Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2009

"Zielony kapelusz" DJ Bomb, Diverse i zakupy N-K ;)

Kolejny dzień z serii "Śmianie z byle czego" :P wiecie, wyszło słońce, zrobiła się wiosna i podniosła mi się ogólna aktywność organizmu :P
Wybrałam się dzisiaj na poważną misję w poszukiwaniu wiosennego płaszcza. Złaziłam jeden targ i zrezygnowana powlokłam się do drugiego. Po drodze spotkałam Natalkę, która poszukiwała spodni dla siebie i koszulki dla siostrzenicy, więc poszłyśmy razem do Grafiki.Ponarzekałyśmy obydwie na chodzenie po sklepach, ze nigdy nie ma tego, co się nam podoba, że wszystko jest horrendalnie drogie i w ogóle :P ale największym hitem było wejście do Diverse'a :P rozległy się jakieś dźwięki tandetnego dance i Natalka zdegustowana stanęła w wejściu. Powiedziałam do niej: "To wyjdź, a ja się porozglądam" :P a ona w tym czasie wysłuchała tego hitu i zapamiętała frazę "zielony kapelusz". I stąd ten filmik u góry :P normalnie było śmianie do końca dnia :D :D :D


Inne hiciarskie komentarze Natalki:
- o czarno-czerwonej sukience z falbank…

Budzikom śmierć!

♫ Budzikom śmierć ♫
Piasek

No jeszcze nie nikt nie obudzi mnie
właśnie przychodzi najlepszy sen
już jestem w środku genialnie cicho jest
telefon dzwoni a może go zjeść
na dworze zima jak nie to leje deszcz
naciągnę kołdrę tak lepie to wiem
tu żar tropików i o czymś jeszcze śnię
wstań jeśli musisz bo ja chyba nie

Ref.
I do południa budzikom śmierć
a po północy niech dzwoni kto chce
rano trzeba wstać rano to jest
tak gdzieś po pierwszej bo później już nie

Zdobywam skarb i całkiem niezłą... wiesz
byłaby moja a czuję że gdzieś
sąsiad z wiertarą morderczo skrada się
to cisza dzienna jest bo ja jeszcze śpię

i do południa ...

świat lepszy jest piękny jest świat
gdy można spać
śpij oczy zmruż kotki dwa i
i takie tam
i do południa...

***
Sie wstało sie...
Pozwoliłam sobie dzisiaj na błogie lenistwo do godzin południowych, ponieważ jutro o 8 rano podreptam do liceum obserwować lekcje. Wstałam, zaczęłam przymierzać bolerka do sukienki na festiwal, potem zrobiłam sobie jakieś śniadanko, włączyłam kompa... Nie no, coś tu …

No ideals.

♫While I'm Waiting ♫
John Waller

I'm waiting
I'm waiting on You, Lord
And I am hopeful
I'm waiting on You, Lord
Though it is painful
But patiently, I will wait

I will move ahead, bold and confident
Takeing every step in obedience
While I'm waiting
I will serve You
While I'm waiting
I will worship
While I'm waiting
I will not faint
I'll be running the race
Even while I wait

I'm waiting
I'm waiting on You, Lord
And I am peaceful
I'm waiting on You, Lord
Though it's not easy
But faithfully, I will wait
Yes, I will wait
I will serve You while I'm waiting
I will worship while I'm waiting
I will serve You while I'm waiting
I will worship while I'm waiting
I will serve you while I'm waiting
I will worship while I'm waiting on You, Lord

***

Jeszcze kilka słów o filmie "Fireproof", który oglądałam w Pszczynie. Wywarł na mnie ogromne wrażenie, a nawet o nim szerzej nie wspomniałam. Wstyd.



Caleb Holt żyje według porzekadła starego strażaka: nigd…

No heroes.

Ostatnio dochodzę do wniosku, że wszystko na tym świecie jest pogięte. Niby są jakieś zasady, jakieś reguły postępowania, Biblia, dekalog itd., ale i tak każdy interpretuje je po swojemu. Są ludzie bardziej konserwatywni, którzy żyją obwarowani przepisami, mają ustalony swój kodeks postępowania, wolą żyć w samotności, niż integrować się z ludźmi, którzy mają inne, wg nich błędne poglądy. Są ludzie, którzy podchodzą do tego bardziej na luzie, owszem, mają swoje zasady, ale nie próbują narzucać ich innym, pewne bardziej ogólne zasady traktują raczej jako wskazówki, z których mogą skorzystać lub nie. Są też tacy, którzy powtarzają, że chcą słuchać Boga, oddawać Mu cześć, a w codziennym życiu kierują się głównie swoimi zachciankami: zmieniają partnerów jak rękawiczki, chodzą na zakrapiane imprezy itd.
Nie ma kryształowych bohaterów, nie ma ludzi doskonale mądrych, nie ma absolutnych autorytetów, nie ma sprawiedliwego ani jednego. Jest za to masę obłudy, hipokryzji, zakłamania, fałszywej p…

I'm just a lucky so 'n' so ;)

I'm just a lucky so and so
Duke Ellington & Louis Armstrong

As I walk down the street,
Seems everyone I meet
Gives me a friendly "Hello!";
I guess I'm just a lucky so 'n' so!


The birds in every tree
Are all so neighbourly,
They sing wherever I go;
I guess I'm just a lucky so 'n' so!


If you should ask me the amount
In my bank account,
I'd have to confess that I'm slippin',
But that don't worry me,
Confidentially
I've got a dream that's a pippin!


And when the day is through,
Each night I hurry to
A home where love waits, I know,
Guess I'm just a lucky, just a lucky so 'n' so!

***
Dzisiaj znalazłam akurat tę piosenkę na mojej playliście. Uwielbiam głos Armstronga i jego pogodne piosenki człowieka idącego ulicą. No i to urocze pianino tak perlące się dźwiękami w powietrzu. Jakoś ten tekst do mnie dzisiaj przemówił. Może faktycznie tak czy siak, jestem szczęściarzem ? ;)

Dzisiaj kolejny dzień w biegu. Odpuściłam sobie uczelnię,…

Związek umysłów

Czytam ostatnio pamiętniki Canettiego "Die Fackel im Ohr" (Pochodnia w uchu). Lektura, ale ciekawsza, niż inne.

Elias Canetti jest pisarzem austriackim, nagrodę Nobla otrzymał w 1981 r. Jak wielu obywateli austriackich pierwszej połowy XX w. miał bogatą historię rodzinną - urodził się w Bułgarii, w rodzinie żydowskiej, która przywędrowała tam z Hiszpanii. Kształcił się również w Anglii i Szwajcarii, pisał w języku niemieckim.

"Pochodnia..." jest utworem autobiograficznym i filozoficznym. Obejmuje lata 1921-31, spędzone głównie w Berlinie i w Wiedniu. Opowiada o duchowym rozwoju Canettiego, spotkaniach, przyjaźniach, miłości. Mówi też o jego intelektualnych fascynacjach - relacjach władzy i społeczeństwa oraz o groźnych zjawiskach 20-lecia obserwowanych z bliska.

Najbardziej zainteresował mnie wątek jego "związku umysłów" z Vezą, opisany niezwykle głęboko. Potem, jak podają biografie, 1934 roku Veza Taubner i Elias Canetti, żyjący od lat w nieformalnym związk…

Wiosennie :)

Wiosna uderzyła dzisiaj z całą mocą słonecznej energii :)
Wyciągnęło mnie na pole (tak! u nas na południu mówi się "na pole" :P) z aparatem, żeby porobić zdjęcia przyrody, Roni i swoje :P niestety, tym razem nie było Oli, więc moje zdjęcia robił niezawodny samowyzwalacz...


A tutaj przebiśniegi z Wojkówki :)
Btw.zdążyłam się poparzyć pierwszymi pokrzywami, jak leżałam na ziemi, usiłując zrobić makro :P


Ronia i przebiśniegi


I see skies of blue and clouds of white
The bright blessed day, the dark sacred night
And I think to myself, what a wonderful world :)


W parku






Like the desert waiting for the rain,
Like a school kid waiting for the spring,
I'm just sitting here, waiting for you
To come on home and turn me on...


Wisłok

Na koniec: artystycznie.


Nie mam jakichś specjalnych przemyśleń. Ostatnio tak po prostu sobie żyję dniem i jest dobrze. Jak jest słońce, to się pozytywnie ożywiam. Jak pada, to popadam w odrętwienie. Czekam, aż będzie prawdziwa wiosna.

Jutro powrót do miasta... A tak …

13-go. Pogodniej :)

Pray 4 love
Afromental

I was young, she was young,
We were together like the birds in the sky,
Watching stars, catching time,
All in hands haven’t thaught for all the life,
There’s a pain caused by run away,
I never did confess it to world,
And now I would like to have it all around ,
Love back around me,

(x2)
I pray for love,
Every day and every night,
I pray for love,
And I need you by myside

Passing years, running days,
And all I have is memories flowning,
I try to love, try to forget,
I try to hide, nothing works for my loneliness,
Now i wanna pain caused by run away,
And now i want to confess it to world,
Now i would like to have it all around,
Love back around me

I pray for love,
Every day and every night,
I pray for love,
And I need you by myside

***
No, doczekalam się w końcu tekstu piosenki, którą mantrowalam się od wtorku, zanim wczoraj brat nie ściągnąl calego soundtracku.
Dzisiaj piątek trzynastego, ale od rana przywitaly mnie dobre wiadomości: nie pisaliśmy kolokwium ze slówek z poprzedniego …

Za siedmioma durami, za siedmioma mollami... - czyli wiosna przyszła ;P

Po wielu latach nauki w szkole muzycznej dochodzę do wniosku, że najbardziej twórczymi muzykami są rytmiczki. Zawsze zazdrościłam im tego, że komponują własne utwory, improwizacje, wariacje różnych utworów i przede wszystkim genialnego ilustrowania muzyki ruchem. Ja mam problemy z koordynacją ruchową i wszystkie te zabawy ruchowe mnie odstraszają.
Byłam dzisiaj na popisie rytmiczek. Śpiewaliśmy z zespołem wokalnym wokalizę na 4 głosy. A potem zostałam na reszcie programu, bo sympatycznie się rozkręcił.

Najciekawsze:

* "Za siedmioma durami, za siedmioma mollami" - bajka dla muzykologów, ilustrowana na 2 fortepianach ( tekst poniżej)

* "Tancerze" - piosenka w rytmie ognistego tanga ze skrzypcami, akordeonem, perkusją i fortepianem, naturalnie :)

* Wariacje na temat "Arii na strunie G" J.S. Bacha - figuracje, tryb mollowy, w rytmie poloneza, walca, ragtime i na koniec mambo z udziałem wszystkich rytmiczek grających na instrumentach perkusyjnych ;)

A teraz obiecana…

"Kochaj i tańcz"

Poszliśmy wczoraj wieczorem we czwórkę na tegoroczny polski przebój kinowy "Kochaj i tańcz". Ponieważ nie wszyscy mogą być zorientowani o treści filmu, zamieszczam krótkie streszczenie ze strony filmweb:


Kochaj i tańcz” to opowieść potwierdzająca prawdę o tym, że aby odnaleźć prawdziwe szczęście, trzeba zawsze podążać za głosem serca, a taniec potrafi być najpiękniejszym wyrazem miłości. Główna bohaterka tej historii to Hania, poukładana życiowo, początkująca dziennikarka, która odkrywa nagle, że z tańcem łączy ją znacznie więcej, niż mogłoby się jej początkowo wydawać. Na swojej drodze spotyka fanatyka street dance, Wojtka, marzącego o karierze na Broadway’u. To właśnie dzięki niemu dziewczyna zaczyna rozumieć, że dążąc do stabilizacji może przeoczyć coś bardzo ważnego.
W porywającym tańcu wychodzą na jaw wszystkie tajemnice, długo skrywane tęsknoty, może nawet narodzić się miłość…


Słyszałam entuzjastyczne opinie o tym filmie, oglądałam wcześniej trailery, ale idąc na ten film…

"Mów do mnie, Panie..." - po zjeździe w Lublinie

Fot. Piotr Kot


Co tu dużo mówić, w Lublinie było świetnie :) niesamowita atmosfera, fantastyczni ludzie i kapitalne jedzonko :)

The best of Lublin:
Piątek:
*śpiewanie z Konradem pieśni "Dźwięku Adwentu",
*Roma i Misza z Ukrainy,
*komuna i malinki ;P

Sobota:
*nabożeństwo, czyli poruszające doświadczenia i budujące kazanie o modlitwie :)
*moja "zapłakana" pieśń :P
*scenka z telefonami :)))
* Oli pieśń "Na kolanach mych"
* akcja z trolejbusem i misyjną książką roku :)
* pojedynek Tomka Karaudy- wodzireja i Tomka Szambelana- DJa zza baru :P
* warsztaty (na których nie byłam, bo trzeba było nabrać sił na wieczór ;) w tym czasie - wspominanie campu 2008 ;)
* zakończenie sabatu - najpiękniejsza dla mnie część zjazdu :)
* Sola Gratia - Przyjaciela mam i kazanie Tomka ;)
* "Lubow twoja Boże" - czyli chłopcy z Ukrainy :)
* Film "Most" i pieśń "Most" Kanaanu - niesamowite połączenie...
* "Pan Jezus do serca Twojego chce wejść + Wszystko Tobie dziś …

Today is this day... :)

Nie ma dla mnie dobra poza Tobą
TGD

Jesteś Panem i nie ma dla mnie dobra poza Tobą!

Co tu jest grane? Raz na zawsze to ustalmy.
Tutaj są grane i wyśpiewywane psalmy.
Są Dawidowe, Asafowe i synów Koracha.
My też będziemy wielbić- nie będziemy się wahać.
To wszystko jest w Chrystusie, przez Niego i ku Niemu.
W duchu i w prawdzie oddajmy chwałę Najwyższemu.
I każdy z nas ze swej nadziei się wytłumaczy
Basiu! Powiedz, co to dla Ciebie znaczy!

Jesteś moją obietnicą
Kielichem i codziennym chlebem
Zaskakujesz mnie dobrocią
Najlepsze dary mam od Ciebie
Jesteś stróżem mego losu
Pouczasz nocą moje serce
Służysz Swoją mądrą radą
I nie zachwieję się, bo jesteś

Moim Panem i nie ma dla mnie dobra poza Tobą (nie ma, poza Tobą wszystko to ściema)
Moim Panem i nie ma dla mnie dobra poza Tobą (poza Tobą nie ma)

Jesteś moją obietnicą
Kielichem i codziennym chlebem
Zaskakujesz mnie dobrocią
Najlepsze dary mam od Ciebie
Jesteś stróżem mego losu
Pouczasz nocą moje serce
Służysz Swoją mądrą radą
I nie zachwieję się, bo jeste…

Zacznij od Bacha i Judy Machabeusza, czyli Ola bajki opowiada ;)

Na naszym zespołowym forum zakwitła ostatnio mała dyskusja, co zaśpiewamy na wieczornym koncercie w Lublinie. Kiedy Mayki w końcu autorytatywnie ustalił 3 utwory, wyskoczyły z propozycjami Estera i Żanetka, żeby zaśpiewać "Freedom" i "Baru haszem" (pamiętacie to jeszcze? to była pieśń z początkow naszego zespołu, kiedy jeszcze śpiewaliśmy a capella ;) później już nigdy nie była wykonywana ;)

Ola zaproponowała natomiast coś zupełnie innego... A ponieważ to nasz zespołowy bajkopisarz, wiec musiało być niecodziennie ;) nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności, żeby tego nie wstawić ;) wybacz, że naruszyłam Twoją prośbę o dyskrecję ;P

"Żanetko, czy na pewno tak się to pisze? Trzeba to ustalić, żeby konferansjerzy nie musieli kreślić po swoich programach...

A tak a propos, proponuję, żeby Esterka śpiewała solówkę w tym utworze, bo ona na żydowska urode i będzie idealnie pasować do klimatu. I wiem, że ona czekała na utwór, który będzie zbieżny z kulturą jej przodków, …