Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2016

Overtime

Moje biuro takie piękne, aż się nie chce z niego wychodzić...

Zabiegany, zagoniony tydzień... Ale musi być wpis na koniec czerwca.  Tydzień w pracy przebiega pod hasłem nadgodzin. Wszyscy zostają po 2-3 godziny, żeby nadrobić wyniki. Ja mogłam zostać tylko raz. Nie było to bardziej męczące niż moje zajęcia z uczniami, za to w jednym miejscu, bez przemieszczania.  Angielskie słowo "overtime" ma kilka znaczeń: nadgodziny i dogrywka w meczu. To drugie jak najbardziej aktualne w kontekście piłkarskich zmagań. W kilku meczach zespoły nie zdobyły przewagi w 90 minutach podstawowego czasu gry i były skazane na morderczą dogrywkę, a potem na horror strzelania karnych. Komentatorzy mówili, że dogrywki nie powinno być, tylko po 90 minutach remisu powinny być od razu karne, wtedy drużyny zupełnie inaczej by grały. W ostatnim meczu Polski z Portugalią też niestety dotarliśmy do karnych. Szkoda, że tym razem nie mieliśmy tyle szczęścia, co w meczu ze Szwajcarią... Niestety umordowani pi…

Look how far you've come.

Dzisiaj Facebook przypomniał mi pewien ważny fakt - 6 lat temu obroniłam pracę magisterską. Zostałam wtedy poważnym, dorosłym człowiekiem z pierwszym tytułem naukowym i moje życie wypełniło pasmo nieustających sukcesów... Wcale nie ironizuję :)  Kiedy dzisiaj wracałam do domu, przypomniało mi się również pewne zdjęcie, tym razem sprzed 10 lat. Postanowiłam zrobić podobne i zobaczyć, czy bardzo się zmieniłam. Jak widzicie - fizycznie nie bardzo. Natomiast mentalnie przeszłam daleką drogę. 
Wykształcenie Jak już wspominałam, obroniłam magistra, potem licencjata, w międzyczasie skończyłam też dwie szkoły muzyczne... Wszystko z zamiłowania i jak na razie nie żałuję, że taką ścieżkę wybrałam. Od trzech lat już nie studiuję i na razie nie chce mi się wracać do zdawania egzaminów, ale wciąż jestem wiecznym studentem i póki żyję, nie przestanę się uczyć.
Języki i komunikacja Uczyłam się kilku języków: niemieckiego, angielskiego, łaciny, portugalskiego. Obecnie w praktyce używam trzech z nich w…

Samotność czy osamotnienie?

Subskrybuję kanał Sary, która zaczęła nagrywać filmiki motywacyjne (?). Ciężki temat ostatnio poruszyła. Bo jak właściwie rozgraniczyć, kiedy człowiek jest sam, a kiedy rzeczywiście samotny? Kiedy masz ponad tysiąc znajomych na Facebooku, ale z większością spotykasz się okazjonalnie, z innymi jakoś raz w tygodniu w kościele, a niektórych śledzisz tylko przez internet, to jest to samotność czy po prostu mieszkasz daleko od innych? Kiedy masz tych wszystkich znajomych, a na co dzień jesteś w bliskim kontakcie z zaledwie trzema osobami, co to oznacza? Jesteś samotnikiem czy introwertykiem, który dozuje kontakty z ludźmi? Wracasz do domu po pracy około 19 i nigdzie nie wychodzisz, tylko załatwiasz zaległe sprawy albo po prostu sprawdzasz ulubione strony i tak do 22, bo musisz już iść spać - samotność czy życie dorosłego człowieka? No, ponudziłam. A teraz koniec siedzenia na kompie, bo dochodzi 22 i rano trzeba wstać i rano wcale nie jest po pierwszej, niestety. 

POLSKA! So proud!

Pierwszy tydzień w nowej pracy był tak zagoniony, że nawet nie było sił, aby cokolwiek napisać... A tu już eliminacje do 1/8 finału przeleciały. Mamy za sobą historyczny moment: wyszliśmy z grupy i awansowaliśmy na drugim miejscu! To pierwsze takie wydarzenie w historii naszej reprezentacji, jeśli chodzi o mistrzostwa Europy. Dawny sceptycyzm i "nic się nie stało" zastąpiły duma i radość.  A było na co popatrzeć... Obejrzałam wszystkie trzy mecze: z Irlandią, Niemcami i Ukrainą. O przebiegu informowałam Diego, który, chociaż zupełnie nie zainteresowany piłką, z sympatii też kibicował Polsce. Niestety nie pomściliśmy Brazylii w meczu z Niemcami, jak sobie tego życzył, ale i tak jestem dumna z przebiegu tego spotkania.  Najbliższy mecz ze Szwajcarią w sobotę o 15.00. Tym razem nie obejrzę z wiadomych względów... Ale niech grają chłopaki i niech wygrywają! Mamy drużynę!

Ps. Nawet David Guetta kibicuje Polsce ;)

A my na szlaku... - survival Roversów

Po całym tygodniu pracy przy komputerze dobrze jest pojechać na weekend do lasu i porządnie się zmęczyć. Wybraliśmy się z naszymi Roversami do Bolimowskiego Parku Krajobrazowego, w to samo miejsce, gdzie razem z drużyną byliśmy 4 lata temu. Wtedy obozowaliśmy w jednym miejscu, a tym razem nastawiliśmy się na pieszą wędrówkę 25 km, żeby zaliczyć punkt na stopień Wędrowca. 


Trasa opracowuje się na bieżąco. Poruszamy się po ścieżkach leśnych, czasami na przełaj przez las. Lepiej jest jednak orientować się według mapy. Są tam oznaczone numery działek leśnych, które w lesie oznaczone są przez białe słupki. 

Miejsce noclegu też wybieramy na bieżąco, tam, gdzie nam się spodoba i gdzie dojdziemy przed zmrokiem. Wszyscy mają karimaty i śpiwory, tylko ja nie wzięłam karimaty, żeby było lżej, no i przez Diego, bo z mojej opowieści przed wyjazdem zrozumiał, że śpimy tylko w śpiworach, więc nie wyprowadzałam go z błędu. Jest jednak ciepło, nie pada i można spać na ziemi. Jest tylko trochę niewygo…

To twoja armia i życie w ciągłym biegu.

Weekend minął szybko z All4Him i nastał poniedziałek: pierwszy dzień w nowej pracy. Jak widać na załączonym obrazku, pracuję w DSV - duńskiej firmie logistycznej w dziale International Shared Services w dziale Vendor Query Handling, czyli obsługa klienta w języku niemieckim od strony księgowo-finansowej. Dzisiaj miałam same szkolenia i, o dziwo, minęły bardzo szybko. Jutro mam wdrożenie do pracy na stanowisku. Nie spodziewałam się, że po 6 latach pracy freelancera pójdę do korporacji, ale tak się zdarza. Jest to na pewno nowe doświadczenie i kolejne umiejętności - programy do księgowania, praca z fakturami i inne takie ciekawe rzeczy. Praca na etat zmienia jednak mój tryb życia. Będę inaczej organizować sobie czas. Muszę zacząć wcześniej kłaść się spać, żeby wstawać przytomna przed szóstą i ćwiczyć. Jakoś muszę wygospodarować czas na naukę portugalskiego - droga do pracy autobusem niestety odbywa się na stojąco. Mam nadzieję, że pozostanę sobą, że nie stanę się trybikiem w maszynie. …

Try everything - Shakira cover

Dawno już nie śpiewałam i nie nagrywałam niczego... Dzisiaj mnie wzięło na nagranie coveru Shakiry. Mam nawet zdjęcie z dawnych czasów, kiedy udawałam Shakirę z kręconymi włosami ;) Zdecydowanie fajna zabawa z tym śpiewaniem :)

"Najwyższa jakość" Cacao DecoMorreno

Nie mogę pominąć największego hitu internetu z tego tygodnia: Cacao DecoMorreno :D  Zaczęło się od zapytania, które niejaka pani Elżbieta wysłała do grupy:

Błyskawicznie pojawiły się odpowiedzi na portalach książkowych, recenzujące powieść "Najwyższa jakość" tajemniczego autora Cacao DecoMorreno...


...oraz liczne kontynuacje.


Firma DecoMorreno poszła za ciosem i bezbłędnie wykorzystała niespodziewaną popularność marki. Na swoim fanpage'u na Facebooku ogłosiła konkurs na treść książki "Najwyższa jakość". Konkurs kończy się dzisiaj przed północą, więc możecie jeszcze wykorzystać okazję!


Popatrzcie, jak pięknie w Polsce szerzy się czytelnictwo :)

Życzę wam miłego dnia z ulubioną lekturą :)

U lekarza medycyny pracy

Miesiąc temu, kiedy rekrutowaliśmy dziewczyny do pracy w biurze, wypisywałam im skierowania na badania do lekarza medycyny pracy. Tym razem sama dostałam skierowanie od nowej firmy i wczoraj poszłam na badania do Medicoveru. To miła, elegancka przychodnia, w której na wejściu potwierdzasz w terminalu swoje przybycie, przychodzisz na ustaloną wcześniej godzinę, dostajesz smsowe przypomnienie o wizycie i możliwość odwołania, jeśli nie możesz przyjść. Wszyscy starają się być życzliwi i pomocni, lekarze są sympatyczni i czekają na twoje przyjście. Pewnie to zasługa sektora prywatnego, ale nie zamierzam teraz wchodzić w porównania. Byłam zdenerwowana przez tymi badaniami i to życzliwe podejście mi pomogło. Niby wiem, że to tylko bardzo ogólne badania i nic mi nie wykryją, jeśli sama niczego nie powiem, ale i tak lekkie poddenerwowanie było.  Ponieważ podejmuję pracę biurową, więc dostałam skierowanie do okulisty. Tam bałam się najbardziej, bo nie jestem przyzwyczajona do noszenia jakichko…

Jak oddałam poszukiwanie pracy w dobre ręce

Wraz z końcem maja skończyły się moje poszukiwania pracy. Wysłałam CV do mnóstwa firm w Warszawie i Berlinie (tam też rozważałam pracę), byłam na kilku rozmowach, odbierałam sporo telefonów. Byłam sprawdzana z umiejętności niemieckiego i angielskiego, pytano mnie o standardowe rzeczy związane z moim doświadczeniem, umiejętnościami, zainteresowaniami. Wszystkie te rozmowy były bardzo sympatyczne i chyba na żadnej się specjalnie nie stresowałam. Mi zależało na znalezieniu pracy dobrej dla mnie, im na znalezieniu dobrego pracownika, więc nasze interesy były wspólne, a rozmowy nastawione na poznanie się wzajemnie i uzgodnienie tych interesów. Ostatecznie to oni mają trudny wybór, żeby z tej masy ludzi wybrać najlepszych, więc ani się zbytnio nie zachwalałam, ani nie nastawiałam na żadne stanowisko.  W międzyczasie zmieniało się też moje nastawienie do co pracy. Na początku myślałam o znalezieniu pracy na pół etatu, żeby móc kontynuować uczenie. Kiedy jednak w maju dzieciom zaczęły się zi…

Euro 2016

Już za kilka dni rozpocznie się Euro 2016... Polacy zagrają pierwszy mecz w niedzielę o 18.00 z Irlandią Północną. Prawdopodobnie będę wtedy w drodze powrotnej z próby w Pszczynie, więc nie będę miała gdzie obejrzeć :( do piłki czy sportu w ogóle mam raczej stosunek neutralny. Nie oglądam nałogowo meczów ani nie kibicuję zapamiętale jakiejś drużynie, ale lubię po prostu, jak coś się dzieje, ludzie się czymś ekscytują, a na ulicach chodzą kibice w biało-czerwonych barwach. To jakaś miła odmiana od codziennej rutyny :)  Kiedy rozmawiam z Diego o piłce nożnej (football, not a soccer!) czy o sporcie, on jak na Brazylijczyka wykazuje dosyć obojętny stosunek. Owszem, przyznaje, że Brazylijczycy kochają futebol, ale on się tym nie ekscytuje. Niemcy pokonali Brazylię na ostatnich mistrzostwach 7:1 - smutny fakt, mecz na pewno był ustawiony, ale cóż, to nie ta sama drużyna, co kiedyś. Polacy wygrali z Brazylijczykami, trzykrotnymi mistrzami świata w siatkówce - no fajnie, że mają sport, w któ…

Nowa, piękna WKD

Od kilku dni polowałam na nową wukadkę. Na billboardach w pobliżu stacji pojawiały się obiecujące zdjęcia zapowiadające produkt współpracy WKD ze Szwajcarią, a na starych blaszanych wagonach widniały napisy dziękujące za 50 lat wspólnej jazdy. Oznacza to, że wysłużone kolejki odchodzą do lamusa, a na torach niedługo zaczną śmigać tylko nowoczesne maszyny.  Dzisiaj z cieniem nadziei oczekiwałam na kolejkę na stacji Raków i kiedy zza zakrętu wyłonił się najnowszy model EN-100, nieoficjalnie nazywany "Transformers", aż się rozjaśniłam w uśmiechu. Weszłam do środka uradowana jak dziecko i zaczęłam zwiedzać wagon. Najnowszy model jest połączeniem układu siedzeń z pierwszego prototypu (kolumny dwójkowe siedzeń) z drugim powszechnie używanym modelem (platformy z podwyższeniem na skrajnych miejscach w wagonie), co daje maksymalne wykorzystanie przestrzeni na siedzenia. Do tego zamontowano siedzenia rozkładane w ściankach koło wejścia, podobnie jak w pociągach Kolei Mazowieckich. Ko…

"Clashes", "Parsley" - nowe polskie płyty

Niecały miesiąc temu pojawiła się nowa płyta Brodki "Clashes". Jest już w całości na Spotify, więc można śmiało odsłuchać. Oczywiście po Brodce można się spodziewać alternatywy, ale tym razem bardziej przystępnej do słuchania, niż "Granda". Ta pierwsza zszokowała, zelektryzowała i zostawiła na długi czas w oczekiwaniu, co będzie dalej. "Clashes" są dobrą, spodziewaną kontynuacją w dojrzałym wydaniu. Brakuje mi jedynie języka polskiego i tekstów, które były niekiedy grami słownymi. Nowa płyta jest w całości po angielsku i widać, że jest nastawiona na zagranicznych odbiorców. Brodko, życzymy powodzenia w podbijaniu muzycznego świata!



Album poleciła mi Ola. Produkcja przypomina płyty Domowych Melodii - artystka skomponowała i nagrała je sama, sama zapakowała płyty i zajęła się promocją na swojej stronie. Jeśli lubicie pogodne klimaty ukulele i ciepły wokal, ta muzyka jest dla was! Jak dla mnie kolejna polska muzyka, która dzięki angielskim tekstom może sprz…

5 lat jako Pathfinder

Dlaczego jestem Pathfindersem? Oto 10 000 powodów...
Pięć lat temu pojechałam na pierwszy biwak- bez prostownicy, żelazka i ładowarki do telefonu. W sierpniu 2011 roku spełniłam moje marzenie z dzieciństwa i pojechałam na obóz, gdzie złożyłam przyrzeczenie i zostałam pathfindersem. Tak zaczął się w moim życiu kolejny etap - czas wyzwań i szalonych przygód oraz poznawania niezwykłych ludzi, których łączy pasja dla Boga, przyrody i ludzi. W tym roku kończę stopnie Pathfinder i stopień instruktorski Master Guide. To zwieńczenie tych pięciu lat, ale z pewnością początek czegoś nowego... Czego? Jeszcze nie wiem. Najlepsze jest ciągle przede mną :)

A na Dzień Dziecka zrobię sobie shopping.

Zauważyliście, że w sklepach ostatnio zapanował szał marketingowy? Już od kwietnia nachalne reklamy namawiały do kupna prezentu na Dzień Matki. Nie było wcześniej czegoś takiego. Minęło kilka dni od Dnia Matki i rozpoczęło się szaleństwo z Dniem Dziecka. Skala zjawiska niemal dorównuje tej przed Bożym Narodzeniem. Doprawdy, czy nie można tych dni obchodzić jakoś normalnie, symbolicznie, zaznaczając pamięć i życzliwość, zamiast wydawać kupę kasy na nikomu niepotrzebne prezenty?
Podczas Dnia Matki byłam na biwaku z wyłączonym telefonem, ale Dzień Dziecka spędziłam w Warszawie (tak btw. nasze terminy tych dni są tylko w Polsce, światowy Dzień Matki wypada 10 maja, a Dzień Dziecka w Brazylii jest w październiku). Kiedy pozałatwiałam z rana różne sprawy, poszłam na zajęcia, których ostatecznie nie było, bo dziewczynka, jak większość dzieci w tym tygodniu, wyjechała na zieloną szkołę. Na pocieszenie wybrałam się na zakupy, bo od dawna nie byłam. 
Roller do ćwiczeń i masażu Aktualnie w Biedr…