Translate

Aslan.



Obejrzałam wczoraj "Opowieści z Narnii. Lew, czarownica i stara szafa", bo akurat leciało w telewizji. Trafiłam na to niestety po godzinie, jak już się rozpoczęło. Nie jestem przekonana do filmów fantasy, ponadto znajomi opowiadali, że są tam analogie biblijne, a takich mieszanek nie za bardzo lubię, ale zobaczyłam tę głębię obrazu i mnie wciągnęło. Przyznaję, film jest naprawdę dobry.
Najbardziej spodobał mi się cytat z zakończenia filmu.

Łucja wyszła na balkon i zobaczyła w oddali odchodzącego Aslana. Wtedy podszedł do niej satyr i powiedział:
-Nie smuć się. Wróci w swoim czasie. Nie można go zatrzymywać, w końcu nie jest całkiem oswojony.
-Nie, ale jest dobry.


I to było dla mnie szczególne zakończenie wieczoru, w którym było na początku smutno i nieprzyjemnie przez pewnego nieznajomego człowieka, ale zakończyło się sympatycznie i miło dzięki komuś dobremu i nie do końca oswojonemu ;)

PS: Mróz ścisnął na dobre, warzywa na balkonie zamarzły na kość. Nie wiem, czy teraz wnieść je do mieszkania, czy postępować z nimi jak z mrożonkami, że "po rozmrożeniu nie można ich ponownie zamrażać" ? :P ach, te życiowe dylematy... :P

Komentarze