Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2008

Bo wszystkie dzieci nasze są :P

Kikusia - 2 latka :)

Z okazji nadchodzącego dnia dziecka nasze szalone chofeszowe dziewczyny wpadły na pomysł, że wszyscy wstawiają sobie zdjęcia z dzieciństwa jako avatary i robimy konkurs na najbardziej odjazdowe zdjątko :) główna nagroda: buziak od Maykiego :* jest o co walczyć ;)

Ostatnio omawiamy na zajęciach z literatury tekst Thomasa Manna "Der Tod in Venedig" ('Śmierć w Wenecji'). Jeśli kogoś interesuje streszczenie, można je znaleźć tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Amier%C4%87_w_Wenecji
W każdym razie głównym bohaterem jest Gustaw von Aschenbach, 50-letni dziadek, który wyjeżdża na wczasy do Wenecji i zakochuje się w kilkunastoletnim polskim chłopczyku Tadziu
Ale ponieważ w mieście grasuje cholera, nasz bohater umiera, żeby było bardziej dramatycznie i dobrze, jednego zboczeńca mniej

A dzisiaj oglądałyśmy ekranizacje tego dzieła, recenzję można również przeczytać tutaj:
http://www.filmweb.pl/f34397/%C5%9Amier%C4%87+w+Wenecji,(1971)
(Szczerze? Nie polecam,…

Black Angel

Widzę, że zmiany na blogu wywołały lekkie ożywienie wśród odwiedzających :)
Przyznam, że ten komentarz mnie rozwalił (domyślam się, że napisał go jakiś facet):
Gratulacje, może to pierwszy mały kroczek do zmiany... stanu cywilnego ;)Niestety, muszę tego kogoś rozczarować, na takie radykalne zmiany się nie zanosi, a tym bardziej tylko z tego tytułu, ze zmieniłam kolorki na blogu czy wstawiłam kilka serduszek.
A to, że w końcu poczułam się taką typową kobietą, też nie jest żadnym zaproszeniem do zawarcia ze mną bliższych znajomości. Nadal w środku pozostałam dumną, niezależną Statue of Liberty.
Zastanawiam się, co właściwie tak pasjonuje facetów, jeśli chodzi o kobiety. Kobieta to jedno z najbardziej niezdecydowanych stworzeń, jakie nosi ziemia. Nawet jeśli twierdzi, że wie, czego chce, to i tak nie wie. Ma humory i nastroje zmienne tak skrajnie, że sama za nimi nie nadąża, niezależnie czy jest w trakcie PMS, czy w normalnym dniu miesiąca. Poza tym jest uzależniona od swojego faceta: od oka…

Hardcorowa wyprawa rowerowa ;)

Wpadłam dzisiaj na hardcorowy pomysł, żeby wybrać się gdzieś w dal na rowerach. Hardcorowy, bo nie jeździłam tak konkretnie od ładnych paru lat :P no i nie ćwiczę od roku, tak się jakoś rozleniwiłam... A tu machnęliśmy 33 km w 3 h :) Filip wpadł na pomysł, że skoro mamy 3 godziny do zmroku, to jedziemy najpierw 1,5 h tak daleko, ile damy rady, a potem wracamy inną drogą. I tak zrobiliśmy.Nasze wspaniałe maszyny :)
Mieszkamy w pięknych, wyżynnych terenach Pogórza Strzyżowsko-Dynowskiego, w pobliżu Czarnorzecko -Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego, więc trasa była przepiękna. Może nie wtedy, gdy trzeba było się wspinać z rowerami pod ostrzejsze wzniesienia, ale zjazd bez hamulców w pełnym pędzie z góry wynagradzał wszystko :)
Moje sprytne rodzeństwo pobrało sobie sprawniejsze rowerki, a mi pozostawili mojego 11-letniego grata Wigry 3, z małymi kółkami i trzeszczącymi piastami, tłumacząc się tym, że tylko ja wiem, jak się na nim jeździ, żeby się nie zabić :P

I tak:Ola na hamerykańskim r…

Jeszcze jedna zmiana

Znowu zmiana tytułu i layouta przy okazji.
A tak mi spontanicznie przyszło do głowy, że jaki tam ze mnie Mind. Mind to jest Rozum. W stu procentach. W końcu facet i w ogóle. A ja jestem Heart. Kobieta w stu procentach. Takie tętniące życiem, czasami rozpalone, naiwne i łatwowierne Serce.
Jestem po to, żeby czuć. Oczywiście zdarza mi się również i myśleć, i to całkiem intensywnie. Przecież muszę sobie jakoś radzić w starciach z Rozumem. Ale w czuciu biję go na głowę.

Właściwie to dopiero niedawno odkryłam, że jestem Sercem. Wcześniej myślałam, że jestem Rozumem: chłodna, logiczna, opanowana i perfekcyjna. Nawet udawało mi się taką być i odstraszać innych. Kika - męska logika, Kordian, dumna Statue of Liberty i inne przydomki. Ale wcale nie jestem chłodna, tylko skryta. Bynajmniej nie logiczna, bo intuicyjna. Opanowana przeważnie. Perfekcyjna też przeważnie, chociaż coraz częściej pozwalam sobie na małe zaniedbania.
Dobrze jest tak uwolnić się od dźwigania pancerza dumy i niezależno…

Długi weekend :P grrrrrr :////

Proszę mnie denerwować w tych dniach i nie używać przy mnie tego wyświechtanego, obieganego hasła "długi weekend". Bo pogryzę :P
O tym, że nie mamy w piątek godzin rektorskich, dowiedziałam się we środę. I jak łatwo można się domyślić, nie byłam tą nowiną zachwycona. Postanowiłam zatem weekendowo spędzić czwartek: wstałam o 11, nie uczyłam się, tylko robiłam różne ciekawe rzeczy... ;) Ale o godzinie 23 stanęłam przez perspektywą piątkowego wstawania o 4.30 na zajęcia... Rozum, wolny od zajęć, jak miażdżąca większość szczęśliwców w tym kraju, z satysfakcją napisał: no cóż, nie wszyscy mogą jutro spać do woli :P nawet mnie namawiał, żebym zrobiła sobie wolne, ale to nie wchodziło w grę - obecności się przydadzą... Więc ponarzekałam na niesprawiedliwość losu i dałam się w końcu przekonać, że powinnam iść spać...
Po krótkiej i słabo przespanej nocy powlokłam się na przystanek, by przekonać się, że w dzisiejszym dniu autobusy nie kursują normalnie... I czekałam pół godziny, aż…

Rodzinnie i autentycznie, czyli zjazd CFM w Krakowie :)

Zjazd w Krakowie zapamiętam jako zjazd rodzinny. Pojechaliśmy całą rodziną samochodem (co się na zdarza raz na parę lat ;), byliśmy zakwaterowani całą rodziną w pokoju gościnnym, a właściwie małym mieszkaniu :) śpiewaliśmy rodzinnie pieśni na nabożeństwie, a tata był głównym mówcą i miał kazanie o autentyczności :) ponadto spotkaliśmy się z naszą rodziną z Krakowa na nabożeństwie, a w niedzielę rodzinnie zwiedzaliśmy miasto :)


Księżniczka na ziarnku grochu ;)
Zjazd rozpoczęty. Konferansjerzy: Michał vel Pastor i Lidka :)"Proszę się przywitać z osobami siedzącymi obok i przedstawić według następującego wzoru: nazywam się Michał, urodziłem się 6 kwietnia 1991 roku, posiadam szeroki wachlarz zainteresowań" ;)
Początkowo nie mogłam się wkręcić. Nie wyspałam się, zresztą jak niemal wszyscy z rodziny. Śniło mi się, że gadałam z Rozumem na gg, jak zwykle coś robiąc, przed kimś uciekając... W końcu powiedział: wiesz, gadamy już prawie 12 godzin, jest już 6 rano :P i w tym momencie zad…

Rozumek vs Serce

Fragment książki Janusza L. Wiśniewskiego "S@motność w sieci". Od Rozumu. Stąd się wzięło to przezwisko, którym go podpisuję na blogu. Nie czytałam calej książki, ale ten fragment jest po prostu... Prawie jak nasze rozmowy ;) pomijając tematykę...
A swoją drogą, Rozum i Serce żyją w jednym organizmie i są sobie nawzajem potrzebne... Co więcej, organizm nie może funkcjonować zarówno bez jednego, jak i drugiego...


Ty go chyba jeszcze nie znasz, prawda? Pozwól, że Ci przedstawię. Pan dr M. Rozumek. Mój własny. „M" to od Mądry.
On nie zwraca się do mnie inaczej niż „Serce". Zupełnie ignoruje moje imię. Przyzwyczaiłam się już. Dla niego jestem „Serce". To nie jest chyba obraźliwe, prawda?
Trudno z nim dyskutować. On po prostu mało czuje. Pić też zaczął dopiero, gdy go zdenerwowałam. Zrobiłam sobie w pamięci notatki z tego, co mi mówił. Głównie dla Ciebie. Ty lubisz takie dyskusje.
Rozumek: Serce! Ty pijesz?!
Serce: Ja? Nie, skądże. To tylko whisky.
Rozum: Lubię taki…

To my, Genies z I grupy :)

Wreszcie mam fotki najfajniejszych dziewczyn na roku :) niech świat ujrzy te szlachetne oblicza, błyszczące geniuszem, objawionym w postaci szeregu piątek z ostatniego koła u PCV ;P
Tylko tutaj nieoficjalna galeria z wycieczki do Niemiec ;)

Berlin! Berlin! Wir fahren nach Berlin!
Justynka, Wiola, Iza i Ewa

Kontrola :P Grzeczne jesteście? Nie rozrabiacie? ;P
Nie dziwne :P
Niezapomniane hity:
- wypadek na torach i 20 minut opóźnienia :/
- ludzie-krety :P
-odgłosy wiewiórek ;)
-spotkanie z wybuchową toaletą :P zawał serca gwarantowany :P
-facet w głośniku usiłujący czytać po niemiecku :"Kurz erreichen wir..." :P
-gra w skojarzenia, czyli popis elokwencji ;)
-pan Kawa i Herbata :)
-...i wiele, wiele innych :)

***

Powrót... równie rozrywkowy :)

Na dworcu w Cottbus, w oczekiwaniu na przesiadkę.
Nudziłyśmy się... to Justynka robiła nam francuzy :)


Hurra, mam sieć! Mam gg! No to szalejemy :)))
Kika po przekroczeniu granicy :)



Nie ruszać, nie zagadywać, nie przeszkadzać! Ugryzę! :P



"Ona nie ma..…
Złote gody
Wisława Szymborska

Musieli kiedyś być odmienni,
ogień i woda, różnić się gwałtownie,
obrabowywać i obdarowywać
w pożądaniu, napaści na niepodobieństwo.
Objęci, przywłaszczali się i wywłaszczali
tak długo,
aż w ramionach zostało powietrze
przeźroczyste po odlocie błyskawic.

Pewnego dnia odpowiedź padła przed pytaniem.
Którejś nocy odgadli wyraz swoich oczu
po rodzaju milczenia, w ciemności.

Spełza płeć, tleją tajemnicze,
w podobieństwie spotykają się różnice
jak w bieli wszystkie kolory.

Kto z nich jest podwojony, a kogo tu brak?
Kto się uśmiecha dwoma uśmiechami?
Czyj głos rozbrzmiewa na dwa głosy?
W czyim potakiwaniu kiwają głowami?
Czyim gestem podnoszą łyżeczki do ust?
Kto z kogo tutaj skórę zdarł?
Kto tutaj żyje, a kto zmarł
wplątany w linie czyjej dłoni?

Pomału z zapatrzenia rosną się bliźnięta.
Zażyłość jest najdoskonalszą z matek
nie wyróżnia żadnego z dwojga swoich dziatek,
które jest które, ledwie że pamięta.

W dniu złotych godów, w uroczystym dniu
jednakowo ujrzany gołąb siadł na oknie.

Galeria z Niemiec :)

Ja i Leipzig.


No, w końcu się udało: znalazłam parę godzin, przejrzałam te kilka GB zdjęć, wybrałam najciekawsze, obrobiłam, przesłałam do galerii i opisałam :)
A teraz możecie oglądać i zazdrościć ;)

http://picasaweb.google.com/kikah86/BerlinLeipzig817Kwietnia2008

A przy okazji zapraszam do galerii obok, gdzie znajdują się moje artystyczne fotki :)
W razie czego link po prawej stronie bloga :)