasem sweet, czasem jazz.

Wymyśliłem Ciebie
Grzegorz Markowski&Mika Urbaniak

Dzisiaj nagle wymyśliłem Ciebie
Twoje imię zadźwięczało we mnie
Choć tyle innych jest
Wciąż słyszę jego dźwięk

Do mnie mów najłagodniej
Jak tylko Ty potrafisz
I podaj rękę spłoszoną
Szczęściem nagłym

Dla Ciebie usta moje
I ciepło moich dłoni
A potem przyjdą noce
Jak psy wierne pod nasz dom

Jaką drogę, wybierzemy razem
Spłoną wieczór,
W horyzoncie gwiazdom
Ta gwiazda świeci znów
Na jedną z naszych dróg

W oczy patrz najłagodniej
Jak tylko Ty potrafisz
I całuj wargi
Spłoszone szczęściem nagłym

Dla Ciebie usta moje
I ciepło moich dłoni
A potem przyjdą noce
Jak psy wierne pod nasz dom.

***
To jest w wersji Grzegorza Markowskiego i Miki Urbaniak (rap), momentami Markowski brzmi jak Niemen ;)
Oryginalne wykonanie Andrzeja Zauchy jest ciekawsze instrumentalnie, zwłaszcza solówka fortepianowa. Markowski jednak zubożył i tylko głos ciekawi. W tym za to jest jakaś magia.



***
Zamieniłam siedzenie i nudzenie się w domu na siedzenie i nudzenie się w pracy. I tylko czasami …

Closer.

In my dreams
Mika Urbaniak

Ref:
In my dreams I fly,
In my dreams you are mine,
Come with me trough open doors.
Like the sun and moon
We can dance 'till noon,
Hold my hand - I'm yours!

1.
The boy they talked about,
I knew him, I knew his heart.
They liked to laugh at him,
But I felt this like right from the start.
When the boy walked,
He always walked alone.
Not a school yard or classroom,
No one was never home.

I had a love for him
And never said a thing.
How would it happen
If I had told him…

Ref: (x2)
In my dreams I fly,
In my dreams you are mine,
Come with me trough open doors.
Like the sun and moon
We can dance 'till noon,
Hold my hand - I'm yours!

2.
He had shining eyes
Nobody ever saw,
When we would fight with him
He always fought so smart.
He gave his gifts
How could we not see
He had the kind of love
That gives itself eternally…

I had a love for him
And never said a thing.
How would it happen
If I had told him…

Ref:
In my dreams I fly,
In my dreams you are mine,
Come with me trough open doors.
Like the sun…

Aslan.

Obejrzałam wczoraj "Opowieści z Narnii. Lew, czarownica i stara szafa", bo akurat leciało w telewizji. Trafiłam na to niestety po godzinie, jak już się rozpoczęło. Nie jestem przekonana do filmów fantasy, ponadto znajomi opowiadali, że są tam analogie biblijne, a takich mieszanek nie za bardzo lubię, ale zobaczyłam tę głębię obrazu i mnie wciągnęło. Przyznaję, film jest naprawdę dobry.
Najbardziej spodobał mi się cytat z zakończenia filmu.

Łucja wyszła na balkon i zobaczyła w oddali odchodzącego Aslana. Wtedy podszedł do niej satyr i powiedział:
-Nie smuć się. Wróci w swoim czasie. Nie można go zatrzymywać, w końcu nie jest całkiem oswojony.
-Nie, ale jest dobry.

I to było dla mnie szczególne zakończenie wieczoru, w którym było na początku smutno i nieprzyjemnie przez pewnego nieznajomego człowieka, ale zakończyło się sympatycznie i miło dzięki komuś dobremu i nie do końca oswojonemu ;)

PS: Mróz ścisnął na dobre, warzywa na balkonie zamarzły na kość. Nie wiem, czy teraz wnieść …

Początek końca ;P

"Nie mamy czego się obawiać w przyszłości, chyba, że zapomnimy drogę, którą Pan nas prowadził, i to, czego nauczył nas w naszej dotychczasowej historii."
E. White "Life sketches", s.196

Przekonałam się o prawdziwości tego cytatu, oj przekonałam...

Dzisiaj mogę opisać mój pierwszy dzień w pracy bo czuję, że muszę to jakoś uzewnętrznić ;)
Historia tej pracy była zadziwiająca mnie samą, bo właściwie wcale jej nie szukałam, tj. szukałam wcześniej, ale nie było niczego odpowiedniego, wiec zrezygnowałam i siedziałam w domu. Męczyło mnie to, bo strasznie nie lubię takiej bezczynności. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że bez konkretnego zajęcia mi odbija. Nawet mi się już pracy mgr nie chciało pisać, no bo przecież jest tyle wolnego czasu... No i robiło się różne głupoty na necie i nie tylko :P
Przedwczoraj wieczorem wybrałam się na polowanie (Rozum tak nazywa zakupy wszelakiego rodzaju w moim wykonaniu:P). Po przeczesywaniu galerii w poszukiwaniu swetra i obczajaniu sza…

Epoka lodowcowa.

No i mamy zimę długo wyczekiwaną: ze śniegiem, z mrozem, z zablokowanymi drogami i zaskoczonymi drogowcami. Wszystko znów w normie. Wymrozi zarazki, potem znowu stopnieje i będzie jak było, ale przynajmniej mieliśmy akcent zimowy. Bo jednak śnieg to jest to. I jaśniej, i mniej zimowej deprechy, no i w ogóle zasypuje szarość i ponurość.
Coraz bliżej szalony okres zwany świętami BN, w którym właściwie ludzie wcale nie odpoczywają, ale świętują do upadłego. Ale niech im będzie. Ja w sumie też posiedzę w domu, pooglądam zaległe filmy i odpocznę od komputera. A potem w drugim tygodniu pojadę na sylwestrowy tydzień w Pszczynie. Już przygotowałam piosenki do karaoke i do "Jaka to melodia". A to zaledwie zajawka atrakcji... ;)
Po Nowym Roku zmieni mi się tryb życia i plan dnia, bo pójdę do pracy... W końcu, bo już mnie samą zaczynało przerażać moje nieróbstwo :P zacznie się wstawanie o 6 :P nie będzie wysypiania do nieprzyzwoitych godzin :P i jak mi się dzień skurczy, to wreszcie się…

Wszystko w adagio :P

Ludzie, dobrze, że jest ten muzyk, bo inaczej chyba bym oszalała. Wychodzi człowiek na 3 godziny i jest w innym świecie, gdzie ludzie ubierają się dziwniej od niego, są bardziej zeschizowani i mają jeszcze bardziej odrealnione światy, niż on sam i to wcale nie jest jakieś niezwykłe ;)
A dzisiaj był popis dęciaków i grały klarnety, oboje i saksofony :) to w ogóle był niezwykły przypadek, że na niego trafiłyśmy, bo początkowo wybrałyśmy się utartym szlakiem do auli, po jakichś 15 minutach zamieszania zorientowałyśmy się, że trwają tam warsztaty dla trębaczy, a popis jest w kameralnej :P brawo, niech żyje spostrzegawczość :P niestety jakieś ogólne zmęczenie i stres przedsesyjny ogarnął wykonawców, bo mylili się ile wlezie... Ale było parę magicznych kawałków i postanowiłam się tym podzielić ;)

Weszłyśmy z Madzią na występ Anki Lewandy, która grała na saksofonie utwór Amy Quate "Light of Sothis". Miał magiczny akompaniament... Oj, nawet pomimo niedoskonałego wykonania był piękny.…

Hippy hippy shake ;P

Feel
Robbie Williams

Come and hold my hand
I wanna contact the living
Not sure I understand
This role I've been given

I sit and talk to God
And he just laughs at my plans
My head speaks a language
I don't understand

I just want to feel real love
Feel the home that I live in
'Cause I got too much life
Running through my veins
Going to waste

I don't want to die
But I ain't keen on living either
Before I fall in love
I'm preparing to leave her
I scare myself to death
That's why I keep on running
Before I've arrived
I can see myself coming

I just want to feel real love
Feel the home that I live in
'Cause I got too much life
Running through my veins
Going to waste
And I need to feel real love
And a life ever after
I cannot give it up

I just want to feel real love
Feel the home that I live in
I got too much love
Running through my veins
To go to waste

I just wanna feel real love
In a life ever after
There's a hole in my soul
You can see it in my face
It's a real big place

Come and hold m…

Każdy powód jest dobry.

A voice within
Christina Aguilera

Young girl don’t cry
I’ll be right here when your world starts to fall
Young girl it’s alright
Your tears will dry, you’ll soon be free to fly

When you’re safe inside your room you tend to dream
Of a place where nothing’s harder than it seems
No one ever wants or bothers to explain
Of the heartache life can bring and what it means

Chorus:
When there’s no one else, look inside yourself
Like your oldest friend just trust the voice within
Then you’ll find the strength that will guide your way
You’ll learn to begin to trust the voice within

Young girl don’t hide
You’ll never change if you just run away
Young girl just hold tight
Soon you’re gonna see your brighter day

Now in a world where innocence is quickly claimed
It’s so hard to stand your ground when you’re so afraid
No one reaches out a hand for you to hold
When you're lost outside look inside to your soul

Chorus

Bridge

Life is a journey
It can take you anywhere you choose to go
As long as you’re learning
You’ll find all y…

All forgot, czyli po próbie w Pszczynie :D

Odliczanie zostało zakończone :D odbyła się pierwsza w historii próba zespołu All4God w Pszczynie :) jeszcze nigdy się tak porządnie nie naśpiewałam ;) dziękuję wam wszystkim za przyjazd, za entuzjazm, za radość, za wszystkie wasze uwagi, bo to znaczy, że chcecie współtworzyć ten musical :) no i dziękuję Bogu, że wybrał do tego właśnie was :D

Zebrało się trochę hitów próby...

Piątek

*wsiąść do pociągu byle jakiego... czyli szalone podróże "chłopaka z gitarą", Filipa walka o przetrwanie na Dworcu Centralnym i Tomka do Pszczyny przez Bielsko (podobno zaplanowana ;)

Konrad - chłopak z gitarą.


* budzący powszechne zainteresowanie kalecy: Tomek i Ola - oczywiście łączymy się z wami w bólu ;)

Dr House ;)


* spontaniczny pomysł Oli na aranżację gospel popularnego adwentowego szlagieru "Gdy Jezus jest w rodzinie tej" ;)

Sobota

* burzliwa dyskusja na lekcji szkoły sobotniej ;)
* "To nie Dawid, to każdy z nas."

Kierownik (albo kierownica, jak kto woli;) wokalny i kierownik in…

Na szczycie fali.

Kolejne wydarzenie artystyczne, w jakim brałam udział, to popis rytmiczek z naszej szkoły. Jest to zawsze wydarzenie, bo rytmiczki występują ze dwa razy w roku.
Wystąpiły dziewczyny z IV klasy w choreografiach grupowych i pojedynczych oraz dziewczyny z klasy VI, prezentując swoje solówki.
Nie jestem w stanie opisać wszystkiego, bo nawet nie zdążyłam zanotować pełnych tytułów utworów, jak cały czas gasili mi światło.
Najbardziej podobało mi się:

-> Iza Adamiec w wzorzystych pasiastych getrach i błękitnej bluzce wykonała szalony układ do muzyki z filmu animowanego. Genialnym momentem był jej śmiech na początku i na końcu. Środek też był świetny, ale nie mogę sobie przypomnieć szczegółów ;)

-> Kasia Nowińska do dźwięków saksofonu Jamesa Cartera omiotła salę ognistym spojrzeniem i wichurą włosów. A swoją drogą zainteresował mnie ten Carter i jego saksofon, więc osłuchuję jego nagrania na youtube ;) nie mogę znaleźć nagrania z "Layin' in the cut", ale macie inne.




-> Ni…

Operowo w baroku.

Dzisiaj mała powtórka z historii muzyki, tym razem opera w baroku.

***
Główne ośrodki rozwoju opery we Włoszech


* CAMERATA FLORENCKA - schyłek XVI w. patronował jej hrabia Giovanni Bardi, później Jacopo Corsi.

Kompozytorzy:
-Jacopo Peri -> "Dafne", "Euridice" (1600) *recytatyw
-Giulio Caccini-> "Euridice" *odcinki kantylenowe
-Vincenzo Galilei
-Emilio de Cavalieri

Założenia:
->dążenie do odrodzenia idei antycznego dramatu greckiego
->prymat słowa nad muzyką - recytatyw (sylabiczny typ melodyki o niewielkim ambitus i motywami repetycyjnymi)

Cechy:
-tematyka mitologiczna
-dominacja recytatywów eksponujących tekst
-niewielki udział partii instrumentalnych



Tutaj można usłyszeć wszystkie cechy: niewielki zespół instrumentalny i recytatywne partie wokalne.

* MANTUA

Przedstawiciel: Claudio Monteverdi "Orfeusz"

Cechy:
-wprowadzenie dokładnie określonego zespołu wykonawczego
-partie koncertujące i ilustracyjne
-wstęp "toccata" oraz sinfonie i ritornele
-…

Mężczyźni są jak sprężyny, a kobiety są jak fale.

No, to wreszcie rozumiem, skąd mam okresowe doły... I że nie da się być wiecznie zadowolonym ani nie ma sensu się do tego zmuszać ;)


Nawet bardzo zakochany mężczyzna czasami musi na krótko odsunąć się od partnerki, nim znów się do niej zbliży.

Nastrój kobiety wznosi się i opada jak fala. Kiedy osiągnie dno - nadchodzi czas uczuciowych obrachunków.

Mężczyzna wciąż oscyluje między potrzebą bliskości i tęsknotą do niezależności.

Mężczyźni w swoich związkach wciąż się oddalają i zbliżają, a kobiety odczuwają na przemian wzrost i opadanie gotowości kochania siebie i innych.

Będąc przez dłuższy czas blisko partnerki, mężczyzna do pewnego stopnia zatraca swoją tożsamość.

Nawet wtedy, gdy mężczyzna znakomicie "podbudowuje" partnerkę, może się ona z początku wydać jeszcze bardziej zdenerwowana.

Mężczyzna, który rozumie swój cykl uczuciowy, odchodząc, uspokaja partnerkę zapewnieniem, że "niedługo wróci".

Kiedy tłumimy swoje negatywne uczucia, gasną również uczucia pozytywne - i…

Gregorian.

Wish you were here
Pink Floyd


So, so you think you can tell
Heaven from Hell, blue skies from pain?
Can you tell a green field
from a cold steel rail?
A smile from a veil?
Do you think you can tell?

And did they get you to trade
your heroes for ghosts?
Hot ashes for trees?
Hot air for a cool breeze?
Cold comfort for change?
And did you exchange a walk-on part
in the war for a lead-role in a cage?

How I wish, how I wish you were here.
We're just two lost souls
swimming in a fish bowl, year after year.
Running over the same old ground.
What have we found? The same old fears.
Wish you were here.

***

Dzisiejszy dzień upływa pod znakiem chorału gregoriańskiego i wszystkiego, co z nim związane, czyli msza i jej części, tropy, sekwencje i inne takie szalone rzeczy. No, tak wyszło, że muszę jutro zaliczyć muzykę średniowieczną. A w ramach odmóżdżania włączyłam youtube i obadywałam kawałki Gregorian. Niektóre propozycje mnie zupełnie rozwaliły: "Boulevard of Broken Dreams" Green Day, "I still hav…

Bel canto.

Trzy dni czystej klasyki, czyli III Ogólnopolski Konkurs Wokalny im. Barbary Kostrzewskiej w Rzeszowie, 19-21 listopada 2009r.

Muszę powiedzieć, że było to dla mnie jedno z ważniejszych wydarzeń muzycznych, w jakich uczestniczyłam. Nie mam zwyczaju segregować koncertów na bardziej lub mniej prestiżowe, bo tak naprawdę muzyka jest dla mnie wyjątkowym przeżyciem, czy jest to koncert uczniów ze szkoły, czy koncert w filharmonii. Ale tym razem przeżyłam cały konkurs bardzo mocno, bo chociaż nie uczestniczyłam w nim w sensie rywalizacji, to byłam dość zaangażowana w jego przebieg.
Konkurs rozpoczął się we czwartek, tego dnia były pierwsze przesłuchania i tego dnia wybrałam się kibicować Oli oraz dziewczynom z naszej szkoły, Reni i Pauli. Miałam ze sobą nieodłączny dziennik pokładowy, żeby notować uwagi techniczne o śpiewie wykonawców i wszystko, co przeżywałam podczas ich występów. Po dwóch pierwszych umiarkowanie spokojnych występach panów (z pewnością zestresowanych rozpoczynaniem konkurs…

Z nadmiaru siedzenia.

Dzisiaj było kolejne podejście do książki "Mężczyźni są z Marsa...". Krótkie streszczenie poprzednich rozdziałów:

Rozdział II
PAN ZAŁATWIACZ I DOMOWY KOMITET ULEPSZEŃ


Udzielając mężczyźnie rad, kobieta sugeruje, że on sam nie wie, co robić, lub że nie potrafi tego zrobić samodzielnie.
Samopoczucie kobiety jest uzależnione od stanu jej uczuć i jakości jej związku.
Kiedy kobieta spontanicznie doradza i próbuje "pomóc" mężczyźnie, nawet sobie nie wyobraża, jak krytycznie i "niemiłośnie" brzmi to w jego uszach.
Kobieta próbuje po prostu podzielić się uczuciami, a mąż, sądząc, że pomaga,
przerywa jej, proponując, według siebie, znakomite rozwiązanie.
Jeśli partner odrzuca naszą pomoc, to najprawdopodobniej dlatego, że źle wybraliśmy czas i okazję do jej okazania.
Mężczyzna potraktowany nie jako problem, lecz jako rozwiązanie problemów, chętnie dokona ulepszeń.


Rozdział III
MĘŻCZYŹNI ZASZYWAJĄ SIĘ W SWOICH JASKINIACH, A KOBIETY MÓWIĄ

Żeby się odprężyć, Marsjanie udają…

Trzy ekrany.

Wieczór przed trzema ekranami: "Mam talent" w TV, kopiowanie zdjęć z komputera i film z laptopa. Ale z tego wszystkiego najbardziej wkręcił mnie był film, oglądany w przerwach na reklamy i po "Mam talent" już nieprzerwanie do końca. No, może z przerwami na przerzucenie zdjęć. Wprawdzie miałam do wyboru jeszcze dwa sezony House'a i "Króla Artura" oraz kilkanaście innych sensacyjnych, sci-fi i w ogóle hitów kinowych ostatniego roku, ale obejrzałam cukierkową, nierealistyczną francuską komedię romantyczną o samo-za-siebie-mówiącym tytule "Miłość. Nie przeszkadzać!".

Irene (Audrey Tautou) zajmuje się uwodzeniem bogatych mężczyzn. Pewnego dnia myli nieśmiałego i biednego jak mysz kościelna kelnera z Grand Hotelu Jeana (Gad Elmaleh) ze znanym milionerem. Gdy okazuje się, że portfel mężczyzny świeci pustkami, piękna Irene odchodzi. Niezrażony i zakochany w niej Jean podąża jednak jej śladami.
Kobieta uczy go jak zdobywać serca zamożnych dam. Jednak …

Dwa tygodnie i "Będę śpiewać..." :D

ZA DWA TYGODNIE PRÓBA MUSICALU!!!

Uświadomilam to sobie we czwartek wieczorem, kiedy Dawid przeslal mi nuty do "Kolysanki", tak jak obiecywal, dwa tygodnie przed próbą. I wtedy dotarlo to do mnie, że to już niedlugo :) to byl taki pierwszy radosny impuls :D
Drugiego doświadczylam wczoraj, kiedy dostalam kolejne nuty i zaczęlam je przesluchiwać w Finale Note Pad. Nie wiem, czy odczuwaliście kiedyś coś takiego, że sluchacie utworu, który sami skomponowaliście, każdą nutę, każdą wartość rytmiczną, każdy pion harmoniczny i widzicie to zapisane przez kogoś innego, niemal dokladnie tak, jak slyszycie to w swojej glowie? I uświadamiacie sobie, że ktoś to uznal za warte opracowania i wykonania, że podjąl się wspólpracować? A potem myślicie, że już za dwa tygodnie to uslyszycie na żywo? Nie jestem w stanie zwerbalizować tego uczucia, które mi wtedy towarzyszylo. Taka osobliwa radość i glębia satysfakcji z tworzenia. Przyszlo mi wtedy na myśl urodzenie dziecka. Może to niezbyt dobre por…

Independence Day.

Nie będę wcale oryginalna, jeśli powiem, że w święto niepodległości obejrzałam "Independence Day", przekonana, że to taki hit, a ja go jeszcze nie widziałam. Pod koniec filmu zorientowałam się, że już go kiedyś oglądałam :P ale co tam, były dekoracje z tektury, plastikowi obcy i sztuczne wybuchy. God bless America.

***
Z tego dnia wolnego pożytek niewątpliwy był taki, że skończyłam pisać pierwszy rozdział pracy mgr i wysłałam go promotorowi. Czuję taką swoistą satysfakcję, chociaż pewnie będzie tam masę rzeczy do poprawy. Ale niech nie mówią, że się obijam albo siedzę pół dnia na necie (chociaż siedzę ;) i gadam przez pół dnia ze znajomymi (chociaż gadam :P), bo napisałam. I już.

***
Czytam nadal po fragmenciku "Mężczyźni są z Marsa..." i ogrom nowych nabytych wiadomości mnie tak przepełnia, że najchętniej opowiadałabym o tym wszystkim, ale osoby, na które liczyłam, nie mają ochoty, a ci bardziej entuzjastyczni już to czytali :P i co ja mam z tym zrobić? :/

A, i jesz…

I want perfection.

Bodies
Robbie Williams

God gave me the sunshine,
Then showed me my lifeline
I was told it was all mine,
Then I got laid on a ley line
What a day, what a day,
And your Jesus really died for me
Then Jesus really tried for me

UK and entropy,
I feel like its ****in’ me
Wanna feed off the energy,
Love living like a deity
What a day, one day,
And your Jesus really died for me
I guess Jesus really tried for me

Bodies in the Bodhi tree,
Bodies making chemistry
Bodies on my family,
Bodies in the way of me
Bodies in the cemetery,
And that’s the way it’s gonna be

All we’ve ever wanted
Is to look good naked
Hope that someone can take it
God save me rejection
From my reflection,
I want perfection

Praying for the rapture,
‘Cause it’s stranger getting stranger
And everything’s contagious
It’s the modern middle ages
All day every day
And if Jesus really died for me
Then Jesus really tried for me

Bodies in the Bodhi tree,
Bodies making chemistry
Bodies on my family,
Bodies in the way of me
Bodies in the cemetery,
And that’s the way it’s gon…

Mężczyźni są z Marsa.

Przemogłam dzisiaj swoją niechęć do czytania z ekranu i sięgnęłam do dawno polecanej mi książki "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus". Ciekawe myśli znalazłam już we wstępie... Wysyłam zatem ten fragment, może was trochę zaciekawi ;) dysponuję wersją do wysłania :)


PRZEGLĄD DZIELĄCYCH NAS RÓŻNIC

W poszczególnych rozdziałach książki będę szczegółowo omawiał dzielące nas różnice. Kolejno uzyskamy wgląd w nowe i rozstrzygające sprawy. Oto główne odmienności, jakie zgłębimy:

W rozdziale drugim przeanalizujemy, czym różni się męska skala wartości od kobiecej. Spróbujemy też zrozumieć dwa największe błędy, jakie popełniamy w kontaktach z płcią przeciwną: mężczyźni błędnie ofiarowują rozwiązania i dezawuują uczucia, a kobiety dają rady i instruują. Dla tych, którzy zrozumieją nasze marsjańsko-wenusjańskie pochodzenie, stanie się jasne, dlaczego mężczyźni i kobiety nieświadomie robią pewne błędy. Pamięć o dzielących nas różnicach umożliwi nam uniknięcie tych błędów i reago…

Przyjdzie, nie przyjdzie...? - zjazd w Krakowie

Uwaga, uwaga, nadchodzi...



Niezapomniane wrażenia i przemyślenia :) gratulacje dla krakowskiej ekipy i nowego reżysera :D

***

Weekend spędziłam w Krakowie. Totalny spontan, choć planowany. To jest w sensie, że rozmyślałam o tym: "Ale fajnie byłoby pojechać na zjazd do Krakowa..." i "Ale nie bardzo opłaca mi się jechać na jeden dzień..." A jednak rodzice mieli trochę zajęć do zrealizowania w Krakowie-Nowej Hucie, więc udało mi się pojechać z nimi. Tacie aż wszystko w środku chodziło, jak wjechał do Huty, w końcu jego rodzinne strony... Jednak na samotny wieczorny spacer ulicami mama nie chciała się zgodzić. Huta to Huta... Przemęczył się potem, a ja wraz z nim, śpiąc na krzesłach w kaplicy.

Sobota była niezwykle bogata w treść. Ciekawsze myśli z kazania opiszę w Homo viatorze. Oprócz tego było sporo muzyki i doświadczeń. Chłonęłam wszystko i zapisywałam, co się dało, bo byłam wygłodniała. Ale nie tylko treści, muzyki i doświadczeń, ale i rozmów z ludźmi. I na szczęści…

Es schwindelt mir, es brennt mein Eingeweide...

Lied der Mignon
Text: Johann Wolfgang von Goethe
Musik: Franz Schubert

Nur wer die Sehnsucht kennt
Weiß, was ich leide!
Allein und abgetrennt
Von aller Freude,
Seh ich ans Firmament
Nach jener Seite.

Ach! der mich liebt und kennt,
Ist in der Weite.
Es schwindelt mir, es brennt
Mein Eingeweide.
Nur wer die Sehnsucht kennt
Weiß, was ich leide!

***

Tym razem coś z klasyki, a konkretnie z mojego programu do dyplomu. Dziewczyna, która to wykonuje, ma 18 lat, bardzo jasny sopran, jak dla mnie za mało dramatyczny, jak na taki tekst, ale jednak poprawny. Tutaj wolałabym wykonanie mezzosopranowe w niższej tonacji, żeby zadźwięczało, na przykład wykonanie Krystyny Szostek-Radkowej, które mam na płycie. Albo to poniższe:



Odrobinę zastrzeżeń miałabym do wymowy, ale wykonanie w pełni profesjonalne, a dramatyzm aż przygniatał :) chciałabym to zaśpiewać choćby w jednej czwartej jak ona...

***

Dzisiejszy dzień przesiedziałyśmy z Olą w domu, ona przeziębiona, a ja osłabiona zatruciem i bólami brzucha. Tekst "Es sc…

I'm so scared but I don't show it.

The show
Lenka

I'm just a little bit caught in the middle
Life is a maze and love is a riddle
I don't know where to go I can't do it alone I've tried
And I don't know why

Slow it down
Make it stop
Or else my heart is going to pop
'Cause it's too much
Yeah, it's a lot
To be something I'm not

I'm a fool
Out of love
'Cause I just can't get enough

I'm just a little bit caught in the middle
Life is a maze and love is a riddle
I don't know where to go I can't do it alone I've tried
And I don't know why

I'm just a little girl lost in the moment
I'm so scared but I don't show it
I can't figure it out
It's bringing me down I know
I've got to let it go
And just enjoy the show

The sun is hot
In the sky
Just like a giant spotlight
The people follow the sign
And synchronize in time
It's a joke
Nobody knows
They've got a ticket to that show
Yeah

I'm just a little bit caught in the middle
Life is a maze and love is a riddle
I dont k…

Hitch. Najlepszy doradca przeciętnego faceta

Zauroczyła Cię piękna, niedostępna kobieta? Nie wiesz jak ja zdobyć? Ten film zrealizowano specjalnie dla Ciebie!
Poznajcie Hitcha (Will Smith) najsłynniejszego nowojorskiego swata. Miłość to jego profesja i za opłatą pomaga nieśmiałym mężczyznom zdobyć wymarzone kobiety - w nie więcej niż trzy randki - gwarantowane! Jest doskonały w swoim fachu, ale cały czas stara się zachować anonimowość. Jednym z jego klientów jest Albert (Kevin James), doradca finansowy bogatej dziedziczki fortuny Allegry Cole (Amber Valletta), w której jest szczerze zakochany. Podczas jednego ze spotkań z klientem Hitchowi wpada w oko śliczna Sara Melas (Eva Mendes). Tymczasem Sara jest dziennikarką i za wszelką cenę próbuje zdemaskować sławnego na całym Manhattanie mistrza w rozwiązywaniu kłopotów sercowych śledząc każdy krok Allegry. Miłość spada na Hitcha jak grom z jasnego nieba i w bohaterze zachodzi istna przemiana. Sara natomiast pozostaje nieustępliwa nie zdając sobie sprawy, że ten, którego szuka znajduj…

Pani Dalloway.

Weekend w domu, wieczór filmowy. Nieszczęsne DVD miało zepsutą głowicę, więc nie chciało mi czytać większości płyt. Włączyłam "Pani Dalloway" i odnalazłam film, którego klimat zupełnie mnie wciągnął.

Recenzja z filmweb.pl

Obiecujący początek. Taki jak książki. Świadectwo tamtych czasów. Historia o miłości, przyjaźni, wspomnieniach i tragediach ludzkich. Oraz bezduszności, zimnej obojętności na los weteranów wojennych. Clarissa Dalloway była taka, jak można było ją sobie wyobrażać. Dystyngowana kobieta, żona. Trochę za bardzo przejmująca się swoim przyjęciem, ale w tym wszystkim niezwykle urocza. Z sentymentem, radością i rozrzewnieniem wspomina dawne czasy.

Wszystkie retrospekcje są przywołane jakimś zdarzeniem. Czy to pojawienie się Petera, dawnego przyjaciela, a nawet kogoś więcej, czy też zwykły spacer. To wszystko przenosi Clarisse do świata, którego już dawno dla niej nie ma. Jednak pojawiają się w jej życiu duchy przeszłości. Przyjaciele, muzyka, taniec.
Wątek młodego chł…

Dragostea din tei po polsku. Dlaczego? Bo mózg mi się zlasował :P

Dla rozluźnienia muzycznego tematu wrzucam artykuł o pewnym popularnym swego czasu przeboju lata, mianowicie "Dragostea din tei" O-Zone, który leciał niemal na okrągło na wszystkich stacjach i który jakoś bez zastanowienia wszyscy nucili. Co jednak kryje się za tymi słowami? Ano poczytajcie.


Jest ich trzech. Dan Balan: - czarne okulary, rozpięta, granatowa koszula w paski;
Arsenie Toderas, blond wlosy, biale spodnie, czarna koszula oraz Radu Sarbu, żółto-zielona koszula, charakterystyczny głosik.

Wiem, wiem, O-Zone, rumuński zespół z Mołdawi, to straszny kicz i chała, a ich pieśń "duma duma jej" zwana też "juma juma gej" albo "wlej se wlej" to wielki prymityw z gatunku disco-polo... Ale jak już raz wpadnie w uchu to słucha się tego diabelnie przyjemnie. Na szczęście nie śpiewają po polsku...

Dragostea din tei

x5
Ma-ia-hii
Ma-ia-huu
Ma-ia-hoo
Ma-ia-haa

Tego na pewno nie trzeba tłumaczyć – we wszystkich językach świata będzie brzmiało jednakowo, no moż…