sobota, 31 grudnia 2016

Sylwester w Warszawie



Dobrze jest zostać w domu na weekend po ostatnich wyjazdach i pójść na młodzieżowe spotkanie sylwestrowe na Foksal. Zaczęliśmy o 18.00 z małym poślizgiem. Śpiewaliśmy pieśni, czytaliśmy Biblię, opowiadaliśmy doświadczenia i podziękowania z minionego roku i zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie w głównej sali :)
Nie byłam już od 3 lat na sylwestrowym sucharze, ale spotkania też już mają inny charakter. Nie robimy szalonych filmików, nie szalejemy przy przebojach, ale nie zabrakło dobrego jedzenia i fajnych gier integracyjnych. Był też czas na prezentacje zdjęć i opowiadania o zainteresowaniach i podróżach uczestników wieczoru. 


Przed północą zakończyliśmy program na Foksal i chętni wybrali się na całodobowe lodowisko "Figlowisko", ja, Andrzej i Konrad poszliśmy na Plac Defilad oglądać fajerwerki o północy, a inni rozeszli się w swoją stronę.



Cały ten huk i zamieszanie w centrum Warszawy mnie przerażał i cieszyłam się, że nie idę ulicami sama. Wybuchy przypominały wojnę. Żal mi zwierzątek i małych dzieci czy niemowląt, które są bardzo wrażliwe na dźwięki. Ale pokaz fajerwerków nad Pałacem Kultury był imponujący.






Wróciłam do domu ostatnią kolejką WKD po północy, kulturalnie i spokojnie, w towarzystwie rodzin z dziećmi, którzy byli tylko odrobinę głośniejsi, niż zazwyczaj. Wracając do domu zdążyłam jeszcze wypatrzeć gwiazdozbiór Oriona, bo była pogodna noc. Lubię ostatnio szukać Oriona na niebie, bo wtedy myślę o tym, że to taka widzialna obietnica, że powróci Pan Jezus. Orion jest wielki i widoczny dla każdego i Jego przyjście też będzie widoczne dla każdego, nie ukryte, nie tajemnicze. 
Wiek i tryb życia nie pozwala mi na swobodne zarywanie nocy, jak kilka lat temu, więc runęłam spać o pierwszej. Niech Nowy Rok rozpocznie się sam!

piątek, 30 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016




Ależ to był emocjonujący rok! Aż trudno uwierzyć, że tak szybko upłynął. Tyle zadań, wyzwań, celów i planów. Jak się udało? Co się działo? Zobaczcie.

Styczeń

Musical w pałacu prezydenckim. Nasza płyta z musicalem trafiła do rąk pani prezydent :)
Zjazd pathfinder "Jonasz". Tym razem bardziej jako uczestnik, ale po raz kolejny był specjalnie skomponowany hymn. Robi się już pathfindersowa kolekcja piosenek :)

Luty

Ola V. Moja siostra wyszła za mąż!

Marzec

Izrael. Dzień 0, dzień 1, dzień 2, dzień 3, dzień 4, dzień 5  Wyprawa życia, cel zdobycia nowego kontynentu przed 30. zrealizowany!
Piekarnik Po 5 latach mieszkania w Michałowicach kupiłam wreszcie piekarnik. Udomawiam się.
Hosanna 2016 W tym roku nie jako wykonawca, ale zespół prowadzący śpiew i pomocny akompaniator podczas koncertu wieczornego.

Kwiecień

Suchy Las Niedaleko mam do lasu od domu - lepiej to odkryć późno niż wcale ;)
Chleb na zakwasie Jest piekarnik, więc trzeba zacząć piec chleb. Dobry, sprawdzony przepis.

Maj

Majówka w Wojkówce Nie ma jak w domu, z rodziną. Tradycyjne zawody balonowe.
Noc Muzeów Najlepsza impreza roku w Warszawie ;)
Afrykarium Tu zaliczyłam sprawność Ssaki morskie i zobaczyłam najlepsze zoo w Polsce :)
Hellada Biwak chorągwi wschodniej w klimacie starożytnej Grecji. Spanie w namiocie, gotowanie w kotle, kąpanie się w rzece. Rewelacyjna pogoda i fajny wypoczynek :)

Czerwiec

5 lat jako pathfinder Cały komentarz zawiera się w poniższym filmiku:



Euro 2016 Duma i chwała naszej polskiej reprezentacji!
DSV. Praca na etat Spora zmiana w życiu. Nowa praca i nowy tryb funkcjonowania.
Survival Rovers Wyprawa na 25 km pieszo przez las z ekipą Rovers - ciężko, ale dzika satysfakcja.

Lipiec

Finał Euro - Portugalia Takie zaskoczenie...
Przyjdź jak deszcz - premiera Prace nad trzecim programem All4Him zakończone. Niestety nie mogłam zaśpiewać na premierze :(
Pokemon Go - protest post Może jestem dziwna, ale zaprotestowałam przeciwko pokemonowej manii.
Camp 2016 Gramy z zespołem campowym, nie mówię przez tydzień, nie śpiewam, ale camp udany, jak co roku.

Sierpień

iPhone 5s Zmiana telefonu na nowszy model.
Berlin Teufelsberg Odkrywam kolejne zakątki Berlina razem z Olą, która już dumnie prezentuje brzuch.
Urodziny mamy Rodzinnie w Wojkówce i Zaborowie.
Zjazd rodzinny Urodziny babci, mamy i cioci świętowaliśmy na wielkim zjeździe rodzinnym w Wojkówce.

Wrzesień

Zjazd w Podkowie  spektakularna wygrana wycieczki do Walencji w konkursie biblijnym.

Październik

Energylandia Największy park rozrywki w Polsce zaliczony w miłym towarzystwie :) dzikie kolejki górskie i masę innych atrakcji!
Przełęcz ocalonych Prezent przedurodzinowy od Marka - pokaz przedpremierowy w kinie Atlantic.
30. urodziny W domu, kameralnie. Był tort, prezenty, życzenia. Bardzo miły dzień :)

Listopad

Nagrania płyty "Przyjdź jak deszcz" Szybciej niż ostatnio zabraliśmy się za nagrania, ale poszło! Morderczy, ale bardzo owocny weekend z All4Him.

Grudzień

Kurs I pomocy Certyfikat kursu I pomocy do stopnia MG zaliczony!
Master Guide Niniejszym zdobyłam upragniony stopień instruktorski!
Kurs Busuu Po roku zakończyłam kurs internetowy i trochę już znam portugalski :)


Z listy zadań na 2016 zrealizowałam:

*Chciałabym przeżyć zwycięski duchowy rok. - było zaskakująco, dużo zmian, ale chyba się udało
*Chcę być jeszcze bardziej zdyscyplinowana i zmobilizowana do dbania o swoje zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe. - raczej powodzenie, zwłaszcza z filmami, było nieźle z treningami, muzyka też całkiem ok. 
*Chcę schudnąć poniżej 60 kg  - było blisko, ale zmiana pracy zmieniła tryb ćwiczeń. Odkładam na nowy rok
*Chciałabym wyjechać na inny kontynent przed 30. urodzinami. - Izrael - mission completed 
*Chcę nadal oszczędzać - coraz lepiej to idzie, kiedy się ma lepszą pracę :)
*Chciałabym nauczyć się portugalskiego - i coś się nauczyłam, rozumiem i potrafię mówić proste zdania
*Chciałabym zrealizować muzyczne projekty, które się przeciągnęły:
nagranie płyty z Olą - odłożone, raczej nie zrealizujemy,
z All4Him - zrobione,
nowy program dla zespołu - zrobione,
nagranie amatorskiej płyty z piosenkami dla dzieci - projekt na Soundcloud
*Chciałabym w tym roku zrealizować wszystkie karty na stopnie Pathfinder i Master Guide - zaliczone
*Chcę odbyć prawdziwą survivalową wyprawę na 25 km z grupą osób - zaliczone
*Chcę oddać w tym roku w dobre ręce moją siostrę, moją współlokatorkę - completed
*Tudo que eu quero para este ano é ....você ;) - nie tym razem :P

Trudno było w całym tym zapracowaniu napisać tego posta i powstawał on długo, ale jak co roku jestem wdzięczna Bogu, że znowu mnie zaskakuje niespodziankami i wydarzeniami, których bym w życiu nie przewidziała. Jestem całkowicie usatysfakcjonowana wszystkim, co mnie spotkało. Niech ten nadchodzący rok będzie jeszcze lepszy!

czwartek, 29 grudnia 2016

Pathfinder classes - mission complete!



Jeszcze w 2016 roku zdążyłam podzielić się swoim sukcesem 😀 Naszywka z gwiazdą i kolorowymi krokiewkami na rękawie to szczególna naszywka. Oznacza zdobycie stopnia instruktorskiego Master Guide oraz wszystkich sześciu stopni pathfinder. Na początku grudnia zdobyłam wszystkie wpisy na karcie MG, ale do zdobycia stopni został mi jeden punkt z karty Odkrywcy: rozpoznać kilka gwiazdozbiorów. Jednym z nich był gwiazdozbiór Oriona.


Orion w szerokości geograficznej Polski widoczny jest od października do końca lutego. Jest jednym z najbardziej charakterystycznych gwiazdozbiorów nieba zimowego, łatwym do odnalezienia i zidentyfikowania. Najlepiej odszukać trzy jasno świecące gwiazdy tworzące charakterystyczny pas.

Widok Oriona na niebie, jaki przeciętnie widać w mieście (u mnie pod Warszawą nie lepiej)

Chociaż Oriona jest bardzo łatwo znaleźć, to w tym roku wypatrzyłam go po raz pierwszy. Ogarnęło mnie poczucie szczególnej czci, mając w pamięci cytat z "Doświadczeń i widzeń" Ellen White:

"Wzeszły ciemne, gęste chmury, uderzając jedne o drugie. Atmosfera podzieliła się i kłębiła. Wówczas przez otwartą przestrzeń mogliśmy patrzeć na Oriona, skąd rozlegał się głos Boży. Przez tą otwartą przestrzeń zstąpi również i Święte Miasto." 

To właśnie mgławica Oriona (Orion Nebula) znajdująca się pośrodku gwiazdozbioru jest tą otwartą przestrzenią. Od tej pory patrzenie na gwiazdy nabrało dla mnie innego znaczenia 😀

I tym astronomicznym wpisem kończę 5-letnią pracę nad stopniami. Okrzyki radości, podskoki i triumfalne naszycie kasety MG na mundur - tak uczciłam ten niezwykły dzień!

środa, 28 grudnia 2016

Tell the world



"We have this hope that burns within our hearts,
Hope in the coming of the Lord!"


Film, który chciałam już dano obejrzeć, od kiedy zobaczyłam trailer dokładnie 22 października tego roku, w rocznicę rozczarowania. Jest to historia powstania kościoła adwentystów dnia siódmego. Historia ludzi, którzy uwierzyli Słowu Bożemu, proroctwom i Bożym prorokom i nie bali się powiedzieć o tym światu. Mieli nadzieję na rychłe przyjście Jezusa i chociaż to nie wydarzyło się za ich życia, przekazali tę nadzieję dalej. Ja też żyję tą nadzieją. 

wtorek, 27 grudnia 2016

We're just ordinary people.



Piosenka, którą odkryłam w zeszłym tygodniu i która mocno mi się wkręciła na cały weekend. Jest z 2004 roku z albumu "Get lifted" Johna Legend. Dosyć niska tonacja, ale jakoś dałam radę w tej skali :) bardzo przyjemny klimat!

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Frohe Weihnachten, Berlin.



W tym roku definitywnie skończyły się szczęśliwe czasy tygodniowych ferii świątecznych i mogę dysponować jedynie długim weekendem.  Postanowiłam mimo wszystko wyjechać do rodziny "na święta", chociaż świąt nie obchodzę. Zapakowałam do walizki produkty żywnościowe i artykuły dla niemowląt dostępne tylko w Polsce i odwiedziłam moją siostrę i szwagra w Niemczech. Podróż nocnym autobusem w piątek przebiegła lepiej, niż się spodziewałam, więc w sobotę byłam całkiem na chodzie. Mieliśmy miły czas wieczornego posiłku z przyjaciółmi, rozmawialiśmy w pięciu różnych językach, mieszały się smaki polsko-meksykańskie na stole, ale atmosfera była ciepła i rodzinna :) 


W niedzielę spaliśmy do późna, a potem wybrałyśmy się z Olą do Brandenburga, miasta, gdzie w tym tygodniu się przeprowadzają. Pogoda niestety nie dopisała. Było deszczowo i pochmurnie. Obeszłyśmy Altstadt, zrobiłyśmy trochę zdjęć nowym aparatem Artema i zrobiłyśmy się głodne. W pierwszy dzień świąt niemal wszystko było pozamykane, więc cieżko było znaleźć restaurację. Trafiła się nam przytulna restauracja hotelowa przy rynku Starego Miasta, gdzie zjadłyśmy smaczny obiad. Na koniec wybrałyśmy się do nowego mieszkania, a stamtąd do dworca. Fajnie, kiedy odwiedzę ich następnym razem, będzie dużo miejsca dla wszystkich :)












Wieczorem kończyłyśmy makowce i pierniki, oglądając film "Me before you" (Zanim się pojawiłeś, 2016). Film poruszał trudne problemy niepełnosprawności, ale jak dla mnie nie przebił "Nietykalnych", a zaskakujące zakończenie nawet mnie specjalnie nie poruszyło. 


Ostatni dzień pobytu w Berlinie i wycieczkę zaplanowaliśmy spontanicznie w poniedziałek rano. Nie udało się zarezerwować wejścia do kopuły Reichstagu, ale znalazłam inną atrakcję: Bauhaus Archiw - Museum der Gestaltung, czyli muzeum projektowania. 

Obejrzałyśmy i wysłuchałyśmy niezwykłą historię wzornictwa XX wieku, m.in. jak powstało popularne krzesło bez tylnich nóg z ... rur od instalacji gazowej. W muzeum obowiązuje niestety zakaz fotografowania. 

Chociaż tyle razy już byłam w Berlinie, to ciagle znajduje się sporo ciekawych miejsc do obejrzenia 😊 do następnych odwiedzin!


niedziela, 18 grudnia 2016

Scratch map



 Długo się decydowałam, żeby kupić tę mapę, chociaż chciałam ją mieć, jak tylko ją zobaczyłam. Tydzień temu zamówiłam ją ze strony Sklep z podróży i doszła w tym tygodniu. Była w takiej oto tubie: 


Na filmiku powyżej demonstruję radosne zdrapywanie odwiedzonych krajów. Na razie to zaledwie skrawek świata, ale być może odwiedzę dalsze rejony 😊

niedziela, 11 grudnia 2016

Stone cold - znowu nagrywam covery!



Po dłuższej przerwie znowu nagrywam covery. Tym razem piosenka Demi Lovato, która genialnie to zaśpiewała i po prostu kładzie na kolana. Moja wersja jest bardzo ciśnięta siłowo w górach, bo niestety nie śpiewam regularnie ostatnio, nawet nie mam czasu załadować filmiku. Ale niech coś słychać ode mnie :) 

sobota, 10 grudnia 2016

A4H w Sosnowcu


Osławiony Sosnowiec był naszą bazą w ten weekend. Mieszka tam Beatka z naszego zespołu i zagraliśmy koncert w jej rodzinnym zborze. Samo miasto jest raczej przygnębiające i zaniedbane, niestety żarty Ślązaków z Sosnowca okazały się prawdą. Mimo tego atmosfera w zborze była bardzo przyjemna, a koncert udany. Jedynie Tomek z powodu chorego gardła musiał oglądać koncert z widowni. 
Teraz ponad miesiąc przerwy i w nowym roku znowu gramy!







wtorek, 6 grudnia 2016

Portuguese busuu course completed!



Rok powoli się kończy, niedługo trzeba będzie pisać podsumowanie planów i celów. Ten rok upłynął pod hasłem "dream realistic" i cele miały być realne i szczegółowe (tutaj). Jednym z nich była nauka portugalskiego. Z dumą melduję, że po roku nauki (wystartowałam tutaj) ukończyłam internetowy kurs busuu 😊 zrobiłam wszystkie poziomy od A1-B2 i kurs podróżniczy. Aby to zrobić, musiałam wykupić ostatnio pakiet Premium, ale tym razem był tańszy i po miesiącu albo dwóch wyłączę pewnie subskrypcję. Książka do gramatyki chwilowo poszła w odstawkę, ale wrócę do niej. Za to udało mi się przeczytać Nowy Testament po portugalsku, kończę właśnie Apokalipsę. To niesamowite uczucie, kiedy włączam nagranie i śledzę tekst, nie potrzebując właściwie polskiego przekładu, bo wszystko rozumiem 😊
Co do praktyki w mowie nie mam niestety okazji, czasem spróbuję coś napisać po portugalsku do Diego, jakieś pojedyncze zdania czy krótkie nagrania (wysłałam mu życzenia urodzinowe jako wiadomość głosową). Mam jednak jakąś podstawę do ćwiczenia komunikacji i wierzę, że jeszcze kiedyś mi się to przyda 😊 
A tymczasem wystartowałam z nauką hiszpańskiego jako kolejnego języka i też chciałabym w ciągu kolejnego roku ukończyć kurs internetowy. Jak pojadę do Walencji, chciałabym umieć powiedzieć pełnym zdaniem, o co mi chodzi w prostych sytuacjach komunikacyjnych. 

niedziela, 4 grudnia 2016

Master Guide completed!


Kończąc kurs I pomocy zrealizowałam ostatni punkt z karty na stopień instruktorski Master Guide i brakujące wpisy z testów z I pomocy na pozostałe stopnie pathfinder. Tego dnia zatem zostałam formalnie trzecim czynnym Master Guide w Polsce 😀
Uroczystość nadania stopnia oraz złożenia zobowiązania instruktorskiego będzie dopiero na zjeździe w Chorzowie, więc na razie nie zakładam chusty. Ta na zdjęciu to dar od Remka Kroka sprzed kilku lat. Zostawiłam ją sobie jako motywator do starań. Jeszcze wtedy Witek był w kraju i to on mnie namówił do otwarcia karty na stopień. Witek wyjechał, z realizacją punktów było różnie, bo nie było kiedy zrobić kursów, ale stopniowo punkt po punkcie udawało się zrealizować te zadania. Potem pojawił się kolejny motywator, Diego, który gorąco namawiał do zrealizowania tego stopnia. Nie trzeba mówić, że ogromnie się ucieszył, kiedy wysłałam mu to zdjęcie 😊 obiecał, że wyśle mi chustę MG z Brazylii i powiedział, że mam ją założyć na uroczystość, o ile dojdzie na czas 😜

Jeszcze do mnie ten fakt nie dociera, ale jest ogromna satysfakcja. Kolejny punkt z listy zadań na ten rok zrealizowany, kolejny poziom rozwoju zdobyty. Co za rok!

Master Guide. Kurs I pomocy - completed!


Wyczekiwany, wyproszony kurs I pomocy. Był to jeden z punktów na kartę na stopień Master Guide. Kurs musiał być zrobiony w wymiarze przynajmniej 12 godzin i ukończony zdobyciem certyfikatu. Niełatwa sprawa do zrealizowania tak sobie, od ręki. W końcu jednak udało się ściągnąć na weekend Gabriela, który jest ratownikiem medycznym i prowadzi kursy pierwszej pomocy, ratownictwa i wiele innych. Podczas tego weekendu przekazał nam ogrom wiedzy z dziedziny ratowania życia i zdrowia, opowiedział wiele historii z pracy mrożących krew w żyłach i ciągle utrzymywał wysoki poziom dobrego humoru. Dzięki temu szkoleniu przełamałam w sobie opór do podchodzenia do osób nieprzytomnych, dałam z siebie wszystko uciskając klatkę piersiową fantomu Krzyśka i wytrzymałam morderczą ilość zajęć w ciągu dnia (w sobotę od 16-23 i niedziela od 8-21). 


Halo! Czy pan mnie słyszy? Proszę otworzyć oczy!


Nasłuchiwanie oddechów



Nie oddycha. Robimy resuscytację.
Kiedy uciskanie nie pomogło, zastosowaliśmy urządzenie AED, czyli defibrylator. 


MG - soon and very soon 😀

poniedziałek, 28 listopada 2016

Świetliki. Poezja śpiewana Marcina Świetlickiego



Jadąc ostatnio do Pszczyny słuchałam całą drogę utworów zespołu "Świetliki", czyli poezji śpiewanej Marcina Świetlickiego, wykonywanych przez Bogusława Lindę. Dawno nie słuchałam alternatywy, a tym razem byłam na nią "skazana" przez całą drogę. Ciekawa muzyka, momentami bardzo przytłaczająca, ale niektóre piosenki dosyć melancholijne. 



niedziela, 27 listopada 2016

Nagrania "Przyjdź jak deszcz" All4Him

W telegraficznym skrócie, bo właśnie wróciłam do domu i padam dalej, niż patrzę: nagraliśmy nasz trzeci program "Przyjdź jak deszcz". W sobotę 26 listopada zagraliśmy koncert na nabożeństwie w Pszczynie, potem próba i nagrania. Było długo, żmudnie i bardzo intensywnie. Śpiewaliśmy tego dnia ponad 12 godzin, a nagrania zakończyliśmy o 23. Im dalej, tym było trudniej, ale dobry humor nas nie opuszczał i wytrwaliśmy do końca. 


Dzisiaj minęło dokładnie 7 lat od pierwszej próby zespołu. Mówi się, że 7 lat w życiu człowieka to okres, w którym zmienia się jego życie. A jak to jest w życiu zespołu? Też dużo zmian. Nowi ludzie, nowy program, nowe wyzwania - ale wciąż ten sam Bóg. Właśnie tego dnia chcemy Mu podziękować za te 7 obfitych lat. 
Wszystko dla Niego, wszystko przez Niego. 










sobota, 19 listopada 2016

Snycerstwo z Roversami



Spokojny weekend bez wyjazdów w Warszawie - już dawno nie było takiego. Wybrałam się w piątek na spotkanie na Mokotów, wstałam bez spiny o 7 rano w sobotę na nabożeństwo, odwiedziłam Anię i Dimę na obiedzie po południu i jeszcze trafiłam na zbiórkę pathfinder. Wydaje się to być szaleństwem po brzegi, ale kiedy się tygodniami nie widzi z niektórymi ludźmi, to jest to potrzebne :)
Na zbiórce Rovers rozpoczęliśmy ciekawą sprawność ze snycerstwa, czyli robótek w drewnie. Mateusz, z zawodu jubiler, pokazał nam jak prawidłowo ostrzyć dłuta na papierze ściernym, potem pocięliśmy brzozowe drewienka na plastry i zaczęliśmy dłubać. Łoskot i hałas był niesamowity, ale ileż dobrej zabawy przy tym :) 


Narzędzia wypożyczone od krajowego kwatermistrza z Poznania. 


Chłopaki okorowują brzozę.


Zamiast imadła




I na zakończenie dnia piosenka przy świeczce.