Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2014

Poznań - miasto banków i książek

Bardzo fajny, chociaż dla mnie bardzo krótki weekend w Poznaniu z zespołem. W tym roku mam zajęcia ze studentami dwa razy w miesiącu, więc jest trudno znaleźć zupełnie wolny weekend, żeby być na całej próbie. Musiałam jechać pociągiem dzisiaj rano. Dawno nie jechałam PKP, ale okazało się, że są połączenia szybkie, wygodne i tanie, bo za bilet kupiony przez internet z Poznania do Warszawy zapłaciłam tylko...39 zł :-) za tyle samo przejechałam w drugą stronę z blabla car. Jednak nie jest łatwo znaleźć przejazd w niedzielę rano, zatem InterRegio spadł mi jak z nieba. Jedynym mankamentem tej podróży była ostatnia stacja, gdyż od dnia dzisiejszego Dworzec Centralny i Zachodni jest zamknięty dla pociągów dalekobieżnych z powodu remontu mostu kolejowego i pociągi są puszczane przez dworzec Warszawa Gdańska. A żeby z Gdańskiej dostać się na Zachodni, trzeba wsiąść w SKM linii S9, która dojeżdża do tajemniczego peronu 8, oddalonego od pozostałych peronów o jakieś 300 m i pokonać zawiłą trasę,…

West Side Story

Nagrodzony 10-cioma Oscarami najsłynniejszy musical w dziejach kina. Ponadczasowa opowieść o miłości Romea i Julii przeniesiona w realia amerykańskich przedmieść lat 50-tych. Dwoje młodych ludzi, przeżywających swą pierwszą miłość, wmieszanych zostaje w porachunki gangów, które prowadzą do tragedii. Wzruszająca historia, wspaniała muzyka i niezapomniane piosenki.
Obejrzałam "West Side Story" wczoraj po raz pierwszy, w połowie oglądania wyłączając napisy, które nie chciały się za żaden sposób zsynchronizować. I okazało się, że rozumiem, może nie każde słowo, ale wszystko, co aktorzy chcieli ważnego przekazać, wyrażali w bardzo sugestywnej grze mimiką twarzy, w gestach i nastrojach budowanych przez śpiew i muzykę. Dla mnie tym samym film osiągnął mistrzostwo. I okazuje się, że nieraz nie potrzeba wielu słów, żeby rozumieć. Bardzo dużo informacji przekazują środki niewerbalne, takie jak emocje.  Pamiętam, jak nasz musical w Warszawie oglądali głuchoniemi. Nie słyszeli muzyki, t…

Praga kolorowa - parapetówka u Oli

Pogoda dopisała tego dnia, jak przystało na pierwszy dzień wiosny. Było fantastyczne słońce, w WKD włączyli klimatyzację, niektórzy odważni wyskoczyli w spodenkach, a mnie paliły skarpety na stopach. Miałam tego dnia trochę do załatwienia: dodatkowe zajęcia i odbiór naszywek. Jak się już z tym wszystkim ogarnęłam (500 naszywek to niemało), pojechałam zawiłymi drogami z Piastowa na dworzec Wileński, żeby dotrzeć do nowego mieszkania Oli, która w tym tygodniu wyprowadziła się z Warszawy. Klimaty Pragi są niesamowite. Po jednej stronie stoi intensywnie żółta cerkiew prawosławna, naprzeciwko rozkopana ulica - plac budowy nowej linii metra, zza rogu wychodzi facet oferujący konspiracyjnym szeptem papierosy, a sam dworzec okazał się chyba najbardziej kolorowym dworcem w Warszawie (nie licząc stacji Warszawa Stadion). Jest dworcem czołowym (Kopfbahnhof), co oznacza, że pociągi dojeżdżają tam i nie przejeżdżają dalej, tylko zawracają. Istny koniec świata ;)

Dworzec Wileński, nazywany pierwotn…

Sens bezsensu.

Regina Spektor to dawno odkryta i lubiana piosenkarka dźwiękonaśladowcza. Piosenka nie jest nowa, bo pochodzi z płyty z 2009 roku, ale jakoś zdążyła mi umknąć. Naprawdę daje do myślenia. Warto poczytać tekst.
Przeprowadziłam dzisiaj poważną pedagogiczną rozmowę z moją uczennicą, która ma niedługo egzaminy szóstoklasisty i jest tak przytłoczona nauką, że przyszła zniechęcona do wszystkiego, łącznie z niemieckim. Nie do uwierzenia, jak zwykła przyjacielska rozmowa potrafi zmienić nastawienie. Julka wyszła podniesiona na duchu i zaczęła widzieć sens dalszej nauki. Czułam się, jakbym stoczyła bitwę. Nie jest łatwo utrzymać motywację, zwłaszcza u dzieci, które nie mają serca do ćwiczeń i rezygnują.  Kiedy jechałam na kolejne zajęcia do Warszawy i udało mi się dogonić odjeżdżający autobus, wbiegając po schodach na Rakowie, naszła mnie filozoficzna refleksja o sensie życia: nie ma sensu analizować sensu życiowych  drobiazgów. Jak zaczniesz to robić, szybko dojdziesz do wniosku, że nic nie m…

Takiego chłopaka.

Czy znacie iSing? To ciekawy program do nagrywania własnych wykonań popularnych piosenek. Przyjemnie się z niego korzysta, kiedy robimy cotygodniowe nagrania konkursowe. Ma bardzo dobre podkłady porównywalne z oryginałami i całkiem prosty system nagrywania i udostępniania :) wczoraj spędziłam cały wieczór na nagrywaniu czego tylko się dało z postępującą wieczorną chrypką. I zakończyło się alternatywą :) wiem, ta piosenka tchnie desperacją, ale nie martwcie się o mnie. Jestem kobietą, która uczy się czekać i nie chce marnować czasu na wyglądanie przez okno wieży za królewiczem, tylko znajduje różne rodzaje służby. Dlatego pomimo postępującego wieku, przygnębiającej sytuacji na Ukrainie i rychłego krachu systemu emerytalnego ciągle jestem pełna życia i pozytywnych widoków na przyszłość :)
Ps. Znam jednego człowieka, którzy nie lubi pisać wiadomości na fb i potrafi napisać długiego maila o pierwszej w nocy, którego odbieram następnego dnia rano. Jak do tej pory odbieranie poczty kojarzy…

Ludzie-grzyby

Ludzie-grzyby, jak się dowiedziałam na dzisiejszym wykładzie na Foksal, to osoby z załączonego obrazka. Znacie takich, którzy swoim zachowaniem odbierają wam energię, pewność siebie i radość życia? To zerwijcie kontakty z nimi. Przywołajcie ich do porządku. Nie czekajcie lata, aż to się zmieni. Jest naprawdę ciężko uświadomić sobie, że ktoś może być toksyczny, zwłaszcza, jeśli jest to bliska osoba. Ale nikt nie ma prawa cię niszczyć.
Bardzo babskie popołudnie i wieczór miałam. Ola mnie odwiedziła i po tygodniu studenckiego jedzenia zrobiłyśmy sobie mega obiad. Potem pojechałyśmy na wykład, a po wykładzie spontanicznie zgarnęłyśmy dziewczyny i pojechałyśmy do kina na "Facet (nie)potrzebny od zaraz". Z góry uprzedzam: nie idźcie, jeśli nastawiacie się na typową komedię romantyczną, to nie te klimaty. Ale jeśli lubicie niszową muzykę, kochacie zdjęcia Warszawy i doceniacie polską współczesną sztukę filmową, to bardzo polecam. 



Wagary

Jedna z moich uczennic pojechała dzisiaj na wycieczkę i rodzice nie powiadomili szkoły, że odwołują zajęcia. Miałam więc godzinę do kolejnych zajęć i przyszedł mi spontaniczny pomysł na przejażdżkę rowerową nad stawy raszyńskie. To oaza spokoju pośrodku zurbanizowanych podwarszawskich osiedli. Pływają tam łabędzie i kaczki, wokół brzegu kwitną żółto podbiały, a w tafli wody marszczonej wiatrem skrzy się słońce. Ponieważ w jedną stronę jedzie się 15 minut, więc nie pobyłam długo nad wodą, ale radość z przebywania na słońcu zdążyła się udzielić :) Michałowice są zazielenionym terenem, ale cała ta zieleń jest na prywatnych gruntach, więc żeby zaszyć się w dziką przyrodę, trzeba przejechać kawał drogi. A mi strasznie brakuje tej przyrody i przestrzeni. 

Wołaj: słońce.

Dostałam kolejne zlecenie tłumaczenia, zatem moje dopołudnia są zajęte przed komputerem. I tak zazwyczaj siedzę przed komputerem, czy mi za to płacą, czy nie. Ale robi się to coraz trudniejsze, kiedy za oknem jest taka pogoda, jak teraz: oślepiające słońce, błękitne niebo bez jednej chmurki i błogie ciepło. I, kurczę, żadnego pretekstu, żeby wyjść... No i żadnego sensownego parku czy czegokolwiek. To po co człowiek uciekał z miasta? Cóż, jak się pracuje po południu i wraca do domu, jak jest już ciemno, to trochę trudno wyrwać się z kimś na spacer :( Chyba się w końcu wybiorę do tego Kampinosu pod koniec tygodnia, jak się pogoda nie pogorszy. Miesiąc temu się nie udało, to może teraz wreszcie wypali :)
Zaczął się nowy sezon X-Factora. Oglądam na TVN player i czuję się totalnie zmiażdżona muzyką. Niewiarygodne, ile zdolnych osób żyje w tym kraju, mając głos dorównujący skali takich sław, jak Beyonce czy Christina Aguilera. Mega, mega mocna dawka wzruszenia, odjazdowości, inspiracji. Je…

The Godfather

Nastał w końcu ten dzień, kiedy obejrzałam słynnego "Ojca chrzestnego" w ramach nadrabiania oscarowych zaległości. Co więcej - zaczęłam od książki, jak tylko była dostępna w bibliotece. Muszę przyznać, że jest mi trudno porównywać filmową adaptację z książkowym oryginałem, ponieważ pomimo faktu, że film jest bardzo wierny w treści, to oba dzieła tworzą jakby dwie odrębne opowieści. Powieść jest bardziej nasycona z racji swojej objętości, czytając opisy i historie postacie stają się dla nas bardziej prawdziwe. Film jest skondensowaną powieścią bez wątków pobocznych, przez co ma się wrażenie, jakby bohaterowie byli pozbawieni uczuć czy ludzkich odruchów. A jednak postać dona Corleone grana przez Marlona Brando jest tak charakterystyczna, że nie da się wyobrażać go inaczej, to samo Michael kreowany przez Ala Pacino. Cytat z recenzji na filmweb mocno mnie zastanowił.
Jak każdy szowinista upajam się światem, gdzie prawdziwi mężczyźni są twardzi, honorowi i mają niezachwiany kodek…

This is a man's world.

Dzień Kobiet był dla mnie najbardziej pracowitym dniem w roku, bo świętowałam go podczas zjazdu w Podkowie, gdzie prowadziliśmy śpiew i graliśmy musical. Dlatego dzisiaj pozwoliłam sobie na długi, kilkunastogodzinny regenerujący sen. A dzisiaj mamy Dzień Mężczyzny, zatem wszystkiego najlepszego, panowie :)

A little bit of spring

Niewiarygodne - te kwiaty rozkwitły na moim oknie w ciągu jednego dnia! Dostałam niewielką doniczkę z żonkilami jako nagrodę w konkursie zespołowym za najlepszą piosenkę tygodnia (śpiewałam "Tańczące Eurydyki" Anny German). Wiozłam ją aż z Pszczyny, ale kiedy się widzi taki radosny kolor na oknie, to aż się chce żyć :) na zewnątrz jest pochmurno, rzadko wychodzi słońce, więc pogoda jeszcze bardziej zimowa niż wiosenna. Wytrzymajmy!

Oscarowa noc

Kiedy jechałyśmy w piątek do Pszczyny z Blablacar i dyskutowałyśmy z kierowcą o naszych kandydatach na Oscary, nie wiedziałam jeszcze, że będę wracać w nocy z niedzieli na poniedziałek do Warszawy i sprawdzać relacje z gali oscarowej na bieżąco. Nie miałam zwyczaju zarywać nocy na takie imprezy. Ponieważ miałam tylko internet w telefonie, więc posiłkowałam się stroną PolskaTimes, gdzie aktualizowano na bieżąco wydarzenia z Los Angeles.  Szczerze mówiąc, nie widziałam żadnego z nominowanych filmów oprócz "American hustle", które w końcu nie dostało żadnej statuetki. Kilka z nich to prawdziwe historie, dosyć ciężki dla mnie materiał, więc nie było sposobności, żeby obejrzeć. Ale zawsze można nadrobić ;) Było mi szkoda, że Leo nie dostał oscara, ale podobno McConaughey był rewelacyjny. Ja widziałam zaledwie dwa filmy z nim, średniej jakości, więc trudno mi się wypowiedzieć o jego statucie. Natomiast Leo powinien dostać nagrodę za całokształt.  Warto przeczytać przy tej okazji …